
Na stronie BirdWatching.pl mogliśmy przeczytać na początku lutego 2009 r. informację, zaczynającą się następująco: „Od stycznia do kwietnia br. w Muzeum Częstochowskim – Pawilon „A” im. Stanisława Staszica w Częstochowie odbywa się wystawa archeologiczna pt.: „Na skrzydłach przeszłości”.
Po czterech godzinach lotu z Madrytu lądujemy na lotnisku Yundum w Gambii. Jesteśmy wreszcie w wymarzonej Afryce, tej prawdziwej - czarnej. Nasza grupa liczy w sumie 12 osób. Wita nas lokalny przewodnik Sam, który będzie nam towarzyszył do końca wyprawy. Na czas pobytu mamy do dyspozycji mały autobus z kierowcą i nim udajemy się do Kotu do hotelu Sunset Beach. Podczas półgodzinnej jazdy co chwilę widzimy nowe gatunki...
Jak się chłopcy nudzą, to co robią? Oczywiście idą w teren :) A wszystko zaczęło się w piątek 20 lutego od wyjazdu do szkoły… Pogoń do niedzieli za kolejnymi wpisami i wreszcie o 10 rano wsiadałem w upragniony pociąg do Gdyni.
Zimowy rejs na dużym statku handlowym po Morzu Północnym i Bałtyku.
Głównym celem naszego wyjazdu na Litwę były owiane tajemnicą birginiaki (Polysticta stelleri). Chodziły słuchy, że stadko tych morskich kaczek zimuje w rejonie nadmorskiego kurortu, o enigmatycznej nazwie Palanga. Ekipa ustalała się do ostatniej chwili i w końcu pojechaliśmy w składzie: Czarek Pióro, Mateusz Matysiak, Zbyszek Kasprzykowski i Radek Kozik.
Przyznam, że dzisiejszy dzień zmusił mnie do weryfikacji tezy o warunkach atmosferycznych nie sprzyjającej uczestnikom Zimowego Ptakoliczenia. O ile wczorajsza aura podczas spaceru po Wilanowie (o którym szerzej można poczytać tutaj) pozostawiała wiele do życzenia, o tyle dzisiaj postanowiła nam się zrewanżować, od rana odsłaniając błękit nieba i oświetlając miękkim światłem zielone czubki powsińskich sosen (...)
Pogoda nigdy nie była sprzymierzeńcem uczestników Zimowego Ptakoliczenia (wcześniej funkcjonującego jako Zimowe Liczenie Ptaków w Parkach i Ogrodach). Pierwszej edycji towarzyszyły siarczyste mrozy, w czasie których słupkom rtęci w termometrach zdarzało się spaść poniżej 25 kreski. Innym razem mało co było widać zza gęstej ściany obficie padającego śniegu, zaś w ubiegłym roku wiele osób pozostało w domach w obawie przed powtórzeniem się gwałtownych wichur, jakie przeszły dzień wcześniej. Tym razem aura spłatała liczącym kolejnego meteorologicznego figla – zalegający przez kilka tygodni śnieg całkowicie się roztopił, zamieniając glebę w zwały rozmiękłego błota. Zaciągnięte szarymi chmurami niebo i siąpiący z niego deszcz na pewno nie stanowią wymarzonych warunków do rachowania ptaków.
Warunki pogodowe od mojej ostatniej wizyty nad rzeką trochę się zmieniły. Padał dosyć gęsty śnieg, a Wisłą płynął śryż (stanowiący pierwszą fazę tworzenia się kry). Okolice betonowych ostróg na praskim brzegu zamarzły, podobnie jak starorzecze w Porcie Czerniakowskim (...)
Termin ‘papryka’ powstał przez zestawienie początkowych liter obydwu członów naukowej nazwy siewki złotej Pluvialis apricaria. O ile mi wiadomo, owo sformułowanie jest moim osobistym wkładem w rozwój ptasiarskiej nowomowy, jednakże nie wróżę mu świetlanej przyszłości, jako że słowo ‘siewka’ można wymówić szybciej, co jest kluczowym kryterium decydującym o terenowej użyteczności danego terminu (...)
Pierwsze plany pojawiły się już w sierpniu. Oczywiście były wówczas jeszcze mgliste jak październikowe poranki ale najważniejsze, że ostatecznie znalazły potwierdzenie w kilku słonecznych, prawie letnich dniach, które spędziliśmy w Dolinie Baryczy (...)
Gdy znaleźliśmy ogłoszenie o obozie odbywającym się na Malcie, w celu ochrony przed nielegalnymi polowaniami przelatujących tamtędy ptaków, nie zastanawialiśmy się długo. Już wcześniej słyszeliśmy co nie co na temat tamtejszej, jakże chlubnej tradycji polowań, jak również pewnych ustępstw względem myśliwych, na które poszła Unia Europejska przy przyjmowaniu Malty w swoje szeregi, pozwalając im na polowanie na niektóre normalnie chronione na jej terenie gatunki (...)
Nadzieje były duże. I choć miał to być tylko rodzinny wakacyjny wyjazd koledzy podpowiadali: z końcem lata lecą „drapole”, pokrzewki nie będą już aktywne, ale może będziesz miał szczęście? Dodatkowo wyobraźnię podsycało, wykonane na Rodos, piękne zdjęcie czapli modronosej, które możecie podziwiać w jednej z galerii gdzieś na tym portalu. (...)
Bohater: JERZYK MAŁY. Jak co wieczór, niemal co do minuty ptak pojawił się, zakręcił dwa kółka i zniknął w grocie. Jego przylot wywołał histeryczną euforię prawie dwudziestu dorosłych mężczyzn…skakali, ściskali się, przebijali piątki, mówili jednocześnie po polsku, angielsku, hiszpańsku. A wszystko to przez kilkadziesiąt piór na małym ciałku ptaszyny. Ciekawe, czy Demi Moore, zrzucona na spadochronie w grupę tych samych mężczyzn, wywołałaby choć zbliżoną reakcję. Osobiście bardzo wątpię, przecież prawie wszyscy mamy żony:)
To była bodajże jesień, kiedy pośród wiadomości z ptasiej listy e-mail dostrzegłem propozycję letniego wypadu na Krym. Na Krymie byłem już w 2003 roku i już wtedy w mojej głowie zrodziła się myśl powrotu na łono czarnomorskiej przyrody w poszukiwaniu ptaków. Okazja takiego wyjazdu zdawała się właśnie pukać do moich drzwi.