Zimowe "Ptakoliczenie" w Gdańsku-Wrzeszczu (30.01.2010)

Sobotni poranek niespecjalnie zachęcał do wychodzenia z domu na dalej niż kilka metrów, głównie za sprawą gęsto padającego śniegu. Mimo to w Pracowni Kultury Miejskiej zjawiło się grono 12 osób spragnionych ornitologicznych zimowych wrażeń. Pragnienie innego rodzaju zostało zaspokojone gorącą herbatą, która w ciała uczestników wlała zarówno przyjemne ciepło, jak i bojowego ducha.

Pogoda nie sprzyjała, za to już od progu zaczęły sprzyjać ptaki. Spędziliśmy co najmniej kilkanaście minut przy budce strażniczej, patrząc na obrośnięte jemiołą drzewa. Szybko się okazało, że w ich gęstwinie kryją się kosy, gawrony, sroki, kawki, a także sierpówka i kwiczoł. Aż trudno było ruszyć dalej, jednak marsz się opłacił – przy ulicy Kilińskiego na chwilę i dość daleko od nas pojawił się grubodziób – bardzo efektywny zimowy mieszkaniec miast, słynący z dzioba zdolnego rozłupać pestkę wiśni. Poza nim mogliśmy dodać do listy obserwacji bogatki i uważnie przyjrzeć się skaczącemu po jezdni kosowi.

Nasz znajomy grubodziób znalazł nas (albo my jego) w Parku Kuźniczki, gdzie oprócz tego pojawiły się pierwsze tego dnia gołębie, a wrażeń dźwiękowych dostarczały głośno odzywające się modraszki.

Na jednym z kilku odwiedzonych podwórek udało się nam spotkać wróbla, a nawet kilka – w tym jedną samicę „przyklejoną” do ściany kamienicy (prawdopodobnie szukała ostających fragmentów tynku, gdyż wróble czasem właśnie nim uzupełniają niedobory wapnia w organizmie). Wielką furorę wśród wszystkich uczestników zrobił pięknie prezentujący się kwiczoł.

Co pewien czas naszym oczom ukazywały się pojedyncze kosy, ale przy drodze do Parku nad Strzyżą napotkaliśmy aż 6 przedstawicieli tego gatunku. Co najmniej dwa korzystały z resztek owoców, jakie pozostały na oplatającej jeden z domów winorośli. Mieliśmy tu też okazję porównać wygląd poszczególnych gatunków mew, które licznie obsiadły lokalne dachy i kominy. Ptactwo wodne skupiło się też na niezamarzniętym fragmencie rzeki – przebywało tu około 80 krzyżówek. Przy okazji udało się dostrzec bardzo nietypowo ubarwioną kawkę, u której znaczna część piór była całkowicie biała.

Ostatnim punktem obserwacyjnym na trasie był staw w Parku Uphagena, gdzie na wodzie zgromadziło się co najmniej 200 krzyżowek, a dzięki Kacprowi – jednemu z najmłodszych uczestników wycieczki – udało się ustalić, że było tam również 49 gołębi miejskich.
Wyprawę zakończyliśmy gorącą herbatą w Stacji De Luxe, gdzie również podsumowaliśmy nasze wyniki. Zaobserwowaliśmy 433 osobniki z 16 gatunków. W pierwszej trójce znalazły się kolejno: krzyżówka (200), gołąb miejski (110) i ex aequo śmieszka wraz z mewą pospolitą (po 22). Najciekawszymi obserwacjami były aż trzy grubodzioby (poza ptakiem z ul. Kilińskiego wypatrzyliśmy jednego w Parku nad Strzyżą, a jeden odzywał się w Parku Uphagena) oraz grzywacz.

Antoni Marczewski

Komentarze

Awatar730403piotr
Piotr Tabaka

30.01.2010 20:52:15Antoni nastepnym razem przeslij do Warszawy troche wrobli(tu nie dlugo sie zapomni jak ten ptak wyglada)Pozdrawiam.

AwatarHanna
Hanna Żelichowska

30.01.2010 23:47:13Antku, ciekawa, dowcipnie i sympatycznie napisana relacja....
Koło mnie (południowa część Warszawy), tylko w zasięgu "balkonowym" - naliczyłam 19 wróbli (z czego 7 żerowało na wysypanej na balkon karmie). Potem, kiedy wyszłam na zewnątrz (pogoda się poprawiła) - spotkałam jeszcze trzy "śpiewające krzaczki" wróblowe. Mamy tu naprawdę dużo wróbli i mazurków... :)).
Ja też wysłałam do AwiBazy swój dzisiejszy raport.

Dodaj komentarz

Dostęp do tej części strony wymaga zalogowania.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się »