
Nigdy nie ukrywałem faktu, że kraje Północy są mi zdecydowanie bliższe niż państwa Południa. Choć charakteryzują się mniejszą różnorodnością biologiczną, mają w sobie surowe piękno i unikalny rodzaj atmosfery, które próżno szukać w cieplejszych rejonach. Jednak po kilku tygodniach mroźnej i śnieżnej zimy, jaka uraczyła nas w tym roku, pomyślałem sobie, że może jednak trzeba się z Południem przeprosić. Po tygodniu spędzonym w Barcelonie i okolicach nie porzucam co prawda dotychczasowych przekonań, ale już myślę o zakrojonym na szerszą skalę wyjeździe do Hiszpanii w przyszłym roku.
Niedziela, piękny słoneczny, lecz mroźny dzień. Nabieram jeszcze większej ochoty, by wyjść z domu i zobaczyć, co się dzieje w skrzydlatym świecie. Spotykam się z moją mamą, chwytamy lornetki i udajemy się na pobliskie ogródki działkowe przy ruchliwej ulicy Hetmańskiej. Jest to niezbyt atrakcyjny teren na spacer, a jednak ornitologicznie nas zaskoczył.
Sobotni poranek niespecjalnie zachęcał do wychodzenia z domu na dalej niż kilka metrów, głównie za sprawą gęsto padającego śniegu. Mimo to w Pracowni Kultury Miejskiej zjawiło się grono 12 osób spragnionych ornitologicznych zimowych wrażeń. Pragnienie innego rodzaju zostało zaspokojone gorącą herbatą, która w ciała uczestników wlała zarówno przyjemne ciepło, jak i bojowego ducha.
Kolejną wyprawę zaczęliśmy planować tuż po powrocie z Gambii i Senegalu. Wiedzieliśmy, że i tym razem chcemy wyruszyć do Afryki, której przyroda tak bardzo zachwyciła nas swym bogactwem. Kilka tygodni zastanawialiśmy się, którą część kontynentu wyznaczyć za cel kolejnej ptasiej eskapady. Mieliśmy kilka ciekawych pomysłów, jednakże kierunek Etiopia w pełni nas zadowolił.
Patronat medialny wyprawy foto-ptasiarskiej do Etiopii objął wortal BirdWatching.PL
Te ptaki o rozpiętości 320 cm wprowadzają w zachwyt chyba każdego ptakoluba, a i ornitologa też, tymbardziej, że na wolności żyją jedynie 132 osobniki tego gatunku, z czego w Wielkim Kanionie 30. My widzieliśmy co najmniej 4.
Ostatnią sobotę spędziłem wraz z bratem w Austriackim Parku Narodowym Neusiedlersee - około 1 godzina drogi od Wiednia...
Relacja z wycieczki do Białowieży i nad Biebrzę, którą poprowadziłam maju 2007 roku.
W dniach 16-19 września br. odbyłem razem z kolegą Jackiem Urbańczykiem ornitologiczny wyjazd w Tatry. Nasza wyprawa była bardzo owocna, bo udało nam się zobaczyć wiele ciekawych gatunków ptaków, choć nie tylko...
Wyprawę do Mongolii planowaliśmy od dawna. Płynąca w zachodniej części tego kraju rzeka Kerulen wydawała się nam idealna do śledzenia tras migracji ptaków wodnych. Wyjazd wpasowywał się w ogólną koncepcję ekspedycji naukowych, polegających na spływaniu kajakami i liczeniu ptaków w korytach dużych rzek Palearktyki.
Dziesięć dni maja 2008 roku spędziliśmy z rodziną, na stałe mieszkającą koło Bostonu, na zachodzie Stanów Zjednoczonych. Bazą wypadową było dla nas Palm Springs. Każdy dzień pobytu a nawet godzina, były zaplanowane. Taka konieczność, bo chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej: pustynie, San Diego, Los Angeles, Salton Sea, Wielki Kanion Kolorado, San Francisco i Muir Monument.
Zmęczeni kapryśną pogodą tego lata, po wielu rozważaniach postanowiliśmy spędzić urlop w Afryce...
Porządkując pliki na dysku natknąłem się na swoje notatki sporządzone podczas majowego wypadu na Bagna Biebrzańskie, który sam sobie zorganizowałem dwa lata temu. Jako że zapewne niewiele się tam ptasio i krajobrazowo od tamtej pory zmieniło, pozwalam sobie umieścić tę relację tutaj. Czytania jest sporo, ale przecież są wakacje i wszyscy mają dużo wolnego czasu, prawda?;)
Miejsce mojego wakacyjnego pobytu to niewielka miejscowość Okurcalar, ok.
Poszukiwanie nowych gniazd puszczyka mszarnego na Polesiu na Białorusi. Bagno Olmany na białoruskim Polesiu znajduje się tuż na samych kresach II Rzeczpospolitej. Jego granicę stanowią dwie rzeki: Lva i Stwiga. Od dawnej granicy Polski dzieli je zaledwie kilka kilometrów.
Tym razem w okresie wielkanocnym wyjechałam z mężem do Hiszpanii, na Costa del Sol. Lot do Malagi via Madryt i potem taksówką do Torremolinos (miejsca naszego zakwaterowania), zabrał nam prawie cały dzień. Z powrotem – tak samo. W rezultacie, pobyt wypoczynkowy trwał jedynie 6 dni, w czasie których zostaliśmy zauroczeni przyrodą tego regionu i widokami.