Ostatnią sobotę spędziłem wraz z bratem w Austriackim Parku Narodowym Neusiedlersee - około 1 godzina drogi od Wiednia...
Sam park, pod egidą UNESCO/powstał w 1993 r, jest wspaniałym miejscem dla ptaków.
Cisza i spokój. Dominują siewki, czaple i gęsi.
Można tam spotkać kilka środowisk - słonawe jeziorka, duże obszary trzcinowisk, jezioro główne wraz ze strefą przybrzeżną, obszary piaszczystych łach oraz pastwiska. W parku hodowane są koniki Przewalskiego, bawoły, szare bydło longhorn, białe osły oraz świnki wełniste - wszystko po to , aby poprzez wypas zachować naturalny charakter tego miejsca.
Na dzień dobry powitały nas szablodzioby i szczudłaki. Po 50 osobniku przestałem liczyć. Oba gatunki gniazdują w parku. Z resztą szczudłaki były najczęściej spotykanym gatunkiem w naszej całodniowej wycieczce. Z gęsi spotkaliśmy tylko gęgawy. Z czapli - siwe, purpurowe, białe, nadobne. Para ornitologów austriackich poinformowała nas, iż kilka chwil przed naszym przybyciem spłoszyła się czapla złotawa - tego gatunku, pomimo 2-godzinnego czatowania nie uchwyciliśmy, a szkoda, bo np. Pan, który miał na oko 70 lat, odwiedzający to miejsce od lat 20, spotkał tę czapelkę tutaj po raz pierwszy. Pozostał tylko cichy żal...
Udało nam się natomiast uzyskać kilka informacji o parku. Oczywiście interesowały nas dropie - chluba tego miejsca. Dowiedzieliśmy się, iż są - ok. 20 osobników, jednak o tej porze roku prawie nieuchwytne. A w międzyczasie zjawiło się "stadko" warzęch - 70 osobników. Gniazdują tutaj od kilku lat.
Dalej w drodze pośród szeregu jeziorek złapaliśmy stado odpoczywających rycyków - 274 osobniki... Nie odwiedziliśmy dwóch miejscowych kolonii żołny.
Jeden dzień to stanowczo za mało. Na koniec, pomimo informacji o trudnościach z dropiami, uzyskanych od kilku miejscowych ornitologów postanowiliśmy ich poszukać... Początki były zniechęcające. Brak, brak, brak i cisza... Aż postanowiliśmy zrobić przerwę na sik... I nagle wyszły na drogę... 1,2,3 - wreszcie wszystkie - 6 ptaków! Wyglądały na rodzinkę 2 dorosłych i 4 młodych. Pomimo dalekiego dystansu wyglądały cudnie!!!

Podobno najlepszy czas na obserwacje dropi to wiosna. Niska roślinność pozwala obserwować te ptaki bez większych problemów. W okresie godowym na dwóch arenach można podglądać popisy samców.

Z ptaków drapieżnych dominuje tu błotniak stawowy. Poza tym jest też pustułka. A hitem ostatnich dni był gadożer - tam to wyjątkowy rarytas.
Generalnie jeden dzień to stanowczo za mało na wszystkie atrakcje tego miejsca.
Zachęcam do odwiedzenia tego miejsca, a sam wracam tam w końcu września!

Tekst i zdjęcia:
Marcin Kasprzak-Dżyberti
3.11.2009 7:32:19Thank´s Marcin für the trip - report to our NP!
There is only a little correction required: There are no specimen of Longhorn Cattle in the area, these are Hungarian Steppe Cattles.
Kind regards,
Roman
29.11.2009 22:01:02potwierdzam byłem - dzionek pełen wrażeń,szczególnie spotkanie z dropiami (zresztą moje pierwsze)