Śladami płochacza halnego - Tatry: 16-19.09.2009

W dniach 16-19 września br. odbyłem razem z kolegą Jackiem Urbańczykiem ornitologiczny wyjazd w Tatry. Nasza wyprawa była bardzo owocna, bo udało nam się zobaczyć wiele ciekawych gatunków ptaków, choć nie tylko...

Pierwszy dzień był dość krótki, bo sporą jego część zajęło nam dotarcie do celu. Spenetrowaliśmy więc jedynie rejon Doliny Roztoki. Początkowo nawet nie zapowiadało się zbyt ciekawie. Udało nam się zobaczyć jedynie sosnówki, czubatki, mysikróliki, orzechówki i kruki. Jednak wieczorem siedząc przy piwku przed schroniskiem spotkała nas pierwsza niespodzianka. Oprócz ryków jeleni słychać było z dość bliska głos sóweczki.

Był to jednak dopiero początek niespodzianek. Kolejnego dnia udaliśmy się w kierunku Morskiego Oka. Po drodze natknęliśmy się jedynie na stadka krzyżodziobów świerkowych. Po śniadaniu w schronisku, nasze drogi rozdzieliły się. Ja postanowiłem samotnie zdobyć Rysy (2499 m.n.p.m.), natomiast Jacek udał się na Szpiglasową Przełęcz.

Pierwsze ciekawsze obserwcje miałem przy Czarnym Stawie. Udało mi się zobaczyć gile, kopciuszki, pokrzywnice, czeczotkę, siwerniaka i pluszcza, który żerował w "jeziorze". Niestety nie udało mi się zrobić pluszczowi dobrych zdjęć, gdyż, gdy tylko się do niego zbliżyłem nadchodzili turyści i pluszcz spłoszony uciekał. No i ciągle, w penetrowanym przeze mnie terenie, ani śladu ptaka, którego marzyłem zobaczyć - płochacza halnego. Rozpocząłem więc wejście na Rysy. Turystów było sporo, jednak większość z nich zawracała po dojściu do Buli pod Rysami. Mimo niezbyt ładnej pogody ja jednak nie zawróciłem. Jak się okazało była to mądra decyzja, gdyż po wejściu na Rysy i krótkiej rozmowie z szóstką fajnych ludzi, których tam spotkałem, zobaczyłem ptaka stanowiącego obiekt moich niedawnych marzeń - płochacza halnego.

Płochacz halny na Rysach

Początkowo pojawił się tylko jeden osobnik, lecz chwilę po nim zjawił się kolejny. Ptaki były zupełnie niepłochliwe. Skakały po skałach i krzyżu znajdującym się na szczycie. Nie mogę sobie wyobrazić lepszej nagrody za zdobycie szczytu. Niestety dość szybko musiałem się ewakuować gdyż szczyt spowiła mgła i z oddali słychać było pioruny. Zaraz po rozpoczęciu schodzenia zaczął padać ulewny deszcz i mimo odpowiedniego ubioru, po kilkunastu minutach byłem cały mokry. Do tego było trzeba bardzo uważać żeby się nie poślizgnąć. Tak więc zejście było niezbyt przyjemne i bardzo niebezpieczne, ale uważam, że było warto. Do schroniska przy Morskim Oku dotarłem gdy zaczęło się ściemniać. Cały mokry, lecz szczęśliwy.

Płochacz halny na Rysach

Kolejnego dnia, mimo zmęczenia, wstaliśmy o świcie i rozpoczęliśmy penetracje okolic Morskiego Oka. Wokół jeziora roiło się od ptaków. Udało się zobaczyć mnóstwo sosnówek, strzyżyków, rudzików, mysikrólików, zięb, gili, kopciuszków, pokrzywnic i orzechówek. Najciekawszymi widzianymi gatunkami były jednak: drozd obrożny, pliszka górska i pluszcz.

Po śniadaniu, za namową Jacka, udaliśmy się na Szpiglasową Przełęcz (2110 m.n.p.m.). Gęsta mgła utrudniała obserwację, jednak szlak był dość łatwy a po drodze udało się wypatrzeć świstaki. Tuż przed dojściem do celu mgła jednak ustąpiła i wyszło słońce. Postanowiłem więc zdobyć Szpiglasowy Wierch (2172 m.n.p.m.). Była to kolejna mądra decyzja, bo na szczycie spotkałem znów płochacze halne w liczbie 6 osobników.

Płochacz halny na Szpiglasowym Wierchu

Przy powrocie natknęliśmy się znów na świstaki oraz siwerniaka i kopciuszka.

Płochacz halny na Szpiglasowym Wierchu

Ostatniego dnia postanowiłem zdobyć Świnicę (2301 m.n.p.m.), mając nadzieję że zobaczę pomurnika. Niestety nie udało się, prawdopodobnie ze względu na tłumy turystów, którymi jednak nie przejmowały się zbytnio, znowu napotkane świstaki i kolejne płochacze halne oraz para krogulców, kołująca w okolicy szczytu. Mimo pięknej pogody był to najuboższy w obserwacje ptaków dzień naszej wyprawy, która jednak - jak na tak krótki okres jej trwania - była bardzo owocna, zarówno pod względem ornitologicznym jak i turystycznym.

Świstak pod Przełęczą Świnicką

Na koniec chciałbym pozdrowić kompana – Jacka i podziękować mu za pomoc i wsparcie.

Tekst i zdjęcia:
Piotr Gryz

Komentarze

AwatarHanna
Hanna Żelichowska

25.09.2009 18:25:05Dobrze się czyta, jak ktoś zdobywa trzy szczyty w trzy dni - ot, tak! A przy okazji, tyle ptaków! Pozazdrościć.
Gratuluję udanej wyprawy i sympatycznej relacji :)

AwatarBeti
Beata Kojtek

25.09.2009 18:28:57Ja również dołączam się do gratulacji! Ładne fotki:)

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

25.09.2009 21:01:14Piotrek - gratuluję wyprawy, obserwacji i świetnych zdjęć!

AwatarMatys
Mateusz Matysiak

25.09.2009 22:17:14Uwielbiam Tatry i nawet ten tłok na szlakach chyba nie zabije tego uwielbienia. Cieszę się, że mamy na BW relację z tego miejsca i to od prawdziwych zdobywców.
Obserwacje pięknych, fotogenicznych płochaczy halnych zawsze są dla mnie czymś wyjątkowym, zwłaszcza, że te niepłochliwe ptaki z takim uwielbieniem uwijają się pośród skał najwyższych szczytów. No i świstaki - perełka:)
Czekamy na przyszłoroczny ciąg dalszy.

AwatarPiotrGryz
Piotr Gryz

4.10.2009 16:16:24Bardzo dziękuje za miłe komentarze!!! Tak łatwo to nie było. Trzeciego dnia byłem już na skraju wytrzymałości, ale było warto. Za ciekawymi gatunkami ptaków wejdę wszędzie, nawet na Mt. Everest lub do samego piekła. Ornitologia wymaga poświęceń!
Jeszcze raz dziękuje !
Pozdrawiam
Piotrek

Dodaj komentarz

Dostęp do tej części strony wymaga zalogowania.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się »