Po czterech godzinach lotu z Madrytu lądujemy na lotnisku Yundum w Gambii. Jesteśmy wreszcie w wymarzonej Afryce, tej prawdziwej- czarnej. Nasza grupa liczy w sumie 12 osób. Zaraz po wyjściu z samolotu na płytę lotniska wita nas stado kruków srokatych i krążące dokoła jerzyki małe. Odbiera nas lokalny przewodnik Sam, który będzie nam towarzyszył do końca wyprawy. Na czas pobytu mamy do dyspozycji mały autobus z kierowcą i nim udajemy się do Kotu do hotelu Sunset Beach. Podczas półgodzinnej jazdy co chwilę widzimy nowe gatunki – kraski abisyńskie i płowogłowe, dzierzbale kreskowane, błyszczaki stalowe i długosterne, gołębie okularowe i stadka jerzyków palmowych.

Fot. 1. Kotu, pola ryżowe.

Fot. 2. Rybitwa wielkodzioba i królewska.
Najliczniejszą siewką jest kulik mniejszy - gatunek spotykany przez nas w całej Gambii. Następnie „zwiedzamy” okolicę. Przy bramie hotelu otaczają nas lokalni birdguide oferujący swoje usługi. Są bardzo nachalni i przez pierwsze dni musimy się od nich opędząć jak od much. Potrafią pojawić się w najbardziej nieoczekiwanym momencie i miejscu, płosząc jednocześnie tak ciężko ustawiony do obserwacji lub fotografowania gatunek. Na rozlewiskach przy moście w Kotu obserwujemy odpoczywające stada czajek szponiastych i płowych.

Fot. 3. Mniszka srokata

Fot. 4. Kulon rzeczny.
Są pierwsze drapole – dorosły i młody owadożer palmowy, kobczyk rudogłowy , pustułeczka i krogulec mały. Zapomniałem dodać, że wszędzie wokół krążą wielkie stada ścierwników brunatnych, kań czarnych i egipskich.W pobliskim hotelu Senegambia, codziennie o tej samej porze odbywa się pokazowe karmienie sępów. Z braku czasu nie korzystamy jednak z okazji obejrzenia widowiska. Podczas wszystkich pieszych wycieczek, co jakiś czas spotykamy stadka malutkich mniszek srokatych, amarantek czerwonodziobych i różne gatunki wikłaczy, które o tej porze występują w szacie spoczynkowej.

Fot. 5. Żołna czerwonogardła.
Przez pierwszy tydzień pobytu w Gambii codziennie wyjeżdżamy wczesnym rankiem w uzgodnione miejsce, a po południu działamy w małych podgrupach fotograficznych i eksploracyjnych w dowolnym terenie. Natomiast wieczorami spotykamy się na kolacji przy krewetkach i pysznym piwie. Wspólnie dokonujemy weryfikacji widzianych gatunków. Prawie wszystkie ptaki mamy uwiecznione na fotkach. Tym bardziej, że do dyspozycji są dobre lustrzanki, kamery i digiscoping.

Fot. 6. Turak fioletowy, rezerwat Abuko.

Fot. 7. Drużyna twitcherów w komplecie.

Fot. 8. Nektarnik piękny

Fot. 9. Amarantka czerwonodzioba.
Należy wspomnieć, że wszędzie na trasie naszego przejazdu jesteśmy serdecznie traktowani przez rodzimych mieszkańców i tłumnie oblegani przez roześmiane dzieci. Pozdrowieniom nie ma końca.

Fot. 10. Afrykańskie bydło różni się od naszego.
Jedno przedpołudnie poświęcamy na eksplorację nadmorskiego Tanji Bird Reserve. Na początek na dzikich plażach Atlantyku mają swoje pięć minut mewiarze i siewkowcy. Obserwujemy stada rybitw królewskich, czubatych, krótkodziobych i bengalskich, mewy brytyjskie, a także pojedyncze cienkodziobe, śródziemnomorskie i śmieszki. Z siewek dominują zimujące piaskowce, szlamniki i ostrygojady. Na pobliskim klifie znajdujemy norę lęgową i siedzącą przy niej parę największych afrykańskich zimorodków olbrzymich. W następnych dniach spotykamy te ptaki bardzo często.

Fot. 11. Rezerwat Tanji.
Parę kilometrów dalej przeszukujemy gęste zarośla, które są pełnią rolę nadoceanicznej sawanny. W koronach niskich drzew buszują dwa gatunki dzioborożców – toko nosaty i srokaty. Na gałązce pięknie pozuje para endemicznych jaskółek białoskrzydłych. Mamy szczęście, bo później już nie spotkamy tych prześlicznych ptaszków. Zawsze koło południa robi się potwornie gorąco – ptaki są mniej aktywne. Wykorzystujemy ten czas na lunch. Spożywamy głównie przyrządzane na różne sposoby ryby, których tutaj nie brakuje. Często towarzyszą nam nektarniki fioletowe, które spijają soki z kwiatów w knajpianym ogródku.

Fot. 12. Jaskółka białoskrzydła, rezerwat Tanji.

Fot. 13. Rozlewiska Marakissa.
Pojawiają się niewielkie krokodyle nilowe, są one jednak bardzo płochliwe. Następnie na lokalnym campie, położonym w gęstym dziewiczym lesie polujemy na ptaki, które korzystają ze specjalnie przygotowanych oczek wodnych. Trzy gatunki miodowodów, złotokosy siwogłowe i duże, bajeczne dzierzyki szkarłatne i stadko błyszczaków purpurowych – wszystkie te gatunki wystawiają się pod obiektywy. A my sączymy chłodne napoje i delektujemy się ich widokiem.

Fot. 14. Błyszczak purpurowy.
Nazajutrz jedziemy do pobliskiego lasu palmowego - Bijilo Forest. Rezerwat zwany też jest małpim lasem, w związku w występowaniem w nim koczkodanów zielonych i rzadkich gerez rudych. Pośród gęstych krzaków, dziwnych gatunków drzew spotykamy tymale białołuskie i czarnogłowe oraz występujące tylko w pierwotnych lasach wybrzeża bledy szarogłowe i jasnobrzuchy siwogłowe.

Fot. 15. Gereza ruda, rezerwat Bijilo.

Fot. 16. Rzeka Gambia.
Czas opuścić wybrzeże i region West Division i następnego dnia skoro świt wyruszamy w głąb lądu. Czeka nas jeszcze przeprawa promem ze stolicy Banjul do Barra. Silne wiatry, które towarzyszą nam podczas rejsu napędzają sporo morskich gatunków. Z górnego pokładu obserwujemy większe i mniejsze stada mew południowych, rybitwy rzeczne i różowe w zimowym upierzeniu. Widzimy w oddali kilka ciemniejszych ptaków. To wydrzyki ostrosterne i tęposterne. Na horyzoncie pojawia się ptak zdecydowanie większy od pozostałych. Identyfikujemy go jako głuptaka w szacie pierwszorocznej. To bardzo rzadki ptak w tym rejonie, do tej pory obserwowany zaledwie kilka razy. Wjeżdżamy na terytorium regionu North Bank Division…
Tekst i fotografie:
Artur Bujanowicz
21.03.2009 14:35:34Arturze, dziękuję za podzielenie się wspaniałymi przeżyciami fotograficzno-ptasiarskimi. Szczerze zazdroszczę i czekam na drugi odcinek relacji z tej egzotycznej wyprawy!
21.03.2009 20:41:40Fantastyczna wyprawa,czekam na dalszy ciąg.Pozdrawiam!
22.03.2009 0:43:07Artur, a na zdjęciu brygady twitcherskiej kto? Bo rozpoznaję tylko dwóch ptasiarzy:) Ciebie i Przemka Kunysza.
22.03.2009 12:21:12Za Przemkiem - Andrzej Urbaniec. Obładowany sprzętem - Krzyś Błachowiak.
Przede mną Tad Rosiński. I nie ma na fotce Piotra Jończyka i Piotra Gryza, którzy płoszą ptaki kilka metrów dalej.
Ale będą na fotce w drugiej części relacji.
26.03.2009 20:56:22Czytałam z oczami rozszerzonymi ze zdziwienia, jak spodki! Tyle ptaków spotkaliście, a jeden piękniejszy i ładniej nazwany od drugiego. A jakie widoki! I gereza ruda - jaka sympatyczna małpka ...
Rozumiem, że specjalizujecie się w ptakach afrykańskich, tak? I to nie była pierwsza wyprawa tego typu? Zazdrość mnie zżera wprost - ale wirtualnie, bowiem nie odważyłabym się tam pojechać... Świetna opowieść z bardzo dobrej jakości zdjęciami. Gratuluję!
27.03.2009 11:44:46Najbardziej spodobał mi się tymal białoruski! Tymale, fajne ptaki (wczoraj widziałem jednego), ale żaden gatunek na Białorusi nie występuje. Wcześniej na listach dyskusyjnych był też anonsowany wydrzyk pomarańczowy widziany na tej wyprawie, ale tu już czytam tylko o ostrosternych i tęposternych.
27.03.2009 13:56:10Jacku, również na listach dyskusyjnych wydrzyk pomarańczowy został zdementowany i autor zamieszania podał prawidłową jego nazwę, której będąc w odległej krainie zwyczajnie nie pamiętał. To był, o ile dobrze pamiętam, wydrzyk tęposterny.
Wczoraj widziałeś tymala? A gdzie jesteś?
27.03.2009 14:58:57No i dobrze. Trzeba pilnować i dementować błędy i dlatego czepiam się tymala białoruskiego. Wczoraj widziałem tymala arabskiego, a dziś jestem w Polsce.
27.03.2009 18:18:35W Afryce obawialiśmy się malarii, żółtej febry i AIDS. Na drodze spotkaliśmy żmiję sykliwą. Ja w łóżku znalazłem jadowitą skorżopedę. Ale okazało się,że w Polsce także czuwa wróg.
A tak na marginesie, to chyba lepiej popełniać lapsusy językowe niż obserwować fałszywe gatunki.
8.04.2009 20:21:17Gratulacje!
Czy można prosić o jakieś szczegóły organizacyjne takiego "wypadu"?
25.08.2009 15:16:13Wspaniała wyprawa.Doskonałe zdjęcia.