Długość trasy z Gliwic: ok. 1500 km.
Polska: Gliwice – Bochnia – Nowy Sącz – Piwniczna
Słowacja: Stara Lubownia – Presov – Koszyce
Węgry: Miszkolc – Debreczyn – Hajduszovat – Derecske – Berettyoujfalu – Artand
Rumunia: Oradea – Huedin (tu nagrywamy film!) – Turda – Alba Iulia – Sibiu – Ramnicu Valcea – Pitesti – Bukareszt (obwodnica) – Giurgu
Bułgaria: Russe – Razgrad – Shumen – Provadia – Dolni Chiflik – Byala
Podzieliliśmy tę trasę na dwa odcinki (800 i 700km) z noclegiem w bardzo przyzwoitym hotelu w centralnej Rumuni w miasteczku Turda. Pokój dwuosobowy ze śniadaniem 48euro. Z klimatem Drakuli.
Trasę pokonywaliśmy z naszym niespełna dwuletnim synkiem, więc postojów było więcej, niż gdybyśmy podróżowali samemu. Niemniej na obydwa odcinki trzeba przeznaczyć ok. 9-10 godzin samej jazdy. Nam zajęły po ok. 12 godzin z postojami.
Winietki: Słowacja: 10 euro/miesiąc, Węgry za czterodniową e-winietę (!), której nie nalepiamy w aucie, trzeba zapłacić 1530 forintów (ok.23 złote). Rumunia to wydatek 30 (ok. 30 zł) lei za miesięczną nalepkę oraz sama Bułgaria 25 lewa (50 zł), też na miesiąc. Można kupować tygodniówki, ale różnica malutka, a czas tracimy.
Przeprawa przez most na Dunaju w Giurgu – Russe: 6 euro (w jedna stronę)
Zwłaszcza w drodze powrotnej odczuliśmy ten efekt: koniec dróg nastąpił po przejechaniu granicy słowacko-polskiej. W czterech państwach, które przemierzaliśmy drogi BYŁY, w Polsce nie… Dojazd do autostrady A4 w okolicy Bochni to jakieś okropne nieporozumienie…Było nam naprawdę przykro, gdyż oboje z żoną zastanawialiśmy się jakie będą nasze pierwsze wrażenia po powrocie. Były złe…
Słowacja to troszkę krętych dróg, o bardzo umiarkowanym ruchu i kilkadziesiąt kilometrów dwupasmówki – nie powinno to zająć więcej jak dwie godziny jazdy. Węgry można pokonać w niespełna dwie godziny, piękne, proste drogi i ponad 100 km autostrady. Jeździ się genialnie. Rumunia – jakość nawierzchni bardzo dobra – dziur nie trzeba szukać (wyjątek to obwodnica Bukaresztu). Piękne widoki, które są zepsute tylko przez natężenie ruchu. Jechaliśmy w weekend, nie było lekko, średnia to ok. 70 km/h. W tygodniu jest podobno znacznie gorzej. Dużo policji, więc większość kierowców zwalnia minimum do 60 km/h na terenie zabudowanym. Bułgaria, ostatni kawałek trasy też swobodnie można pokonać w ok. dwie i pół godziny. Chyba, że chce się oglądać np. 15 krasek siedzących tuż obok drogi na odcinku ok. 2 kilometrów… to wtedy zajmie ona zdecydowanie więcej.
Bez najmniejszych oporów jestem gotowy tę trasę powtórzyć. Zwłaszcza, że ornitologicznie była to moja najbardziej udana zagraniczna podróż.
W czasie 12 dni poświęciłem na obserwacje ptaków, dzięki wyjątkowemu nastawieniu mojej żony, kilkadziesiąt godzin. W ciągu dwunastu dni udało się zobaczyć 150 gatunków ptaków, co dla mnie stanowi zdecydowany rekord wyjazdów wakacyjnych. Dzięki http://www.birdingpal.org/Bulgaria.htm poznałem miejscowego miłośnika ptaków, który był w stanie pokazać mi kilka interesujących miejsc. Już drugi raz udało mi się skorzystać z tej strony, z bardzo pozytywnym skutkiem. W trakcie jednego z wyjść, spotkaliśmy ornitologa z Hiszpanii, Marcela Gil’a, z którym potem jeszcze byłem dwukrotnie w terenie. Muszę się przyznać, że w jego obecności czułem się tak ślepym i głuchym, jakbym zupełnie pierwszy raz miał lornetkę w ręku! A uszy miał wypchane jakąś watą… Troszkę mi się humor poprawił, kiedy dowiedziałem się, że Marcel, mimo dwudziestu lat, to członek katalońskiej komisji rzadkości, który od 3 lat w terenie jest codziennie…
Poniżej przedstawię kilka ciekawszych miejsc, które będąc w Bułgarii, na rodzinno-ornitologicznych wczasach, trzeba koniecznie odwiedzić.
Najpewniejsze miejsce do obserwacji białorzytki pstrej, która jest na samym cyplu, tuż przy parkingu. Można też spotkać tu białorzytkę płową, której ja niestety nie obserwowałem w tym miejscu. Kormorany czubate, trzy gatunki jerzyków, kalandra, dzierlatki, niesłychanie duże koncentracje dzierzby czarnoczelnej – po kilka, kilkanaście osobników na raz! Kraski, dudki, żołny – to w zasadzie bułgarski ‘nudny’ standard. Oraz piękne widoki, z możliwością zobaczenia trzech gatunków delfinów. My nie widzieliśmy żadnego…
Sam dojazd jest dosyć trudny – droga w zasadzie nie istnieje, najpewniej mieć baaardzo wysokie zawieszenie. Ale auta osobowe też widziałem, jak również liczne ślady po wyciekach oleju. Z najciekawszych gatunków tam obserwowanych:
trznadel czarnogłowy – liczny, cierlik, ortolan, wróbel południowy, liczne dzierzby rudogłowe, żołny – kolonia, wejścia do norek na wysokości od 30 cm nad lustrem wody strumienia!, kraski, dzięcioły syryjskie (i cztery inne gatunki), grubodzioby – chyba największe stada jakie widziałem, po kilkanaście/kilkadziesiąt osobników, sikora żałobna, świergotek polny, zaganiacz blady (widział go tylko Marcel). Jest to doskonałe miejsce na zaganiacza oliwnego, którego niestety nie widzieliśmy. Do tego cztery gatunki pokrzewek: cierniówki, piegże, jarzębata (która niesamowicie uradowała Marcela) i Sylwia crossirostris czyli pokrzewka wielkodzioba. Jaskółki rudawe oraz gadożer.
Do tego piękne widoki. Gorąco polecam.
Kliknij i zobacz mapę tego miejsca
Z najciekawszych gatunków: tamaryszka – zwabiona i pięknie obserwowana, wierzbówka, oba gatunki pelikanów, żwirowce łąkowe, brodźce pławne łącznie z innymi bardzie typowymi dla Polski brodźcami, czaple purpurowe, nadobne, białe. Małą niespodzianką były rybitwy białoskrzydłe.
Nad jeziorem przy samym wieździe do Burgas (jadąc od strony lotniska) – przy pierwszym rondzie znajduje się doskonałe miejsce do obserwacji ptaków. Jest nawet oznaczone specjalną tablicą. To miejsce też nosi nazwę jezioro Atanasowsko… Tu na pewno hitem wyjazdu był sokół skalny, piękna obserwacja, długa, Marcel zrobił kilka fotek, gdy mi je prześle, to je dołączę. Do tego wielkie stada różnej maści brodzących: rycyki (ok700 w jednym stadzie), brodźce pławne – ponad setka, brodźce śniade, krwawodzioby, biegusy malutkie – dziesiątki, biegusy zmienne, krzywodziobe. I jedna sieweczka morska. Szablodzioby, szczudłaki i ostrygojady umilały swoim widokiem każdy zakątek jeziora. Rybitwy czubate, krótkodziobe, białoczelne, rzeczne. Mewy czarnogłowe – bardzo liczne. Udało się wypatrzyć jedna mewę cienkodziobą, która jest w tym miejscu lęgowa. Z kaczek najciekawsze były hełmiatki.
Kliknij i zobacz mapę tego miejsca
Musiałem kawałek przebijać się polną drogą, ale zdecydowanie warto. Obserwacje prowadziłem razem z Marcelem, który niespodziewanie wypatrzył dla niego dziwną dzierzbę…fotka, cyk. I czekamy na wypowiedź Larsa Svenssona. Chodzi o dzierzbę białoczelną, juvenalną. Na fotce, którą oglądaliśmy jedynie na ekranie aparatu, wyglądała całkiem dobrze. Potem jeszcze białorzytka płowa!
Do tego nacieszyliśmy oczy (przynajmniej ja) kilkunastoma ibisami kasztanowatymi, setką warzęch, licznymi czaplami różnorakich rodzajów: nadobne, białe, purpurowe, siwe, modronose, bąki (które pierwszy raz obaj widzieliśmy siadające na drutach!!!), bączki, ślepowrony. Było ok. 200 pelikanów różowych, kazarka, ohary, dziesiątki kormoranów małych. Dzierzby rudogłowe, czarnoczelne, żołny, dudki…raj!
Kilka kilometrów na północ od Białej (Byala) jest potężny kompleks lasu dębowego. Jest to ponoć najlepsze miejsce na muchołówkę półobrożną. Niestety w moim przypadku, mimo czterech wizyt, nie udało się tego ptaszka zobaczyć. Na pocieszenie, a raczej ucieszenie, widzieliśmy tam krogulca krótkonogiego. Do tego kilkanaście typowych gatunków leśnych – rudziki, pełzacze, sikory i inne.
Jeden późny poranek poświęciłem na wyjście na ptaki drapieżne. Miejsce wybrałem w moim mniemaniu, dobre jak każde inne – widok z góry na rozciągające się pola wraz z kilkoma wzniesieniami porośniętymi lasem. Godzinne wypatrywanie dało: orlika krzykliwego, orzełka, jastrzębia i myszołowy.
Łącznie poświeciłem na seewatching ok. 10 godzin wypatrywania oczu w puste morze… Na szczęście nie do końca. Zamiast spodziewanych burzyków miałem obserwację wydrzyka długosternego! Oprócz tego ‘przeboju’, pozostałe ptaszki to bardzo typowe dla regionu liczne rybitwy czubate, pojedyncze rybitwy krótkodziobe, mewy małe (kilkaset lecących na północ ptaszków), mewy czarnogłowe, pojedyncze śmieszki i oczywiście mewy romańskie.
Wyjazd uważam za bardzo udany, jeśli będę miał taką możliwość, to chętnie go powtórzę, zwłaszcza ze względu na przyrodę. Bułgarię pod tym względem mogę gorąco polecić.
Michał Skóra
9.08.2010 14:49:36Dziękujemy Michał. Wg mnie to wzorowa ściągawka na temat odwiedzonego przez Ciebie rejonu i ptaków tam występujących. Bardzo mnie rozochociłeś!
10.08.2010 19:32:50Super relacja, trzeba tam pojechać.
11.08.2010 10:00:54Znakomicie opisane i działa na wyobraźnię.
11.08.2010 21:33:23Rewelacja!. Gratuluje udanej wyprawy. Ja w przyszłym roku planuje jechać do Bułgarii na ptaki :-)
11.08.2010 22:41:00Jest szansa na zobaczenie tam kulona?
11.08.2010 23:54:05fajna relacja,po tym opisie chyba tez skusze sie na wyjazd w przyszlym roku
12.08.2010 16:26:44Kulona można wszędzie zobaczyć... Ale gdzie w Bulgarii to nie wiem. Wiem tylko, że jeszcze dużo super ptaszkow oferują góry na granicy z Turcja i Grecją.
Dziękuje za komentarze, może otworze biuro podróży? :)
Michał Skóra
12.08.2010 19:15:30Niezła wyprawa. Zazdroszczę widoków, ptaków i wyrozumiałości małżonki:) Może kiedyś ruszę Pana śladem.
12.08.2010 19:16:27BTW, też uczę angielskiego:)
13.08.2010 20:27:32Fajna relacja. Ale i tak najbardziej podobał mi się link i stronka hotelu z klimatem Draculi... ;-)
13.08.2010 23:06:55Michale,ja również byłe w Bułgarii w lipcu. z wymienionych miejsc byłem tylko na Kaliakrze,ale nie widziałem kormorana małego,natomiast widziałem go w POlsce na Rontoku 4 szt.Polecam na przyszłosc jez.Durankulak i jez. szabla położone na północnym wschodzie przy morzu czarnym.Szczególnie często odwiedzalem tereny położone zaraz za miasteczkiem Szabla.poruszalem się na terenie o pow.1 km kwadratowego i widzialem tam takie ptaki jak: kraski ok 10 szt,dudki ,żołny (gniazdowe ok. kilkanaście par) kobuz,sporo dzierzby czarnoczelnej,warzęchy,czaple nadobne,czaplę modronosą,sporo czapli purpurowej,ibisz kasztan.,szczudłonogi,ohary- ok.10 szt.,kszyki i sporo brodżcowatych,dzierlatki,ostrygojady,rybitwy białoczelne,sokół wędrowny.
17.08.2010 7:49:11A ja miałem jechać do Bułgarii tylko z żoną zapomnieliśmy, że i dziecko powinno mieć co najmniej dowód osobisty,ech... Wyjazd nie "wyszedł". Teraz widzę, że nie mam czego żałować, gotową ściągę tu mam. Gratuluję i dziękuję;)