Myśliwi wygrywają z nami w edukacji

Ostatnie, zakończone niestety niepowodzeniem, próby sprostowania zawartych na jednym z portali edukacyjnych informacji przygotowanych przez myśliwych w bolesny sposób uświadomiły mi, jak bardzo my – ptasiarze i ornitolodzy – jesteśmy daleko za myśliwymi jeśli chodzi o skalę działań skierowanych do dzieci i młodzieży, które za naście lub dziesiąt lat będą podejmować kluczowe dla Polski decyzje, w tym też te wpływające na ochronę krajowej przyrody.

Czy odstrzał jest konieczny?

Wszystko zaczęło się od zamieszczonego na listach dyskusyjnych linka do „Scenariusza spotkania z myśliwym”, zamieszczonego na portalu www.szkolnictwo.pl Opublikowany przez panią Anitę Miarę materiał jest częściowo scenariuszem, a częściowo relacją ze spotkania z myśliwymi (prywatne wujkami jednego z uczniów). Pierwsze zastrzeżenia pojawiają się już na początku lektury, kiedy dowiadujemy się, że jednym z celów spotkania było „poznanie konieczności odstrzału niektórych gatunków ptactwa”. Może źle szukałem, ale w treści „scenariusza” nigdzie nie natknąłem się na rzeczowe argumenty przemawiające za „koniecznością” odstrzału. W sekcji „Dlaczego myśliwi strzelają do ptaków?” przeczytamy, że dzieje się tak, bo: „Tak jest w życiu, pewne gatunki ptaków są pozyskiwane, aby była prawidłowa gospodarka.” I to tyle na ten temat. W przypadku bażantów myśliwi zwracają uwagę na rolę selekcyjną: „Jest to również w pewnym sensie selekcja. Przy bażantach są odstrzeliwane tylko koguty, na jednego koguta ma przypadać osiem kur.” Jest to o tyle dziwne, że wcześniej w opisie gatunku (opisom w scenariuszu poświęcam oddzielny akapit) jest wyraźnie napisane, że wiele bażantów pada w wyniku długotrwałych deszczy czy mroźnych zim, zatem dodatkowa selekcja ze strony człowieka nie powinna być moim zdaniem konieczna. Tym bardziej, że bażant to gatunek obcy naszej faunie. Najstarsze wzmianki o nim pochodzą z XVI w. i pewnie nic by się strasznego z punktu widzenia ochrony przyrody nie stało, gdyby w Polsce wyginął (co się oczywiście, dzięki myśliwym i ich corocznym wsiedleniom bażantów, nigdy nie stanie).

Fot. Kuropatwy - choć myśliwi uważają się za ich obrońców, w wielu miejscach wciąż strzela się do tych ptaków, mimo silnego spadku ich liczebności (fot. Janusz Ratajczak / galeria wortalu Birdwatching.pl)

Błąd na błędzie

Ręce można załamać nad opisami gatunków – żywcem skopiowanymi ze stron poświęconych myślistwu (m.in. ze strony www.myslistwo.com , gdzie artykuł poświęcony łownym gatunkom gęsi zilustrowano zdjęciem endemicznej bernikli hawajskiej). Najbardziej bulwersujący jest rozdział „dzika gęś”, bowiem do jednego worka wrzucono łowne gęgawę, gęś zbożową (przez autorów nazywaną gęsią polną) i białoczelną z chronionymi berniklą obrożną i gęsią małą. Zainteresowani dowiedzą się, że gęś białoczelna od gęsi małej różni się „tylko mniejszą plamą na czole (nie sięga do oczu)”. Co lepsze, w tekście znajdziemy informację: „Gęsi lecą przeważnie na wielkiej wysokości, jedynie w dni słotne i mgliste lecą niżej i wówczas myśliwy ma możność strzału do nich.” Wynika z tego, że w dzień słotny i mglisty, przy ograniczonej widoczności, myśliwi potrafią odróżnić dwa gatunki po wielkości białej plamy na czole. W rozdziale o gęsiach znajdziemy też inną ciekawostkę . Według niego gęgawa przebywa w Polsce "w marcu - kwietniu i w październiku – listopadzie", a pozostałe gatunki „w okresie wiosennych (marzec - kwiecień) i jesiennych (październik - listopad) przelotów.”. Nieco dalej przeczytamy, że na gęsi można polować od września do końca grudnia. To o tyle ciekawe, że według powyższych informacji ani we wrześniu, ani w grudniu żadnych gęsi w Polsce nie powinno być.

Z innymi opisami nie jest dużo lepiej. Mnie zbulwersowało m.in. używanie w scenariuszu zajęć dla uczniów klas II szkoły podstawowej bardzo nielubianej przeze mnie gwary myśliwskiej (gęsi nie mają płetw, tylko „wiosła”, a kuropatwy i bażanty nie uciekają, tylko „ciekną”). Cały czas na stronie widnieje nieaktualna informacja dotycząca czapli siwej – zgodnie z nowymi przepisami jest to gatunek chroniony częściowo i o zgodę na odstrzał trzeba każdorazowo występować do RDOŚ-a. Powtarzane są również typowe stereotypy forsowane przez myśliwych, m.in. ten, że: „Sroka jest szkodnikiem przede wszystkim dla innych ptaków”. Na jeden plus można zaliczyć zamieszczenie informacji, że chronione są myszołowy.

Niezrozumienie administratora

Napisałem do administratora portalu z prośbą o usunięcie trefnego scenariusza, jednak natknąłem się na ogromne niezrozumienie ze strony administratora. Mój mail, wytykający tekstowi szereg nieścisłości, został określony jako „stronniczy”. O jego poglądach na kwestie związane z interesującym nas tematem świadczyć może m.in. takie zdanie: „Ale nie zabraniajmy dzieciom spotykać się z myśliwymi, którzy będą mówić o tym, że pewne zwierzęta odstrzeliwuje się by gospodarka zwierzęca prawidłowo funkcjonowała - w końcu taka rola myśliwego...”. Moja uwaga, że chyba jednak nie jest wskazane, by o konieczności odstrzału ptaków przekonywać dzieci z II klas szkoły podstawowej, spotkała się z szybką ripostą: „Proszę wybaczyć, ale chyba nie będziemy wchodzić w polemikę pt. w jakim wieku dzieci mają spotykać się z myśliwym”. Mimo, że przesłałem treść obecnego scenariusza z propozycjami najbardziej bulwersujących przeinaczeń i nieścisłości, nasza wymiana zdań zakończyła się następująco: „Proszę uszanować fakt, że nie mam ochoty z Panem dyskutować - bo nie rozumiem wogóle większości Pana argumentacji. Przecież nie mam nic z tym wspólnego co myśliwy opowiada dzieciom o łowiectwie i nie mam na to wpływu.”. Zostałem też ostrzeżony, że dalsze maile ode mnie mogą być przez niego uznane za spam.

Przegrywamy z myśliwymi

Podczas półtorarocznej pracy na stanowisku asystenta programu edukacyjnego OTOP wielokrotnie miałem okazję do czytania sprawozdań rocznych uczestniczących w nim nauczycieli. Choć trzeba uczciwie przyznać, że część na spotkania z „ciekawym gościem” zapraszała faktycznie ornitologów, to jednak do rzadkości nie należały opisy spotkań z myśliwymi. Trudno się dziwić – czego by nie mówić, w wielu regionach najbliższą dla lokalnego nauczyciela osobą spoza szkoły, związaną w jakikolwiek sposób z przyroda, jest myśliwy. Po wpisaniu do wyszukiwarki internetowej hasła „edukacja łowiecka dzieci” Google wyrzuca 1,89 mln wyników. Hasło „edukacja ekologiczna dzieci” ma 781 tys. wyników, a „ornitologiczna” – 412 tys. Myśliwi (zarówno w skali regionalnej, jak i krajowej) przygotowują i wdrażają szereg programów edukacyjnych, takich jak np. Program aktywnej edukacji ekologicznej „Ożywić pola” czy realizowany w województwie kujawsko-pomorskim program „Myśliwi-dzieciom, dzieci – zwierzętom”. Nieraz w samych działaniach nie ma nic niewłaściwego (częstym zabiegiem, do którego włączane są dzieci i młodzież, jest utrzymywanie tzw. remiz śródpolnych). Z drugiej strony powinno nas martwić to, że w coraz większej grupie młodych ludzi wykształcane jest przekonanie, że przyroda bez człowieka nie jest w stanie sobie poradzić i wymaga prowadzonej przez niego gospodarki łowieckiej. Sam mam ogromne zastrzeżenia do zimowego dokarmiania ssaków, tak popularyzowanego przez myśliwych. Z jednej strony eliminuje się pewien czynnik selekcyjny, jakim jest zimowy głód, a z drugiej twierdzi się, że konieczny jest selekcyjny odstrzał, bo inaczej zwierzęta wyrządzałyby duże szkody z powodu braku dużych drapieżników. Inną kwestią jest to, że zimowe dokarmianie przeważnie ma na celu nie tyle pomoc zwierzętom, co zatrzymanie ich w lasach i zapobieganie wychodzeniu na pola, gdzie szkody rolnicze musiałyby pokrywać koła łowieckie.

Podsumowanie

Czasami spotykam się z opiniami, że ornitolodzy w Polsce powinni angażować się tylko w bieżące działania stricte ochroniarskie, bo edukacja jest przeważnie nieefektywna i nie rozwiąże problemów, z którymi się borykamy. Jak pokazuje coraz więcej przykładów, jeśli teraz nie przyłożymy się do edukacji, skutki tego zaniedbania będziemy odczuwać w przyszłości, kiedy kierownicze stanowiska w firmach i instytucjach będą zajmować osoby, których edukacja przyrodnicza polegała na zbieraniu żołędzi i kasztanów dla dokarmiających dziki myśliwych.

Tekst: Antoni Marczewski
Zdjęcie: Janusz Ratajczak / galeria wortalu BirdWatching.pl

Komentarze

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

16.12.2011 18:30:26Myśliwym zaczyna palić się grunt pod stopami (tracą poparcie u większości społeczeństwa) więc intensyfikują propagandę, bo czym skorupka za młodu nasiąknie... A proza życia jest taka, że za myślistwem stoi potężne lobby - biznesmani, politycy, Lasy Państwowe i ich finanse. Skąd ornitolog miałby brać pieniądze na podobne kampanie edukacyjne? Znów mamy działać społecznie..?

Awataruggla
Przemysław Kunysz

16.12.2011 18:41:51Mysliwi od zawsze sa krok do przodu edukacja zanim był OTOP i inne ptasie organizacje juz szla. Do tego lesne kompleksy promocyjne, spotkania pomniejszanie roli chocby parkow krajobrazowych ktore stanowily wazny element edukacji przyrodniczej. To wszystko tylko jes na + mysliwym - walka cich trwa od lat:)

Awatardrib
与您共享了照片 Maciej Rebis

16.12.2011 18:58:38To jest pole do popisu dla BW :)

AwatarGrzegorz
Grzegorz Wodnicki

16.12.2011 20:19:49Dziwne, że MEN pozwala na takie formy " kształcenia" dzieci i młodzieży. Chyba, że rzeczywiście duże wpływy i pieniądze ludzi " z branży" umożliwiają przymykanie oka na pewne sprawy.

AwatarGrzegorz
Grzegorz Wodnicki

16.12.2011 20:26:45Z drugiej strony pojawiają się coraz częściej tezy o szkodliwości i destrukcyjnym wpływie na przyrodę fotografów, birdwatcherów czy innych "popaprańców" i tylko czekać jak za chwilę społeczeństwo zostanie uświadomione, że tylko "zieloni państwo z flintami" są tymi jedynymi, którzy stoją na straży ochrony przyrody. Smutne.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

16.12.2011 21:02:05Nagonka na "eko-terrorystów" trwa. I będzie się nasilać, niestety. Do narzędzi terroru wliczając fotografowanie przyrody, oglądanie ptaków etc. Ostatnia nowela o ochronie przyrody dobitnie to pokazała. Ministerstwo Ochrony Środowiska też zgubiło już z nazwy ochronę, a jego kadry zbudowane zostały z pracowników ministerstwa gospodarki. Nie chce mi się wyliczać dalej... A wszystko po to, żeby nie było komu patrzeć na ręce panów z piórkiem u kapelusza i leśników, widzących w lesie tylko deski i źródło mięsa. A jak nie wiadomo o co chodzi, to wiecie o co chodzi...

I jeszcze - tak się zastanawiam Antku, po co taki artykuł napisałeś? Wierzę w Twoje dobre intencje i szczere chęci, tylko że pisząc tak, dołączasz do tych wszystkich lamentów, z których kompletnie nic nie wynika, a których wszędzie pełno. Uświadamiasz nas? Ornitolodzy, przyrodnicy i każdy kto ma oczy otwarte doskonale wiedzą co się dzieje! Podałbyś lepiej jakieś wskazówki, propozycje, rozwiązania - konkrety, zamiast płakać nad mlekiem, które się wylało i nadal wylewa... Wnioskujesz żebyśmy się edukacją zajęli? To ja brutalnie zapytam: za co?! Proszę bardzo - ja mam ptaki drapieżne, mogę kilka ułożyć do pokazów dla dzieciaków - w szkołach, przedszkolach, gimnazjach etc. Każdy będzie mógł podejść, dotknąć, zobaczyć jak lata i jakie są piękne. Zrobię też wykład o ich (drapieżników) zbawczej roli w przyrodzie, o biologii, zwyczajach etc. itd. itp. I nie chcę grosza za to. Ale za paliwo na dojazd do szkoły CPN ode mnie chce! Za ubezpieczenie samochodu PZU chce! Za deski na wolierę dla ptaków tartak chce! Za siatkę do wolier sklep chce! Za mięso dla tych ptaków rzeźnik chce! Za leki weterynarz chce! Wszyscy wokoło chcą pieniędzy. To co - mam z własnej kieszeni tę edukację sponsorować? Słucham Twojej propozycji, ja swoją rzuciłem...


16.12.2011 21:20:24PZŁ zasadniczo nie prowadzi działalności edukacyjnej na poziomie centralnym - robią to koła łowieckie - 209 ale też kilka liczb wychodząc założenia że większość etatów w poniższych ośrodkach to prawie bez wyjątku myśliwi:
Ośrodki edukacji leśnej - 50 + miń 1 etat
Izby edukacji leśnej - 235 + miń 1 etat
wiaty edukacyjne - 453 + przydzielone zadanie w zakresie etatu (tzw. zielone klasy),
Ścieżki edukacyjne - 897
Parki i ogrody dendrologiczne - 106 + minimum 1 etat.
Punkty edukacyjne - 1680 + przydzielone obowiązki
Inne obiekty edukacji leśnej - 2243
Internet:
- Centrum Informacyjne Lasów Państwowych
- Las Rysia eRysia - dla dzieci z dobranym odpowiednio "lokowaniem"

Na drugim ramieniu szali pozostają:
Parki Narodowe z centrami edukacyjnymi - których pracownicy żyją w ubóstwie
Parki krajobrazowe - których pracownicy żyją w ubóstwie
NGO'sy - z przepraszam ale często pracownikami odbieranymi jako frustraci czy zarozumialcy z innej bajki - z miasta bardzo przepraszam za te słowa ale tak myślę.
Ludzie w tych jednostkach wypadają też często po prostu blado pod względem ogólnej wiedzy w tym rolnej, leśnej i rybackiej - dzieci to widzą.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

16.12.2011 21:27:43Jarek, dopisz jeszcze do tej drugiej szali prywatne osoby, jak ja, które złamanego grosza od państwa nie wzięły a robią co uważają za konieczne. I owszem, niby założyłem NGOS (fundację), ale to wymóg żeby papiery mieć w porządku.

Awatarobserwator
Daniel Roguski

16.12.2011 21:29:32Ja z sąsiadem jeżdżę na polowania wokół Lęborka i po 2 latach jeżdżenia zmieniłem stosunek do myśliwych o 180 stopni ... kiedyś uważałem ich za zwykłych śmieci i tyle ale jednak robią o wiele więcej pożytku niż szkód ... a co lepsze !! żadnych szkód myśliwi nie wyrządzają przynajmniej w tamtym kole ... chora zwierzyne np. parchate jenoty czy lisy odstzreliwują bo zarażają inne , lisy odstzreliwują keidy mozna bo wybijają wszystkie kuropatwy i zające których tam nie strzelają bo sami widzą , ze za mało ( ostatni raz kilka lat temu tam jedną kuropatwe chyba ostrzelili potem dali spokój ) a dziki robią potworne szkody ... myśliwi płacą co 2 - 3 tygodnie rolnikom tysiące za szkody jakie dziki zrobiły na polach ... sam byłem świadkiem gdzie podzcas liczenia szkód wyliczono 11 tysięcy z całego obwodu ... policzmy se ... dzików jest powiedzmy no ze 100 ... powiedzmy 50 to lochy i co roku mają od 4 do 10 młodych ( średnio 7 chyba ) więc zobaczcie ile by tego było po 2 latach ... nawet liczyć nie chcę . Oczywiście myśliwi mają swoje zasady których się pilnują i np. do lochy z młodymi nie można strzelać . Nie wiem jak to w innych kołach łowieckich ... ja tam wiem tyle , że tam gdzie jeżdżę to myśliwi także współpracują z tamtejszą gospodarką leśną i mają także akcje np. sadzenie lasów lub dokarmianie zwierzyny zimą .


Podsumuję : Myśliwych trzeba poznać o ile to są PRAWDZIWI myśliwi a nie pseudo myśliwi ... edukacja ? owszem ... gdybym nie poznał ich to bym dalej tkwił w swoim mylnym twierdzeniu o nich ... gdyby nie myśliwi ziemniaki by w sklepach nie kosztowały 5 zł za 2,5 kg tylko 20 zł lub nawet więcej podobnie jak pieczywo i inne Polskie jedzenie . A szacunek do zwierząt zależy od myśliwego ... dobry myśliwy ma szacunek a zły no sami dobrze wiemy , że nie ...

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

16.12.2011 21:38:30Po pierwsze - do anonima:
Jestem w stanie zrozumieć polowania na zwierzęta powodujące straty w gospodarce rolnej czy leśnej. Wnerwiają mnie polowania na gęsi - głównie dlatego, że nikt mi nie udowodni, że myśliwi podczas rannego czy wieczornego polowania odróżni w locie gęś zbożową od gęsi krotkodziobej czy białoczelną od małej.

Jestem jednak ciekaw, jakie szkody powodują kaczki? Po jaką cholerę jarząbek i słonka są na liście ptaków łownych? Nie przekona mnie argument, jaki słyszałem kiedyś od jednego z rzeczników dyscyplinarnych PZŁ - że woli zjeść zwierzę z lasu niż kurę nafaszerowaną hormonami. Naprawdę są miejsca, gdzie można kupić mięso bez tego rodzaju ulepszaczy, a ewentualnie wyższa niż w supermarkecie cena to pewnie nic w stosunku do cen sprzętu myśliwskiego.

Waldku - Twoja sytuacja jest szczególna, z uwagi na działalność Aviangardy. Ale nie do końca zgadzam się z Twoimi zarzutami. Np. OTOP co roku organizuje Europejskie Dni Ptaków i Zimowe Ptakoliczenie, podczas których organizowane są wycieczki dla laików. Sytuacja powoli ulega poprawie, ale ogromna rzesza osób, o których wiadomo, że jeżdżą w teren i aktywnie obserwują ptaki (niezarobkowo) nie zgłasza się, żeby takie wycieczki poprowadzić, czym - moim zdaniem - marnujemy znakomitą okazję do edukowania społeczeństwa.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

16.12.2011 21:40:59Widzisz anonimie, sęk w tym ze ci wspaniali myśliwi "chronią" tylko to, co im się na talerz nada. Zwykła hodowla produkcyjna, tylko że w lesie, zamiast chlewie. Nie myl tego z ochroną. To tyle. Przestaniesz być anonimem to może podyskutujemy dalej...

16.12.2011 21:43:33Waldek a lubisz dzieci?

AwatarGrzegorz
Grzegorz Wodnicki

16.12.2011 21:44:05Właśnie miałem i ja zaproponować aby bojkotować anonimów.
Problem w tym wszystkim jest taki że myśliwi mają rzesze zwolenników w Warszawie na ul. Wiejskiej....

16.12.2011 21:47:15A ja jestem ciekaw ilu myśliwych jest w OTOP i innych NGO's - i co sobie pomyślą jak to przeczytają.

16.12.2011 21:53:08Sprzedam wszystkim przepis na edukację dzieci:
trzeba być głośniejszym od nich i non stop mówić, to nie słyszą się na wzajem i nie mogą skupić się na słuchaniu siebie wzajemnie, nie zaczynają rozrabiać i zaczynają słuchać :-)

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

16.12.2011 21:54:06Jarek, pewnie że lubię! Ale swoje bardziej od innych i najpierw swoje muszę mieć za co nakarmić...

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

16.12.2011 21:57:18Co do myśliwych - zdanie mam od dawna wyrobione i z podniesionym czołem je głoszę. A że niepochlebne - cóż, takie sobie wyrobiłem obcując z nimi. Blisko obcując - jeden z mych najlepszych znajomych poluje, a poznałem ich wielu. Owszem, zdarzają się chlubne wyjątki, nieliczne niestety.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

16.12.2011 21:59:38Poza tym dziadek i pradziadek też polowali mam silne tradycje łowieckie w rodzinie - żeby nie było iż nie wiem o czym mówię... Sam także poluję, ale bezkrwawo.

16.12.2011 22:03:25Waldek to jak lubisz dzieci to OK - ja bardzo - z tym że to taka autodestrukcyjna słabość - ale im więcej tym lepiej :-)

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

16.12.2011 22:08:49Antek - masz etat w OTOP? Albo jeszcze gdzieś..? Szefowie mają? Sekretarki OTOP, koordynatorzy etc. mają? Jaki obrót roczny ma OTOP - podaj go tutaj, to informacja publiczna... Zapłać mi 1/10 etatu - to pojadę na to ptakoliczenie i europejskie dni ptaków. Ale póki co muszę zarabiać na swoje dziecko, dom, siebie, ośrodek dla ptaków, swoje hobby i 100 innych rzeczy!

16.12.2011 22:09:27Moja kuzynka ma sporo dzieciaków nie tylko własnych i utrzymuje się jako Rodzinny Dom Dziecka, mąż zajmuje się czym innym - u Ciebie pewnie nie jedno znalazło by zajęcie i co by z takich potem wyrosło ;-) Choć to duże poświęcenie.

16.12.2011 22:20:59A ja się bardzo cieszę że napisałeś tu "anonim" - aczkolwiek nie uważam że musisz być anonimowy - no chyba że polityka/praca i takie tam przez co można potem nie mieć co jeść.
Ale pisz dalej.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

16.12.2011 22:21:30Nie jestem matką Teresą. Ani też ojcem Teresą ;-)

16.12.2011 22:28:23OK Waldek - nikt nie jest doskonały - ale rozumie ;-))))))))

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

16.12.2011 22:38:34Nie mam etatu w OTOP, ale sugeruję, że właśnie nadarza się okazja do działań edukacyjnych: Zimowe Ptako-liczenie (albo choćby zrobienie karmnika do szkoły dla własnych i innych dzieci - mogą go same zmontować). Wycieczka zimowa nie musi być masowa: może być dla rodziny, sąsiadów i znajomych, ale warto wykorzystać ten moment i np. napisać notatkę o wycieczce i lokalnych problemach ptaków do miejscowej gazety papierowej albo internetowej.
Mam wrażenie, że od czasu "afery" z ptasią grypą karmniki przy szkołach to rzadkość.

AwatarHanna
Hanna Żelichowska

16.12.2011 22:50:25Jarku, nie martw się, co sobie pomyślą - czy to w OTOP czy w NGO`s... Im częściej będziemy, używając argumentów, takich jakie tu padły i wielu innych, źle pisać o myśliwych i wciąż to ludziom wkładać do głów, to może akceptacja społeczna dla tego rodzaju hobby się zmniejszy.
Edukować dzieci trzeba, ale to musi być na wielu frontach realizowane. Najpierw i przede wszystkim - w rodzinie. Potem szkoła ...
Myślę, że nieczęsto się tak zdarza, że jeśli ktoś wychował się w rodzinie myśliwskiej, to będzie potem tylko aparatem fotograficznym na zwierzęta, polował. Tradycja - jak wiemy z doniesień z Cypru, Malty i innych państw basenu Morza Śródziemnego, jest straszliwym narzędziem, z którym trudno sobie poradzić. Ani dobre prawo, ani zakazy, kary i nagonki nie potrafią zwalczyć tradycji.
A w rodzinie się zaczyna - dziecko od dorosłych uczy się stosunku do zwierząt, do świata przyrody, rodzice wpajają pożądane zachowania dot. sprzątania, nieśmiecenia, segregacji śmieci, szacunku dla wszelkich żyjących stworzeń i roślin. W życiu rodzinnym są źródła późniejszego stylu życia, odżywiania się, zakupów, czytania książek, czy ukochania życia na wsi.
Dlatego edukować, edukować i jeszcze raz - edukować.

Myślę więc, że nie należy zaniedbywać edukacji dorosłych, bo oni są rodzicami. Przykład: uważam, że tegoroczna akcja STOP-u o dokarmianiu ptaków przyniosła spory rezultat. Starsze panie w parkach hamują jedna drugą, żeby nie rzucać chleba kaczkom, bo to niezdrowo. Gotują warzywa, sypią ziarno ... Drobny sukces, mały kroczek ...Sama roznosiłam ulotki i nalepiałam wszędzie plakaty. Bezpłatnie.

Waldku, ja Ciebie rozumiem - bez pieniędzy długo pociągnąć się nie da. Zwłaszcza przy Twojej działalności (nie tylko p. WR zapoznał sie z Twoimi osiągnięciami ...:)).
Dobrze, że Antek napisał o edukacji dzieci przez myśliwych. Sugestie, co i jak robić i skąd brać pieniądze - są potrzebne, ale takie teksty, jak Antka - też. Waldku, naprawdę nie wszyscy wiedzą, jak to wygląda.

Jarku, ja tego zdania nie zrozumiałam: "NGO'sy - z przepraszam ale często pracownikami odbieranymi jako frustraci czy zarozumialcy z innej bajki - z miasta bardzo przepraszam za te słowa ale tak myślę.".
Możesz kilka słów dodać?

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

16.12.2011 23:15:18Waldku,

odnośnie Twojego posta. W pełni rozumiem konieczność zarabiania na utrzymanie rodziny, jednak Twój zarzut znowu jest nie do końca trafiony. Przewodnicy Zimowego Ptakoliczenia, EDP, a także obserwatorzy MPPL, MZPW czy innych programów też nie dostają za to pieniędzy (w przypadku monitoringów koszt dojazdu jest zwracany), a udział w tych akcjach biorą.

Sprawozdania finansowe OTOP są dostępne na stronie: http://otop.org.pl/o-otop/sprawozdania-z-dzialalnosci/
Mam etat w OTOP i zarabiam brutto poniżej średniej krajowej.

AwatarAneta Balcerkiewicz
Aneta Balcerkiewicz

16.12.2011 23:34:51A czy po tej polemice z adminem portalu nie powinieneś może jako OTOP wysłac pisma do odpowiedniego działu/ów ministerstwa edukacji, ktore powinno zwalczać uczenie nieprawdy nie tylko o holokauście ale i o przyrodzie.

16.12.2011 23:38:10Haniu - no poniosło mnie w bezpośredniości - tereny o których pisze Antek to WIEŚ - w granicach miasta nie można uprawiać polowania (dziki w Warszawie się odławia a w np. w Berlinie odstrzeliwuje z ambon - co ciekawe podobną liczbę rocznie - ponad 200 - nie mówiąc o sarnach, łosiach, lamach, żyrafach, tygrysach itp.:-)
Taka to natura ludzka że jak się jest w hermetycznej mniejszości to się jest sfrustrowanym bo nie ma się wpływu na rzeczywistość - gdy tym czasem większość - myśliwi jest spokojna wyważona, kwitnąca i tryskająca radością życia jak "dziki kwiat lotosu" :-) jeździ fajnymi samochodami, ma fajnego psa który poprostu każde zwierze znajdzie i dużo portrafii, zna dziadka i ojca, bajki fajne o zwierzętach i historie opowiada. Mówi że zwierzątka jak te w oborze i stajni muszą zimą też jeść i trzeba je dokarmiać.

Dzieci gospodarzy z "gospodarstw ekologicznych" to awangarda ekologiczności na wsi - wiedząca że ziemię się bada chemicznie, są certyfikaty, przyjeżdżają panie z laboratoriów, dostaje się pieniążki bo ptaszki są na łące, że jedną marchewkę można sprzedać na "zupki" dla niemowląt inne nie bo dziadek jakimś ddt i azotanami sypał i przez najbliższe 120 lat nie będzie można bo marchewka czy dynia certyfikatu nie dostanie.
A tym czasem przyjeżdża napalony facet/pani z miasta która nigdy żywego kreta czy zajączka w rękach nawet nie trzymała i mówi że na polach jest dzicz i że kuropatewki, zajączki sarenki se same poradzą.
A jak dziecko zada pytanie to dostaje odpowiedź że "przepraszam muszę w literaturze naukowej sprawdzić"?
Z czego dzieci będą brały przykład i co będą naśladowały?
Ciekaw jestem czy np. OTOP byłby w stanie zatrudnić takiego rolnika co nie raz świni w oczy czy pod ogon zaglądał - przynajmniej by dzieciakom wiedzą rolniczą dorównywał - czy może rolnicy są be ale już kuropatewki na ich polach są OK?

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

16.12.2011 23:38:29Aneta mnie trochę ubiegła... O konkrety Cię spytałem, np. po co takie art. piszesz? Co z tego pisania wynika? Zaproponowałem coś - co Ty na to? Bo napisać 200 stron ja tez potrafię, tylko nie o mnie ten art. i nie o mnie mieliśmy tu rozmawiać.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

16.12.2011 23:47:08Zajrzałem Antek, skoro nie chciałeś przytoczyć. Przychody OTOP z działalności statutowej
- prawie 8 mln zł za 2010 rok. Moje to grubo ponad 150x mniej! I to ja mam za darmo coś robić dla OTOP czy kogokolwiek innego? Zresztą i tak robię - ale dla ptaków, nie dla kogoś...

AwatarHanna
Hanna Żelichowska

16.12.2011 23:48:56Hmmm ...Jarku ...
Należę do OTOP, ale nie wiem co za ludzie w tej organizacji pracują, czy świnię widzieli i z której strony. Jakoś na razie, nie za bardzo się palę do kontaktów ...
Biorę indywidualnie udział w zimowym ptakoliczeniu i w jesiennych obserwacjach i liczeniu ptaków migrujących, opłacam składkę, wpisuję do AwiBazy informacje i liczby na temat spotkanych ptaków w czasie mojego kręcenia się po Polsce.
Wycieczek młodzieży po parkach nie oprowadzam, bo wolę mieć z dorosłymi do czynienia. Coś tam piszę, gdzieś użyczam za darmo swoich zdjęć, kogo spotkam - edukuję na temat ptaków.
Każdy z nas jakoś chyba się udziela? Nie tylko fotografuje ... A niektórzy - bardzo aktywnie.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

17.12.2011 0:27:16Przemko - niedawno w swojej gminie namówiłem stolarza i z odpadów zrobiliśmy z dzieciakami ze szkoły ok. 20 budek, które potem wywiesiliśmy razem z uczniami, radnym i nauczycielką. Ale do tego ani OTOP ani rozgłos mi nie jest potrzebny. Tylko że Antek płacze o braku edukacji i na tym koniec. A gdzie jakieś propozycje, konkrety - gdzie?

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

17.12.2011 0:31:12I żeby było jasne - nie uwziąłem się na Antka, tylko na te lamenty i narzekania. Bo mam ich dość. Każdy biadoli, ewentualnie jeszcze powywnętrza się na Facebooku i myśli że tym cokolwiek załatwi...

17.12.2011 0:34:55Haniu mi chodziło o to że jeśli się myśli o pracy na wsi - to jest to zupełnie INNY POZIOM PERCEPCJI. Ja lubię miasto bo w mieście się jest bezimiennym i nie muszę myśleć co sobie ktoś o mnie myśli - na wsi każda osoba jest "osobą publiczną" wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich w promieniu minimum 10km włącznie z tym że ktoś miał pępek w lewo podczas narodzin a inny w prawo.
Ooo. widzę ze Waldek podobnie.

Awatarlepery
Janusz Kolka

17.12.2011 12:24:46Chyba wczoraj w telewizji mowili ze jakic dwóch mysliwych z zagranicy przyjechalo do polski na polowanie. No oczywiscie na zaproszenie kolegow z polski i sobie fajne safari zrobili , dwa wilki zastrzelone . Oczywiscie to tylko zwykła pomyłka , mysleli ze to jenoty . Zapłacili po 8 tyś zł i OK . Dla nich to pewnie zadna kara wiec taki błod jest bardzo kuszacy .

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

17.12.2011 13:58:09Waldku,

w przeciwieństwie do Ciebie pracuję w biurze OTOP i widzę, jak ciężko pracują zatrudnione w nim osoby, często za naprawdę niewielkie pieniądze. Nie wiem, czy wiesz, ile zdrowia i nerwów, pracy po nocach czy w weekendy wymaga nieraz pisanie dużych projektów, a później ich rozliczanie, wypełnianie miliardów formularzy wymaganych przez instytucje grantodawcze, itp. Wydaje mi się, że masz OTOP za wielką fabrykę pieniędzy, gdzie ludzie nic nie robią, a kasa leci. To opinia fałszywa i krzywdząca dla całego, bardzo wiele poświęcającego dla przyrody zespołu.

Odnośnie tego, czy OTOP zatrudniłby rolnika - polecam wszystkim świetny film o życiu Gosi i Krzysztofa Górskich (oboje pracują w OTOP) nad Biebrzą: http://www.iplex.pl/filmy/ludzie-z-bagien,3576 To OTOP przygotował projekt "Wodniczka i biomasa", który ma na celu wsparcie lokalnej przedsiębiorczości i pomoc lokalnej społeczności w osiąganiu korzyści z ochrony przyrody.

Moim zdaniem Waldku Hania i Przemek już podawali tutaj przykłady, jak każdy może się zaangażować. Czasami nie potrzeba wiele i jasne, że każdy działa na tyle, na ile mu pozwalają jego możliwości. Masz prawo do wyrażania swoich poglądów i ja też mam do tego prawo. A po napisałem ten tekst? M.in. po to, żeby zaistniała taka dyskusja, którą uważam za cenną (cenna w moich oczach jest każda wymiana zdań, o ile adwersarze odnoszą się do siebie z kulturą i szacunkiem).

17.12.2011 14:30:59Właśnie - inny poziom percepcji - przecież film nie jest o rolnikach tylko o ludziach którzy wyjechali z miasta na wieś i mieszkają pośród innych podobnych ludzi (właściwie całą rdzenną ludność wybili niemcy i sowieci). W miejscu tym jeśli chodzi o ludzi jest podobnie jak w Bieszczadach - przyjezdni ludzie dopiero uczący się hodowli zwierząt domowych, łąkarstwa, pasterstwa czy uprawy roli. Fajnie że tak się dzieje ale nie o tym pisałem.
Zresztą w dolinie Biebrzy prawie nie ma kuropatw a zające to raryt w tzw. chłopskich laskach na obrzeżach doliny.

17.12.2011 14:32:08PS. były zające bielaki ale już nie ma

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

17.12.2011 15:02:36Antek, nie w tym rzecz. W ogóle nie o to mi chodzi. Ja nie neguję ani Ciebie, ani OTOP i jego pracowników, ani nie zarzucam OTOP-owi, że ma spory obrót. Chwała im/Wam za to! Wiem co OTOP robi i jest za co OTOP pochwalić. Zestawiłem tylko jako kontrapunkt swoje "obroty" z obrotami OTOP - żeby TOBIE odpowiedzieć i uwypuklić skalę różnicy - a więc i możliwości. Sedno mego pytania (na które nie udzielasz odpowiedzi), brzmi: po co pisać takie utyskujące artykuły, co z nich wynika dobrego? Nie poruszałem w ogóle tematu OTOP! Spytałem konkretnie Ciebie, zadając konkretne pytania Tobie osobiście (patrz wpis 16.12.2011 21:02:05) o cel/pobudki takiego pisania, a Ty mi wyjechałeś z OTOP-em, przywołując przykład organizacji z 8-milionowym obrotem rocznym i wyrzucając osobom jeżdżącym w teren prywatnie, za własne pieniądze, że nie robią tego z OTOP-em. Lamentujesz że nie edukujemy, my ptasiarze, tak jak robią to leśnicy i myśliwi. Więc Ci powiedziałem, że oni mają i dają na to kasę. Dużą. A organizacje ptasiarskie nie mają, albo nie dają. A Ty wciąż upatrujesz winy po stronie prywatnych osób... Więc Ci wykazałem, że ja robię to, na co mnie stać. Będzie mnie stać na więcej - zrobię więcej. Reasumując:
- jakie widzisz rozwiązania, jakie masz pomysły na to, żeby zamiast wylewania tutaj żali, jak w powyższym artykule - poprawić sytuację w edukacji;
- jak rozwiązałbyś problem taki, że jest duży potencjał edukacyjny (np. moje ptaki, i wiele innych przykładów) tylko brak jest środków na ich realizację!



AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

17.12.2011 15:22:07Cele napisania artykułu:
- zwrócenie uwagi na problem (nie uważam, żeby jego świadomość była tak wysoka, jak piszesz),
- zachęta do działań edukacyjnych (może pod wpływem tego tekstu ktoś np. zorganizuje w weekend wycieczkę na obserwowanie ptaków dla kolegów i koleżanek z klasy swego dziecka - gdyby tak się stało, już bym uznał, że cel został osiągnięty),

Inna sprawa - często widzimy przykłady złej edukacji przyrodniczej, ale np. jedyne, co robimy, to dzielenie się między sobą informacjami o takich przykładach. Ja napisałem do administratora portalu i poświęciłem naprawdę sporo czasu na to, aby osiągnąć zmianę tego scenariusza. Nie udało się. Ale może warto częściej pisać właśnie do administratorów, że podawane przez nich informacje są błędne i podawać im prawdziwe. Ja ostatnio zrobiłem tak w przypadku innego portalu z tekstami o zwierzętach łownych - na razie jeszcze zmiany się nie doczekałem, ale jest na to szansa.

Przyznaję - nie mam pomysłu, jak rozwiązać drugi postawiony w Twoim poście problem. Można pewnie próbować ubiegać się o fundusze (UE, fundusze lokalne), ale to jest masa papierologii i nie wiadomo, czy poniesione nakłady (wysiłek i czas) będą współmierne do efektów.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

17.12.2011 15:33:27> Moim zdaniem Waldku Hania i Przemek już podawali tutaj przykłady,
> jak każdy może się zaangażować

Ach tak, czyli angażowanie się w oderwaniu od OTOPu, to nie jest właściwe zaangażowanie..?

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

17.12.2011 15:43:29Waldku, proszę, czytaj ze zrozumieniem:
"PRZYKŁADY, jak każdy może się zaangażować"

Wkładasz mi w usta (czy raczej w palce) twierdzenia, których nie sformułowałem. Przykłady, czyli że to, co napisali Przemek i Hania, nie wyczerpuje arsenału rodzajów zaangażowania.

Waldku - znasz mojego maila, znasz moje konto na FB, więc proponuję, abyśmy ewentualnie przenieśli naszą dyskusję do któregoś z tych kanałów, bo nie jestem pewien, czy wszyscy użytkownicy BW mają ochotę czytać naszą wzajemną korespondencję. Oczywiście możesz mieć na ten temat inne zdanie i chcieć kontynuować rozmowę tutaj. Ja jednak przyznaję, że zaczyna mnie ona ciut męczyć, a do przygotowania mam prezentację o przystosowaniach ptaków do zima i zimy, którą (za darmo, jakby co) będę przedstawiał w środę w Warszawie i chciałbym poświęcić czas na jej zrobienie.
Serdecznie pozdrawiam i pozostaję z dużym szacunkiem dla wszystkiego, co robisz (Aviangardy, filmów i innych działań)
Antek

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

17.12.2011 17:06:19OK Antek, nie chcesz mi wyjaśniać - nie ma sprawy, nie obrażam się. Tylko myślałem że dojdziemy do jakiegoś konsensusu, skoro piszesz:
"A po napisałem ten tekst? M.in. po to, żeby zaistniała taka dyskusja, którą uważam za cenną (cenna w moich oczach jest każda wymiana zdań, o ile adwersarze odnoszą się do siebie z kulturą i szacunkiem)".

Dyskusja właśnie zaistniała, kulturalna i z szacunkiem, a Ty się chowasz do skrzynki email... Nie musisz mi odpowiadać już, może być kiedykolwiek, ale tu, w końcu po to ten art. napisałeś.

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

17.12.2011 17:43:37Waldku,
nie jest tak, że nie chcę Ci wyjaśnić, ale obawiam się, że po prostu nie jestem w stanie Ci wyjaśnić.
Pytasz:
"jakie widzisz rozwiązania, jakie masz pomysły na to, żeby zamiast wylewania tutaj żali, jak w powyższym artykule - poprawić sytuację w edukacji;"
Udzieliłem odpowiedzi, na jaką było mnie stać: organizowanie wycieczek, spotkań z dziećmi, można również pisać teksty na portale edukacyjne, z których korzystają nauczyciele (o tej ostatniej opcji nie wspominałem wcześniej). Ty mnie pewnie zapytasz: "No dobrze, ale skąd brać na to wszystko pieniądze?". Ja Ci odpowiem "Nie wiem", Ty mi ponownie zarzucisz, że skoro nie wiem, to po co piszę taki tekst, i tak w kółko. Taką mam obawę.

Drugie pytanie - identycznie. Napisałem Ci, że nie wiem, jak rozwiązałbym "problem taki, że jest duży potencjał edukacyjny (np. moje ptaki, i wiele innych przykładów) tylko brak jest środków na ich realizację!". Może kiedyś wymyślę, ale na razie nie wiem.

Może wśród użytkowników BW jest ktoś, kto będzie miał pomysł, jak zmienić obecną sytuację, a ten artykuł będzie dla niego impulsem do tego, żeby się wypowiedzieć. Nieraz mam poczucie, że poruszenie jakiegoś tematu na wortalu pozwoli wciągnąć do dyskusji osoby, które mają doświadczenie w danej dziedzinie, a dotychczas może nie było okazji, żeby się wypowiedziały (nie wszyscy są na ptasich listach, gdzie najczęściej toczą się tego typu dyskusje).

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

17.12.2011 17:44:37PS. Cieszą mnie te słowa: "Dyskusja właśnie zaistniała, kulturalna i z szacunkiem" :)

17.12.2011 18:09:45A to ciekawy pomysł Waldku - z tym sposobem wspomagania takich "inicjatyw" jak Twoja.
Niestety w dziedzinie ochrony przyrody przyznawanie środków państwowych - państwowych pieniędzy również EU odbywa się na zasadach konkurowania ze sobą różnych organizacji NGO's które sięgają po te pieniądze.
Wymuszenie tego typu konkurencji odbywa się dzięki systemowi nagradzania - który w dłuższym okresie czasu powoduje osłabienie wszystkich organizacji pozarządowych (nie wiem na ile celowe).
System ten polega na daniu wszystkich pieniędzy - całej nagrody wygrywającym gdy inni startujący w konkurencji nie dostają nic - w efekcie po wielu startach każdą organizację spotka porażka co kończy się na krawędzi splajtowania każdej z nich.
W efekcie wywołana konkurencja organizacji zwracających się o te środki powoduje destabilizację "rynku" NGO's i ich osłabienie - co już można obserwować.
Niestety również wyzwala zwierzęce instynkty samozachowawcze.
(Istnieją systemy nagradzania wywołujące odwrotne efekty)
Waldek sądzę że jeśli chcesz być osobą niezależną i zachować przyjazne nastawienie do ludzi to nie powinieneś myśleć o pieniądzach "państwowych" czy podobnych.
Rewelacyjnym pomysłem jest: http://www.dino-park.pl/ nieprawdopodobny sukces - myślę że powinieneś wy myśleć sobie coś podobnego - podobne źródło utrzymania.

Awatargawron
Mirek Gawron

17.12.2011 21:05:00W zupełności zgadzam się z Antkiem i popieram edukację, od 6 lat redaguję w lokalnej gazecie swój stały cykl pt,, Ptaki Elbląga " gdzie opisuję dany gatunek ptaka wraz z zdjęciami.Jednak nie wszystkim się to podoba bo ostatnimi czasy dano mi do zrozumienia iż moje działania kolidują z prawem, że stąpam po,, kruchym lodzie.".Dodam że w swoich artykułach opisywałem sposoby dokarmiania ptaków, wykonywanie budek lęgowych i karmników,obrączkowanie, bezpieczne obserwowanie ptaków itd .Zawsze miałem wiele sympatii i szacunku do Braci Ornitologicznej jednak ostatnie wydarzenia zachwiały te wartości na co odreagowałem artykułem ,,W szponach konkurencji" w którym opisałem swój stosunek do myśliwych i nie tylko. Pozdrawiam, Mirek z Elbląga

17.12.2011 21:23:04Mirek nie rozumie w końcu kto Ci podpadł "Brać Myśliwska" czy " B. Ornitologiczna" - możesz gdzieś umieścić do pobrania artykuł i podać link - jeśli możesz?

Awatargawron
Mirek Gawron

17.12.2011 23:06:41Jarek, jeśli możesz podaj swój e- mail na mój adres mirekgawron@poczta.fm.
Godna naśladowania jest postawa Hani oby każdy z nas ptasiarzy i ornitologów zrobił coś dla ptaków.W młodzieńczych latach wraz z kolegą mieliśmy własną kolonię lęgową szpaka w ilości 50 szt budek lęgowych która funkcjonowała kilka lat niestety przez następne lata nie utrzymała się dłużej i z racji ciągłego dewastowania. Obecnie wykonałem 17 budek dla innych ptaków takich jak; puszczyk, dudek, kraska, jerzyk,pustułka,tracze,i od dzieciństwa dokarmiam ptaki zaczynając od zaokiennego karmnika ,dziś jest ich kilka łącznie z karmiskiem dla kuraków i drapieżników. Niegdyś pozyskiwałem pokarm od gospodarzy tzw ,,zmiotki"lub samemu zbierając pozostawione kaczany kukurydzy po ścięciu aby po wyłuskaniu karmić ptactwo . Nie należę do żadnej organizacji zamiast składek członkowskich wolę kupić ziarno lub materiał na budki lęgowe.

AwatarHanna
Hanna Żelichowska

18.12.2011 1:08:03Ależ moi drodzy, dajcie spokój! Nic nie robię, co zasługiwałoby na takie pochwały ...
W następnym wcieleniu zacznę duuuużo wcześniej (na początku życia), to wtedy - może - uda mi się rzeczywiście zrobić coś istotnego, ważnego, przydatnego dla zwierząt i przyrody.
Takie działania, jakich podjął się i realizuje Waldek czy aktywności w ramach projektów, jakie m.in. prowadzi OTOP, to się liczy ...
Dziękuję w każdym razie za przyjazne słowa ... To mnie dopinguje :)))

18.12.2011 1:24:53PS. Hania jest niezniszczalna - będzie trwać wiecznie a my gdzieś w tle

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

18.12.2011 15:05:43Dobra Antek, nie ma o co kruszyć kopii. Wkurzył mnie trochę ten art. bo brzmi jak biadolenie że jest źle i właściwie nic poza tym.

Napisałeś potem "OTOP co roku organizuje Europejskie Dni Ptaków i Zimowe Ptakoliczenie [...] ale ogromna rzesza osób, [...] która aktywnie obserwuje ptaki nie zgłasza się, żeby takie wycieczki poprowadzić" i to mnie ubodło, bo postawiłeś tym ludziom zarzut! Tymczasem wielu ludzi robi kupę dobrej roboty, choć nie mają OTOP w nazwie... I proponowałbym się zastanowić, z jakich powodów ta rzesza nie zgłasza się do OTOP, bo może to nie jest zwykłe niechciejstwo... Ja np. zgłaszałem się do OTOP 2x z propozycjami współpracy w zakresie edukacji - raz z ośrodkiem dla ptaków i w końcu zrobiłem go sam. A 2-gi raz z ośrodkiem eko-edukacji virga (virga.edu.pl) i w końcu kolega musi go robić sam. I te dwa doświadczenia spowodowały, że 3-ci raz do OTOP z niczym nie pójdę.

I na koniec - pisząc swój 1-szy komentarz, chciałem podjąć dyskusję z Antkiem - tj. moim znajomym, kolegą ptasiarzem, nie miałem zamiaru wspominać OTOP, ale mnie sprowokowałeś do tego, zachowując się jak rzecznik OTOP.

PS
Nie musisz tego komentować, tylko zastanów się na spokojnie, czy nie mam choć trochę racji? I nie miej do mnie urazy, bo personalnie nic do Ciebie nie mam. Szanuję Cię za to, że jesteś bardzo zaangażowany w ochronę, ale jesteś też młody i przez to zbyt idealistycznie nastawiony. Howgh ;)

18.12.2011 16:46:16Postanowiłem zabrać głos, bo niestety nie mogę przejść obojętnie obok mnóstwa przeinaczeń, półprawd czy dziwacznych treści oraz idei, zawartych w artykule, a jeszcze bardziej w komentarzach co bardziej nawiedzonych „obrońców przyrody”.

Po pierwsze – zgadzam się z Autorem, że wiedza myśliwych na temat ptactwa, także łownego, jest generalnie na bardzo niskim poziomie. Wydaje mi się jednak, że właściwym kierunkiem nie jest zmierzanie do wprowadzenia zakazu polowań na ptactwo, ale dodatkowych egzaminów, zakończonych licencją, uprawniającą do takich polowań. Mniej-więcej tak, jak ma to miejsce obecnie w przypadku licencji selekcjonera, uprawniającej do polowań na samce zwierzyny płowej. Należałoby określić zasady prowadzenia takich egzaminów i warunki, których spełnienie byłoby wymagane do samego przystąpienia do egzaminu, np. staż łowiecki (powiedzmy, min. 2 lata w kole łowieckim, w tym udział w określonej ilości polowań na ptactwo w charakterze pomocnika myśliwego, posiadającego takie uprawnienia). Oczywiście – inne musiałyby być te kryteria dla myśliwych, nie mających wykształcenia przyrodniczego (prawników, lekarzy, oficerów policji czy wojska i in), a inne dla np. osób po ukończonych szkołach (w tym wyższych) o kierunkach przyrodniczych, którzy w trakcie nauki musieli zdawać egzaminy m.in. z rozpoznawania ptaków. W takich komisjach egzaminacyjnych mogliby zasiadać, oczywiście, również przedstawiciele organizacji stricte ornitologicznych, np. OTOP i in (ale już niekoniecznie innych „ekologicznych”, jak WWF, Greenpeace czy LOP)

I chyba na tym moja zgodność z poglądami Autora artykułu się kończy, bo wiele z zawartych tam uwag nosi znamiona nie tyle prostowania oczywistych błędów, co zwykłego czepialstwa lub popisywania się swoją wiedzą z wąskiej bądź co bądź dziedziny (chociaż niewątpliwie głębokiej i ważnej), jaką jest ornitologia. Taki charakter ma wg mnie np. uwaga o cechach rozpoznawczych gęsi czy nt żargonu myśliwskiego – choć sam też nie uważam go za właściwy w każdym miejscu i czasie.
Nie rozumiem też, jaką szkodę dostrzega Autor w fakcie, że kilkaset lat temu człowiek sprowadził do Europy bażanta po to, żeby na niego polować? I że ten właśnie bażant „nie wyginie z powodu corocznych wsiedleń bażantów”, dokonywanym przez myśliwych? Klasyczny przykład założenia sobie klapek na oczy uniemożliwiających jakąkolwiek wymianę poglądów, nie mówiąc już o uzgodnieniu wspólnego stanowiska z drugą stroną. Chciałbym zauważyć, ze znacznie bardziej szkodliwym od bażanta, obcym gatunkiem w naszej faunie jest szczur wędrowny. Czy ktokolwiek z ptasiarzy mógłby wskazać przykład JAKIEJKOLWIEK ORGANIZACJI „EKOLOGICZNEJ”, która prowadziłaby konkretne, racjonalne działania dla jego wyeliminowania spoza obszaru, który zasiedlił z mimowolną pomocą człowieka? Czy raczej nie jest tak, że NGO’sy zajmują się głównie tym, co może przynieść kasę z „grantów” lub hałas medialny?
Nie wiem także, co jest złego w tym, że myśliwi przez zimę dokarmiają zwierzynę, aby później do niej strzelać? Czy zdaniem Autora lepiej, żeby sarny padły zimą z głodu (bardziej „humanitarna” śmierć?) i były rozwlekane po lasach i polach przez lisy, dziki, kuny, zdziczałe psy i koty, kruki czy myszołowy, niżby miał je zastrzelić myśliwy i oddać do punktu skupu albo nawet – o, zgrozo! – włożyć do swojej lodówki?! To z kolei typowy objaw dążenia do skonfliktowania ludzi z przyrodą, co nie rokuje na dłuższą metę niczego dobrego także dla przyrody, a na pewno nie jest przejawem dobrej woli i chęci znalezienia rozwiązania, zadowalającego wszystkie strony.

Odrębną kategorią poglądów są wypowiedzi zawarte w komentarzach, w rodzaju „leśnicy widzą w lesie tylko deski i źródło mięsa” - porażające dyletanctwem i elementarnym brakiem wiedzy o myślistwie i leśnictwie co najmniej w takim samym stopniu, jak porażający był brak wiedzy tego myśliwego z zakresu ornitologii. Podobnie uwaga o jarząbku czy słonce, a nawet generalnie o polowaniach na ptactwo: czy Szanowni Dyskutanci dysponują rzetelnymi danymi na temat, ile dzikich gęsi czy kaczek padło, powiedzmy, w bieżącym roku od kul myśliwych? Nie wspomnę już o jarząbku czy słonce, bo mam sporo znajomych myśliwych, ale ostatni przypadek strzelenia przez któregoś z nich do ptaka łownego (chodziło o słonkę) pamiętam sprzed… 8 LAT! Dodam tylko, ze wystarczyła krótka, utrzymana w życzliwej atmosferze rozmowa, żeby ten kolega zaczął się wstydzić przede mną, że ją zastrzelił. Więc o jakiej skali problemu mówimy? Kuriozalne jest też zestawienie, dokonane przez kol. Jarka Matusiaka: najpierw wymienia, jakby w charakterze zarzutu, wiele przedsięwzięć edukacyjnych, prowadzonych przez leśników i to za ich – leśne pieniądze (nie z podatkowych „grantów”!), by natychmiast przeciwstawić im „żyjących w ubóstwie pracowników parków narodowych i krajobrazowych”. Czyli rozumiem, że wg kol. Matusiaka, skoro parki żyją w ubóstwie, to i leśników oraz myśliwych należy do takiego ubóstwa doprowadzić?! Czy to wina leśników i myśliwych, że parki (i nie tylko) żyją w warunkach ubóstwa? Czy nie wie, kto określa poziom finansowania tych instytucji?! Trudno te poglądy w ogóle skomentować, więc może tylko zwrócę uwagę na aktualny „drobiazg”: czy kol. Matusiak odważyłby się pójść do najbliższego posła lub europosła i zapytać, jak to możliwe, że w czasie, gdy brakuje pieniędzy na służbę zdrowia, szkolnictwo, renty i emerytury, a także parki narodowe i krajobrazowe, to te same władze państwowe w ciągu DZIESIĘCIU (!) DNI potrafią znaleźć „skromne 5-6 MILIARDÓW” (!), i to bez pytania o zgodę Sejmu, żeby przelać je na konta zagranicznych instytucji finansowych dla „ratowania strefy EURO” (do której w dodatku nie należymy) przed katastrofą, spowodowaną nieodpowiedzialną polityką niektórych rządów i chciwością finansujących je banków, głównie niemieckich i francuskich? A może OTOP zechce wystosować takie zapytanie do Marszałka Sejmu, Premiera i Prezydenta? Brakuje odwagi? Znacznie łatwiej i bezpieczniej jest krytykować myśliwych?!
Generalnie z treści artykułu, a zwłaszcza komentarzy pod nim, przebija głównie żal, że są w Polsce ludzie i organizacje, które mają do dyspozycji więcej środków, aniżeli „my, ornitolodzy” („ptasiarze”, „ekolodzy”, „działacze NGO’sów” – niepotrzebne skreślić) i w związku z tym, że ich siła oddziaływania jest większa aniżeli „nasza”. Nie widzę w tym żalu nic szczególnie szlachetnego i zasługującego na uznanie, raczej odwrotnie – zwykłą, godną napiętnowania zawiść i skrajnie wąski punkt widzenia, skutkujący nierzetelnością ocen na granicy śmieszności.

Reasumując – uważam, że walka z myślistwem jako takim jest nie tylko walką z wiatrakami, ale w szerszym kontekście społecznym jest całkowicie szkodliwa, prowadząc do narastania konfliktów społecznych. Myśliwi też są ludźmi i da się z nimi rozmawiać, pod warunkiem, ze nie zaczyna się rozmowy od przesłania w rodzaju: „mój punkt widzenia jest jedynie słuszny, a wy macie mnie słuchać, bo się na niczym nie znacie”. Dlatego martwi mnie, że coraz więcej stanowisk kierowniczych w Polsce zaczynaj zajmować nawiedzeni „ekolodzy”, próbujący podporządkować cały świat swoim wąskim a przez to spaczonym wizjom funkcjonowania świata oraz relacjom człowieka z przyrodą.

Benchmark, leśnik (nie-myśliwy), pomagający m.in. szkolnej dziatwie (na swój prywatny koszt) w jesiennych liczeniach ptaków, organizowanych przez OTOP.
Pozdrawam

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

18.12.2011 18:20:13
„Po pierwsze – zgadzam się z Autorem, że wiedza myśliwych na temat ptactwa, także łownego, jest generalnie na bardzo niskim poziomie. Wydaje mi się jednak, że właściwym kierunkiem nie jest zmierzanie do wprowadzenia zakazu polowań na ptactwo, ale dodatkowych egzaminów, zakończonych licencją, uprawniającą do takich polowań.”
Zgodzę się odnośnie gęsi (znam argument przeciw zakazowi polowań na nie, jakim są szkody wyrządzane na polach, gdzie ptaki żerują). Nie rozumiem jednak sensu polowań na kuropatwy, kaczki, jarząbki, słonki, grzywacze i łyski. Czy Pan lub Pańscy znajomi myśliwi kiedykolwiek jedli łyskę? Jedynie z literatury posiadam informacje, że jest to ptak bardzo niesmaczny.
Jeśli nie zakaz polowań, to zdecydowane przesunięcie terminu rozpoczęcia sezonu polowań na ptaki wodne (kaczki i łyski). 15 sierpnia wiele kaczek wodzi jeszcze pisklęta. Dodatkowo w sierpniu niemal w całym kraju istnieje szansa spotkania zagrożonej w skali globalnej podgorzałki. Zapewne zgodzi się Pan ze mną, że większość myśliwych w locie nie potrafiłaby odróżnić jej od czernicy (więc wracamy do zaproponowanego przez Pana systemu bardziej wymagających egzaminów, który to pomysł także w tym wypadku byłby wart wdrożenia).

„Nie rozumiem też, jaką szkodę dostrzega Autor w fakcie, że kilkaset lat temu człowiek sprowadził do Europy bażanta po to, żeby na niego polować? I że ten właśnie bażant „nie wyginie z powodu corocznych wsiedleń bażantów”, dokonywanym przez myśliwych?”
Taką, że w materiale na szkolnictwo.pl jest napisane, że ochrona bażantów polega na „tępieniu szkodników”. Czyli najpierw wprowadzamy obcy naszej faunie gatunek, a potem tępimy zagrażające mu gatunki rodzime. Tu widzę szkodę.
„Chciałbym zauważyć, ze znacznie bardziej szkodliwym od bażanta, obcym gatunkiem w naszej faunie jest szczur wędrowny. Czy ktokolwiek z ptasiarzy mógłby wskazać przykład JAKIEJKOLWIEK ORGANIZACJI „EKOLOGICZNEJ”, która prowadziłaby konkretne, racjonalne działania dla jego wyeliminowania spoza obszaru, który zasiedlił z mimowolną pomocą człowieka? Czy raczej nie jest tak, że NGO’sy zajmują się głównie tym, co może przynieść kasę z „grantów” lub hałas medialny?”
Jeśli Pan przedstawi dane bibliograficzne publikacji potwierdzających wyraźny wpływ drapieżnictwa szczura wędrownego na ptaki, to chętnie się z nimi zapoznam. Najbardziej szkodliwe obce gatunki to moim zdaniem norka amerykańska, jenot i szop pracz, ale tu akurat jest chyba zgoda między przyrodnikami i myśliwymi.
„Nie wiem także, co jest złego w tym, że myśliwi przez zimę dokarmiają zwierzynę, aby później do niej strzelać?”
Złe jest nazywanie tego „ochroną przyrody”. Zimowe dokarmianie zwierząt to ochrona drzew przed zgryzaniem i pól przed niszczeniem m.in. przez dziki. Chodzi tak naprawdę o zmniejszenie kwot odszkodowań, jakie pewnie trzeba by było płacić za szkody spowodowane przez wychodzące z lasu zwierzęta, szukające pokarmu gdzie indziej.

„Czy zdaniem Autora lepiej, żeby sarny padły zimą z głodu (bardziej „humanitarna” śmierć?) i były rozwlekane po lasach i polach przez lisy, dziki, kuny, zdziczałe psy i koty, kruki”
Zanim pojawił się człowiek były sarny, były lasy, zimy, kruki, lisy – nie było m.in. psa i nie było pól. Sarny zimą ginęły, konsumenci II rzędu je zjadali i przyroda sobie radziła, więc nie wiem, co tak Pana w naturalnej kolei rzeczy oburza. Przyroda nie zna znaczenia „humanitaryzm” – jak sama nazwa wskazuje, ten termin stworzył człowiek.
„Podobnie uwaga o jarząbku czy słonce, a nawet generalnie o polowaniach na ptactwo: czy Szanowni Dyskutanci dysponują rzetelnymi danymi na temat, ile dzikich gęsi czy kaczek padło, powiedzmy, w bieżącym roku od kul myśliwych?”
Nie, a Pan zna? Chętnie się zapoznamy i będziemy dzięki temu bardziej uświadomionymi dyskutantami. Czy w tych zestawieniach uwzględniono też nielegalnie odstrzelona ptaki? Przykład – zastrzelone krakwa i mewa srebrzysta na stawach w Dolinie Dolnej Skawy (informacja z listopada br. od Damiana Wiehle) czy martwe ohary i łabędzie nieme w rejonie PN Ujście Warty?

„Nie wspomnę już o jarząbku czy słonce, bo mam sporo znajomych myśliwych, ale ostatni przypadek strzelenia przez któregoś z nich do ptaka łownego (chodziło o słonkę) pamiętam sprzed… 8 LAT!”
Co nie przeszkodziło ministrowi środowiska Janowi Szyszce przywrócić (na szczęście na krótko, bo kolejny minister wydał nowe rozporządzenie unieważniające poprzednie) wiosenne polowania na słonki.
Rozporządzenie ministra Szyszki: Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 15 listopada 2007 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne (Dz. U. Nr 221, poz. 1648)
Rozporządzenie ministra Nowickiego: Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 7 grudnia 2007 r. uchylające rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne. (Dz.U. 2007 nr 229 poz. 1690)
„Dlatego martwi mnie, że coraz więcej stanowisk kierowniczych w Polsce zaczynaj zajmować nawiedzeni „ekolodzy”, próbujący podporządkować cały świat swoim wąskim a przez to spaczonym wizjom funkcjonowania świata oraz relacjom człowieka z przyrodą.”
Ciekaw jestem, czy jest Pan w stanie wymienić jakieś kierownicze stanowiska obsadzone przez nawiedzonych ekologów. Ja natomiast mogę Panu pokazać 24 nazwiska parlamentarzystów (co prawda V kadencji, ale patrząc na nazwiska po ostatnich wyborach niewiele się zmieniło), którzy są myśliwymi: http://nieglosujenamysliwych.pl/archives/173

Z wyrazami szacunku

18.12.2011 18:52:45"Kolego" Benczmark źle odczytałeś moje "kuriozalne zestawienie..." nie zrobiłem tego zestawienia jako zarzutu tylko chciałem pokazać że ŻADNA organizacja czy urząd państwowy (choć nie uważam by był właściwy) nie ma szans w zestawieniu z "edukacją" (mającą cechy propagandy) leśną czy myśliwską.
I myli się kolega że zostały te inwestycje wykonane za "leśne pieniądze" -chyba z bałbochwalstwa "kolega" zapomniał że LP należą do Skarbu Państwa (choć leśnikom w czasach demokracji poprzez zmianę zapisu ustawy udało się odebrać las społeczeństwu i przez to lasy nie należą już do dobra narodowego wszystkich polaków a wyłącznie leśników - nieprawdopodobne...).
Niektórzy mogli by uznać to za marnotrawstwo ponieważ gdzyby LP sprywatyzowano nie doszło by do powstania takich miejsc i stanowisk które ktoś może uznać za "darmozjadów".
Sądzę że pieniądze na te przybytki znalazły się jeszcze łatwiej niż wspomniane 5-6 Miliardów i to bez pytania się nie tylko o zgodę Sejmu ale KOGOKOLWIEK a tym bardziej SPOŁECZEŃSTWA - CZY ZGADZA SIĘ NA ICH POWSTANIE!
Może to ze względu na funkcjonowanie takich molochów które są poprostu zapleczem partyjnym nie ma pieniędzy zna służbę zdrowia - gdybym był brutalny to zastanowił bym się ile żyć ludzi można było ochronić za pieniądze wydane na coby nie było politykę propagandową LP. A odnośnie wysyłania mnie gdzieś to może "kolega" ruszył by swoje szacowne 4 litery i pofatygował się do Sejmu z propozycją rozwiązania LP i przeznaczenia budynków edukacyjnych na potrzeby promocji edukacji ochrony środowiska a zaoszczędzonych pieniędzy na zwolnieniu TYSIĘCY partyjnych darmozjadów w LP przekazać na wspomnianą służbę zdrowia - chyba że "koledze" brakuje odwagi.
Zaś uzyskane PIENIĄDZE Z PRYWATYZACJI LASÓW PAŃSTWOWYCH PRZEZNACZYĆ NA ROZWÓJ EDUKACJI w czasach KRYZYSU.
Byłby poprostu "kolega" jak Święty Mikołaj przynosząc przypuśćmy 50 000 000 MILIARDÓW ZŁ - wyobraża sobie "Kolega" taką gwiazdkę?
Jeśli postrzegał Pan mój tekst za zawiść to przepraszam.

Podsumowując źle mnie Pan zrozumiał a to co mam do Leśnictwa to tyle że powinny zostać zostać sprywatyzowane (z zakazem obejmowania stanowisk kierowniczych dla wszystkich leśników z założonymi książeczkami PARTYJNYMI oraz zakaz nabywania akcji itd. przez najbliższe 30LAT.
Rzeczywiście partii i innych organizacji funkcjonujących na zasadach zmowy nie cierpię - bo tam gdzie są partie nie MA RACJONALNOŚCI a poplecznictwo i kumoterstwo przypominające działanie mafii i wszystko co zna "Kolega" na codzień.

18.12.2011 18:57:25A to że 24 parlamentarzystów jest myśliwymi potwierdza tylko to co napisałem.

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

18.12.2011 19:05:11@Benchmark
Czytając Twój post, nie mogę się pozbyć wrażenia, że nie do końca odczytujesz intencje artykułu Antka. Być może wynika to z różnicy w sposobie postrzegania przyrody i tym samym określenia własnego stosunku do niej. Inny pryzmat po prostu ( o pryzmacie jeszcze będzie pod koniec).
Wygłaszasz twarde poglądy, wręcz przemawiasz "z góry", ok masz prawo.
Ale przede wszystkim, ujawnij proszę swoje (PRAWDZIWE I TYLKO TAKIE ) imię i nazwisko, umożliwi to podjęcie rzeczowej polemiki z tym co piszesz. Inaczej, przynajmniej ja (a chyba nie tylko ja), nie widzę sensu przemawiania do niezidentyfikowanego, internetowego bytu. Pisząc anonimowo, dyskredytujesz na samym początku siłę swoich poglądów

Polemikę jednak zapoczątkuję. Jednym przykładem ilustrującym zarazem tekst Antka jak i odnoszący się do pierwszej części Twojego postu. Rzecz z przed 5 lat, źródło Biuletyn KOO Nr16

Fragmenty pisma KOO z 3 XI 2006 do przewodniczącego PZŁ:
" A związku z (...) narastającą liczbą(...) przypadków strzelania przez myśliwych do ptaków objętych ochroną gatunkową KOO kieruje apel do Zarządu Głównego PZŁ o oficjalne napiętnowanie tego procederu(...)
(...) Wyrażamy gotowość przeprowadzenia szkoleń dla myśliwych, a szczególnie dla adeptów łowiectwa we wszystkich okręgach. (...)
Odpowiedź PZŁ z 15 XI2006:
Zarząd Główny z zażenowaniem zapoznał się z Pańskim (Prezesa KOO przyp.mój) wystąpieniem z dnia 2.11.2006 roku dot. rzekomego strzelania przez myśliwych do ptaków objętych ochroną gatunkową.
(...) A za gotowość do przeprowadzenia szkoleń uprzejmie dziękujemy. PZŁ posiada odpowiednią liczbę obiektywnych lektorów i naukowców, którzy mają odpowiednią wiedzę i na przyrodę nie patrzą przez pryzmat ptaków drapieżnych"

Były leśnik, b.krótki epizod PZŁ przed 30 laty, min. kilkunastoletnie działania na rzecz czynnej ochrony gatunków, przede wszystkim w ramach KOO, wielokrotne udane spotkania i wycieczki edukacyjne z dziećmi i młodzieżą szkolną, za własne pieniądze!

18.12.2011 19:11:06Nie może ujawnić i nie radzę bo jest tu dużo ludzi którzy z bezmyślności szepną temu i tamtemu i facet nie ma pracy - partia to partia.

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

18.12.2011 20:04:00Jarek
Nie czytałem wcześniej Twojego postu, bo pisałem swój.
Jasno przedstawiłeś dalszą część możliwej polemiki, choć na prywatyzację lasów bym się nie zgodził, ale nie miejsce tu na dyskusję na ten temat.
A "leśne pieniądze" (czytaj " nasze pieniądze"). Z tego wynikają kolejne zasłyszane perełki jak: "nasze lasy" , " tylko my finansujemy ochronę przyrody w Polsce" itd itp.

18.12.2011 20:24:43Zastanawiam się, skąd u niektórych tyle zacietrzewienia czy wręcz wrogości wobec leśnictwa i leśników? Czyżby Kolega Jarek Matusiak dostał kiedyś mandat od strażnika leśnego i teraz próbuje się mścić, nie dbając o sprzeczności w swoich wypowiedziach? Z jednej strony zarzut, że "leśnicy odebrali las społeczeństwu", by w tym samym zdaniu zaproponować... prywatyzację jako antidotum! I jak tu z takimi absurdami dyskutować? Może wobec tego Kolega wskazałby jakikolwiek kraj w śiecie, w którym funkcjonuje w praktyce model "społecznej własności lasów", najbliższy marzeniom Kolegi?
Tak a'propos: czy potworzonych niedawno RDOS-iów i GDOS-iu nie uważa Kolega za darmozjadów?
Natomiast co do pomysłu "przeznaczenia budynków edukacyjnych na potrzeby promocji edukacji ochrony środowiska", to rozumiem, że chodzi Koledze o przekazanie ich - najlepiej bezpłatnie - "organizacjom ekologicznym", najlepiej takim, w których działa Kolega lub Jego znajomi? Taaa... to rzeczywiście przecięłoby raz na zawsze wszelkie "mafijne układy" w polskim leśnictwie, myślistwi, polityce itp, itd! Nic, tylko pgratulować trzeźwości ocen i racjonalności pomysłów!
Pozdrawiam.

18.12.2011 20:39:14@Aquila22: nie bardzo potrafię dostrzec związek między podaniem swoich danych personalnych a możliwością - lub jej brakiem - podjęcia rzeczowej dyskusji z poglądami, które zawarłem powyżej. Powiem więcej: znam sporo przypadków, gdy prokuratura odmawia wszczęcia postępowania przeciwko myśliwym-kłusownikom, gdy okazuje się, że są nimi tzw wpływowi ludzie z polityki i in "środowisk" (burmistrz, prokurator, ordynator szpitala, nie wspominając już o posłach czy senatorach). I zapewniam, że tymi kłusownikami nie są, w 99% przypadków, leśnicy.
Co do przykładu korespondencji z PZŁ: zapewne masz rację. Ja też stwierdziłem, że znajomość ptaków wśród myśliwych jest, generalnie, słabiutka. Tym niemniej, znam też co najmniej jeden przypadek porzucenia lęgu przez bielika z powodu nachodzenia gniazda przez "ornitologów", którym się już teraz wydaje, że w pewnych dziedzinach stoją ponad prawem i np. mogą obrączkować pisklęta i podchodzić do gniazda, gdy tylko mają na to ochotę. Zwłaszcza, jeżeli utrzymują "bliskie kontakty" ze środowiskiem mediów. Tylko jaki z tego wniosek: zakazać tworzenia NGO'sów a ich działaczom zakazać przez 30 lat wchodzenia do lasów?!
Pozdrawiam

18.12.2011 20:55:39@Antoni Marczewski: "Ciekaw jestem, czy jest Pan w stanie wymienić jakieś kierownicze stanowiska obsadzone przez nawiedzonych ekologów. "
Wcale nie muszę daleko szukać: na przykład wiceminister Gawłowski. Jakieś 20 lat temu jako młody dzałacz ekologiczny wsławił się zablokowaniem postawienia na Śnieżce radaru doplerowskiego, mającego wykrywać chmury deszczowe i ostrzegać przed możliwymi powodziami. Inne "osiągnięcia" tego Wybitnego Męża Stanu jakoś nie przychodzą mi do głowy.

Co do "ochrony bażantów poprzez „tępienie szkodników", to jaki gatunek drapieżnika tak głęboko ucierpiał z powodu "tępienia go przez mysliwych, żeby chronić bażanta"?

Z kolei kwestia "nie wiem, co tak Pana w naturalnej kolei rzeczy oburza".
Pytanie pod niewłaściwym adresem: TO NIE MNIE OBURZA "NATURALNA KOLEJ RZECZY", tylko nawiedzonych ekologów oburza fakt, że sarnę, dzika, jelenia czy kaczkę zje mysliwy - a nie lis lub robaki.

Rozumiem, że wg "działaczy NGO'sów" całym złem świata jest CZŁOWIEK, ale jeżeli nawiedzeni ekolodzy zamierzają zwalczać ludzi, to może... zaczęliby od siebe i postanowiliby, że OD DZISIAJ ICH NOGA NIE POWSTANIE W LESIE? Zwłaszcza - tym najwstrętniejszym ze wstrętnych, czyli w lesie państwowym?!
Pozdrawiam

18.12.2011 20:57:36Errata, miało być: OD DZISIAJ ICH NOGA NIE POSTANIE W LESIE
Raz jeszcze pozdrawiam

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

18.12.2011 21:40:09@Benchmark
Nie, jednak nie pozwolę sobie na prowadzenie dyskusji na poziomie, do którego ją sprowadzasz. Nie tylko z powodu Twojego braku odwagi do obrony poglądów z odkrytą twarzą. Twój ostatni skierowany do mnie post już rozłożył mnie całkowicie, jest przejawem nie tylko skrajnej stronniczości( nawet wrogości) wobec NGO, ale wybiórczo używasz jednostkowych argumentów, płytkich, banalnych, niemerytorycznych, powiedziałbym nawet dyletanckich.
Ponieważ nie jestem zatwardziałym ortodoksem, naiwnie miałem nadzieję, że wymienimy kilka rzeczowych zdań.
W Twoim zgrabnie napisanym tekście można zauważyć fragmenty, z którymi, przynajmniej w teorii można się zgodzić, (powtarzam w teorii), ale służy to jedynie Tobie i nadaniu Twojemu tekstowi POZORÓW obiektywizmu . Pozwól tylko, że wypunktuję fragmenty, które wg mnie prawdziwie określają (przekreślają) Twój punkt widzenia, powtarzany zresztą powszechnie w opisywanych środowiskach ALP, PZŁ, przedstawiają jasno Twoje prawdziwe intencje:
- "leśne pieniądze" - Jarek napisał wszystko

- " (...) NGO’sy zajmują się głównie tym, co może przynieść kasę z „grantów” lub hałas medialny?" - tylko tyle? a nie widzisz rzeczywistych spektakularnych osiągnięć?

- " Nie widzę w tym żalu nic szczególnie szlachetnego i zasługującego na uznanie, raczej odwrotnie – zwykłą, godną napiętnowania zawiść i skrajnie wąski punkt widzenia(...)" - właśnie WĄSKI PUNKT WIDZENIA ! Naprawdę nic więcej nie widzisz?

- " (...) nawiedzeni „ekolodzy”, próbujący podporządkować cały świat swoim wąskim a przez to spaczonym wizjom funkcjonowania świata ..." - patrz wyżej

Resztę podobnych można przeczytać z kolejnych Twoich tekstów, dla chętnych. Szczególnie ostatni akapit do Antka Marczewskiego... Żenada.
Ja odpadam, wybacz, ale na takim poziomie nie dam rady. Nie mam ochoty, motywacji, nie zależy mi, żeby Ciebie przekonać.
Pozdrawiam. Bez odbioru.

18.12.2011 21:47:25"Kolego" Benchmark - potwornie się "kolega" myli w stosunku do mojej osoby bo o leśnikach jako ludziach wykształconych - znających las posiadających znacznie leprze wykształcenie w tym zakresie niż osoba po jakich kolwiek kierunkach ochrony przyrody itp. mam zupełnie inne zdanie niż się Pan zasugerował. Tylko że leśnicy - cały dół boi się prywatyzacji bo są MANIPULOWANI przez swoich PARTYJNYCH PRZEŁOŻONYCH.
Wymienione instytucje "edukacjne" dla mnie propagandowe stworzone w ciągu ostatnich 10lat właśnie po to by nie dopuścić do prywatyzacji lasów a przez to utraty stołków PARTYJNEJ wierchuszki z użyciem dzieci.
A jaki jest bliski moim "marzeniom" model - taki jak wszędzie w cywilizowanych krajach - prywatny. W każdym kraju w którym lasy należą do państwa, ze względu choćby na PARTIE które nimi rządzą lasy są niszczone: Rosja, Białoruś, Ukraina, Brazylia, Ekwador - generalnie lasy tropikalne - bo PARTIE podobnie jak politycy są przekupne i lojalne wyłącznie jej interesom a nie ROZSĄDKOWI.
Choćby takie prawo jak NATURA 2000 nie może być egzekwowana na terenach należących do państwa bo W EUROPIE NIE MA PRYWATNYCH LASÓW - takich tworów jak w Polsce - brak możliwości kontroli RDOŚ i GDOŚ nie jest w stanie egzekwować niczego od LP bo są elementem tego samego SYSTEMU państwowego.
A Partii w LP i urzędach nie cierpię za to że ANI LEŚNIK ANI URZĘDNIK NALERZĄCY DO PARTII NIE BĘDZIE LOJALNY ROZSĄDKOWI TYLKO PARTII. I zwolni z pracy nawet kolegę z dzieckiem jeśli PARTIA - kolega partyjny mu tak będzie kazała - nie ważne jak wartościowy człowiekiem by był - generalnie zachowa się zawsze tak jak karze PARTIA a nie rozsądek.
Partyjniactwo w LP ma inne poważne regionalnie skutki. W tym gdy np. trzeba by partyjny kolega - URZĘDNIK odniósł SUKCES z budowy autostrady , to robi się układ z LP gdzie też siedzi człowiek z tej samej PARTII i sprawa prosta - jeden właściciel w dodatku kolega partyjny i sprawa załatwiona - autostrada przez las (albo nawet park narodowy). W wypadku gdyby było wielu właścicieli było by to nie możliwe.
Zwykli leśnicy - mają tak wyprane obecnie mózgi że nawet są przekonani że takie elementy systemu propagandowego jak ośrodki edukacyjne rzeczywiście służą "edukacji" a nie dostrzegają że służą utrzymaniu stołków przez partyjnych kolegów - wzór rosyjsko/chiński.
Naprawdę nie napadam na Pana tylko dlatego że jest Pan leśnikiem czy myśliwy.

18.12.2011 22:04:58PS. nie należę do żadnej organizacji a ni partii

18.12.2011 22:17:05@Jarek Matusiak: OK, ale po pierwsze, partyjniactwo zawsze i wszędzie jest szkodliwe. Tylko że sytuacja w Polsce, w tym także w lasach, nie jest żadnym negatywnym wyjątkiem na tle świata czy chociażby tylko Europy.
Po drugie - organizacja Lasy Państwowe powstała nie dla widzimisię lesników czy partii komunistycznych i postkomunistycznych, tylko w II Rzeczypospolitej, w latach 1924-25, jako odpowiedź na rabunową eksploatację lasów przez prywatnych właścicieli, którzy w lasach widzieli właśnie jedynie dodatkowe źródło dochodu "na czarną godzinę". Radzę poczytać dość obiektywne opracowanie prof. Brody na ten temat - jak wycinano lasy w latach 20-tych XX wieku, by potem przekazać ziemię do zalesienia leśnikom z Lasów Państwowych lub zadłużone majątki - państwu. Na jakiej podstawie Kolega przypuszcza, że dzisiaj, po sprywatyzowaniu lasów, byłoby inaczej? Byłbym wdzięczny za podanie przykładu z ostatnich 20-tu lat, dobrze przeprowadzonej prywatyzacji czegokolwiek.

Że wiele etatów potworzono tylko na potrzeby partyjnych kumpli? Owszem, ale LP nie są tutaj równiez żadnym wyjątkiem, ani nawet nie najbardziej jaskrawym przykładem zjawiska. Tworzone są bowiem całe instytucje, które NIC WARTOŚCIOWEGO DO ŻYCIA SPOŁECZNEGO NE WNOSZĄ, A WRĘCZ SZKODZĄ, a jedynym uzasadnieniem ich istnienia jest zagwarantowanie etatów dla zwolenników aktualnie (w danym momencie) rządzącej partii. Mam na mysli GDOS, RDOS-ie, sejmiki wojewódzke, całą masę "rządowych agencji" i spółek itd, itp. Zresztą - czy firmy prywatne są wolne od tego zjawiska? Proszę nie żartować!
A co do autostrad - kup jutro mapkę samochodową Europy, spojrzyj na sieć autostrad w jej poszczególnych rejonach a następnie porównaj z siłą gospodarczą i pozycją polityczną poszczególnych krajów! Nadal nic Kolega nie rozumie? No, to ja już nie dam rady wyjaśnić. Fakt, że wiele decyzji zapada z pominięciem pewnych obowiązujących procedur, ale akurat to, że LP przekazują, praktycznie bezpłatnie, grunty pod autostrady, to doprawdy trzeba być pełnym złej woli, żeby czynić z tego zarzut. Zwłaszcza, jeżeli pamięta się rozkład sieci drogowej z mapy Europy. Jak sobie można wyobrazić rozwój gospodarczy Polski ( w końcu kraju, leżącego w sercu Europy), bez rozwiniętej sieci dróg dwujezdniowych? Bez możliwości szybkiego - i bezpiecznego - transportu, zwłaszcza towarów, z polskich portów wgłąb kraju i do przejść granicznych po przeciwnej stronie i z powrotem?
Poza tym myślę, że znacznie bardziej "wyprane mózgi", a do tego niższy poziom wiedzy przyrodniczej, ma większość "ekologów i miłośników przyrody". Ale mi to nie przeszkadza prowadzić dyskusji, nawet z anonimowymi interlokutorami, choć przyznaję, że słuchając argumentów drugiej strony często trudno mi utrzymać spokój ducha.
Pozdrawiam

18.12.2011 22:29:49I jeszcze dodam że w przypadku panowania układów partyjnych w LP czy Urzędach - wcale nie trzeba komuś podpaść by zostać zwolnionym - wystarczy że partyjny przełożony powie swojemu partyjnemu koledze - a wiesz mam fajną koleżankę/kolegę na stanowisko tamtego faceta/pani - i pozamiatane. W Polsce inaczej niż w krajach rozwiniętych stanowiska kierownicze w urzędach są z nadania partyjnego podobnie jak w LP - czego nie mogę znieść - bo mi się w głowie to nie mieści - dlatego zawsze jak wyczuję gdzieś podobne klimaty - zmowy, kumoterstwa to działa to na mnie jak "płachta na byka".

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

18.12.2011 22:37:53„Wcale nie muszę daleko szukać: na przykład wiceminister Gawłowski. Jakieś 20 lat temu jako młody dzałacz ekologiczny wsławił się zablokowaniem postawienia na Śnieżce radaru doplerowskiego, mającego wykrywać chmury deszczowe i ostrzegać przed możliwymi powodziami. Inne "osiągnięcia" tego Wybitnego Męża Stanu jakoś nie przychodzą mi do głowy.”


Wycelował Pan najgorzej, jak można było. Wiceminister Gawłowski jest powszechnie krytykowany przez środowiska organizacji pozarządowych i wielu z nas bardzo by się ucieszyło, gdyby został odwołany. Być może Panu nie przychodzą do głowy osiągnięcia tego wiceministra, ale przyszły do głowy leśnikom i myśliwym – dwóm środowiskom, których najbardziej Pan broni.

Wystarczy wejść na stronę: http://www.stanislawgawlowski.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=51&Itemid=65
by przeczytać, jakimi odznaczeniami Pan Gawłowski może się pochwalić:
- Najwyższym, honorowym odznaczeniem leśników _ Złotym Kordelasem – w czerwcu 2009 roku
- Najwyższym, honorowym odznaczeniem leśników _ Złotym Kordelasem – 14 czerwca 2010 roku
-uchwałą Kapituły Odznaczeń Łowieckich – Srebrnym Medalem Zasługi Łowieckiej – 03 października 2011 r.
Jak widać bronieni przez Pana leśnicy i myśliwi wyżej oceniają Pana Gawłowskiego niż Pan

„Co do "ochrony bażantów poprzez „tępienie szkodników", to jaki gatunek drapieżnika tak głęboko ucierpiał z powodu "tępienia go przez mysliwych, żeby chronić bażanta"?”


Czy napisałem gdzieś, że ucierpiał? Zarzuca mi Pan coś, czego nie napisałem. Napisałem: „Czyli najpierw wprowadzamy obcy naszej faunie gatunek, a potem tępimy zagrażające mu gatunki rodzime. Tu widzę szkodę.” Przyroda nie zna pojęcia „szkodnik”. To ludzie go używają, arbitralnie decydując, co jest szkodnikiem, a co nie jest.
Ale skoro zostałem poproszony, to zacytuję tekst ze strony:
http://www.kudypy.olsztyn.pl/index.php/zagospodarowanie-owiska/75-projekt-ochrony-zwierzyny-drobnej-?showall=1

„Do najgroźniejszych szkodników spychających zwierzynę drobną na margines występowania należą […] oraz skrzydlate takie jak : jastrzębie , kruki, wrony, sroki, sójki i niektóre sokoły.”
Jestem ciekaw, ile rocznie jaj czy młodych bażantów albo kuropatw porywają sójki? (ptaki leśne). Albo jakie to „niektóre sokoły” mają być rzekomymi szkodnikami – pustułka poluje głównie na norniki i myszy, kobuz – na małe ptaki (nie będące gatunkami łownymi, a więc kobuz nie łapie się do kategorii szkodnik łowiecki), a sokół wędrowny nie zabija ptaków na ziemi, tylko poluje na ptaki w locie, zatem nie stanowi zagrożenia dla kuropatw ani bażantów czy jarząbków.


„Z kolei kwestia "nie wiem, co tak Pana w naturalnej kolei rzeczy oburza".
Pytanie pod niewłaściwym adresem: TO NIE MNIE OBURZA "NATURALNA KOLEJ RZECZY", tylko nawiedzonych ekologów oburza fakt, że sarnę, dzika, jelenia czy kaczkę zje mysliwy - a nie lis lub robaki.”


Oburza nas to (na chwilę zaliczę siebie do „nawiedzonych ekologów”), że myśliwy może pójść do sklepu i kupić sobie do jedzenia cokolwiek (i proszę bez argumentów, że mięso w sklepach nafaszerowane hormonami – można znaleźć gospodarstwa, gdzie hoduje się zwierzęta bez takich dodatków), podczas w przyrodzie jeśli drapieżnik nie znajdzie ofiary, to po prostu zdechnie.

„Rozumiem, że wg "działaczy NGO'sów" całym złem świata jest CZŁOWIEK”


Źle Pan rozumie.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

18.12.2011 23:03:44Ktoś tu się chyba pospieszył z wytykaniem błędów.

"...Według niego gęgawa przebywa w Polsce "w marcu - kwietniu i w październiku – listopadzie", a pozostałe gatunki „w okresie wiosennych (marzec - kwiecień) i jesiennych (październik - listopad) przelotów.”. Nieco dalej przeczytamy, że na gęsi można polować od września do końca grudnia. To o tyle ciekawe, że według powyższych informacji ani we wrześniu, ani w grudniu żadnych gęsi w Polsce nie powinno być."

To znaczy, że według A. Marczewskiego okres między październikiem a listopadem nie mieści się w przedziale wrzesień - grudzień?

18.12.2011 23:16:21No proszę... Lasy Państwowe powstały po powstaniu Państwa Polskiego po I Wojnie Światowe. Przed zaborami - przed 1772 nie istniało żadne leśnictwo tylko funkcja ZARZĄDCY GRUNTOWEGO nazywanego leśniczym podobnie jak byli bartnicy czy bobrownicy - taka poprostu nazwa dla faceta który nadzorował wycinkę lasu - żadnego sadzenia lasu wtedy nie było las rósł sam jak go wykarczowano.
Poprostu w Folwarku był leśniczy a w odleglejszych wsiach przy lasach wyznaczeni gajowi by doglądać lasu czy chłopi nie kłusują i lasu nie wywożą. W okresie rozbiorów - właściwie do I Wojny Światowej RZADNEGO leśnictwa nie było bo polska była krajem podbitym i zwycięzcy robili w Polsce to co każdy wygrany - rzuca się na łupy i grabi bogactwa naturalne ile wlezie - za wyjątkiem lasów wyznaczonych do polowań. Po I Wojnie Światowej Gen. Piłsudski nie wiedział co zrobić z rozgrabianymi lasami przejętymi od zaborców to stworzył LP na wzór wojskowy bo to potrafił - taki wzór znał w 1924 i tak było przez parę lat potem przyszła wojna i kręciło się dalej bo model państwowy pasował do komunistycznego. W latach od rozwału komunizmu do 2005 roku w Polsce było bardzo podobnie jak w okresie od 1918 - 1924.
Tylko że teraz jest nadrzędne prawo EU dotyczące zarządzania cennymi obszarami leśnymi i niema ZUPEŁNIE KONIECZNOŚCI DALSZEGO FUNKCJONOWANIA LP.
A przykłady - Litwa, Łotwa, Estonia. A RDOŚ i GDOŚ w tym układzie przyjętym w EU jest jak najbardziej potrzebna - choć powinni mieć jednostki do kontroli terenowej - Państwowy monitoring środowiska itp. nie wystarczy.
Z tą mapka - to uważam że nie na miejscu i to tylko bezmyślna pisanina żeby coś napleść i mnie wkurzyć poziomem niedorzeczności - rozumie i dziękuję.
Nad tym praniem mózgu to się zastanów - je jest to nic złośliwego w stos do Ciebie poprostu się zastanów - może świat jednak inaczej wygląda niż gada partyjny przełożony i kto jest dobry a kto zły.
Świat się zmienia... jak niedawno powiedział jeden ważny dla mnie człowiek odnośnie ewolucji państwowości: na początku dzicy ludzie biegali w rodzinach, potem założyli wsie, potem miasta, następnie księstwa, państwa, teraz jest EU - jeśli do tego to zmierza nie powinniśmy konserwować starych struktur a przyjmować nowe od mądrzejszych ludzi.

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

18.12.2011 23:34:06Szymon: skoro gęsi są w okresie październik-listopad, to moim zdaniem, jeśli już ktoś ustala termin polowań, niech ustala październik-listopad. Skoro gęsi w grudniu, wg tekstu, nie ma, to po co pisać, że można na nie polować do końca grudnia (okres październik-grudzień rozumiem jako 1. października - 31 grudnia)

AwatarManix
Marian Juśkiewicz

19.12.2011 0:02:19Witam,
Wydaje mi się, że na prawdę nie trzeba dużo aby dzieci przeszły na dobrą stronę. A tymczasem jak wpisałem w google "scenariusz lekcji o ochronie ptaków" to jakaś porażka. OTOP nieobecny. Wystarczyłby ciekawy scenariusz, wypozycjonować w google, może jakiś mailing do nauczycieli? Ładne, dobre jakościowo tablice aby pokazać piękno ptaków będących blisko dzieci byłyby lepsze niż zdjęcie rysia lub kozicy, które są dla dzieci zbyt abstrakcyjne aby je chronić.
Już bliżej komentując polemikę Antoniego Marczewskiego - znając wiedzę dzieci z drugiej klasy podstawówki (a córkę mam akurat w drugiej klasie) to dla nich dużym zaskoczeniem będzie informacja, że dzikie gęsi w Polsce SĄ, że można wyskoczyć z rodzicami w weekend z lornetką taty na stawy pod miastem i może uda się jakąś gęś ZOBACZYĆ. A jeśli przy okazji przemyci się dzieciakom informację, że są tacy ludzie, którzy patrzą na te gęsi i potrafią poznać czy gęś mieszkała w Polsce czy może tam gdzie mieszka święty Mikołaj to ręczę że taki człowiek będzie miał szacun. A myśliwy który poluje na te gęsi od świętego Mikołaja będzie już na zawsze podejrzanym człowiekiem.
Na rynku edukacji, jak wszędzie panuje konkurencja. Jak będzie ciekawa oferta lekcji dla dzieci opracowanych przez przyrodników to ktoś skorzysta. Jeśli nie to poprosi tego kto jest najbliżej - myśliwego lub leśniczego.

Awatarobserwator
Daniel Roguski

19.12.2011 0:19:51Polowanie na jarząbki i słonki ?? nie wiem ale z tego co słyszę i widzę o ja przez 3 lata sporo słonek potkałem z czego najwięcej właśnie na terenie koła łowieckiego wokół Lęborka .. a czemu ? Jak już mówiłem ... mania na dziki i jelenie jest obecnie ( no i trochę na lisy ) , a na ptactwo ? z tego co mi wiadomo to na krzyżówki czasem polują ... a ostatnie zdjęcie ustrzelonej słonki w tamtym obwodzie jest z roku 2007 ( jeszcze mam nawet pióra bo myśliwych poprosiłem jak jeszcze zbierałem . Poza tym nie wiem jak w innych kołach łowieckich ale tam gdzie jeżdżę towarzysząco to głównie dziki jelenie jak to wspomniałem .


JarekMatus :

"16.12.2011 22:20:59
"A ja się bardzo cieszę że napisałeś tu "anonim" - aczkolwiek nie uważam że musisz być anonimowy - no chyba że polityka/praca i takie tam przez co można potem nie mieć co jeść.

Nie zrozumiałem ; D popierasz moje zdanie czy nie ? :P

Jako anonim ... ach no mam swoje powody ( ale nie są zbytnio jakieś tam ważne )
Ale pisz dalej."

Awatarobserwator
Daniel Roguski

19.12.2011 0:20:55Ps. jarząbków na tamtym terenie nie było nigdy i obecnie też nie ma bo one chyba raczej w dużych puszczach ? A nie wiem ... sam też nie widziałem nigdy a szkoda świetny ptak :(

19.12.2011 1:10:05Wlasciwie nie wiem czy ma tu chodzic o
edukacje przyrodnicza czy kreowanie wrogow Przyrody.
Mysliwych, lesnikow i rolnikow (na nich tez kiedys przyjdzie pora).

O co sie Panstwu wlasciwie rozchodzi ?

19.12.2011 9:23:17Dobre pytanie. Szczególnie nie wiem, czemu ktoś widzi coś złego w edukacji przyrodniczo- leśnej.
Portal eRyś i to co robią LP to kawał dobrej roboty.
Zawsze mówię, że mając tak ogromne środki mogliby robić dużo więcej, ale czy nie lepiej patrzeć na siebie?

19.12.2011 9:45:33Anonim dobry jesteś - czemu mam wrażenie że się Ci litery kładą?

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

19.12.2011 11:30:04Antoni, przede wszystkim mam wrażenie, że nie zrozumiałeś co tam jest napisane. Przebywają w okresach od... do... Czyli przyloty marzec-kwiecień, odloty październik-listopad. Jest więc oczywiste, że w czasie pomiędzy, czyli cała wiosna lato i część jesieni, ptaki te są u nas obecne. Czy są w grudniu czy nie ma jest nieistotne. Czepianie się takich rzeczy pokazuje jak bardzo stronnicza jest ta cała akcja. Nic dziwnego, że admin uznał to za spam. Myśliwi to nie są jakieś upośledzone sieroty. Można mieć do nich pretensje o wiele rzeczy ale trzeba to umieć sprecyzować. Bez twardych argumentów można być najwyżej potraktowanym jak nachalny gówniarz. Inna sprawa, że robienie sobie, bez wyraźnego powodu, wrogów z ludzi, którzy mogą być po naszej stronie nie wydaje mi się najlepszą strategią ochrony przyrody.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

19.12.2011 11:57:31Zapomniałem dodać, że chodzi o to co ma na myśli autor tekstu pisząc o gęgawie. Zdaje sobie sprawę z pewnych rozbieżności.

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

19.12.2011 12:05:19Szymonie,

najpierw piszesz:

"To znaczy, że według A. Marczewskiego okres między październikiem a listopadem nie mieści się w przedziale wrzesień - grudzień?"

a potem:

"Czy są w grudniu czy nie ma jest nieistotne"

Skoro nieistotne, to czemu czynisz mi zarzut?

Można uznać, że uwaga o terminach polowań na gęsi jest moim czepialstwem. Ale zamieszczanie w tabeli gatunków łownych pozycji "dzika gęś", a potem klasyfikowanie do tej grupy gęsi małej, jest wg mnie jasną informacją, że na gęś małą można polować, co jest nieprawdą. Gdyby admin napisał: "to i to uznaję za Pana czepialstwo, to a to zmienimy zgodnie z Pana wskazówkami" (np. to, że mamy nowe prawo i wszystko, co jest napisane w scenariuszu o polowaniach na czaple siwe, jest już nieaktualne), to byłoby ok. A tak odrzucono wszystko i na stronie nadal są informacje niezgodne z obowiązującym prawem.

19.12.2011 12:26:23@jurek_k

Kilka lat temu bylem swiadkiem rozmowy miedzy tata i dwoma pociechami w Lazienkach.
Brzdace chcialy sie dowiedziec co to za ptaszki po wodzie plywaja. Tato na to -
"no te z zielonymi lebkami to sa dzikie kaczki a te szare to kuropatwy......."
W gruncie rzeczy - objektywnie rzecz biorac - to wszystko jedno kto wyjasni brzdacom,
ze tata niezupelnie mial racje - mysliwy, lesnik, ornitolog czy inny ochronca przyrody.
Wydaje mi sie. Ale jak sie ma zaciecie misjonarskie i przekonanie o nieomylnosci
wlasnej religii........

Te lamenty i pretensje o konkurencje "wrogow przyrody" w walce o rzad dusz winny
predzej czy pozniej doprowadzic do zmiany koncepcji edukacji lesnej i mysliwskiej
(ta ostatnia jest w zasadzie nieformalna i niespojna). Punktem ciezkosci
tych "dzialan edukacyjnych" winno stac sie raczej korzystanie z odnawialnych zasobow
srodowiska naturalnego i odpowiedzialnosc "uzytkownika przyrody" z tym zwiazana.
W kontekscie powyzszego przyrodniczego ubolewania , dzialania lesno - mysliwskie
zwiazane z poszerzeniem wiedzy obywateli na temat biologii gatunkow, samych gatunkow, srodowiska itp. winny byc poddane pewnej rewizji. Wychowany na
lesnych sciezkach edukacyjnych tak koncepcjonowanych jak obecnie, obywatel
wlazi potem na dach panu Kraszewskiemu i wygania razem z ekografomanem
z wyborczej lesnikow z jakiego lasu.
Czytajac powyzsze odpowiedzialni " wrogowie przyrody" winni sie zastanowic nad uzyciem srodkow komunikacji tak, by obywatel zaakceptowal fakt, iz zajaca mozna zjesc bez szkody dla przyrody i przyjac do wiadomosci, ze drzewa sadzi sie po to by je sciac.
Cala reszta jest kwestia metodyki. Sadze, ze z czasem wymowa publikacji
takich jak powyzsza winna doprowadzic do okreslonych zmian. Niekoniecznie
idacych po mysli autora artykulu.


JarekMatus napisal:
"Zaś uzyskane PIENIĄDZE Z PRYWATYZACJI LASÓW PAŃSTWOWYCH PRZEZNACZYĆ NA ROZWÓJ EDUKACJI w czasach KRYZYSU. "

Chyba odrobine zbaczajac z tematu. Prywatyzacja lasow (i lowiectwa) wiele spraw by z pewnoscia uproscila - Te 20 - 30 000 osob zatrudnionych w Lasach Panstwowych
znalazloby sie z pewnoscia znowu w lesie - fachowiec od plantacji desek potrzebny
jest rowniez w lesie prywatnym - tam nawet bardziej niz w panstwowym.
Ktos te drzewa musi scinac.

Do przemyslenia powyzszego pomyslu prywatyzacji - moze dwa przyklady - ogolnie tutaj chyba znane. Pierwsza to sprawa Tomka z Bialowiezy - hobby ornitologa, ktorego Straz Lesna szykanywala z powodu pobytu w lesie., z rozprawa uniewinnieniem itd.
Dalej posrednio z ta sprawa zwiazany zakaz polowan w otulinie Parku Narodowego
na obszarze kilku tys. hektarow lasu. Zrealizowany moca jednego podpisu
ministra.

Teraz warto by sobie wyobrazic jak by to funkcjonowalo w prywatnej Puszczy Bialowieskiej - niewazne czy czy nalezacej do jednego obywatela , kilku czy kilkuset.
Gdyby ow Tomek - osoba prywatna na terenie prywatnej wlasnosci - stawial sie
wlascicielowi ze wzgledu na chec obserwowania jakichs ptaszkow nie chcac opuscic
owego obszaru, wlasciciel mialby PRAWO go wyrzucic na zbita buzie podajac
do sadu nie na podstawie jakichs sztucznie skonstruowanych zarzutow ale
z powodu naruszenia miru domowego. Sprawa zalatwiona ? Zalatwiona.

Minister Kraszewski, czy inny - forsujac zakaz polowan w warunkach prawa do polowania zwiazanego z wlasnoscia gruntow rolnych i lesnych dokonywalby
de facto wywlaszczenia - prawo do polowania jest forma wlasnosci taka jak posiadanie
roweru, samochodu czy ogrodka. W interesie publicznym mozliwe jest wszedzie
ograniczenie prawa do wlasnosci, korzystania z tej wlasnosci. Z samym zakazem
nie byloby problemu. Tyle tylko, ze w cywilizowanym swiecie wywlaszczonemu
obywatelowi nalezy sie odszkodowanie. Kasa, misiu, kasa. Konkretnie byloby
to odszkodowanie za utrate prawa do polowania - po "normalnych" europejskich
cenach od kilkudziesieciu do kilkuset tysiecy zlotych rocznie za kawalek lasu
o ktory tu chodzi, plus ekstra za kazda sadzonke sosny czy deba, ktora pogryzly
zwierzatka mniej lub bardziej swiete.
Podpisanie papieru rezultujacego powaznymi konsekwencjmi natury finansowej
wcale nie jest dla decydenta prostym. I nie starczy tu wylacznie glosny
protest marginalnej ekoorganizacji jako uzasadnienie wydania sporych sum.

W przypadku koniecznosci objecia ochrona calkowita danego obszaru i istotnego
ograniczenia w uzytkowaniu na Zachodzie Europy preferowany jest wykup
prywatnych lasow.....Inaczej ochrona calkowita (szczegolnie) jest po prostu
zbyt droga.....

W kontekscie owych dwoch przykladow wypadaloby by prywatyzacji przyklasnac -
zreszta bedzie ona miala w jakiejs formie tak czy owak miejsce. Nie sadze
jednak, zeby wszystkie reperkusje tego procesu byly po mysli przyrodnikow.
Pozyjemy zobaczymy.



AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

19.12.2011 13:04:08Antoni, ja nie czynię zarzutów. Ja twierdzę, że twój zarzut jest chybiony bo okres między październikiem a listopadem zdecydowanie mieści się w przedziale wrzesień - grudzień. Jak wiadomo przeloty potrafią się rozciągnąć w czasie i nie widzę podstaw do zwracaniu komuś uwagi. Ale mniejsza o to, bo to jest właśnie tego typu czepianie się "przecinków" i skrótów myślowych. Można było zasugerować, że gęgawa odlatuje miesiąc później a wraca miesiąc wcześniej, jeśli to taka wielka różnica, i tyle.

To na co się poluje określa lista gatunków łownych anie opisy i tabele na stronach internetowych.

Chodzi mi o to, że jeśli rzeczywiście chciałeś osiągnąć coś więcej niż wywołanie burzy, to zabrałeś się do tego wyjątkowo niedbale. Osobiście również zignorowałbym kogoś, kto, ni z tego ni z owego, wytyka mi błędy w tekście, który źle zrozumiał i oczekuje, że będę zmieniał treści na stronie według jego wskazówek. Nie zrozum mnie źle. Ja sobie zdaję sprawę z, powiedzmy, niedoinformowania "niektórych" myśliwych. Ale w ten sposób na pewno niczego nie wskórasz. No, chyba, że chodzi o zamieszanie.

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

19.12.2011 13:48:12 Zastanawiające jest to, że tekst Antka Marczewskiego został odebrany przez niektórych tu piszących wyłącznie negatywnie, jako atak skierowany przeciw środowiskom leśników i myśliwych. W konsekwencji ci "niektórzy" odpowiedzieli atakiem i zamiast wymiany doświadczeń i pomysłów zaczyna się boks. Tekst skłania raczej, przynajmniej mnie, do refleksji, niż kolejnej wojenki.
Zasadniczą treścią artykułu nie jest wystąpienie PRZECIW komuś, a raczej ZA ideą dobrej merytorycznie edukacji/informacji przyrodniczej czy ekologicznej (jak zwał tak zwał).
Antek wrzuca pytanie o sens i możliwości realizowania tego zadania . Bardzo słuszny głos Waldka Krasowskiego kierunkował przez chwilę temat na problem kondycji i zaangażowania NGO-sów w to dzieło. Porusza bardzo istotne, i co najważniejsze, prawdziwe problemy w działaniach pojedynczego człowieka. Choć nie mam przekonania, że jest to odpowiednie miejsce na tego rodzaju dyskusję ( Admin forum !), wrócę na chwilę na główny tor (omijając min. meandry polityki, prywatyzacji, fruwającego błotka itp.).

Tak, NGO-sy powinny o wiele bardziej aktywnie zaangażować się na rzecz edukacji i rzeczowej informacji, gdyż ostatnimi czasy odpuszczają chyba ten temat. Jeśli to się nie stanie, prócz wszystkich innych daleko ważniejszych skutków, zostaniemy ostatecznie zepchnięci do getta oszołomów, terrorystów itp. Niezbędną i chyba najlepszą formą jest działanie bezpośrednie poprzez np. spotkania z dziećmi i młodzieżą (powyżej bardzo istotny głos Mariana Juśkiewicza). Przy tym. sądzę, że najpierw trzeba dotrzeć do nauczycieli. Opracować solidne scenariusze zajęć i wycieczek, które w sposób prosty i ciekawy będą przekazywać informacje ( właśnie informacje a nie ukierunkowany sposób edukowania, nie łudźmy się, nie stworzymy armii ornitologów itp.). Doświadczeń nie brakuje, osóby z przygotowaniem pedagogicznym również w tym pomogą.
I tu sprawa drażliwa poruszona przez Waldka. Wolontariat odpada, powiem nawet, że umiera.
Bez zdobycia funduszy na ten cel nie da się nic zrobić. Piszesz Antek, że trzeba napisać program, papiery itp. OK. racja. Ale może czasami trzeba zrezygnować z niektórych pozorowanych działań, wydawania wątpliwej wartości publikacji, organizowania nieprzydatnych kursokonferencji itp. Nie jest to aluzja do konkretnego NGO, ale uwaga ogólna.
Bardzo proszę, jeśli kogoś świerzbi język, niech się wstrzyma przed wykorzystaniem tego co piszę o NGO-s, do rzucenia kolejnego błota.

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

19.12.2011 13:54:15Zapomniałem dodać, że bardzo mądry i wyważony głos można przeczytać na BW w zamieszczonym tekście Karola Zuba. Moim zdaniem mocno związany z tym co się tutaj dzieje.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

19.12.2011 14:03:20Mnie to akurat wcale nie zastanawia, że teks został odebrany jako atak. Już sam tytuł świadczy o chęci rywalizacji. W całym tekście nie ma słowa o chęci porozumienia. Autor jest najbliższy uznania myśliwym jakichkolwiek zasług w paragrafie "Przegrywamy z myśliwymi" :)

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

19.12.2011 14:25:34Szymon
Próbuję Cię zrozumieć, ale naprawdę spróbuj odejść na chwilę od swojego spojrzenia i zrozum też moje zdanie. W kontekście 8-latków działania "KU ZABIJANIU" nie są zasługą, działania "OD ZABIJANIA" są zasługą.
Bez względu na przynależność organizacyjną.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

19.12.2011 14:49:15Wątpię, żeby ktoś na takich spotkaniach opowiadał dzieciom o zabijaniu jako takim. Za bardzo to upraszczacie. Równie dobrze można oskarżyć nauczycieli o działanie "ku zabijaniu" bo opowiadają dzieciom o zwierzętach gospodarskich i przemyśle rolnym. W końcu cały sens hodowli świń i sporej części krów, kur itp. sprowadza się do tego, żeby je później zabić i zjeść. To co, mamy o tym nie mówić? Nie twierdzę, że trzeba o tym opowiadać ze szczegółami ale dobrze by było kiedyś wspomnieć skąd się bierze szynka. Kiedy? Tego już nie wiem.

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

19.12.2011 16:10:53Szymon,

jedno pytanie: czy przeczytałeś scenariusz, który był głównym impulsem dla mnie do napisania tekstu? Bo wydaje mi się, że nie. Piszesz: "Wątpię, żeby ktoś na takich spotkaniach opowiadał dzieciom o zabijaniu jako takim". A w scenariuszu czytamy:

- „Tematyka zajęć wynikała z programu klasy drugiej, […]i wyjaśnieniu potrzeby odstrzału niektórych gatunków ptactwa.”

Jak dla mnie odstrzał jest „zabijaniem jako takim”

„ZAŁOŻENIA: 1. Zapoznanie dzieci z łowiectwem oraz koniecznością odstrzału niektórych gatunków ptaków.”

Jak wyżej.

Przy każdym opisie gatunku jest opis, jak się na niego poluje. To jest „zabijanie jako takie”.

Piszesz: „To na co się poluje określa lista gatunków łownych a nie opisy i tabele na stronach internetowych.” Owszem, zgadzam się. Ale jeśli na portalu edukacyjnym jest zamieszczana lista gatunków, na które się poluje, to moim zdaniem powinna być zgodna z listą z rozporządzenia Ministra Środowiska, a nie być efektem radosnej twórczości jakiegoś myśliwego. Nauczyciel czytając scenariusz uznaje, że treści w nim zawarte są zgodne z oficjalnym prawem, a w tym przypadku tak nie jest.




Awatarwieslawbaginski
Wiesław Bagiński

19.12.2011 16:23:06Dane przytoczone w tekście Karola Zuba są wystarczający dowodem na to, że już najwyższy czas by zaprzestać polowań na ptaki mających jedynie na celu zaspokojenie upodobań kulinarnych niespełna 0,3% obywateli.

Awatarobserwator
Daniel Roguski

19.12.2011 16:44:02JarekMatus ---> Piszę na szybko ... ale dalej nie rozumiem jakie masz zdanie na temat mojej wypowiedzi ? Trochę słabo dzisiaj myślę :P

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

19.12.2011 17:48:48Antoni, miałem na myśli jakieś "drastyczne" opisy. Widzisz coś niestosownego w informacji, że na jakieś zwierzę "poluje się z podchodu, ale możliwa jest też zasiadka"? To w końcu myśliwi. Należy się spodziewać, że mogą napomknąć coś o polowaniu. Dla mnie polowanie nie jest tożsame z zabijaniem. Wiele polowań kończy się długim spacerem do domu z pustymi rękami i głową pełną wrażeń.
Fakt, że argumentacja konieczności odstrzału taka trochę niepełna i jakby na poziomie ośmiolatka ale może taka właśnie miała być ze względu na wiek adresatów. Ja wiem po co się strzela niektóre gatunki i trudno mi sobie wyobrazić, że tłumaczę to ze szczegółami drugoklasiście.

Ale przyznaję, że cały program mógł zostać przygotowany z większym profesjonalizmem. Podobnie zresztą jak krytyka. Miałeś dobrą okazję :)

AwatarPiotrG
Piotr Górny

19.12.2011 18:12:18Przede wszystkim niedopuszczalny jest fakt stosowania argumentu ,,KONIECZNOŚCI odstrzału'' - szczególnie w przypadku jarząbka czy słonki. Jaki rodzaj regulacji ma być stosowany? Może w Polsce mamy za dużo rzadkich kuraków? Powinniśmy dopisać jeszcze do tej listy głuszca - myśliwi na pewno też by się ucieszyli. Może dopiszmy też ,,Mięso głuszca jest wyjątkowo smaczne'' - tak jak zostało podane o jarząbku. Ręce opadają....

19.12.2011 18:20:13Szary Szymon napisal:

"Wątpię, żeby ktoś na takich spotkaniach opowiadał dzieciom o zabijaniu jako takim. Za bardzo to upraszczacie. Równie dobrze można oskarżyć nauczycieli o działanie "ku zabijaniu" bo opowiadają dzieciom o zwierzętach gospodarskich i przemyśle rolnym. W końcu cały sens hodowli świń i sporej części krów, kur itp. sprowadza się do tego, żeby je później zabić i zjeść. To co, mamy o tym nie mówić? Nie twierdzę, że trzeba o tym opowiadać ze szczegółami ale dobrze by było kiedyś wspomnieć skąd się bierze szynka. Kiedy? Tego już nie wiem."

To jest wyraz hipokryzji - i czesc dosc zlozonej problematyki - . Nauczyciele bardzo
duzo opowiadaja, opowiadali i beda opowiadac o zabijaniu. Na lekcjach historii
na przyklad. I to zabijanie jest gloryfikowane pod warunkiem ze zabijane objekty
odpowiadaja okreslonym kryteriom. Zabic Krzyzaka czy innego Ruska bylo i jest
jak najbardziej chwalebnym i nasladowania godnym. Na lekcjach przynajmniej Nieprawdaz ?. Jakie wnioski dziatwa wyciagnie z faktu, ze sportowym jest
sciecie trzech ludzkich glow (Jeden z bohaterow Sienkiewicza) i to jest
bardzo fajne......mniej fajne ma byc zastrzelenie gesi ?. Zeby ja zjesc ?.
Luuuuudzie......ratuuuuuuunku.


Z innej beczki:

"Myśliwym zaczyna palić się grunt pod stopami (tracą poparcie u większości społeczeństwa) więc intensyfikują propagandę, bo czym skorupka za młodu nasiąknie... "

Na temat "wizerunku ", " poparcia spoleczenstwa" nie ma jednoznacznych danych -
media, interenet to jedno, opinia "czlowieka z ulicy" to drugie. Z tego, co w ramach
badan opinii spolecznej uzyskano, wynika glownie fakt, ze "spoleczenstwo"
w gruncie rzeczy nie ma pojecia co ci faceci w zielonych kapelusikach z piorkami
wlasciwie robia ?, dlaczego tak a nie inaczej ?, dlaczego w ogole ? po co ?.
Ten stan rzeczy jest naturalnie woda na mlyn mniejszosciowej ekstremy,
ktora "niewiedze" wiekszosci moze latwo wykorzystac do przeforsowania
idiotycznych i nieracjonalnych rozwiazan.

Nie ulega watpliwosci ze lowiectwo/mysliwi podlega krytyce - medialnej przede wszystkim - obraz Wroga Przyrody - "Feindbild " kazdego "Ekologa" najlepiej ucielesnia wlasnie facet w zielonym kapelusiku z piorkiem. I jest wdziecznym chlopcem do
bicia - tak jak w tytulowym artykule czy ponizszych komentarzach.
Ten stan rzeczy nie jest "zasluga" nawiedzonych ochroncow wszelkich istot
ale wynika z procesow spolecznych i jest tez "zasluga " samego srodowiska
mysliwych, ktore z roznych wzgledow karygodnie zaniedbalo komunikacje
ze spoleczenstwem. Posrednia i bezposrednia. Zadanie wytlumaczenia
malo zainteresowanemu spoleczenstwu czym jest lowiectwo i kim sa
mysliwi wzieli na siebie wlasnie nawiedzeni i u gory doskonale widac jak
przebieraja nozkami zeby do tego zadania w wiekszym niz dotad stopniu
sie dorwac.....


Ale nie za darmo.



"A proza życia jest taka, że za myślistwem stoi potężne lobby - biznesmani, politycy, Lasy Państwowe i ich finanse. Skąd ornitolog miałby brać pieniądze na podobne kampanie edukacyjne? Znów mamy działać społecznie..?"

Najbardziej pikantnym jest fakt, iz Ci dwaj panowie mysliwi, o ktorych mowa
w linku biora udzial w owej lekcji ...za darmo. Inwestujac wlasny czas i wlasne
pieniadze, zeby cos tam dziatwie opowiadac. Choc mogliby sobie w tym
czasie jechac postrzelac.

I to jest najbardziej pozytywnym aspektem tej calej dyskusji.

Awatarwieslawbaginski
Wiesław Bagiński

19.12.2011 18:49:56Piotr Górny napisał :
"Powinniśmy dopisać jeszcze do tej listy głuszca - myśliwi na pewno też by się ucieszyli. Może dopiszmy też ,,Mięso głuszca jest wyjątkowo smaczne'' - tak jak zostało podane o jarząbku." Głuszca może jeszcze nie ale cietrzewia czemu nie :

"w kole z funduszy własnych zakupilismy na litwie 30 szt Cietszewia chcemy odchować w tym sezonie tak aby chociaz się potroiło, polecam to jest naprawdę smaczny i ciekawy w bytowaniu ptak łowny! D.B"
żródło: http://www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www.pzlow.pl&_PageID=855&_RowID=2391&_CheckSum=1684765704

AwatarMarek Pach
Marek Pach

19.12.2011 19:41:48Antoni pytałeś "Jestem ciekaw, ile rocznie jaj czy młodych bażantów albo kuropatw porywają sójki? (ptaki leśne)". Może to co poniżej lekko Cię naprowdzi.
Film dok. z cyklu "Ostoja" z niedzieli 18.12.2011. Cały cykl traktuje o myśliwych i myśliwstwie. Z niektórych można się dowiedzieć, że gdyby nie poświęcenie myśliwich to nie byłoby żadnego dzikiego zwierza na świecie ( pewnie chodzi o tura, tarpana , prawie żubra, ale zapomniałem że te zwierzęta wykończyły wojny i srogie zimy podczas których nikt ich nie dokarmiał itp.).
Cytaty z tegoż odcinka.
"Nim Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze zwróciło się z wnioskiem o odstrzał krukowatych, przez kilka lat prowadziło inwentaryzację tych gatunków w powiecie, korzystając z pomocy tutejszych kół łowieckich. Liczono różnymi i sprawdzonymi metodami uzyskując ten sam wynik. Efektem tych prac jest opracowany wspólnie z samorzadem program restytucji zajęcy i kuropatw... Tymczasem te wyniki inwentaryzacji krukowatych kwestionują ekolodzy, sami inwentaryzacji nie przeprowadzali.
Ryszard Żebrowski prezes Szczycieńskiego Towarzystwa Przyrodniczego twierdzi, że w czasie akcji liczenia krukowatych w której brało udział 50 myśliwych dokonano penetracji, lustracji 58 wsi. Naliczono ponad 2500 srok, 1500 kruków i tyleż mniej więcej siwych wron. Jest to ogromna ilość tych ptaków i niesie ona ogromne spustoszenie w zwierzynie i nie tylko łownej również w zwierzynie która jest naszą ozdobą, ozdobą naszego krajobrazu.
Jesteśmy na terenie wysypiska śmieci miasta Szczytna... Duże zgrupowania ptaków krukowatych żerują na śmietnisku. Przez okrągły rok wyrządzają ogromne szkody. Bo jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że jedna para srok potrafi w ciągu wiosny podczas wychowywania swoich młodych zniszczyć ok. 10-15 młodych zajęcy to daje skalę zniszczenia z której wynika, że ponad 80-90% kuropatw i zajęcy, młodych szczególnie ginie w dziobach tych ptaków.
Natomiast Bolesław Woźniak wiceprezes tego towarzystwa stwierdza.
Mamy też taki naprawdę przykry przykład już gdzie mieliśmy cietrzewia i tu na Suchorodzie w obwodzie 313 tego cietrzewia już nie zauważamy mimo, że akcja tępienia lisów naprawdę w powiecie trwa już kilka lat i ta jest zredukowany z dość dobrym skutkiem, ale jednak utrata jest nadal. Czyli tu jest się dopatrujemy i z obserwacji wynika, to że jest to jednak przyczyna tych krukowatych drapieżników skrzydlatych".
W tle pokazywane jesienno-zimowe zgrupowania ptaków krukowatych w locie lub w pobliżu wysypiska śmieci.

W mojej okolicy stale przebywa: kruk 1-2 par lęgowych, wrona siwa, nie pamiętam kiedy widziałem gniazdo, ale jak szczęście się uśmiechnie to pojedyńcze ptaki można jeszcze spotkać, sroka najbardziej rzuca się w oczy w mieście. Kolonie lęgowe gawronów zostały skutecznie wyeliminowane pod koniec XX wieku, kawki ok. 8 par w centrum miasta. Kiedyś wychodząc w "pole" zawsze widziałem kilka lisów lub świeże nory ( nawet z młodymi u wyjścia),a także nory w bezpośredniej bliskości peryferyjnych budynków zabudowy miejskiej. W obecnej chwili też spotykam lisy, ale najczęściej przy peryferyjnych budynkach miasta natomiast w polu trzeba na nie zapracować.
I co, zajęcy i kuropatw nadal nie ma w takiej ilości jak kiedyś. Zające do 2-3 osobników, kuropatwy jesienią i zimą maksymalne stadko 11 osobników blisko ogródków działkowych przy zabudowaniach, w szczerym polu max. 6-8 ptaków ( jak się trafi). W ciągu kilku godzin w plenerze 1-2 zgrupowań ptaków. Więc nie końca tu jest pies pogrzebany

AwatarDawid Panasiuk
Dawid Panasiuk

19.12.2011 20:12:02Widzę ze pojawia się watek odstrzału ptaków krukowatych wiec pozwolę sobie wkleić link : http://uwaga.tvn.pl/53136,wideo,300183,kto_planowal_zaglade_krukow_i_wron,kto_planowal_zaglade_krukow_i_wron,reportaz.html

19.12.2011 20:35:59anonim - nie mogę się z Tobą zgodzić bo oznaczało by to że zgadzam się w każdym temacie - a tak nie jest.
randrzej - piszesz o pomyśle "Zaś uzyskane PIENIĄDZE Z PRYWATYZACJI LASÓW PAŃSTWOWYCH PRZEZNACZYĆ NA ROZWÓJ EDUKACJI w czasach KRYZYSU. "
żeby sobie coś wyobrażać - po co jak wystarczy pojechać na Litwę, Łotwę czy do Estonii.
Nikt nikogo tam z lasu nie wyprasza - przeciwnie lasy są otwarte NIE MA SZLABANÓW GDY LASY SĄ PRYWATNE bo nie jest możliwe ustawienie szlabanów prowadzących do działek różnych właścicieli. A drogi są siwietne i można do lasu wjechach samochodem osobowym bo ludzie dbają o nie i SIĘ CIESZĄ ŻE KOMUŚ CHCE SIĘ DO LA SU PRZYJECHAĆ I WYPOCZYWAĆ W ICH LESIE.
- i to jest piękne - naprawde nie trzeba się bać prywatyzacji lasów - boją się jej jedynie partyjniacy z zawodu "dyrektor"

19.12.2011 20:54:47I jeszcze dodam że w przypadku sprzedaży LP i prawa do polowania to przy okazji tych zmian :
1) Właściwie bez problemu można było by wyłączyć ze sprzedaży DOWOLNY obszar np. CAŁĄ PUSZCZĘ BIAŁOWIESKĄ, - jeśli by tylko ktoś chciał i poszerzyć PN (choć kiedyś się na ten temat wypowiadałem) czy co by się rzewnie zachciało - przychody były by i tak potworne,
2) Sprzedaż mogła by nastąpić bez sprzedaży PRAWA DO WYKONYWANIA POLOWANIA czy WŁASNOŚCI ZWIERZYNY - i kogo by obchodziło że właściel zakupionego lasu może sobie by i chciał polować skoro kupił sobie las BEZ TAKIEGO PRAWA.
3) Pieniądze uzyskane ze sprzedaży LP można było by przeznaczyć nawet na wykup WSZYSTKICH GMIN WOKOŁO PUSZCZY czy dowolnego cennego obszaru w rękach prywatnych lub zabezpieczyć na DOWOLNEJ WYSOKOŚCI REKOMPENSATY.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

19.12.2011 21:04:45Jarek, ja się boję a z wymienionymi przez ciebie "dyrektorami" nie mam nic wspólnego.
Po pierwsze uważam, że dobre drogi w lesie i otwarte szlabany to bardzo zły pomysł. Od jeżdżenia samochodem są drogi publiczne a nie lasy. Po drugie mieszkam w kraju gdzie spora cześć lasów i praktycznie cała reszta jest prywatna i uważam, że jest to pomysł jeszcze gorszy. Brak tak zwanego mienia państwowego, to totalna porażka dla ludzi, którzy by chcieli czasem zrobić coś więcej niż wypić piwo na zorganizowanym biwaku.
Litwa, Łotwa czy Estonia jeszcze nie zdążyły doświadczyć wszystkich komplikacji związanych z prywatyzacją bo to się nawarstwia z czasem.

19.12.2011 21:21:46Szlabany w lesie to postkomunistyczny przeżytek bo jak zwykle jak coś państwowe to ludzie KRADNĄ i dzięki szlabanom kradzieży ma być niby mniej. W lasach prywatnych - przy rozproszonej własności kradzieży właściwie nie ma bo wszyscy się znają i nic na dłuższą metę by nie przeszło dlatego nie musi być szlabanów.
Wszyscy wiedzą że jak coś jest państwowe to że jest niczyje - kiedyś tak było w PGR'ach - ziemniaków się mniej zbierało niż sadziło - wyobraź sobie coś takiego na prywatnym polu...
A dodam że rozproszenie oddziaływania na lasy powoduje że ludzie skupiają się w miejscach łatwo - dostepnych i przewidywalnych itp.
Rozwija to również nowe możliwości turystyki również w miejscowościach które są otoczone lasami BO NIE BYŁY BY OGRODZONE - ludzie to doceniają i przy silnym rozproszeniu ludzi konkurują ze sobą budując łatwo dostępną zabudowę turystyczną by ZWABIĆ ludzi do swojego lasu a nie ich WYPĘDZAĆ.
Szymon o jakim kraju mówisz?

19.12.2011 21:46:53Jeszcze dodam że LP jako właściciele lasów nie płacą PODATKÓW GRUNTOWYCH GMINOM PO KTÓRYCH ICH MASZYNY jeżdżą i jak dojeżdża się do lasu gminną drogą to często jakby się wjeżdżało do za przeproszeniem CHLEWU bo lasy nie konserwują dróg gminnych nie mówiąc o własnych i nie płacą na ich i trzymanie. A gminy BOGATE W LASY nie otrzymując dochodu z podatków od gruntów leśnych od SWOICH lasów zamiast mieć pieniądze to BIEDUJE a ogólny wygląd odstrasza potencjalnych użytkowników i często w BOGATYCH w lasy gminach najbogaciej wyglądającym budynkiem jest NADLEŚNICTWO a nie urząd gminy który mógłby przy okazji przychody wydawać na promocję.

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

19.12.2011 21:54:50Zacznijmy od tego, że zapraszanie do szkół przedstawicieli niektórych zawodów czy "zajęć hobbystycznych" powinno być uregulowane na poziomie ministerstwa edukacji. Co na to rodzice i eksperci od psychologii?
Oficjalny kontakt myśliwych z małymi dziećmi może u tych dzieci wytworzyć mylne wrażenie że są to "panowie z lasu" czy "panowie opiekujący się lasem" tymczasem ich działalność jest pod wieloma względami podobna do pracy zwierzobójców w zakładach mięsnych (też mają przygody z "klientami"), snajperów "weteranów z Afganistanu", ginekologów zajmujących się aborcjami (przy patroszeniu np. saren wychodzą na jaw różne sytuacje, nie mówiąc już o jajkach w bażancicach, gęsiach itp).Tzw. torowanie psychologiczne pozwala na wdrukowanie odbiorcom przekazu, że to co nienormalne jest zupełnie normalne i nie musi budzić wątpliwości natury etycznej.
Niestety, kolejni ministrowie mają inne problemy i zatwierdzają dziwne "podręczniki".
Myśliwi twierdzą, że są obrońcami przyrody, ale znam wiele faktów blokowania przez nich powstania rezerwatu przyrody, czy innej formy ochrony oraz kontynuowania polowań pomimo ustanowienia rezerwatu.

19.12.2011 22:00:10Jeszcze dodam że w przypadku własności prywatnej lasu w każdej wsi tuż za sklepem stoi ograniczenie wjazdu pojazdów powyżej 3,5 t. Bo jest to proste - jedynym istotnym właścicielem dróg są gminy i jak chcą zmienić Organizację Ruchu Pojazdów jeżdżąch przez ich gminę i ich wieś to nie ma jakiegoś molocha który powiedział by nie i drogi są piękne schludne i ZACHĘCAJĄCE do przyjazdu.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

19.12.2011 22:09:52Mówię o Wielkiej Brytanii.
Tu nie chodzi o kradzieże tylko kłady, motocykle i samochody rozjeżdżające lasy i płoszące zwierzynę. W lasach prywatnych wszystkie miejsca są zwykle łatwo dostępne bo tego wymaga ekonomia. Wprowadzenie jednolitego planu ochrony czegokolwiek na takich terenach to będzie prawdziwa koszmar. Zwłaszcza w Polsce. Co sto metrów będzie potrzebna zgoda od innego właściciela. Poza tym z mojego doświadczenia wynika, że ludzie w lesie to przeważnie kłopoty. Może nie finansowe ale na pewno ekologiczne. Dlatego nie zachęca mnie perspektywa niekontrolowanego rozwoju turystyki według widzimisię właścicieli.
Daleko mi do socjalizmu ale prywatyzacja lasów to nieporozumienie. Nie zostanie nic, co nie jest finansowo uzasadnione. Pracowałem dla właścicieli 60 000 ha w Szkocji i przekonałem się dlaczego ekonomia nie idzie w parze z ekologią.

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

19.12.2011 22:15:14Marku,

widziałem ten materiał z "Ostoi". Potworny stek bzdur i kłamstw (np. twierdzenie, że równie dobrze jak petycję OTOP można by poddać pod głosowanie przepis dotyczący jazdy po pijaku - oczywiście o pracach Panka czy Tryjanowskiego, na których opierał się OTOP, nie wspomniano). Jednak nie chcę ciągnąć tematu tego programu - na szczęście był o 6 rano w niedzielę, więc jest szansa, że mała liczba osób była wystawiona na działanie wypowiedzianych tam bredni. Nie chcę robić autorom dodatkowego rozgłosu, choć jak dla mnie materiał nadaje się do Rady Etyki Mediów jako jaskrawy przykład braku rzetelności dziennikarskiej.

Program jest niby przyrodniczy, ale w opisie na stronie TVP można przeczytać:
"Ostoja" prezentuje polską tradycję i kulturę związaną z dawną obyczajowością ziemiaństwa, z szeroko pojętym tematem łowieckim, uwypukla też rolę przyrody w polskiej kulturze. Całość jak zwykle kończy kuchnia myśliwska. " Nic dodać, nic ująć.

19.12.2011 22:33:29@Jarek Matus: więc, mówisz, "sprzedać las ale nie sprzedać prawa do zwierzyny, polowań" itp? Każdy kto taki "genialny pomysł" przeczyta, powinien się śmiać czy płakać? To mniej-więcej tak, jakby sprzedać mieszkanie bez prawa korzystania z kuchni, samochód bez prawa włączania wstecznego biegu itd, itp. Dziecko kochane! Zrozum, że jak się sprzedaje, to TYLKO I WYŁĄCZNIE Z PEŁNIĄ PRAW, bo inaczej NIE JEST SIĘ PEŁNOPRAWNYM WŁASCICIELEM! A twoje pomysły, żeby "zjeść ciastko i zostawić je na potem", to własnie KLASYCZNY PRZEJAW ZAINFEKOWANIA CHOROBĄ SIEROCĄ PO KOMUNIZMIE. Jak wiadomo (każdemu, kto chce to wiedzieć), komunizm to odmiana totalitaryzmu, czyli systemu w dużym stopniu niewolniczego, w którym sprawujący władzę autorytarnie decyduje, co komu wolno, a co nie. W normalnym świecie "takich zwieriej nie bywajet" i pierwszy lepszy sąd, zwłaszcza z tak wychwalanej przez ciebie UE, wykazałby to przy pierwszej nadarzającej sie okazji, gdyby tylko świeżo upieczony właściciel lasu z takim pozwem się zwrócił. WŁAŚCICIEL TO WŁASCICIEL I TYLKO ON DECYDUJE, CO MU WOLNO ZE SWOJĄ WŁASNOŚCIĄ ZROBIĆ, A CO NIE! Inaczej nie jest właścicielem, tylko jakimś administratorem. No, naprawdę - wyobraźnię masz bujną, to ci trzeba przyznać, ale wiedzę o rzeczwistości społęczno-politycznej a nawet definicjach podstawowych pojęć prawnych - tragicznie skrzywioną!
Ergo: OBUDŹ SIĘ, CHŁOPIE, bo czytając takie absurdy tylko utrwalam się w przekonaniu - być może krzywdzącym część ekologów - że wszyscy ekolodzy są w pewnym stopniu nawiedzeni, i że trzeba ich trzymać jak najdalej od wpływu na rzeczywistość.

19.12.2011 23:17:34Benchmark zarzucasz mi brak wiedzy i wypisujesz o jakiś "sprzedażach prawa do zwierzyny".a czyją własnością obecnie jest zwierzyna i czy własność gruntu uprawnia właściciela do polowania - np. czy taka własność gruntu rolnego uprawnia właściciela do polowania na zwierzynę na polach czy nie - oczywiście nie.
A polowanie odbywa się na zasadzie dzierżawy obwodów łowieckich od Skarbu Państwa oczywiście na terenach leśnych Skarb Państwa reprezentują LP więc to ich zgoda jest konieczna do wydzierżawienia obwodu łowieckiego danemu Kołu Łowieckiemu. W momencie gdy nie ma molocha LP o tym czy obwód łowiecki jest wydzierżawiany czy nie decydował by wyłącznie Skarb Państwa.
Przy czym prywatyzacja LP mogła by wprowadzać jasne zapisy dotyczące np. wydzierżawiania konkretnych obwodów łowieckich - nie ma LP. jest prosto - nie było by konieczności sięgania przez sejmiki wojewódzkie po "opinię" LP - tak czy siak - prosty zapis - nie dzierżawimy.
Odnośnie budzenia się to tak jak mówiłem leśnicy niestety pomimo ogromnej wiedzy mają tak obecnie wyprane mózgi przez osadzonych w LP po rozwale komunizmu rozbuchanych partyjniakach że nie dostrzegają rzeczywistości.
Proponował bym wyjechać za którą kolwiek granicę krająw EU i przekonać się czy to co piszę to moja wyobraźnia czy rzeczywistość w innych KRAJACH ZA WYJĄTKIEM POLSKI.
I PS. W związku z tym że uważam że w ŻADNYM PRZEDSIĘBIORSTWIE hierarchią zwierzchnictwa nie powinna kierować przynależność PARTYJNA tak jak się to dzieje w LP czy należy Pan do jakiejś partii?

19.12.2011 23:24:12Benchmark i skup się - pisz coś rzeczowego a nie jakieś pseudo psychoanalityczne bez...

Awatarobserwator
Daniel Roguski

19.12.2011 23:49:51
Jarek Matus :

16.12.2011 22:20:59A ja się bardzo cieszę że napisałeś tu "anonim" - aczkolwiek nie uważam że musisz być anonimowy -


W takim razie nie rozumiem twojego posta . Zgadzasz się czy nie ... aaa nie wiem już ; D

19.12.2011 23:54:23Z czym mam się zgadzać?

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

20.12.2011 0:00:52Jarek
"Niestety w dziedzinie ochrony przyrody przyznawanie środków państwowych - państwowych pieniędzy również EU odbywa się na zasadach konkurowania ze sobą różnych organizacji NGO's które sięgają po te pieniądze"
- już to przerabiałem... Starałem się w CKPŚ (firma-córka Lasów Państwowych) o środki UE na mój ptasi azyl w konkursie celowym, cyt. "na budowę i rozbudowę ośrodków rehabilitacji zwierząt". W odpowiedzi otrzymałem odmowę, gdzie pośród steku kompletnych bzdur, było też takie wyjaśnienie: cyt. "rehabilitacja nie jest dobra metodą ochrony ptaków, gdyż osobniki po rehabilitacji, nawet jeśli wrócą do natury - nigdy nie będą osobnikami pełnowartościowymi". To ja się pytam - komu i czemu ten konkurs miał służyć..? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w wynikach konkursu - niemal wszystkie granty dostały projekty robione przez LP, lub wespół z nimi... Tyle w temacie.

20.12.2011 0:29:37Witam
nie jestem ekologiem ani przyrodnikiem, reprezentuję raczej przeciętnego miłośnika zwierząt, na pewno nie dysponuję taką wiedzą jak zebrane tu szanowne grono dyskutantów

chciałem zacząć o myśliwych ale ostatnie posty zasługują na uwagę

po pierwsze, w kwestii prywatyzacji: nie jestem jakimś specem w tej materii ale wiem, że jeżeli coś jest prywatne to musi przynosić kasę - jeżeli już mówimy o prywatyzacji łowiectwa, lasów, to z myśliwskich wypowiedzi ( chociażby na łowiecki.pl ) można mieć jakieś pojęcie, jakby to mogło wyglądać - dla przykładu; rolnik chce zarabiać na organizacji polowań na zające i bażanty, chroni więc tylko te dwa gatunki, tępiąc wszystkie drapieżniki, bo zając i bażant przynoszą mu kasę a drapieżniki ją odbierają - nic dobrego by z tego nie wynikło, zwłaszcza dla drapieżników.

Jeśli zaś idzie o ośrodki rehabilitacji zwierzyny, to w dyskusjach z myśliwymi i z leśnikami na leśnym forum dowiedziałem się, ze nie powinno się ratować i leczyć gatunków pospolitych, łownych, gdyż one i tak są przeznaczone do odstrzału, więc nie ma co marnować na nie kasy i czasu, co innego gatunki zagrożone, tylko takie powinno się ratować, ten argument: " rehabilitacja nie jest dobra metodą ochrony ptaków, gdyż osobniki po rehabilitacji, nawet jeśli wrócą do natury - nigdy nie będą osobnikami pełnowartościowymi ", w odniesieniu do różnych zwierząt, też jest przez nich podnoszony.

W kwestii odstrzału kruków, zwolennicy odstrzałów redukcyjnych posiłkują się tym oto tekstem:
http://www.lasypolskie.pl/sekcja-2464.html

do tego, obserwuje się pewny brak porozumienia w samym środowisku przyrodniczym, bo o ile organizacje typu OTOP są przeciwko odstrzałom, to Fundacja Ochrony Głuszcza już nie, wręcz przeciwnie:
http://www.fog.com.pl/artykul219.php

dosyć istotne fragmenty:

" Przypomnę, że z – trwającego aż 9 lat! – eksperymentu, przeprowadzonego przez wiodącą badawczą fundację ochrony zwierzyny i zwierząt dziko żyjących (Game & Wildlife Conservation Trust) niezbicie wynika, że – cytuję – „dla restytucji i ochrony większości zagrożonych gatunków ptaków konieczna jest intensywna redukcja wszystkich drapieżników”.

" Zadziwiająca jest także sugestia, by dopiero – cytuję „sprawdzić, czy lepszą metodą redukcji jest strzelanie czy stosowanie pułapek”? Już teraz możemy odpowiedzieć przewodniczącej komisji PROP – nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale w wielu innych miejscach Europy naukowcy i praktycy ochrony przyrody nie mają od dawna wątpliwości, że skuteczna redukcja drapieżników możliwa jest tylko, jeśli prowadzona będzie kompleksowo, przy użyciu wszystkich sposobów, a więc zarówno odstrzałów, jak i pułapek. "

i teraz, postronny obserwator może mieć problem w tym, aby odróżnić, kto tu jest kim i kto reprezentuje przyrodników.

20.12.2011 0:30:58Ok pisałem przed chwilą do Benchmarka żeby się skupił i pisał rzeczowo więc również postaram się "anonim":
- strzelanie do lisów i jenotów - wykładanie szczepionek przeciw wściekliźnie niestety jest minusem przynależności do EU ponieważ odstajemy z ilością zachorowań na wściekliznę od krajów rozwiniętych EU którym staramy się dorównać. Lis funkcjonuje w sztucznej - stworzonej przez człowieka strukturze krajobrazu i jak o drapieżnik oportunistyczny i fakultatywny jest w stanie wyjeść każdy gatunek o strukturze socjalnej innej niż stadna - tj. gdy dorosłe osobniki nie bronią młodych typu: zając, kuropatwa, sarna, nawet jeleń. Niestety zalesienia oraz zmiana hodowli bydła z pasterstwa na hodowlę zamkniętą od lat 60 oraz mozaikowanie - występowanie zakrzewień i zakrzaczeń niegdyś wycinanych przez pasterzy a obecnie nie bo kosiarka np. rotacyjna do nich nie dociera, popiera występowanie gatunku. Gatunkowi sprzyja brak pokrywy śniegu i skutki wiosennego mniejszego wilgotnienia/braku zalewów. Parchatość jest wtórna chorobą wynikającą z przegęszczenia i branie jej pod uwagę jest pierdziel.....
Dzik - obecne rozprzestrzenienie podobnie jak w przypadku lisa, sarny, łosia jest efektem "polityki zalesiania" i magicznego 32% lesistości (co miało być lekarstwem na nadprodukcję płodów rolnych przed przystąpieniem Polski do EU a obecnie jest dochodowym wątpliwym biznesem) oraz zarzucenia pasterstwa w efekcie promowanej w komunizmie hodowli zamkniętej w celu "intensyfikacji hodowli trzody chlewnej i mlecznej".
Jarząbek, słonka - zgadzam się - polowanie na te gatunki to już historia - i każdy myśliwy który "ogarnia" zwierzynę do tego stopnia że jest w stanie polować na te gatunki jest godnym przeciwnikiem polemiki z każdym przyrodnikiem - ale na ponad 200 myśliwych których znałem może 1 - 2 w temacie jarząbka mieli coś do powiedzenia a słonki 2-3.
Gorąco pozdrawiam

20.12.2011 0:40:12Bardzo łatwo jest postulować o zabijanie lisów, ale jakoś przyrodnicy nie kwapią się do walki o zaprzestanie szczepień przeciwko wściekliźnie, nie wiem czy brak szczepień spowodowałby nagły wzrost zachorowań na wściekliznę ( zapewne nie ), ale nie byłoby wtedy na co zwalać winy - poza tym, myślę, ze lisowi sprzyja wiele innych czynników, niż tylko brak wścieklizny, wystarczy spojrzeć na UK, gdzie wścieklizna nie występowała a i tak odnotowano spory wzrost lisiej populacji, tak więc nie tylko wścieklizna jest tu przyczyną.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

20.12.2011 0:48:18PS.
Bardzo proszę o nie mylenie pojęć. Myślistwo nie ma nic wspólnego z ochroną przyrody, bo dla myśliwych "przyrodą" jest wyłącznie to co może trafić na talerz. Cała reszta to szkodniki. Komplet zabiegów ochroniarskich w wykonaniu myśliwych, to dokarmianie i nęcenie, plus eksterminacja drapieżników, a to nie ma nic wspólnego z ochroną, tylko produkcją na cele spożywcze. Taka hodowla w lesie, zamiast w chlewie. Zresztą, jest termin "gospodarka łowiecka". No, kto z obrońców myślistwa zaprzeczy powyższemu..? A w świetle tego brać łowiecka jest ostatnim kandydatem do edukowania naszych dzieci w zakresie przyrody i jej ochrony.

20.12.2011 0:53:48A może by tak myśliwi zrezygnowali z odstrzałów zwierzyny drobne?, bo mimo ze twierdzą oni, iż nie polują na zające, itp. to jednak statystyki mówią co innego:

strona PZŁ - ODSTRZAŁY WAŻNIEJSZYCH ZWIERZĘT ŁOWNYCH WEDŁUG WOJEWÓDZTW W SEZONIE 2009/2010:

zając: - 19 126
bażant - 78 408
kuropatwa - 11 906

ze statystyk wynika, ze w sezonie 2009 / 10 zabito więcej szaraków, niż w sezonie ubiegłym, oczywiście, według myśliwych, odstrzał nie miał żadnego wpływu na populację
w kwestii sarny to jestem w pewnej kropce, gdyż z jednej strony myśliwi żalą się, jak to psy i lisy dziesiątkują populację sarny, a z drugiej chwalą się, że populacja nigdy nie była tak liczna, jak teraz.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

20.12.2011 0:56:14PS2
Pisząc o leśnikach i myśliwych "widzących w lesie tylko deski i źródło mięsa", miałem na myśli większość tychże. Nie wszystkich oczywiście, bo są wyjątki, ale przytłaczającą większość. Jak można w ogóle mieć co tego wątpliwości, skoro pensja leśnika zależy od ilości sprzedanych kubików? Co do myśliwych - patrz akapit wyżej. No ale panowie polujący (lub tylko sympatyzujący) i tak nazwą mnie eko-oszołomem ;)

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

20.12.2011 0:58:50PS3
"Na budowę i rozbudowę ośrodków rehabilitacji zwierząt" - to była nazwa konkursu oraz puli środków przeznaczonej na ten właśnie cel. Ale widać UE dała kasę na zły cel - wg naszych leśników, z tym że im ta sama pecunia non olet...

20.12.2011 1:02:03lis 22 - odpowiem na drugą część tego co napisałeś w twojej interpretacji - jeśli stosować się do wskazówek które zacytowałeś to w Polsce możemy mieć kwitnącą populację mrówkojadów, lam czy skoczków pustynnych.

20.12.2011 1:15:54Nie za bardzo rozumiem, co Masz na myśli
od wielu lat obserwuję, co się dzieje w kwestii drapieżników, zwłaszcza lisa w Europie: Niemcy zabijają od 500 do 700 tysięcy tych zwierząt, jedną z metod " tępienia " jest egzekucja z bliskiej odległości z broni krótkiej, Słowacy wykopują i zabijają niedoliski, niektórzy zalewają nory wodą, wszędzie ( także w Polsce ) stosuje się polowania z norowcami, pamiętam opis takiego polowania na borsuka, gdzie przez kilka godzin wymieniano psy, tak bardzo chciano zabić to jedno zwierzę, gdzieniegdzie stosuje się trucie, gazowanie - dla mnie, nie ma to nic wspólnego z ochroną przyrody, ale to moje zdanie.

20.12.2011 1:44:28@Jarek Matus

"Proponował bym wyjechać za którą kolwiek granicę krająw EU i przekonać się czy to co piszę to moja wyobraźnia czy rzeczywistość w innych KRAJACH ZA WYJĄTKIEM POLSKI. "

Poniewaz pisze akurat zza granicy moge z czystym sumieniem stwierdzic ze pisze Pan
bzdury, ktora podpowiada Panu wyobraznia. Z przyzwoitosci nie napisze - chora.
Nie potrafie niestet w Panskich wypowiedziach znalezc choc odrobiny wiedzy o
tym , o czym sie Pan wypowiada - ani w kwestii regulacji prawnych dotyczacych funkcjonowania lasow prywatnych w krajach, gdzie ta forma wlasnosci dominuje -
szczegolnie w kontekscie zadan ochronnych ktore lasy maja do spelnienia,
ani tez w kwestii prawa do polowania. O tak przyziemnych sprawach jak historia
lesnictwa we wlasnym kraju czy widocznych golym okiem realiach dotyczacych funkcjonowania roznych form wlasnosci gruntow lesnych za granica.
(i w kraju przypuszczam rowniez.)
Nie bardzo wiem na co Pan liczy - moze na adekwatny poziom wiedzy u kolegow,
na ktorych poklask Pan liczy ?. Byc moze "ciemny lud " Panskie wynurzenia kupi.
Dla kazdego, nawet pobieznie z materia obeznanego uprawia Pan nic innego
jak ideologicznie zabarwione bicie piany. Inaczej tego nazwac nie wypada.

Poniewaz jestesmy tu prz temacie edukacji, to nie przypuszczam. zeby bylo
konstruktywnym wpuszczenie kogos takiego do szkolnej klasy, zeby
wciskal dzieciom wyssane z palca bzdury. Na temat lasow i polowania czy
spraw z nimi zwiazanych. W kraju i gdzie indziej.
W gronie podobnie - przepraszam za wyrazenie - nawiedzonych moze Pan tego
typu rewelacjami punktowac - nie przecze.

Ale przeciez malpy z brzytwa nie mozna wszedzie wpuszczac.
Szczegolnie do szkolnej klasy.

20.12.2011 1:59:57@Jarek Matus

"Dzik - obecne rozprzestrzenienie podobnie jak w przypadku lisa, sarny, łosia jest efektem "polityki zalesiania" i magicznego 32% lesistości (co miało być lekarstwem na nadprodukcję płodów rolnych przed przystąpieniem Polski do EU a obecnie jest dochodowym wątpliwym biznesem) oraz zarzucenia pasterstwa w efekcie promowanej w komunizmie hodowli zamkniętej w celu "intensyfikacji hodowli trzody chlewnej i mlecznej".

W innych kwestiach tez Pan pisze bzdury. Przepraszam ze nie zwrocilem na to
wczesniej uwagi.

Czy moglby Pan - jak dzieciom w klasie - na podstawie behawioru dzika
wyjasnic jaki wplyw ma kilkuprocentowy wzrost lesistosci na kilkusetprocentowy
wzrost populacji dzika w Polsce ?

Czy tez napisac cos blizszego na temat struktury hodowli zwierzat gospodarskich
w czasach PRL - u i dzis ?

20.12.2011 8:52:50randrzej - nie przecztałem wszystkiego co napisałeś napisał ale proszę przeczytać mój post z:
19.12.2011 23:24:12
I jeszcze raz napisz coś jeśli masz coś do napisania

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 8:56:35Jarek, co ty tak nie lubisz tych lasów, że im życzysz prywatyzacji i zwalasz winę za dziki? Wielkość populacji dzika jest związana z uprawami kukurydzy a nie ilością drzew!

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 9:07:09A brak zadrzewień śródpolnych to nie lisom szkodzi, tylko ich potencjalnym ofiarom. Dlatego się teraz dosadza krzewy i odtwarza miedze bo zniknęły stosunkowo niedawno w wyniku intensyfikacji rolnictwa. I to robią między innymi myśliwi. Nie podejrzewasz ich chyba o chęć hodowli lisów w warunkach pół-naturalnych? ;)

20.12.2011 9:41:06lis22 - miałem na myśli to reintrodukcjami czy restytucjami rządzi pierwsze podstawowe prawo:
1) należy usunąć przyczyny zmniejszenia liczebności gatunku.
A NIEPODWAŻALNYM faktem jest to że nasze gatunki rodzime giną w efekcie gospodarki człowieka która leży u podstawy wszelkich niekorzystnych zmian - kwestia zidentyfikowania który element gospodarki wywołuje konkretne niekorzystne zmiany pociągającą za sobą rozprzestrzenianie np drapieżników które fakultatywnie jest w stanie wyjeść tak jak wspomniałem wszystkie gatunki o braku struktury socjalnej gdzie większe osobniki bronią młode włącznie z głuszcem.
Osobiście uważam że szczególnie lisowi (również krukowatym, jenotowi, ptakom drapieżnym, większości gatunków sów) sprzyja ogólnokrajowy program zwiększania lesistości - i to on leży u podstawy większości niekorzystnych zmian a nie jego pochodna którą jest wzrost liczby drapieżników.
W przypadku głuszca myśliwi utrzymując w kompleksach leśnych - często bardzo ubogich wysokie pogłowia sarny czy jelenia zwabiają do wnętrz kompleksów drapieżniki. ponieważ zawsze zdarzają się upadki, postrzałki, patrochy itd. dostarczające im pokarmu.
I jak napisałem jeśli w sposób "sztuczny" usunie się wszystkie drapieżniki be z usunięcia elementu gospodarki który jest za jego rozwój odpowiedzialny to jaki problem w Polsce utrzymywać pogłowia obcych gatunków - żaden - robi się z tego hodowla i można hodować wszystko włącznie z lamami czy pieścami.
Tylko proszę sobie wyobrazić że myśliwi wydadzą stanowisko że:
-"polityka zalesieniowa LP szkodzi drobnej zwierzynie"
-"utrzymywanie wysokiego pogłowia kopytnych w tym, sarny, jelenia, łosia, dzika, ich dokarmianie nawet przez trawy rosnące na poboczach DRÓG leśnych (w tym właśnie nowo budowanych za pieniądze EU), nie mówiąc o paśnikach w miejscach występowania głuszca jest zła bo dostarcza różnego typu padliny i umożliwia przezimowanie drapieżników do okresu jego rozrodu - w innym wypadku było by to nie możliwe i głuszec mógłby się rozmnażać"
-"utrzymywanie przegęszczonej struktury drzew leśnych na zrębach i generalnie lasów, w tym gatunków drzew leśnych późnosukcesyjnych takich jak dąb, lipa, klon, jodła, częściowo świerk cy olcha czarna i tępienie gatunków wczesnosukcesyjnych takich jak wieżby, brzozy, olsza szara ze wględu na wartość drewna jest główną przyczyną ginięcia cietrzewia"
Proszę sobie wyobrazić że PZŁ przejmuje takie stanowiska sprzeczne z własnym interesem gospodarczym czy LP - to są właściwe przyczyny gospodarcze leżące u podstaw procesów a nie drapieżniki - one są tylko konsekwencją a myśliwi i kto tam chce może sobie pleść banialuki drapieżnikach jako bezpośredniej przyczynie wymierania w Polsce gratunków - przecież jak się czyta ostatnie zdanie to wiadomo że jest to nie prawda i bzdura bo przyczyną są elementy gospodarki CZŁOWIEKA

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

20.12.2011 10:11:19Do lis22:

„do tego, obserwuje się pewny brak porozumienia w samym środowisku przyrodniczym, bo o ile organizacje typu OTOP są przeciwko odstrzałom, to Fundacja Ochrony Głuszcza już nie, wręcz przeciwnie: http://www.fog.com.pl/artykul219.php

W cytowanym wyżej artykule czytamy:

„w oparciu o wieloletnie badania brytyjskie, wskazujące, że na terenach, na których prowadzono intensywne odstrzały i odłowy wron, srok, kun i lisów udokumentowany został wzrost o 350 proc. populacji trzech głównych gatunków ptaków objętych badaniem – kulika, siewki i czajki.”

Mogło tak być, choć ucieszyłbym się z podania namiarów na tę publikację. Dodam, że nie ma takiego gatunku jak kulik (jest kulik wielki i kulik mniejszy) ani siewka, co już w pewien sposób świadczy o wiedzy przyrodniczej autora tekstu na stronie FOG. No i ważne – w przypadku polskiego postulatu odstrzału krukowatych argument myśliwy jest niezmienny: ochrona zająca i kuropatwy. Ktoś słyszał myśliwych mówiących, że odstrzał krukowatych pomoże rycykom, krwawodziobom czy sieweczkom obrożnym? A może te ptaki ich nie interesują, bo nie można na nie polować?

" Przypomnę, że z – trwającego aż 9 lat! – eksperymentu, przeprowadzonego przez wiodącą badawczą fundację ochrony zwierzyny i zwierząt dziko żyjących (Game & Wildlife Conservation Trust) niezbicie wynika, że – cytuję – „dla restytucji i ochrony większości zagrożonych gatunków ptaków konieczna jest intensywna redukcja wszystkich drapieżników”.

Przetłumaczmy nazwę tej organizacji: Zarząd Ochrony Zwierząt Łownych i Dzikiej Przyrody. Oczywiście nie wolno sądzić „książki po okładce”, ale jak dla mnie już to, że na pierwszym miejscu postawiono zwierzęta łowne, a wszystkie inne na drugim, o czymś świadczy (ale może jestem przewrażliwiony i nie mam racji).



20.12.2011 10:13:34Szymon_Sz - właśnie - a gdzie dziki się chowają zimą - co leżą sobie tak na środku pól łąk czy rżysk kukurydzy? czy w podosadzanych w efekcie gospodarki zalesieniowej laskach itp. (no może też innych miejscach ale są one mniej ważne). Podobnie drobne drapieżniki - wszystkie te ssaki mają OGRANICZONY zasięg przemieszczania się od schronień nocnych którymi są LASY i laski. A dostarczanie im schronień zimowych tak jak wspomniałeś również remiz popierających głównie występowanie sarny ubocznie sprzyja drapieżnikom również skrzydlatym i dzikowi. Kuropatwie, zającowi, dropiowi krzaki czy laski nie są do niczego potrzebne w krajobrazie bo "wpuszczają" w nie drapieżniki. A jak myśliwi chcą mieć w nim sarny i sadzą drzewa, remizy, popierają zalesienia i nie chcą podpadać partyjnym ważniakom afiszującym się "SUKCESEM" szybkości zalesiania kraju; co prowadzi do popierania prawie WSZYSTKICH łażących i latających DRAPIEŻNIKÓW to niech sobie wzdychają do kuropatewek i zajączków - nie będzie!
I szczerze mówiąc jak to napisałeś Symon_Sz można by myśliwych podejrzewając o hodowlę drapieżników i dzika - co wynika jednak z bezmyślności i braku krytyki gdy od "góry" idzie hasło "zalesiajmy" - no to "zalesiajmy" i odrazu są do tych haseł dopasowywane propagandowe hasła - "więcej lasu - więcej natury", "więcej lasu - więcej zwierzyny" i podobne pozornie prawdziwe bzdury a partyjniactwo na "górze" odnosi "SUKCESY".

20.12.2011 10:50:25Szymon_Sz - nie lubię LP jako instytucji partyjnej i zaplecza partyjnego.
Ostatnio byłem świadkiem nawet takiej sytuacji gdy okazało się że człowiek który się ma za przyrodnika i którego nawet lubiłem jest z tej samej partii co urzędnik - i co nie opowiedział się po stronie przyrodniczej sądzę rozsądnej tylko w krytycznej sytuacji wybrał lojalność PARTII!!! i urzędnikowi którego nawet nie za bardzo lubił - oczywiście wiadomo o co chodzi... Krew mi się w żyłach gotuje jak sobie przypomnę, ale tak jak pisałem takie rzeczy się zapomina i może mi kiedyś przejdzie. :-)

20.12.2011 11:00:42"20.12.2011 8:52:50randrzej - nie przecztałem wszystkiego co napisałeś napisał ale proszę przeczytać mój post z:
19.12.2011 23:24:12
I jeszcze raz napisz coś jeśli masz coś do napisania"

Przeczytalem nie tylko Panski post z 19.12.2011. 23.24.12 - inne tez. I nie mam nic
do dodania. W kwestii Panskich wynurzen na temat lasow,prywatyzacji itd.
Ale chetnie poczytam zdanie znafcy na temat niemieckich, hiszpanskich czy
pestonskich ustaw o lasach.

Dalej robi sie coraz absurdalniej:

"Szymon_Sz - właśnie - a gdzie dziki się chowają zimą - co leżą sobie tak na środku pól łąk czy rżysk kukurydzy? czy w podosadzanych w efekcie gospodarki zalesieniowej laskach itp. (no może też innych miejscach ale są one mniej ważne). "

Ciekawie co napisze chlopski filozof w ekologicznym wdzianku na temat tego co
owe dziki maja zima do jedzenia w owych laskach i zagalnikach ?. Lub na temat
tego, ze poglowie dzika wzroslo nie tylko w Polsce ale rowniez w krajach gdzie
lesistosc w okresie ekspolozji populacji dzika nie ulegla zmianie a stany
dzika osiagaja tam wielokrotnosc stanow tych zwierzat z polskich lasow,
laskow i pol ?.
Cud nad Wisla ?

Prosze pisac dalej Panie Jarku, panskie posty i ich merytoryczna wartosc stanowia dos -
konala ilustracje owej malpy z brzytwa w szkolnej klasie. I sa doskonalym przykladem
widzenia otaczajacego swiata z perspektywy konskich okularow.
Absurdalnosc wyciaganych wnioskow i brak racjonalizmu w interpretacji okreslonych
zjawisk stanowia, ze Panskie wypowiedzi moga byc bardzo dobrym
materialem lesnej pedagogiki.

pozdrawiam

PS
"Szymon_Sz - nie lubię LP jako instytucji partyjnej i zaplecza partyjnego."

przepraszam bardzo - jaka partie Pan sam preferuje ?

20.12.2011 11:19:05randrzej - przeczytaj to co napisałeś przed chwilą - przecież to wyłącznie ataki na moją osobę - i jakieś jak pisałem pseudo psychoanalizy i epitety w kierunku mojej osoby typu "chłopski filozof w ekologicznym wdzianku" - nic nie wiesz na temat mojego pochodzenia a nakreślasz jakieś profile mojej osoby... w celu dyskredytacji mojego zdania - bo co bo mam rację?
Ja również nie znam twojej osoby i twojego pochodzenia i nie nakreślam na razie twojego profilu psychicznego i inne wypisuje t. podobnych pierdół.
Tak jak pisałem skup się i pisz o zwierzętach, procesach ewentualnie jakiś społecznych podstawach procesów a o MNIE!!!

20.12.2011 12:17:11@JarekMatus

Wie Pan, Panie Jarku, wypisuje Pan miejscami straszne bzdety i naprawde nie jestem
w stanie stwierdzic czy czyni Pan to ze wzgledu na luki w posiadanej wiedzy czy
z checi manipulowania faktami. Prosze uwag odnosnie wlasnej osoby nie brac
doslownie - niezaleznie od samego autora ktora podobnie argumentuje jest to tworczosc rzeczywiscie godna "chlopskiego filozofa" .

Wracajac do tematu i "rzeczowej" dyskusji -
prosilbym jeszcze raz o skomentowanie, badz odpowiedz na kwestie, ktore
postawilem w zwiazku z Panskimi wypowiedziami:

Ciekawie co napisze .................. na temat tego co
owe dziki maja zima do jedzenia w owych laskach i zagalnikach ?. Lub na temat
tego, ze poglowie dzika wzroslo nie tylko w Polsce ale rowniez w krajach gdzie
lesistosc w okresie ekspolozji populacji dzika nie ulegla zmianie a stany
dzika osiagaja tam wielokrotnosc stanow tych zwierzat z polskich lasow,
laskow i pol ?.
Cud nad Wisla ?

pozdr



20.12.2011 12:57:08PS.

Jeszcze jedno:

@JareMatus napisal:

Zadajac pytanie forumowiczowi b. :

"I PS. W związku z tym że uważam że w ŻADNYM PRZEDSIĘBIORSTWIE hierarchią zwierzchnictwa nie powinna kierować przynależność PARTYJNA tak jak się to dzieje w LP czy należy Pan do jakiejś partii?"

o przynaleznosc partyjna - mimo, ze nie ma to nic do tematu.

Nie bardzo rozumiem dlaczego uwaza tego typu pytania za "osobiste" jesli dotycza
jego osoby ?




20.12.2011 13:31:09[b]Jarek Matus[/b]: kompletnie nie znam się na lasach ale nie jestem pewien, czy wzrost liczebności lisa ma coś wspólnego z lesistością - pamiętam dosyć ciekawą konwersację z przed kilku lat na forum przyrodniczym, gdzie jeden z forumowiczów pisał, iż od końca lat 70- tych ub. w. lis z gatunku typowo leśnego przeistoczył się w gatunek polno-leśny, zresztą, obserwacje to potwierdzają, łatwiej jest spotkać lisa w pobliżu ludzkich siedlisk, niż w lesie
myślę, że ma to związek z lepszym życiem, z większą zamożnością ludzi: więcej zarabiamy, więcej kupujemy żywności, więcej jej wyrzucamy, drapieżniki nie są głupie i wiedzą, że w pobliżu ludzkich siedzib żyje się najlepiej, najbezpieczniej a i żarcia jest pod dostatkiem, zresztą, nie tylko lisy z tego korzystają, inne ssaki drapieżne jak i ptaki, również.

W kwestii owej Fundacji Ochrony Głuszca też mam wrażenie, że bardziej chodzi o ochronę zająca, kuropatwy i bażanta, niż kuraków.

[b]Valdi99[/b]:

" Myślistwo nie ma nic wspólnego z ochroną przyrody, bo dla myśliwych "przyrodą" jest wyłącznie to co może trafić na talerz. Cała reszta to szkodniki. Komplet zabiegów ochroniarskich w wykonaniu myśliwych, to dokarmianie i nęcenie, plus eksterminacja drapieżników, a to nie ma nic wspólnego z ochroną, tylko produkcją na cele spożywcze. Taka hodowla w lesie, zamiast w chlewie. "

nic dodać, nic ująć - osobiście, wkurza mnie też nastawienie myśliwych do wilka, ciągle mówi się o powrocie wilka na listę gatunków łownych, o odstrzałach redukcyjnych, że wilk nie ma akceptacji społecznej, bo akceptacja " nawiedzonych " mieszkających w miastach się nie liczy, a " normalni " ludzie wilka nie akceptują, myśliwi powołują się na prof. Okarmę, który twierdzi, że kłusownictwo myśliwych na wilka można ograniczyć / nie zatrzymać / tylko dając myśliwym możliwość legalnego polowania na wilka, a argumentem za polowaniami ma być fakt, iż gdy w połowie ub. w. wprowadzono wilka na listę gatunków łownych jego populacja wzrosła pięciokrotnie a od momentu objęcia go ochroną, nastąpiła stagnacja, wedle myśliwych, fakty mówią same za siebie; tylko odstrzał wilka może spowodować wzrost jego populacji.

20.12.2011 13:51:07W kwestii dzików:

" Uważać trzeba tym bardziej, że na lochy z warchlakami natknąć
się można obecnie prawie o każdej porze roku. Z pozoru
brzmi to dziwnie, bo huczka (okres godowy) dzików przypada
na zimę i trwa od listopada do stycznia. Młode dziczki (nawet
12 u jednej lochy) rodzą się na przełomie lutego i marca. Tak
przynajmniej powinno być zgodnie z prawami natury. Stwierdzono
jednak, że cykl rozrodczy dzików jest coraz bardziej zaburzany.
Łagodne zimy związane z ocieplaniem się klimatu
i coraz łatwiejszy dostęp do pożywienia sprawiły, że młode rodzą się niemal przez cały rok. To właśnie z tego powodu ich populacja
systematycznie się powiększa. A wraz z nią zwiększa się
częstotliwość spotkań ludzi i dzików. "

niestety, nie pamiętam już źródła

oraz:

" Myśliwi niemieccy przyznają też, że wiele nęcisk pod ambonami stało się karmowiskami, przez cały rok obficie zaopatrzonymi w ziarno kukurydzy.
Prof. Pohlmeyer, dyrektor Instytutu Badań nad Zwierzętami Łownymi Wyższej Szkoły Weterynaryjnej w Hanowerze, który wraz ze swoim zespołem przeprowadził pięcioletnie badania nad dzikami, [...] stwierdził m. in, że tuczenie dzików kukurydzą powoduje, iż na każdy jajnik lochy przypada 6-7 komórek jajowych, zamiast normalnej liczby 4-5. Sprawia to, że potencjał rozrodczy takich loch jest znacznie większy. [...] Z grubsza wielkości te odpowiadają danym uzyskanym w Polsce, m. in. przez prof. Fruzińskiego.
Wiele się zmieniło w rozrodczości dzików. Według cytowanych badań niemieckich, obecnie już 60% w wieku poniżej roku zostaje pokryta i nosi w sobie średnio 4,3 zarodka. Więcej też loch niż kiedyś po utracie całego miotu grzeje się ponownie i w środku lata wydaje na świat kolejne młode. "
" Brać Łowiecka " nr 11 / 2003.

20.12.2011 13:57:39Prezesie randrzej skoro "Wie Pan, Panie Jarku, wypisuje Pan miejscami straszne bzdety i naprawde nie jestem w stanie stwierdzic czy czyni Pan to ze wzgledu na luki w posiadanej wiedzy czy z checi manipulowania faktami" możesz wytknąć mi w pierwszej kolejności luki w wiedzy? Bo wygląda na to że jakąś wiedzą dysponujesz skoro stwierdzasz w mojej luki pomimo że nie jesteś w stanie jej logicznie używać.
Może wtedy odpiszę co myślę na zadanie pytanie.

20.12.2011 14:36:31lis22 - odnośnie opisywania zachowania lisa i jego niszy środowiskowej nie trzeba powoływać się nawet na mejsca przebywania lisa w przeszłości - wystarczy pojechać do rosji i przejechać się od stepu, przez strefę leśną do tundry. Na stepie jest lis stepowy w lesie lis rudy, w tundrze piesiec. Dosłownie po wejściu do jakiegokolwiek lasu można z jego krawędzi widzieć na stepie lisa stepowego - korsaka (i wilka stepowego) a w lesie lisa rudego (i wilka), podobnie na północy stojąc w jakiś krzaczkach czy wegetujących w północnej strefie zakrzewieniach, można znowu widzieć w lesie lisa rudego a na przestrzeni otwartej tundry pieśca.
Elementem wspólnym biologi wszystkich gatunków tych lisów jest KRYTYCZNY okres zimowy którego nie są stanie przeżyć w warunkach naturalnych samodzielnie - korsak bez wilka stepowego, lis rudy bez wilka (leśnego), częściowo niedźwiedzia i rysia, a piesiec bez niedźwiedzia białego i wilka (północnego) ponieważ nie są w stanie samodzielnie polować na zwierzęta kopytne itd.
A to że lisy są obecnie w środowiskach tzw. "otwartych" które tak naprawdę nie są środowiskami otwartymi (tylko mozaiką lasków i zakrzewień wzdłuż rowów odwadniających) jest konsekwencją pojawienia się między innymi sarny której zawsze raz na parę tygodni w konkretnej okolicy zdaży się postrzałek, wyrzucone patrochy, naturalny upadek, zagryzienie przez psy, potrącenie przez samochód zaplątanie we wnyki i rożne podobne przypadkowe upadki jeśli sarna jest obecna w taki krajobrazie.
Jeszcze w początku lat 60 nie było prawie zupełnie sarny na terenach otwartych. W tej sytuacji lis mając do dyspozycji zimą w terenach otwartych pokarm nawet w okresach krytycznych nie opuszcza tych obszarów i pozostaje do wiosny a następnie się w tych miejscach rozmnaża.
Dlaczego na POLIGONACH, TORFOWISKACH, WYSOKICH (łoś migruje) i NISKICH w wysokich partiach gór są nadal cietrzewie - BO NIE MA TAM KOPYTNYCH zapewniających swymi truchłami pokarm lisom i innej maści drapieżnikom pokarm w krytycznych zimowych okresach. Równie ważne jest to dla głuszca.

20.12.2011 14:47:41Dodam że w wysokich partiach gór gdzie są jeszcze ciećwierze nie ma kopytnych - bo schodzą w doliny na zimę - albo przemieszczają się w bardziej skomplikowany sposób - niżej a za nimi wilk, ryś i lis który już nie powraca w wysokie partie gór w dużych liczebnościach tylko zostaje w niższych partiach. Zresztą w górach jest to bardzo skomplikowane w danym regionie.

20.12.2011 15:12:34Cóż, moim zdaniem nie chodzi tylko o te sarny, gdyby lis żywił się przeważnie sarnami, to by ich już nie było, podobnie sprawa ma się z zającem, on też by już wyginął
mimo wszystko, lis nadal żywi się głównie drobnicą / gryzonie /, latem także owadami, owocami, najwięcej tzw ' szkód " czyni zimą - wracając do głównej myśli, oprócz tych saren, postrzałków, ofiar wypadków drogowych ( lis jest też padlinożercą, więc nie ma się co dziwić ) , dużą część lisiej diety stanowią odpadki z ludzkich gospodarstw, śmietniki, itp. są też tzw. miejskie lisy, które w UK pojawiły się pod koniec II Wojny Światowej, u nas jest to dosyć nowa sytuacja.

20.12.2011 15:33:07OK - lis22 - tak zgadza się że kukurydza w ten sposób odziałuje na dzika.
Jednak w większości miejsc kukurydza jest koszona na zimę czy to na kiszonki czy rzadziej dla ziarna a dzik musi się gdze schować - jeśli nie ma w pobliżu żadnego gęstego lasku, świerczynki i innych gęstwin gdzie goniony dzik czuje się podczas ucieczki górą ze względu na choćby karasiowato spłaszczony kształt ciała - gdzie zawsze zgubi psy (na porządku dziennym) czy choćby nie wlizie tam człowiek to dzików nie będzie - dziki puki co boją się przebywać w dzień na otwartych polach jak sarny bo inaczej niż one mają mniejsze szanse w starciu z psami - psy zawsze dogonią dzika w otwartej przestrzeni - i dobrze że tak nadal jest - choć nie pochwalam obecności zdziczałych psów.
W lecie w dojrzałej kukurydzy jest ciekawie bo łodygi są na tyle gęste i twarde że spełniają warunki - poczucia bezpieczeństwa dzika - pies nie jest w stanie pędzić przez łan kukurydzy za dzikami bo jest za słaby. I w takch łanach kukurydzy dziki są nie do dostania dla psów, czy nawet wilków.
Łany kukurydzy dają zupełnie inne możliwości schronienia niż kiedyś dawały łany zbóż o miękkich łodygach - gdzie pies czy nawet wilk jest w stanie skutecznie je "ganiać" - choćby dlatego że jest w stanie wyskoczyć nad np. żyto a już nad kukurydzę nie - bo jest za wysoka i za twarda.
Nie wiem czy ktoś z was widział watahę zaatakowaną przez psy w pszenicy i w kukurydzy. Dziki zaatakowane w pszenicy zawsze uciekają w gęstwinę - najczęściej po pobliskie trzcinowisko, łozowisko czy świerczki. Dziki zatakowane na obrzeżu kukurydzy - uciekają w kukurydzę!!! bo w pszenicy nie czują się bezpiecznie a w kukurydzy tak!
Węc najbezpieczniejsze miejsce schornienia jest też miejscem żerowania - i fakt nigdy dotąd w Polsce ani w Europie takich środowisk nie było do momentu rozpoczęcia uprawy kukurydzy.
Ale pomimo wszystko dziki muszą mieć zakrzaczenia, zadrzewienia, by przezimować gdy kukurydza jest skoszona.
Kukurydza jest roślina również "nienaturalnie" smaczną dla zwierząt domowych ponieważ została pod tym kontem ZMODYFIKOWANA - i zwierzęta nażerają się nią bez poczucia nasycenia - bez umiaru - gdyż była pod tym kontem modyfikowana - nie dają poczucia zaspokojenia głodu (podobnie jak inne rośliny czy nawet zwirzęta modyfikowane genetycznie) - przynajmniej tak z tego co udało się mi zaobserwować.
Co ciekawe - "kukurydziane" dziki zatracają swój naturalny kształt - są szerokie bo odkładają tłuszcz nie tylko na grzbiecie i brzuchu jak w naturze ale nawet na bokach ciała - subtelna ale istotna zmiana fizjologiczna budowy.
Z innych inszości: w Berlinie czy Hanower widziałem dziki już w 1996 roku - nie zapomnę jak widząc lochę grzebiącą w śmietniku w Hanower zastanawiałem się kiedy tak będzie w Polsce. Dopiero około 1998 - pojawiły się pierwsze takie w Szczecinie i na obrzeżach Warszawy a w 2009 roku pierwsza locha wyprowadziła młode między mostem Łazienkowskim i Siekierkowskim - właściwie w centrum Warszawy.

20.12.2011 15:39:00@JarekMatus

"20.12.2011 13:57:39Prezesie randrzej skoro "Wie Pan, Panie Jarku, wypisuje Pan miejscami straszne bzdety i naprawde nie jestem w stanie stwierdzic czy czyni Pan to ze wzgledu na luki w posiadanej wiedzy czy z checi manipulowania faktami" możesz wytknąć mi w pierwszej kolejności luki w wiedzy? Bo wygląda na to że jakąś wiedzą dysponujesz skoro stwierdzasz w mojej luki pomimo że nie jesteś w stanie jej logicznie używać.
Może wtedy odpiszę co myślę na zadanie pytanie."

Nie musi Pan. Brak odpowiedzi tez o czyms swiadczy.

20.12.2011 15:47:27Dodam że ta cecha odkładania tłuszczu nawet na bokach ciała (co zaburza optymalny karasiowaty kształt ciała w naturze) upodabnia "kukurydziane" dziki do świń domowych. Podobnie wyglądają dziki w introdukowanych populacjach Australi gdzie nie mają naturalnych drapieżników - odkładają tłuszcz na bokach ciała i są w przekroju okrągłe jak świnie domowe.

20.12.2011 15:49:55Nie zmienia to faktu, że latem dziki obżerają się kukurydzą na polach a zimą ( ba, nawet przez cały rok ) są przez myśliwych tuczone ową kukurydzą, ziemniakami i całą resztą
nie ma to nic wspólnego z ochroną przyrody, a jest zwyczajnym elementem gospodarki, ba, hodowli dzików, tyle że bez zagrody a cel jest jeden: zatrzymać dziki w obwodzie aby było do czego strzelać ( ok. jest jeszcze drugi cel, aby dziki nie wychodziły na pola ).

20.12.2011 16:00:38lis22 zgadzam się w całości z tym co napisałeś - tyle że myśliwi nie są już w stanie kontrolować populacji dzików bo nie ma rasy psów która była by w stanie wypędzić dziki z kukurydzy bo musiały by pewnie być podobne do dzików - a takich psów nie ma. A większość myśliwych nie jest na tyle głupia by pchać się w kukurydzę za oszczekiwanym dzikie który nie ma zamiaru z niej wyjść na otwartą przestrzeń. Jeszcze w lesie osaczone dziki czasem decydują się wyjść "na strzał" w otwarty, wysoki las z np. młodnika a z kukurydzy na otwartą przestrzeń właściwie nigdy. Znam kilka nieszczęśliwych przypadków z lat 1995 - 2005 gdy myśliwi nie potrafili jeszcze polować na dziki w kukurydzy i włazili za nimi - tragiczne niestety.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 16:08:53Antoni, to chyba to: http://www.gwct.org.uk/documents/waders_on_the_fringev2.pdf

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 16:16:20lis22, nikt nie karmi dzików, żeby ich było więcej czy żeby rosły większe. Jeśli się je dokarmia, to żeby je trzymać z dala od pól uprawnych. Jeśli myśliwi zaprzestaną tych działań, i odstrzałów, to populacja dzików rozrośnie się jeszcze bardziej i będzie wyrządzać jeszcze większe szkody niszcząc również gniazda leśnych kuraków. Tak owszem, to wszystko wina gospodarki człowieka. To co proponujecie? Ostrą i natychmiastową redukcję populacji ludzkiej i powrót do zbieractwa i łowiectwa? Bądźmy poważni.

20.12.2011 16:17:10randrzej - odpowiedziałem ale nie tobie bo się posunąłeś w epitetach za daleko.

20.12.2011 16:28:34Tyle, że sytuacja nie jest już śmieszna, obecnie zabijanie dzików nie ma już prawie nic wspólnego nawet z łowiectwem, gdy koło ma wybić 300 lub więcej dzików, nawet niektórzy myśliwi mówią, że to jest już rzeźnia, nie polowanie - ponoć w Niemczech do wybijania dzików chciano użyć wojska, chwalił się tym jeden myśliwy ...
Ostatnio w tv był jakiś program o uprawie kukurydzy, mówiono o tym, jaka to kukurydza jest popularna w naszym kraju, jak zwiększa się areał jej uprawy - jeszcze więcej kukurydzy = jeszcze więcej dzików, a o ile się nie mylę, w takim środowisku łatwo o gryzonie, więc jeszcze więcej lisów i innych drapieżników - i znowu, to dzik, lis będą " tymi złymi ", nie człowiek i jego rolnictwo
może należałoby obciążyć rolników posiadających wielohektarowe uprawy kukurydzy jakimś podatkiem na pokrycie strat wyrządzanych przez dziki? - nie wiem.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 16:33:23No ale przecież ci rolnicy byli do tych upraw zachęcani :)
W teksasie już tłuką swoje świnio-dziki z helikopterów.

20.12.2011 16:45:41" nikt nie karmi dzików, żeby ich było więcej czy żeby rosły większe. "

Dokarmianie ma, min. na celu zatrzymanie dzików ( i innych zwierząt ) w obwodzie, aby nie przeniosły się do innego obwodu, dzierżawionego przez inne koło łowieckie.

20.12.2011 16:53:10Co do szkód wyrządzanych przez dzikie zwierzęta w rolnictwie - prof. Jeziorski:

" Podsumowując, można powiedzieć, że rzeczywisty wymiar konkurencji pokarmowej zwierzyny względem człowieka jest całkowicie bez znaczenia zarówno w świetle możliwości produkcyjnych gospodarki rolnej, jak i w świetle strat przyprodukcyjnych. "

" Brać Łowiecka " 8 / 2009, „Realny wymiar konkurencji pokarmowej między zwierzyną a człowiekiem”.

20.12.2011 16:55:36A w Australii (są też na Nowej Zelandii :-/ każdy może polować na dziki - nazywa się je tam wprost szkodnikami. Ludziom szkoda na nie kul albo nie chcąc płoszyć strzałami zagrożonych rodzimych gatunków polują na nie z psami i zakłuwają nożami i czym się da...
Rozpowszechnia się tam też trucie dzików mięsem (prawie nie ma drapieżnych ssaków) - wykorzystuje się skłonność dzików do jedzenia mięsa i traktowania larw much jak przysmaku - jak tylko wyczują padlinę będą - porzucą każdą roślinną przynętę nawet kukurydzę... W Polsce to jednak się nie sprawdza bo do padliny przychodzą też drapieżniki i właściwie nie ma sposobu - ja nie znam na wywabienie dzików z kukurydzy.

20.12.2011 17:00:12Ostatnio, myśliwi posiłkują się takim oto cytatem, którego autorem jest Eustachy Sapiecha:

" Wszyscy ci " dobroczyńcy " natury nigdy nie zrozumieją, że ludzkość może się rozkwilać nad pełnymi łez oczami cudnej, strzelonej sarenki, ale zwierzę musi się utrzymać samo, bo konkurencja z ludźmi jest za ciężka. Zwierzyna musi być swojemu największemu wrogowi pożyteczną jako źródło protein, trofeów i przyjemności, musi się opłacać, ludzie są już tacy. Jeśli sarny nie można zjeść, oglądać ( za zapłatą ), jeśli zapalony myśliwy będzie pozbawiony radości podchodu, obserwacji i strzału - zwierzę przestanie być opłacalne, sarenka staje się tylko szkodnikiem i trzeba ją zlikwidować. "

popieracie takie spostrzeżenie?, czy rzeczywiście człowiek nie pozwoliłby żyć dzikim zwierzętom, gdyby nie mógł ich wykorzystywać i bawić się ich kosztem?, czy jesteśmy aż takimi egoistami?.

20.12.2011 17:07:27Jarek Matus - to może i skuteczne ale czy etyczne?
moim zdaniem, propagowanie takich metod ' tępienia szkodników " nie przystoi nie tylko przyrodnikom ale i wszystkim, dla których zwierzę to coś więcej niż tylko tusza lub szkodnik.

20.12.2011 17:13:01Lis22 - z czego ten cytat wytrzasnąłeś?

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 17:16:48lis22
Znam ten artykuł z braci. To wszystko prawda do czasu aż zaprzestanie się działań zapobiegawczych. Problem polega na tym, że nie chodzi tylko o straty w rolnictwie ale też o degradację środowiska, o czym już pisałem, czy bezpieczeństwo na drogach; zagrożenie włośnicą i problem plądrowania gniazd i zżerania wszystkiego co się nawinie i nie ucieka wystarczająco szybko itp, itd.

Jeśli chodzi o cytat, to jest prawdą, że ludzi ostatecznie zawsze interesują i motywują pieniądze, ewentualnie inne korzyści. I nie tylko zły sąsiad czy "ci państwo". Każdy człowiek/zwierzę szuka we wszystkim interesu. Jeśli nie bezpośrednio, to na około. Tak czy inaczej... jak nie będzie zainteresowania i motywacji, to nie będzie pieniędzy, ochrony ani zwierząt. Wiedzą to doskonale aktywiści pracujący np. w krajach Afrykańskich.

20.12.2011 17:31:35Szymo_Sz - nie zgodzę się z Tobą do końca
obecnie myśliwi twierdzą że jeżeli zwierzę zginie z głodu lub w wyniku działalności drapieżników, to owo zwierzę " zostało zniszczone ", lub coś w tym guście, a przecież śmierć, upadki w wyniku ciężkiej zimy to naturalny sposób regulacji populacji zwierząt, których padliną żywią się drapieżniki - obecnie nie mamy zbyt ciężkich zim a zwierzęta i trak są dokarmiane, i tak wywozi się do lasów i na pola tony żywności, nawet bochenki chleba - jak dla mnie, niewiele ma to wspólnego z ochroną przyrody.
W kwestii wypadków drogowych z udziałem dzikich zwierząt; ważna jest profilaktyka, umiejętności i świadomość samych kierowców, do tego nawet specjaliści uważają, że nawet teoretyczny odstrzał łosi nie jest lekarstwem na wypadki drogowe z udziałem tych zwierząt.

Cytat pochodzi z książki "Tak było. Niedemokratyczne wspomnienia Eustachego Sapiehy"
cóż, ja się jednak nie zgodzę z tym, że liczy się tylko kasa, zwierzęta są bowiem czymś więcej, czymś ponad doczesne dobra i uciechy, ale może to tylko moje odczucia?
skoro aprobujesz zabijanie zwierząt dla kasy, to uważasz, że prywatyzacja łowiectwa byłaby tym, czego polska przyroda potrzebuje?: hoduję zajączka dla myśliwych, wybijam wszystko co tego zajączka zjeść może, to moja ziemia, moje zwierzęta.

20.12.2011 17:46:05" Tak czy inaczej... jak nie będzie zainteresowania i motywacji, to nie będzie pieniędzy, ochrony ani zwierząt. Wiedzą to doskonale aktywiści pracujący np. w krajach Afrykańskich. "

Czy, podobnie jak myśliwi, uważasz, że gdyby nie myśliwi, nie byłoby dzikich zwierząt w Afryce?:

http://cywilizacja.ien.pl/?id=509

to źli " nawiedzeni " doprowadzili do zagłady dzikiej zwierzyny, a biali myśliwi ją uratowali, bo opłaca im się nań polować?
czy zwierzęta nie znaczą dla nas nic więcej, niż tylko tusza, trofeum, przyjemność płynąca z odstrzału?.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 17:50:56Ale ja nie twierdzę, że "tylko kasa". Ja napisałem "pieniądze, ewentualnie inne korzyści". Dla jednego to będzie kasa dla innego skóra, poroże, zdjęcie... Musi być zainteresowanie. Bez tego każde zwierzę będzie najwyżej "szkodnikiem".

Co do wypadków sprawa jest prosta - większe zagęszczenie dzików więcej wypadków. Tu nie ma cudów. Nie licz na to, że wyszkolisz ludzi w unikaniu zderzenia ze zwierzęciem przy 90+/godzinę. W Kanadzie tiry mają często specjalne konstrukcje z rur - takie "łapacze łosi".

"regulacji populacji zwierząt, których padliną żywią się drapieżniki"... i roznoszą w ten sposób włośnicę :) Poza tym, za zgniłe truchło koło nie dostanie pieniędzy, a odszkodowania rolnikom trzeba wypłacić.
Nie wiem czy to jest najlepszy model. Po prostu nie czuję się na siłach go kwestionować bo nie mam nic lepszego do zaproponowania.

20.12.2011 18:00:49" Dla jednego to będzie kasa dla innego skóra, poroże, zdjęcie... Musi być zainteresowanie. Bez tego każde zwierzę będzie najwyżej "szkodnikiem"

Cóż, mam jednak inne poglądy na ten temat, wolę aby to zainteresowanie obejmowało zdjęcia, turystykę, normalną turystykę, nie łowiecką, niż zabijanie zwierząt za kasę i dla przyjemności - ostatnio w Polsce zginęły dwa wilki na terenie Natura 2000 właśnie dlatego, że dewizowcy polowali dla przyjemności i zapłacili za nią zapewne niezłą sumkę.

" i roznoszą w ten sposób włośnicę :) Poza tym, za zgniłe truchło koło nie dostanie pieniędzy, a odszkodowania rolnikom trzeba wypłacić. "

To może wybijmy wilki i rysie, bo przecież " roznoszą włośnicę "?
te mityczne odszkodowania, to ok. 50-60 milionów zł rocznie w skali całego kraju, dam sobie rękę uciąć, że Skarb Państwa dałby sobie z nimi ( szkodami ) radę
w kwestii " zgniłego truchła ' i straty dla koła łowieckiego - pamiętaj, że dzikie zwierzęta NIE SĄ własnością myśliwych, kół łowieckich, tylko Skarbu Państwa, czyli nas wszystkich.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 18:28:34W tym wypadku to nie ma nic do rzeczy czyją są własnością bo jak nie jesteś myśliwym z ważnym odstrzałem, to nie wolno ci tej własności tknąć.

"te mityczne odszkodowania, to ok. 50-60 milionów zł rocznie w skali całego kraju".
Liczy się to ile to jest w skali gminy, powiatu czy obwodu i jak się ma do budżetu. Nie wiem do czego zmierzasz bo rzucasz jedną propozycję (płacenia odszkodowań przez państwo) a całą resztę zostawiasz bez komentarza. Tu nie ma prostych, szybkich rozwiązań. Ruszysz jedno, to cała reszta leci jak domino. Więc jeśli chcesz coś zmienić, to przygotuj się na to, że trafisz na gigantyczną sieć powiązań. I nie mam tu na myśli żadnych machlojek czy kumoterstwa. Po prostu realia gospodarki łowieckiej, która w Polsce jest ściśle powiązana z gospodarką rolną i leśną.

Nikt nie chce wybijać wilków. No, może poza niektórymi hodowcami. Ale oni mają przeciw sobie chociażby myśliwych, którzy chcieliby mieć skórę na ścianie. Żeby była skóra musi być wilk. Jak dewizowiec zapłacił, to chyba dobrze? W Polsce to może nie ma aż takiego znaczenia ale w wielu krajach duże ssaki nie miałyby prawa istnieć gdyby nie gigantyczne pieniądze z polowań. Ta kasa idzie na ochronę tych zwierząt, które są w ciągłym konflikcie z miejscowymi rolnikami czy hodowcami. Amerykańscy aktywiści działający w Afryce odpowiadają przeciwnikom polowań "put your money where your mouth is". Gadać każdy może i wszyscy mają dużo do powiedzenie. Tylko jak przychodzi coś zrobić czy za coś zapłacić, to nagle cisza jak makiem zasiał i nie ma chętnych.

Turystyka też ma swoje minusy. Duuże minusy.

20.12.2011 18:32:33"Dlaczego na POLIGONACH, TORFOWISKACH, WYSOKICH (łoś migruje) i NISKICH w wysokich partiach gór są nadal cietrzewie - BO NIE MA TAM KOPYTNYCH zapewniających swymi truchłami pokarm lisom i innej maści drapieżnikom pokarm w krytycznych zimowych okresach. Równie ważne jest to dla głuszca."

Przepraszam,

Ktory z Panow Ornitologow - Ekologow podpislaby sie pod powyzsza teza, ze obecnosc kopytnych determinuje stany cietrzewia i gluszca - ?

Czy pan Antoni Marczewski rowniez edukowalby dzieci przy pomocy tych tez, opowiadajac o nizinnych populacjach kurakow w Borach Dolnoslaskich, Borach Tucholskich, lub na Podlasiu ?

20.12.2011 18:33:18@JarekMatus: pomimo skali absurdów i nielogiczności, nagromadzonych w wypowiedziach, postaram się podjąć próbę rzeczowej odpowiedzi, na ile taka jest w tej sytuacji możliwa. Otóż nie twierdzę, że negatywne zjawiska, które Kolega wymienił, nie mają w ogóle miejsca, ale PO PIERWSZE: w Lasach Państwowych nie mają one tak masowego charakteru, jak w innych instytucjach państwowych, z których niejedna jest tworzona WYŁĄCZNIE po to, by upakować gdzieś „zasłużonych” kumpli partyjnych. Vide: DOŚ. Także wszystkie Krajowe Związki Sportowe ze słynnym już PZPN na czele, nie mówiąc o agencjach rządowych i spółkach Skarbu Państwa (czyli tych „po prywatyzacji”). PO DRUGIE: zjawiska te akurat w LP nie mają żadnego wpływu na meritum sprawy, czyli na stan polskich ekosystemów leśnych, w przeciwieństwie do sytuacji w polskim sporcie, gdzie utrzymywanie na stanowiskach decyzyjnych dawnych zasłużonych działaczy partyjnych, bez względu na ich poziom merytoryczny i zdolności menedżersko-organizacyjne, już zaskutkowały niemal całkowitym upadkiem polskiego sportu. PO TRZECIE i NAJWAŻNIEJSZE: otóż pierwotną i główną przyczyną nieprawidłowości i wynaturzeń, które wymieniłeś, nie jest państwowa forma własności ani w ogóle Lasy Państwowe jako takie, tylko SZALEJĄCE BEZROBOCIE, które, o dziwo, statystycznie niewiele spadło pomimo wyjazdu, jak się szacuje, ok. 2-3 milionów Polaków, głównie młodych, za granicę w poszukiwaniu nadziei na jaki-taki zarobek. Zwykle takie zjawiska były efektem WIELKICH KLĘSK NARODOWYCH, w rodzaju przegranych powstań! Tym razem przekupni i sprzedajni politycy wprost powiedzieli: wejdźcie do UE, to będziecie mogli (sic!) WYJEŻDŻAĆ ZA GRANICĘ DO PRACY! I ludzie to kupili! Efektem wcale nie jest poprawa sytuacji ekonomicznej społeczeństwa, tylko co najwyżej wzrost nastrojów antypolskich w krajach, do których nasi rodacy wyjechali. Teraz wyobraź sobie, co by się stało z politykiem czy partią w jakimkolwiek innym kraju świata (może poza Bangladeszem, Koreą Płn. czy Kubą), która by obywatelom swojego kraju powiedziała: wyjeżdżajcie za granicę, bo tutaj nie macie co liczyć na jakąkolwiek lepszą przyszłość? A w Polsce ludzie, prawdopodobnie myślący tak właśnie jak ty, ciągle na takich polityków głosują i ciągle roją sobie marzenia, że obcy (czytaj: np. UE) „przyjdą i zadbają o przywrócenie normalności w Polsce”! No, przyznasz, że takie myślenie jest symptomem skrajnego lenistwa intelektualnego i ma prawo zniechęcać do rzeczowej dyskusji?!
A co do korupcji i nepotyzmu: tak, jak za komuny ustawiały się długie kolejki pod sklepami mięsnymi (i nie tylko), tak obecnie najbardziej intratnym towarem stała się PRACA, a kolejki za nią, tym razem nieformalne, ustawiają się przed biurem każdego decydenta, który ma prawo zatrudnić pracownika! Dotyczy to, oczywiście, także Lasów Państwowych. Ale każdy rozsądny, kto zdaje sobie sprawę z przyczyn tego stanu rzeczy, a nie kieruje się wyłącznie prywatą i chęcią odreagowania osobistych urazów i uprzedzeń, rozumie, że pomysł prywatyzacji LP stanowi właśnie krok w kierunku pogłębienia tego problemu poprzez wzrost bezrobocia, a w konsekwencji DO DALSZEGO WZROSTU ZNACZENIA UKŁADÓW PARTYJNYCH W ŻYCIU PUBLICZNYM. Nie wiem jakie zacietrzewienie musi w tobie tkwić, jeżeli nie dostrzegasz, że to właśnie ci tak nielubiani przez ciebie działacze i poplecznicy partyjni, nie straciliby swoich wysokich stołków, tylko zamieniliby je na fotele członków zarządów i rad nadzorczych „spółek leśnych Skarbu Państwa”. Na bruk trafiliby ci ze średniego i najniższego szczebla.

Na zakończenie jeszcze jedno: nie porównuj zakazu polowania przez rolnika na swoim polu z ewentualnym zakazem polowania właścicielowi lasu w jego lesie. Najprościej mówiąc: inne są cele prowadzenia gospodarki rolnej, a inne leśnej. Inna w związku z tym jest funkcja i znaczenie zwierzyny (saren, dzików, jeleni, lisów, zajęcy) na polach, a inna w lasach. Dlatego to porównanie i wyciągnięte z niego wnioski mają taki sens, jak rozumowanie typu: na Ziemi 31% powierzchni lądów stanowią lasy, więc na Księżycu musi być podobnie! NIE ROZUMIESZ TEGO? To się już więcej nie wypowiadaj na temat leśnictwa czy myślistwa, bo naprawdę uwierz, że poziom wiedzy zawarty w tych wypowiedziach jest bardziej żenujący, niż wiedza tego myśliwego o biologii gęsi.

Wszystko na ten temat. Ewentualny dalszy ciąg dyskusji proponuję przenieść na bardziej odpowiedni portal, dotyczący tematyki leśnej lub myśliwskiej, bo BWPL chyba nie temu powinien służyć? Niech chociaż tutaj może spokojnie wejść każdy, kto po prostu lubi obserwować i fotografować przyrodę bez obawy, że zostanie zaatakowany za to tylko, że jest - o, zgrozo! - myśliwym, leśnikiem czy ich sympatykiem.
Pozdrawiam

20.12.2011 18:35:23@JarekMatus

"Kukurydza jest roślina również "nienaturalnie" smaczną dla zwierząt domowych ponieważ została pod tym kontem ZMODYFIKOWANA - i zwierzęta nażerają się nią bez poczucia nasycenia - bez umiaru - gdyż była pod tym kontem modyfikowana - nie dają poczucia zaspokojenia głodu (podobnie jak inne rośliny czy nawet zwirzęta modyfikowane genetycznie) - przynajmniej tak z tego co udało się mi zaobserwować. "

Na czym polega ta "modyfikacja" ?. Czy sa na tem temat inne dane, czy tylko
wyobraznia Pana Matusa ?

20.12.2011 18:38:55I znowu Pan Matus:
"Co ciekawe - "kukurydziane" dziki zatracają swój naturalny kształt - są szerokie bo odkładają tłuszcz nie tylko na grzbiecie i brzuchu jak w naturze ale nawet na bokach ciała - subtelna ale istotna zmiana fizjologiczna budowy."

Czym sie rozni ta subtelna ale istotna zmiana fizjologiczna budowy wskutek konsumpcji
kukurydzy od zmian powodowanych konsumpcja zoledzi i bukwi w latach urodzaju
(nasiennych) buka i deba ?

20.12.2011 18:41:33W kwestii odszkodowań, wydaje mi się, że gdyby wziąć rocznie po 5-10 zł od każdego pracującego obywatela RP, to uzbierałoby się tej kasy tyle, ile trzeba, a nawet więcej - mimo, że mi się nie przelewa, byłbym skłonny płacić taki " haracz " na rzecz przyrody, nawet nie raz na rok ale i co miesiąc.

" Nikt nie chce wybijać wilków. No, może poza niektórymi hodowcami. Ale oni mają przeciw sobie chociażby myśliwych, którzy chcieliby mieć skórę na ścianie. Żeby była skóra musi być wilk. Jak dewizowiec zapłacił, to chyba dobrze? W Polsce to może nie ma aż takiego znaczenia ale w wielu krajach duże ssaki nie miałyby prawa istnieć gdyby nie gigantyczne pieniądze z polowań. Ta kasa idzie na ochronę tych zwierząt, które są w ciągłym konflikcie z miejscowymi rolnikami czy hodowcami. "

Tak, gdy w Szwecji liczebność wilka przekroczy 200 sztuk i wyniesie, np. 201 sztuk, to za tym jednym wilkiem rzuci się ok. 20 tysięcy zbrojnych, czy to jest normalne?
obecnie w Norwegii za łosiami w liczbie sto tysięcy do odstrzału rzuciło się 300 tysięcy myśliwych, którzy wala do wszystkiego, co się rusza, do tego stopnia, ze rolnicy muszą znakować farbą swoje krowy i konie - dla mnie nie jest to normalne
o wilku w Polsce już pisałem, zdaniem myśliwych, wilk nie zwiększa swojej liczebności, bo nie jest na liście gatunków łownych. gdyby był to byłoby go więcej - cóż, myślę, że myśliwi nie potrafią " wyjść ze swoich ram " i spojrzeć w inny sposób, niż poprzez swoje " chciejstwo " polowania na wilki.

20.12.2011 18:54:19@JarekMatus

"W Polsce to jednak się nie sprawdza bo do padliny przychodzą też drapieżniki i właściwie nie ma sposobu - ja nie znam na wywabienie dzików z kukurydzy."

To wujek mysliwy opowiada tylko o polowaniach w kukurydzy i dzikach "kukryzniakach" ?.

Zasianie pasow jeczmnienia w duzych lanach kukurydzy i pofragmentowanie tych upraw
pozwala istotnie zredukowac ryzyko szkod w takich sytuacjach - zmniejsza sie atrakcyjnosc tych upraw jako ostoi i redukcja stanu jest efektywniejsza.
Odgrodzenie pastuchami elektrycznymi dostepu do naturalnych zbiornikow
wodnych przylegajacych do uprawy, badz (rownolegle) zalozenie sztucznych babrzysk
wewnatrz lanu pozwala na efektywny odstrzal i minimalizacje szkod w (duzej) uprawie.

Bez "wywabiania" dzikow, czesto przy pomocy metod o watpliwej przydatnosci.

Na przyklad. .

Awatarobserwator
Daniel Roguski

20.12.2011 19:24:2119.12.2011 23:54:23Z czym mam się zgadzać?

Aaaaa już z niczym ... nie rozumiem tego heh . Albo ja słabo myślę coś albo ty nie zrozumiale piszesz :P

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 19:51:24lis22
A niech się rzuca i 500 tysięcy ludzi. Kogo to obchodzi skoro liczby osobników przeznaczonych do odstrzału i tak to nie zmieni? To nie wiesz, że im coś rzadsze, tym większy na to popyt?

Niektórzy myśliwi w domowym zaciszu wpadają czasem na dziwne pomysły. Jeśli wciągną wilka na listę gatunków łownych, to będą musieli płacić za niego odszkodowania, a do tego nie wszystkim spieszno.

To że ty i paru zapaleńców macie ochotę płacić dodatkowe pieniądze, które można zdobyć w inny sposób niczego nie zmieni bo większość ludzi się na to nie zgodzi. Ciekawe który polityk zaryzykuje forsowanie takiego samobója w parlamencie :)

AwatarDawid Panasiuk
Dawid Panasiuk

20.12.2011 19:54:03lis22
Podpisuje się pod tym co piszesz.Od kiedy mieszkam tu w Szwecji sledze sprawę tutejszych wilków jak i dużych drapieżników .Wszystko o czym napisałeś to prawda ,mało tego jest ogólne przyzwolenie społeczeństwa na odstrzał wilków.W lokalnych gazetach w telewizji krajowej ciągle wałkowana jest propaganda .Jaki to wilk jest niebezpieczny i jakie szkody wyrządza.Szkoda ze nikt nie skontroluje ogrodzeń zwierząt gospodarskich ( marne ogrodzenia i słabe zabezpieczenia).Jestem wręcz przekonany ze jeżeli myśliwi mogli by wystrzelać wszystkie wilki zrobili by to bez oporu.W ogóle tutejsze duże drapieżniki są nie na rękę myśliwym zresztą jak wszędzie co roku strzela się do rysi ,niedźwiedzi .Co do wspomnianego przez ciebie łosia ,to panuje tu dosłowny szal i kult polowania na łosia.Ale co tu się dziwić jak kraj jest wbrew pozorom mało wyedukowany i mało kogo interesuje los wilka ważne żeby było jak najwięcej łosi.

20.12.2011 19:54:13Jaki zmasowany atak ;-) - pokolei
randrzej - pierwsze pytanie wymagające podpisu pod MOIM zdaniem INNYCH ludzi nie jest kierowane do mnie więc - czekaj sobie na kogoś kto będzie się podpisywał pod czyimiś poglądami - osiągnięciami - tu nie jest to konieczne - partyjna jednomyślność nie jest wymagana ani przypisywanie sobie czyichś osiągnięć.
Odpowiadając zaś na drugi post - TO MOJE ZDANIE wypływające jak najbardziej z wyobraźni dodam że również z obserwacji i umiejętności LOGICZNEGO myślenia.

randrzej - jak zwykle zapraszam do własnych "wynużeń" - na tematy zwierząt, ich roli procesów ekologicznych ich przyczyn społecznych i gospodarczych itd. jeśli potrafisz się wypowiedzieć na jakiś temat inny niż MOJA osoba - naprawdę chętnie sobie poczytam coś innego niż wkużanie mnie za to bardzo dziękuję - nawet jeśli robisz sobie przy okazji wypisywania takich rzeczy "przyjemność".

Benchmark - pomimo " skali absurdów i nielogiczności, nagromadzonych w wypowiedziachedziach, postaram się podjąć próbę rzeczowej odpowiedzi"
"Po pierwsze" - przyjmuję do wiadomości
"Po drugie" - rozumie ale wg. minie negatywy które widzisz w innych miejscach typu PZPN - są obecne w LP. bo są to podobne nikomu nie potrzebne "sztuczne twory"
"Po trzecie" - rozumie że struktura partyjna LP jest niewinna temu iż szaleje bezrobocie szczególnie wśród młodych - tymczasem CFANIACZKI W LP wykombinowały sobie że można ludzi w nieskończoność zatrudniać na ŚMIECIOWYCH UMOWACH bo LP nie płaci za STARZYSTÓW tylko Państwo co doprowadziło do tego że ZGINEŁA bliska mi osoba bo musiała jeździć w POSZUKIWANIU GODZIWEJ PRACY - bo chciała być leśnikiem i 3 krotonie ją zwalniano a 2/3 ZNAJOMYCH WYJECHAŁO w efekcie tej polityki LP z POLSKI!!!- to tyle na temat KLĘSK NARODOWYCH!!! - to zacietrzewienie w firmie prywatnej nigdy by do takiego NONSENSU nie doszło - (ciekawe co myśli o tym Szymon_Sz)

Zabraniać wypowiadać się można podwładnym
A to forum pomimo wszystko się mi podoba i staram się wypowiadać interesująco i RZECZOWO.

20.12.2011 20:10:57" A niech się rzuca i 500 tysięcy ludzi. Kogo to obchodzi skoro liczby osobników przeznaczonych do odstrzału i tak to nie zmieni? "

A to niby, czemu?
o ile dobrze pamiętam, tzw. plan odstrzałów nie jest jednostronnym dokumentem tylko ze strony myśliwych, musi być on zatwierdzany przez leśników.

" To nie wiesz, że im coś rzadsze, tym większy na to popyt? "

Może pora zahamować ów popyt?, nie wszystko jest na sprzedaż, gdybyśmy kierowali się zyskiem to wiele rzadkich gatunków nie miałoby szans, gdyby popyt przekroczył podaż.

" To że ty i paru zapaleńców macie ochotę płacić dodatkowe pieniądze, które można zdobyć w inny sposób niczego nie zmieni bo większość ludzi się na to nie zgodzi. '

A skąd ta pewność?
problemem na dzień dzisiejszy nie jest to, czy Polacy akceptują łowiectwo czy nie, lub czy płaciliby oni składkę na szkody, problemem jest brak wiedzy przyrodniczej wśród naszych obywateli - i nie chodzi tu o jakąś wyszukaną wiedzę przyrodniczą, ekologiczną, ale o podstawową wiedzę biologiczną ( jeleń to " mąż " sarny ), nasi rodacy nie znają dzikich zwierząt żyjących w ich kraju, nie znają ich zwyczajów, biologii, itp. - myślę, że edukacja jest w obecnej sytuacji najistotniejszą i najbardziej palącą potrzebą, edukacja od dzieci przez nastolatki po dorosłych, bo jak na razie, autor tekstu ma świętą rację:

" Z drugiej strony powinno nas martwić to, że w coraz większej grupie młodych ludzi wykształcane jest przekonanie, że przyroda bez człowieka nie jest w stanie sobie poradzić i wymaga prowadzonej przez niego gospodarki łowieckiej. "

żeby taki stan rzeczy zmienić potrzebna jest edukacja, edukacja i jeszcze raz, edukacja.

20.12.2011 20:11:19randrzej - odnośnie tego o wójku itd. to w końcu coś ciekawego napisałeś muszę ci przyznać - fajne metody i wyglądają bynajmniej na skuteczne. Ktoś gdzieś już tak robi w Polsce?

20.12.2011 20:19:28Lis22 - zaległy post - miałem go nie wysyłać
(((Oooo... etyczne... - ciężkie pytanie - niby żyjemy w państwie świeckim a świeckie prawo nie wszystkie sposoby zabijania zwierząt umożliwia - jedynie dopuszczalne prawem. A niektóre sposoby zabicia zwierzęcia traktowane mogą być jak naruszenia prawa i uważa się za wykroczenia przeciw prawu lub nawet przestępstwa (nie zbrodnie). W państwie świeckim mało jest zapisów odnośnie etyki - bo tą funkcję spełnia jak w Polsce ławnik czy innych krajach ława przysięgłych - i to zdaje się ona decyduje czy jakiś czyn w danej epoce - danym czasie jest uważany za etyczny czy nie, jeśli jest to czyn nie unormowany prawem.
I zasadniczo wszystkie sposoby zabijania zwierząt dopuszczone prawem należało by uważać za etyczne w państwie świeckim - bo nie było by możliwości o orzeczeniu nie etyczności w stosunku do dopuszczonych sposobów zabijania zwierząt i wydaniu za to wyroku.
Aczkolwiek poczucie etyki ewoluuje i prawo jest systematycznie na podstawie aktualnego poczucia etyki aktualizowane raczej w kierunku zmniejszania liczby dopuszczalnych sposobów zabijania zwierząt - stopniowo je ogranicza.
Oczywiście w najstarszych kulturach państwowych i prawodawstwie istnieje najwięcej ograniczeń - choćby różnica miedzy starym kontynentem - Europą a koloniami - USA, Kanada czy wspomniana Australia. Europejczyk zawsze jest traktowany jako konserwatysta w kwestiach etycznych.
W najstarszych kulturach - Japonii, chin gdzie minimum raz właściwie cała ziemia możliwa do zaorania została zaorana i nie ma już poczucia że coś jest "naturalne" wszystkie zwierzęta i rośliny traktuje się - mam wrażenie bardzo użytkowo - bo nie ma hamulca że niszczy się naturę - poprostu się użytkuje i kształtuje "użytkowany" świat. Aczkolwiek Japończycy czy Chińczycy (ci z podziemia chińskiego) posiadają na temat kształtowania estetyki środowiska wiedzę znacznie większą i bardziej rozpowszechnioną niż europejczycy.
My mamy ten komfort że rzeczywiście w Polsce czy Europie są jeszcze miejsca naturalne a w krajach kolonialnych raczej się nie naśladuje wzoru Japońskiego czy chińskiego tylko Europejski.
Więc chyba w dobrym kierunku zmierzamy - w celu ograniczania dopuszczalnych etycznie i prawnie sposobów zabijania zwierząt. W Europie takie zachowanie jak w Australii raczej należało by napiętnować bo są z definicji prymitywniejsi etycznie od Europejczyków w traktowaniu zwierząt (dużo filmów i zdjęć z Kanady, USA czy Australii o sposobach traktowania zwierząt - do niedawna drastycznością odpowiadających XIV w Europie) i nie tylko (ludność autochtoniczna również) podobnie USA czy Kanada.
Zawsze jest dobry moment do zadania pytania czy dany sposób zabijania zwierząt jest etyczny i czy jakiegoś nie wykluczyć. A czy to już jest dobry moment by powiedzieć że generalnie zabijanie zwierząt zachowujących się nawet w sposób nienaturalny - dzika czy innych obcych gatunków jest nieetyczne - naprawdę nie wiem - sam jeden napewno na ten temat - konkretny bym się nie wypowiedział - musiał bym wiedzieć co myślą inni. A rozstrzygnięcie i tak by pewnie padło w głosowaniu "niejawnym"))))
(PS. anonim randrzej i Benchmark to nie do was)

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 20:26:47lis22
Musisz się zdecydować o jakim kraju piszesz. W Polsce jest nieco inna gospodarka łowiecka niż w Szwecji.

No to zbieraj podpisy, edukuj, hamuj, zmieniaj... Chciałbym zobaczyć jak to się skończy. A raczej czy się w ogóle zacznie :)

20.12.2011 20:36:38" I zasadniczo wszystkie sposoby zabijania zwierząt dopuszczone prawem należało by uważać za etyczne w państwie świeckim - bo nie było by możliwości o orzeczeniu nie etyczności w stosunku do dopuszczonych sposobów zabijania zwierząt i wydaniu za to wyroku. "

Nie za bardzo się zgodzę, może dlatego, że jestem idealistą i bliżej mi do poglądów prof. i etyka, Andrzeja Elżanowskiego, niż do ludzi strzelających z helikopterów do dzików.

" Europejczyk zawsze jest traktowany jako konserwatysta w kwestiach etycznych. "

Hmm ... to Europejczycy potrafią truć, topić, wykopywać żywcem i zabijać młode drapieżniki, strzelać doń z broni krótkiej, ale moda idzie też z zachodu, np. strzelanie ze " snajperki " do piesków preriowych ( warmint ), gdzie nasi myśliwi strzelają, np. do lisów z bardzo dużych odległości i chwalą się, jak pięknie wygląda rozbryzg " farby ' o poranku - niestety, miałem do czynienia z takim osobnikiem ) - tak na prawdę, ostoja konserwatyzmu w Europie jest kościół katolicki, który nie robi nic w kwestii poprawy warunków życia zwierząt i ich traktowania przez obywateli, nic.

" W najstarszych kulturach - Japonii, chin gdzie minimum raz właściwie cała ziemia możliwa do zaorania została zaorana i nie ma już poczucia że coś jest "naturalne" wszystkie zwierzęta i rośliny traktuje się - mam wrażenie bardzo użytkowo - bo nie ma hamulca że niszczy się naturę - poprostu się użytkuje i kształtuje "użytkowany" świat. "

Więc, co?, powinniśmy wzorować się na naszych " Chińskich braciach "?>

" My mamy ten komfort że rzeczywiście w Polsce czy Europie są jeszcze miejsca naturalne a w krajach kolonialnych raczej się nie naśladuje wzoru Japońskiego czy chińskiego tylko Europejski. "

No, widzisz, wedle myśliwych z którymi miałem przyjemność prowadzić konwersację, nie ma już w Europie naturalnego środowiska ;)

Mi jednak bliżej do etycznego postrzegania zwierząt wyrażanego przez profesora Elżanowskiego, ba, nawet przez Petera Singera - sam zastanawiam się, do czego posuniemy się jeszcze jako gatunek, społeczeństwo w kwestii zabijania zwierząt, tak, aby dopasować ich liczebność i skład gatunkowy do własnych wyobrażeń o przyrodzie?.

20.12.2011 20:47:13lis22 w filmie Avatar padło strasznie dosadne stwierdzenie "zdradzasz własny gatunek".
Nie cierpię tego zdania bo wypowiedział go zły charakter ale jeśli przeformułować to stwierdzenie: "któremu gatunkowi będziesz lojalny?" to jest to nawet straszne stwierdzenie.
Ja nigdy wżyciu nie chciał bym musieć odpowiadać na to pytanie.
Aczkoliwek uważam że swoje "SKRAJNE" poglądy NALEŻY PIELĘGNOWAĆ - politycy są od "warzenia" "równoważenia" i takich tam a inni ludzie od tego by się RÓŻNIĆ.
Gorąco pozdrawiam

20.12.2011 20:53:33Szymon_Sz:

" Inna sprawa, że robienie sobie, bez wyraźnego powodu, wrogów z ludzi, którzy mogą być po naszej stronie nie wydaje mi się najlepszą strategią ochrony przyrody. "

Nie jestem do końca pewien, czy myśliwym zależy na ochronie przyrody, jako takiej, na pewno zależy im na ochronie wybranych gatunków łownych

zastanawiać się można, dlaczego myśliwym tak zależy na ochronie głuszca i cietrzewia, mimo że polować nań nie mogą?, wszak nie ma nawet płomyka nadziei, że ptaki te wrócą na listę gatunków łownych - myślę sobie, że chodzi tu o to, że w imię " ochrony " tych kuraków część przyrodników apeluje o wybijanie wszystkich drapieżników, od lisa poprzez borsuka, kunę, na kruku, wronie i innych drapieżnikach skrzydlatych, kończąc, a działania te są też na rękę myśliwym, bo w ich mniemaniu stanowić będą formę ochrony zająca, kuropatwy i bażanta
tak się zastanawiam, czysto teoretycznie, czy jeżeli już myśliwi i część przyrodników wybije - ekhm - " zredukuje " populacje lisa, borsuka, kuny, ewentualnie ptaków drapieżnych, a populacje zająca, kuropatwy i bażanta mimo to nie zwiększą swojej liczebności, to czy znajdą oni sobie innego " kozła ofiarnego ", czy po prostu stwierdzą, że ich dotychczasowe działania były niewystarczające?.

20.12.2011 20:56:45" No to zbieraj podpisy, edukuj, hamuj, zmieniaj... Chciałbym zobaczyć jak to się skończy. A raczej czy się w ogóle zacznie :) "

Tylko co ja sam mogę?
edukacją powinni zająć się ci, którzy mają odpowiednią wiedzę i którym zależy na tym, aby społeczeństwo posiadało wiedzę przyrodniczą, biologiczną - na początek wypadałoby zrobić coś w kierunku, aby w szkołach prowadzono prawdziwą edukację przyrodniczą, uczono o polskich gatunkach zwierząt, ich zwyczajach i biologii, zamiast oglądać pod mikroskopem pantofelka.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 21:15:27Rezygnujesz zanim jeszcze zacząłeś? Czemu nie chcesz spróbować? Przecież nie masz nic do stracenia.

To co oglądasz pod mikroskopem jest często znacznie ważniejsze dla życia na ziemi niż wszystkie ssaki razem wzięte.

20.12.2011 22:17:16Nie poddaję się, raczej czuję się bezsilny
jak zapewne Wiesz, w dzisiejszych czasach jednostka niewiele może, liczy się grupa, ilość, świadczą o tym ruchy takie, jak " okupuj WallStreet ", itp.

Co do szkolnej wiedzy; przez całe nauczanie w podstawówce, liceum, itp. nie wyniosłem żadnej praktycznej wiedzy o zwierzętach - owszem, uczyliśmy się anatomii, fizjologii, itp. ale żadnej praktyki, żadnego poznawania zwierząt, nic.

20.12.2011 22:35:29@JarekMatusiak

"Odpowiadając zaś na drugi post - TO MOJE ZDANIE wypływające jak najbardziej z wyobraźni dodam że również z obserwacji i umiejętności LOGICZNEGO myślenia."

Czyli ok. Bo w kwestii kopytnych i kurakow cala reszta zajmujaca sie ta problematyka
obserwuje cos innego i mysli NIELOGICZNIE.

Przypuszczam, ze uwagi o "modyfikacjach" kukrydzy i kukurydzianych dzikach czy
pare innych rzeczy, o ktore pytalem, wynikaja rowniez z LOGICZNEGO myslenia
autora.

Mysle ze w tym miejscu nie ma sensu prowadzenia dalszej dyskusji , bo nieuchronnie
zejdziemy na owo LOGICZNE myslenie. Jesli ktos mysli, ze mysli LOGICZNIE
to tez dobrze.

W kwestii "pulapek ekologicznych" czyli podwojnej roli struktur, badz wyspowych
arealow ekstensywnego rolnictwa we wspolczesnym krajobrazie otwartym,
ktore Pan wyzej wspomnial - przypuszczam ze rowniez "na chlopski rozum"
sformulowanej to jest to przede wszystkim problem ochrony czynnej gatunkow zwiazanych z tym srodowiskiem oraz srodkow przeznaczanych na te ochrone.

Jest na ten temat sporo publikacji z ostatnich kilku/kilkunastu lat i wydaje sie,
ze niektorzy ohroncy pszyrody rzeczywiscie uwierzyli, iz ktos musi zjesc kogos,
by zyc mogl ktos. Co do tej pory w niektorych zielonych glowac sie nie moglo
pomiescic.

W sumie jest pozytywnym, iz nie tylko bezposredni uzytkownicy terenow rolnych
zauwazyli, iz tworzenie struktur (zadrzewienia, zakrzewienia, odlogi) w krajobrazie
otwartym sluzy nie tylko gatunkom szczegolnie chronionym, znikajacym wskutek
intensyfikacji rolnictwa, lecz przyczynia - moze sie przyczyniac do zwiekszonej
predacji i dalszego regresu okreslonych gatunkow.

(Choc o ile sobie dobrze przypominam Panskim zamiarem bylo nie tyle poruszenie
tego problemu co lekka manipulacja w zwiazku z krytyka zalesien)
Ale niewazne.

Odnosnie wojka w majsie z dzikami.
W jednym z polskich periodykow lowieckich z b.r. byla mowa o jednym z kol lowieckich
w zachodniej Polsce, ktore w porozumieniu z wlascicielem duzych arealow na tym
terenie dzieki fragmentacji lanow rzepaku i kukurydzy (bodajze) w istotny sposob
redukuje szkody w tych uprawach. Stosowanie polsrodka - tj fragmentacja
duzych upraw przy pomocy wizurek rowniez jest coraz powszechniej spotykane.
(w polskich warunkach pozostaje otwarta kwestia straty w plonach z tego powodu -
gdzie indziej jest to traktowane jako srodek , narzedzie ochrony upraw ze strony
ich wlasciciela).
Polowanie "wewnatrz" lanow - zapewnie tez jest stosowane, choc trudno mi
ocenic skale.

Generalnie wydaje mi sie, iz Panstwo dywagujac powyzej nad kukurydza i dzikami
poruszaja sie w znacznej mierze w sferze stereotypow kierujac sie LOGICZNYM
mysleniem - jak powyzej. Kukurydza przedstawia tylko jeden aspekt dziczego problemu,
(pomijajac te wyobraznie - modyfikacje), w biezacym roku np. zupelnie podrzedny -
jako doswiadczonemu obserwatorowi przyrody nie musze chyba Panu wyjasniac
dlaczego ten aspekt akurat 2011/2012 schodzi na plan dalszy.
W kwestii polowania jako srodka redukcji populacji wystepuje nieporozumienie
polegajace na oczekiwaniu, iz przy pomocy tego srodka mozna osiagnac trwale
stany populacji znosne gospodarczo. Mysliwi nie radza sobie nie tyle z wysokimi
stanami dzika - bo jesli tych jest duzo to strzela sie ich wiecej - lecz z potencjalem
rozrodczym tego gatunku. Jego ograniczenie wykracza poza stosowanie
etycznie akceptowalnych srodkow. Wyobrazam sobie ryk oburzenia na tym
forum gdyby ktos wpadl na pomysl przeforsowania dla tego garunku rozwiazan
identycznych jak w Danii, badz Wielkiej Brytanii, gdzie z dzikami absolutnie
zadnych problemow nie ma. Bo populacje zyjace na wolnosci zostaly
totalnie wytepione.
Prosze sobie teraz wyobrazic, iz ktos podnioslby reke na przyklad na Swiete Zwierzatka
z najwiekszego w kraju Osrodka Hodowli Dzikich Swin. Czyli Wolinskiego
Parku Narodowego. Bo ja sobie tego osobiscie nie moge wyobrazic.

20.12.2011 22:54:17" Mysliwi nie radza sobie nie tyle z wysokimi
stanami dzika - bo jesli tych jest duzo to strzela sie ich wiecej - lecz z potencjalem
rozrodczym tego gatunku. "

Tyle, że na ową rozrodczość dzików dosyć istotny wpływ ma, min. właśnie kukurydza.

" gdyby ktos wpadl na pomysl przeforsowania dla tego garunku rozwiazan
identycznych jak w Danii, badz Wielkiej Brytanii, gdzie z dzikami absolutnie
zadnych problemow nie ma. Bo populacje zyjace na wolnosci zostaly
totalnie wytepione. "

Podejrzewam, że spora część rolników była by zachwycona takim obrotem sprawy i to nie tylko w odniesieniu do dzika.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

20.12.2011 23:37:11W Wielkiej Brytanii dziki żyją sobie na wolności w kilku miejscach. Zostały "nielegalnie" reintrodukowane. Póki co, największym problemem jest ich upodobanie do rycia i niszczenie hiacyncików.
Ze zmasowanym odstrzałem dzików wiąże się chyba jeszcze jeden problem - zmiana kierunku ewolucji tego gatunku. Coraz młodsze dziki przystępują do rozrodu. Dobra strategia bo w niestabilnym środowisku lepiej zainwestować w ilość niż jakość. Podobnie jest np. u gryzoni. Kto wie - kilkaset lat ostrego odstrzału i karmienia kukurydzą i może będziemy mieli dziki wielkości dużych szczurów przystępujące do huczki kilka razy do roku ;)

lis22, i to właśnie rolnicy będą mieli najwięcej do powiedzenia, bo stanowią poważną i wpływową siłę generującą dochody. Bez wpływowej przeciwwagi, również przynoszącej dochody, teoretycy będą mogli sobie co najwyżej znacząco westchnąć po zwierzętach, których istnienie nie było "ekonomicznie uzasadnione".

20.12.2011 23:51:35" i to właśnie rolnicy będą mieli najwięcej do powiedzenia, bo stanowią poważną i wpływową siłę generującą dochody. Bez wpływowej przeciwwagi, również przynoszącej dochody, teoretycy będą mogli sobie co najwyżej znacząco westchnąć po zwierzętach, których istnienie nie było "ekonomicznie uzasadnione". "

Rolnicy to chyba ok. 5 - 6 milionów polaków na prawie 40 milionów, czyli nie taka znowu większość
moim zdaniem, gdyby to Skarb Państwa zamiast kół łowieckich wypłacał odszkodowania rolnikom ( i robił to szybko i sprawnie ), to być może rolnicy nie pokochaliby zwierząt ale może nie mieliby podstaw do nienawiści do nich i do nielegalnych działań, ale kto tam to wie?, ostatnio na jednym z przyrodniczych for toczyła się dyskusja o szkodliwym wpływie rolników na przyrodę i konkluzja do radosnych nie należy, tzn.: " chłop żywemu nie przepuści ".
Alternatywę chcieliby dać niektórzy myśliwi: prywatyzacja lasów i łowiectwa i rolnik " hodujący " zajączki, kuropatwy i bażanty dla myśliwych.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

21.12.2011 0:07:11Tak ich niby nie wiele a KRUSu nie dali znieść do tej pory. Nie chodzi o to ile ich jest, tylko gdzie mają wpływy. No, i że produkują żywność dla zdecydowanej większości ludzi, że tak na marginesie wspomnę :)

21.12.2011 0:42:46Nie myl PSLu z rolnikami, prawie robi jednak różnicę ;)

21.12.2011 1:33:28@Szymon Szary

"Ze zmasowanym odstrzałem dzików wiąże się chyba jeszcze jeden problem - zmiana kierunku ewolucji tego gatunku. Coraz młodsze dziki przystępują do rozrodu. Dobra strategia bo w niestabilnym środowisku lepiej zainwestować w ilość niż jakość. Podobnie jest np. u gryzoni. Kto wie - kilkaset lat ostrego odstrzału i karmienia kukurydzą i może będziemy mieli dziki wielkości dużych szczurów przystępujące do huczki kilka razy do roku ;)"

Nie wiem jakie przeslanki istnieja do tej tezy o "szczurodzikach" ? Te raptem 20 - 30 lat
w historii gatunku maja przedstawiac jakis "zakret ewolucyjny" - powatpiewalbym mocno.

Przystepujace do rozrodu dziki w wieku jednego roku nie byly czyms absolutnie
wyjatkowym i w latach urodzaju dzika i zoledzia zjawiskiem stosunkowo czestym.
Poza tym nie jest tu decydujacym wiek zwierzecia, lecz jego masa, statura.
Warchlaki, ktore maja jesienia 20 - 25 kilogramow nie przystepuja do rozrodu.
Jesli maja 30 - 40 kilogramow - owszem. Ze do rozrodu przystepuja osobniki
coraz mlodsze, nie znaczy, ze sa coraz mniejsze. Niewielka przecietna masa
osobnikow lowiecko ekspoloatowanej populacji, bytujacej w optymalnych warunkach
rezultuje przede wszystkim z nadproporcjonalnego odstrzalu osobnikow starszych.
Kazdy przypadek intensywniejszego zadzialania czynnikow naturalnych, czy tez
rygorystyczne wyegzekwowanie odstrzalow wg. zasady mlodsze przed starszym,
slabsze przed silniejszym rezultuje bardzo szybkim "odszczurzeniem"
populacji.

"Zmasowany" odstrzal nie ma miejsca permanentnie lecz w okresie "swinskich"
gorek - ciagnacych sie nieraz przez kilka lat. W "normalnie" funkcjonujacej
redukcji stanow zjawisko to - z kukrydza czy bez - nie ma znaczacego wplywu.

21.12.2011 13:19:19W kwestii odstrzałów kruków, wron siwych i srok na Mazurach:

http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/olsztyn/nie-bedzie-planowanego-odstrzalu-tys-ptakow,1,4978846,wiadomosc.html

21.12.2011 15:59:23randrzej - inni piszący na tym forum widzą po co wypisujesz to wszystko na tym forum, nie piszesz żadnych konkretów, czekasz na sytuacje które będą dawały ci możliwość rozgrywek słownych w celu poniżenia i zniszczenia wszystkich którzy wypowiadają inaczej niż byś sobie tego życzył.
Wypowiadasz się PERSONALNIE a nie RZECZOWO i kierujesz ciągle ataki na OSOBY a nie na PRZEDMIOTY DYSKUSJI.
Myślę że wszyscy tu już Cię rozpracowali i sądzą to samo o tym co piszesz wprowadzając HAOS określeń i tematów - zachowujesz się jak TROLL INTERNETOWY.
Oczywiście dla nie wiedzących co to jest: http://pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie

21.12.2011 16:12:27Proszę się zapoznać z Prawem Godwina: http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
- na wszelki wypadek bo cytuję " „w większości dyskusji dobrą zasadą jest, że pierwsza osoba, która wyzwie drugą od nazistów, automatycznie przegrywa dyskusję”

21.12.2011 16:38:57randrzej jeśli nie masz świadomości tego co robisz możesz sobie jeszcze przeczytać: http://pl.wikipedia.org/wiki/K%C5%82%C3%B3tnia_internetowa

21.12.2011 17:09:30@JarekMatus
Przepraszam, ale HAOS sie pisze hyba przez CH ? O ile chodzi rzeczywiscie o
chaos, ktory w tym temacie panuje to ma Pan racje.
Ale nie przypominam sobie zebym wyzywal Pana lub kogos innego
od nazistow. Ktos wyzywa mnie tutaj co prawda od TROLLA - jednak czy to podpada pod
prawo Godwina ?

Awatar3006hc
Hubert C

21.12.2011 18:35:19A mi się wydaje, że znacznie więcej mysliwych pomagałoby OTOPowi czy innym organizacjom w edukacji. Tylko, ze mam wrażenie, że niektórym ludziom z tychże organizacji wcale nie chodzi o ochrone przyrody czy racjonalne korzystanie z jej dóbr tylko o zniszczenie łowiectwa. Za wszelką cenę, wszelkimi metodami. Niektórzy ludzie z organizacji przyrodniczych wyznaja zasadę mysliwy=wróg. A jak cos robi dla przyrody czy dla ludzi to na pewno z nikczemnych powodów. Tylko, że większośc z tych ludzi nie zrobiła dla przyrody nic. Chodzą z lornetką i szkalują dobre imie ludzi, którzy często całe swoje zycie podporzadkowują łowiectwu. Łowiectwo to hodowla zwierząt wolnozyjacych i ich ochrona. Zeby coś móc zjeśc trzeba stworzyc temu warunki rozwoju i jeszcze to upolowac. Tego się nie przeskoczy i jest to oczywiste dla każdego dziecka będącego na warsztatach z edukacji ekologicznej. Rośnie las, z tego lasu korzystają zwierzeta i my. Ze zwiarząt roślinozernych korzystają drapieżcy i my(dziczyzna jest najzdrowszym mięsem). Z drapieżców powinniśmy też korzystac bo mysliwy, który jest łowisku i planuje gospodarke łowiecką wie najlepiej co w trawie piszczy. I wszelkie trendy zmian wychwici najszybciej. Chętnie jako myśliwy zapisałbym sie do jakiejś organizacji przyrodniczej, ale jak w każdej spotyka sie ludzi, którzy chcą po prostu zniszczyc łowiectwo. To mi się odechciewa. Jeszcze 30 lat temu mysliwi byli w OTOPie, teraz prawie ich tam nie ma. Za to znam kilku wędkarzy, których nikt się nie czepia, ze łowią ryby prowadząc duzo bardziej uproszczoną gospodarkę niż gospodarka łowiecka. Jeszcze nie słyszałem, zeby ktos pytał wedkarza po co łowi np płocie skoro nie wyrządzają zadnych szkód w gospodarce..

21.12.2011 18:45:523006hc - Ty zapisałbyś się do organizacji ekologicznej, gdyby ta popierała odstrzał wilków, kruków, wron, srok, kormoranów, bobrów etc.
piszesz, że ze zwierząt roślinożernych korzystają drapieżcy i my, tyle ze to jednak " drapieżcy " mają doń większe prawo niż my, a raczej wy
myśliwi pitolą, że zastępują duże drapieżniki i jest ok. dopóki dużych drapieżników nie ma
problem pojawia się, gdy pojawia się, np. wilk, teoretycznie, myśliwi, którzy ponoć miłują przyrodę i wszystko co naturalne powinni się cieszyć z powrotu wilka, z tego, ze nie będą musieli wybijać tylu zwierząt, ale nie, wilk dla myśliwego jest wrogiem, rywalem do " ich " zwierzyny ", dla myśliwego lepiej jest, gdy wilka nie ma w ich obwodzie bo wtedy koło więcej zarobi, i gdzie tu ta " miłość " do przyrody i do ich praw?
z jednym się mogę zgodzić, łowiectwo to hodowla, nic więcej.

Awatar3006hc
Hubert C

21.12.2011 18:49:19valdi99

Jak Ci szkoda kasy na swoje hobby(i edukowanie młodzieży związane z tym hobby) to jaki z Ciebie pasjonat?

Podam Ci koszty moje uprawiania łowiectwa:
Składka na PZŁ 300zł
Składka do koła 240zł
20h prac gospodarczych w kole(lub płatne po 10zł/h).
Wyjazdy w łowisko, srednio 24 razy w roku razy 200zł za paliwo. Co daje łącznie 5540zł, nie licząc utrzymania dwóch psów, amunicji i innych kosztów związanych z łowiectwem.
Wykłady z edukacji ekologicznej dla dzieci i nauczycieli za które nie dostaję NIC!!! Muszę przygotowac materiały, dojechac, wykładac, wrócic. Robie to tylko i wyłacznie z pasji.
Wskaż mi ilu tzw "ekologów" tyle robi dla przyrody? Mam z tego tylko satysfakcję i to , ze kupuję dzika za 5zł/kg w skórze, a nie za 40zł/kg przygotowanej łopatki z dzika w kauflandzie. Ale będę to robił bo to moja pasja. Nawet mam zawód zwiazany z przyrodą bo jestem leśnikiem :)

Awatar3006hc
Hubert C

21.12.2011 18:51:10Antoni Marczewski

Piszesz - "Jestem jednak ciekaw, jakie szkody powodują kaczki? Po jaką cholerę jarząbek i słonka są na liście ptaków łownych?"

Odpowiem Ci pytaniem na pytanie. A po co wędkarze łowią uklejki i płotki? Jakie szkody w stawie powoduje płotka?

21.12.2011 19:13:23Nie odpowiedziałeś na pytanie; dlaczego wilk zamiast być sojusznikiem ( wszak odciąża myśliwego, który nie musi już tyle zabijać ), jest wrogiem i tylu myśliwych chciałoby nań polować?

" Wykłady z edukacji ekologicznej dla dzieci i nauczycieli za które nie dostaję NIC!!! Muszę przygotowac materiały, dojechac, wykładac, wrócic. Robie to tylko i wyłacznie z pasji. "

Zastanawiam się tylko, ile takie wykłady maja na prawdę wspólnego z ekologią, a ile myśliwskich pogadanek z młodzieżą ogranicza się do dokarmiania i pieczenia kiełbasek przy ognisku?
swego czasu oglądałem myśliwskie programy typu " Ostoja " i utkwił mi w pamięci widok myśliwskiej edukacji młodzieży.

Co do wędkarzy, to ludzie muszą w końcu zrozumieć, że są oni takimi samymi myśliwymi, jak członkowie PZŁ, tyle że wędkarstwo wydaje się być " czystsze, szlachetniejsze ' od łowiectwa.

Awatar3006hc
Hubert C

21.12.2011 20:04:50lis22

Skarb Państwa świadczy usługę PZŁ w postaci dzierżawy obwodu. Zwykła umowa hanlowa. Atrakcyjnością tej usługi jest głównie ilość zwierzyny do odstrzału. Gdyby tego nie robili myśliwi to robiliby to pracownicy LP, tak jak jest to w PN. Jeśli na wilka się nie poluje to powoduje on po prostu szkody w gospodarce łowieckiej(z jelenia oprócz pieniędzy za sprzedane polowanie jest mięso, które się je). Dlatego lepiej, żeby był normalnie na liście zwierząt łownych. Słowacy za hodowane na naszych jeleniach i owcach wilki kasują 2500 euro za sztukę nie płacąc nam nic. I przestań na kolejnym forum dywagować jakimiś swoimi pojęciami odnośnie przyrody typu wróg/sojusznik.
Las, jezioro czy pole są miejscem prowadzenia gospodarki przez człowieka, w tym gospodarki łowieckiej.

ps. Wędkarstwo jest o wiele szkodliwsze przyrodniczo od łowiectwa ponieważ ryb nie da się tak dokłanie policzyć jak zwierzyny. Do tego jest dużo bardziej okrutne, nadziewa się żywego robaka na hak i ciągnie rybę za pysk. Ale do wędkarzy nikt nic nie ma. To mili panowie, którzy sobie łowią rybki. Natomiast niektórzy ludzie pałają tak obsesyjną nienawiścią do myśliwych, że są w stanie wszystko zrobić, żeby mysliwych oczernić. Myśliwy musi uzasadniać po co strzela kaczki, które nie robią szkód, wędkarz nie musi uzasadniać po co łowi płotki, które też nikomu nie szkodzą. Myśliwym "nieznani sprawcy" spalili strzelnicę w Gutkowie i wymalowali czerwoną farbą siedzibę PZŁ w Olsztynie napisami "mordercy". Nikt tego nie zrobił wędkarzom. Przykładów jest dużo więcej.
Ale jak pisałem na tym i innym forum. Chętnie zapiszę się do jakiejś przyrodniczej organizacji. Myśliwym zostałem min przez byłego członka OTOPu i PZŁ, który z zawodu był lekarzem, natomiast jego wiedza jako myśliwego i ornitologa była imponująca nawet dla ludzi z wykształceniem leśnym czy biologicznym. Napisał kilka książek o ptakach.

21.12.2011 20:56:24" eśli na wilka się nie poluje to powoduje on po prostu szkody w gospodarce łowieckiej(z jelenia oprócz pieniędzy za sprzedane polowanie jest mięso, które się je). Dlatego lepiej, żeby był normalnie na liście zwierząt łownych. Słowacy za hodowane na naszych jeleniach i owcach wilki kasują 2500 euro za sztukę nie płacąc nam nic. "

Prezentujesz typowe podejście myśliwego
nie tylko polski wilk przechodzi na Słowację, ale i Słowacki wilk trafia do nas, zwykle uciekając przed myśliwymi, podobnie sprawa ma się z niedźwiedziem, może i on powinien trafić na listę gatunków łownych, gdyż Słowacy zabijają też nasze niedźwiedzie, nie dając nam nic w zamian?
typowy przykład myślenia portfelem, zamiast sumienia.

O polowaniach w Parkach Narodowych lepiej już nic nie mów, bo to przykład robienia z ludzi debili, iż w PN się nie poluje, a tak naprawdę polowanie zastąpiono tylko innym zwrotem: ' redukcja populacji ", ba, zabija się nawet gatunki chronione, w tym symbol naszej ochrony przyrody, żubra a jego mięso serwuje się w restauracji, zresztą, myśliwi nie kryją, że mając odpowiednio nabity portfel nie ma problemu ze strzelaniem do gatunków chronionych, gdzie ochrona to często hipokryzja i obłuda, jak to pisze prof. Bereszyński:
" Zawsze mówię w takim przypadku: „Chrońmy kozicę tatrzańską na obszarze całego kraju, za wyjątkiem Tatr, gdzie można na nią polować”. ".

Awatardrib
与您共享了照片 Maciej Rebis

21.12.2011 21:07:10To moze troche rozrywki choc chyba niestety to nie mysliwy?:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=XjBVg0oNgVk

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

21.12.2011 21:25:05Myślę, że składka na wykup terenu pod rezerwat nad Biebrzą jest bardziej racjonalna, a wręcz bardziej patriotyczna, niż składka na PZ (i my nie polujemy na wodniczki, rybitwy białoskrzydłe, kropiatki, błotniaki itd, które chronimy - i nie chronimy ich po to, żeby je zjadać). A przeciętny wolontariusz OTOP robi wiecej dla przyrody, niż przeciętny myśliwy dla swojego koła (przy czym jak widać od prac fizyczno-terenowych w PZŁ można się wykupić)

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

21.12.2011 21:28:09@3006hc
Nie interesują mnie powyższe przepychanki, ale spróbuję, moim zdaniem gałązki oliwnej. Nie znamy się, nie znam nawet Twojego imienia, a tym bardziej nie wiem jakim jesteś człowiekiem. Nie wstawiam Cię na półkę z napisem zły myśliwy, wróg. W tym co napisałeś, mimo uogólnień i nieprecyzyjnych sformułowań, wyczuwam jednak troskę o przyrodę.

Zapewne nie należysz do tych myśliwych, którzy podchmieleni, polują na sarny z okien samochodu, a często na wszystko co się trafi, nie strzelasz na wodzie do kaczek czy łysek, nie polujesz wiosną sztucerem na gęsi, nie puszczasz psów w trzciny by wyłapywały nielotne młode kaczki, by im potem łeb ukręcić. Na pewno nie zastrzelisz dwóch koźląt sarny jesienią od jednej matki, nie będziesz dobijał postrzelonego zająca kolbą na oczach małoletnich naganiaczy, przed strzałem zastanowisz się czy dzik w lunecie nie jest czasem ciężarną lochą itd. itd.
Czy uważasz, że to co teraz piszę wynika z mojej nienawiści do myśliwych? A może sądzisz, że chcę Ci dopieprzyć aby z Tobą wygrać ? To są przykłady, które zaobserwowałem min. podczas mojego wieloletniego łażenia z lornetką po lasach i polach, znam sporo leśników i myśliwych.

Piszesz:
" Niektórzy ludzie z organizacji przyrodniczych wyznaja zasadę mysliwy=wróg"

Ja napiszę: " niedouczeni, nieetyczni, zachłanni myśliwi to wrogowie przyrody”.
Nie jestem przeciwko łowiectwu, uważam, ze w obecnych czasach redukcja niektórych gatunków jest nieunikniona, a o odtworzeniu populacji dużych drapieżników, zdolnej do kontrolowania liczebności kopytnych, możemy zapomnieć. Ale jedno wiem, jakiś procent myśliwych, wg mnie większość, jest zainteresowana wyłącznie strzelaniem. Oczywiście nie zgodzisz się ze mną, tu oficjalnie, ale wiesz o czym mówię.
Co do kwestii, strzelania do ptaków, przypominają mi się argumentacje i wywody myśliwych gdy przyrodnicy bili na alarm w sprawie ochrony głuszca i cietrzewia. Pamiętam, jak myśliwy przed laty, na pytanie o cietrzewie, odpowiedział : „był ostatni kogut na tokowisku, ale (nazwisko) go ustrzelił.” I zero refleksji. Ufam, że nie jesteś tego rodzaju myśliwym, ale nie sądzisz, że wielu z was najpierw należałoby edukować? Przy obecnym tempie zmian środowiskowych, za chwilę może się okazać, że mało jest kaczek czy słonek i co wtedy?
Jak z kuropatwą czy zającem? Strzelamy aż do stanu krytycznego ?

„mysliwy, który jest łowisku i planuje gospodarke łowiecką wie najlepiej co w trawie piszczy. I wszelkie trendy zmian wychwyci najszybciej”

Nie bardzo wiem, o jakich trendach mówisz, ale nie o to idzie. Chyba zdajesz sobie sprawę, jak stosunkowo mało jest kół z dużą liczbą miejscowych myśliwych. Większość mieszka dość daleko od swoich obwodów i przyjeżdża praktycznie tylko po to by zapolować, no może po to by ambonę lub paśnik wybudować. Kto niby miałby te trendy wychwycić. Jaka jest świadomość i wiedza ekologiczna większości myśliwych też na pewno wiesz. Ty prawdopodobnie, z racji wykonywanego zawodu, jesteś w terenie często,
posiadasz określone wykształcenie itd. Ale większość ? Należysz niestety do nielicznych.
Tu muszę coś dodać, uprzedzając ewentualne zarzuty. Teoretycznie, brak wiedzy u „miłośnika przyrody” w jakiś przypadku może być również zagrożeniem, ale musisz przyznać, strzelba a lornetka czy aparat, oglądanie a strzelanie to naprawdę zupełnie nie porównywalny wymiar zagrożenia.
A największym niebezpieczeństwem jest ślepo wyznawana ideologia, po obu stronach.

Na koniec spróbuję podważyć argument „wędkarstwo”, bo coś dobrego się dzieje. W Polsce, podobnie jak od dawna w wielu krajach Europy Zach , USA i Kanadzie, jest coraz większa liczba wędkarzy propagująca ideę Catch & Release, czyli „Złów i Wypuść”. W krajach zachodnich jest to najczęściej rzecz normalna, najstarsza tradycja tego rodzaju na wyspach brytyjskich. Nie sądzisz chyba, że to jest jakaś armia oszołomów nie rozumiejących czym jest wędkarstwo. Nikt ich do tego przepisami nie zmusza. Fakt, w Polsce idzie jak po grudzie, opór wśród wędkarzy ogromny, ale jest coraz większa rzesza wędkarzy stosujących C&R i to jest pocieszające. Zapewniam Cię, ci ludzie też lubią zjeść rybę, ale nie o to im chodzi. Po prostu zdają sobie z tego sprawę, obserwując min. ‘trendy”, że środowisko tego dłużej nie wytrzyma.
Dodam na marginesie, nie na temat, że Polska to jeden z nielicznych krajów europejskich, gdzie funkcjonuje rybactwo śródlądowe. Mamy cudowne Mazury, rzeki, i zero ryb, więc turystyka wędkarska nie funkcjonuje. Ludzie jeżdżą do Skandynawi, Polacy również, a pieniądze mogliby zostawiać w naszym kraju. Oczywiście to wtręt o aspekcie ekonomicznym nie porównanie do łowiectwa.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że Złów i Wypuść w łowiectwie nie przejdzie J

PS. Bez urazy, ale przykład z wydatkami na paliwo i amunicję chyba trochę nie na miejscu, chyba, że chciałeś powiedzieć, że Twoja pasja kosztuje, to OK., zgadzam się.

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

21.12.2011 21:34:05Dodam, że znam myśliwych, którzy należą do organizacji ptasiarskich, nawet doóżyli rękę do działań ochroniarskich a rzecz ptaków. Również znam leśników, którzy często po cichu przed przełożonymi, dawali mi cynk o np. stanowisku lęgowym boćka czarnego czy orlika.
Troszkę się to zmienia na lepsze, ale to wciąż rodzynki.
Ps. Twój znajomy to chyba raczej przed 30 laty do LOP należał, bo OTOP-u chyba jeszcze nie było.

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

21.12.2011 21:57:01Maciek, facet trzyma myśliwski stołek składany albo statyw od aparatu, ale wszystko jedno, wszedł mu na teren, więc w..., chciałem powiedzieć dostał lanie J

21.12.2011 22:24:48" Nie jestem przeciwko łowiectwu, uważam, ze w obecnych czasach redukcja niektórych gatunków jest nieunikniona, a o odtworzeniu populacji dużych drapieżników, zdolnej do kontrolowania liczebności kopytnych, możemy zapomnieć. "

Na pewno nie da się odejść od łowiectwa z dnia na dzień, ale można ograniczać liczbę gatunków łownych do niezbędnego minimum ( dzik, jeleń, sarna? ) , można ograniczać przywileje myśliwych, zamiast je mnożyć - oto fragment z książki leśnika / myśliwego:

" Czy zatem zachować prawo polowania na gatunki niezbyt liczne, wręcz ustępujące, takie które w tradycji zawsze były przedmiotem polowania? Myślę, że tak. Obecnie w Polsce jest ok. 100 tys. myśliwych i oni stanowią główną grupę ludzi, którzy coś o tych gatunkach wiedzą i potrafią też coś dla nich zrobić. Bierna ochrona może tylko pogorszyć ich i tak nieciekawą sytuację.
Wiele gatunków jest eksploatowanych w symboliczny zaledwie sposób przez samych
myśliwych, za to wielokrotnie więcej osobników ginie z rąk kłusowników, wałęsających się psów i kotów, przy pracach polowych, w wypadkach drogowych i na skutek zabiegów chemicznych, oraz wielu nowych chorób pasożytniczych. Myślę tu o zwierzynie polnej (sarnie, zającu, kuropatwie i bażancie). "

http://forum.lowiecki.pl/download.php/15,89603,1118/Podobnie.pdf

tylko czy o to nam chodzi?.

21.12.2011 22:45:39" Z drapieżców powinniśmy też korzystac bo mysliwy, który jest łowisku i planuje gospodarke łowiecką wie najlepiej co w trawie piszczy. "

Hmm ... korzystać, na jakiej zasadzie?, na takiej: " zastrzelić, zakopać, zapomnieć "?, bo tak w obecnych czasach owo " korzystanie " z drapieżników i ze zwierząt " niezjadliwych ", wygląda
myśliwi często chcieliby " mieć ciastko i zjeść ciastko ", tzn. bardzo często narzekają ostatnio na ptaki drapieżne, typu kruk, sroka, wrona, nawet myszołów czy jastrząb ale najchętniej chcieliby, aby gatunki te po prostu zniknęły z ich obwodów, niż żeby nań polować, bo to przecież trudne, czasochłonne, wymaga cierpliwości, kasy a obiekty polowań są " niezjadliwe ", ale gdyby można było jakieś zatrute jaja asów ...

21.12.2011 22:47:45Nie da się tutaj poprawiać treści wysłanego posta, miało być: " ale gdyby można było jakieś zatrute jaja wykładać, jak za starych, dobrych czasów ...

Awatar3006hc
Hubert C

21.12.2011 22:57:53Aquila22

Wypisałeś patologie jakie są spotykane w Polskim łowiectwie i co ja mam Ci odpowiedzieć??? Że tego nie widzę? Że nie widzę jak pan "z wyższej klasy społecznej" mając w odstrzale cielaka jelenia strzela byka daniela? Że biznesmen zarabiający kilkadziesiąt tyś miesięcznie strzela koźlątko warte 100zł i je kradnie? Że jak "nie swój" sie przeciwstawi robiącemu przekręty zarządowi to go wywalą z koła pod byle pretekstem, albo tak uprzykrzą życie, że sam odejdzie? O tym wszystkim doskonale wiem. Ale zauważ, że większość krytyki(a raczej jadu i nienawiści) w stosunku do myśliwych nie wynika z braku akceptacji patologii tylko z chęci dokuczenia... Są myśliwi, którzy nigdy nie powinni zostać myśliwymi, a przez swoje stanowiska i zasobność portfela są nietykalni, a z drugiej strony są przeciwnicy łowiectwa, którzy chcą za wszelką cenę pozbawić wszystkich myśliwych uprawiania łowiectwa bez wzgledu na konsekwencje przyrodnicze czy gospodarcze. Nie mówiąc już o zwykłej dyskryminacji potrzeb ponad 100tyś ludzi.
Jeśli jacyś ekolodzy chcą pomóc to niech pomagają straży leśnej czy łowieckiej w zwalczaniu patologii w łowiectwie.

ps. Jeśli chodzi o tego ornitologa-myśliwego to może rzeczywiście był w LOP, wiem, że ten pan zajmował się ptakami. Napisał chyba dwie książki. Może go będę widział w święta to się zapytam.

ps2 napisałem artykulik, który jest ripostą na powyższy, ale nie wiem czy administrator strony go druknie

21.12.2011 23:21:33W kwestii edukacji przyrodniczej dzieci i młodzieży uważam, że powinni jej dokonywać jednak przyrodnicy z lornetką, a nie " hodowcy ' z dubeltówką
dlaczego?, ano dlatego, że myśliwi wytwarzają w świadomości dziecka mylny obraz siebie samego, jako " przyjaciela " lasu i zwierzątek, gdy w rzeczywistości myśliwy niewiele ma wspólnego z owym " przyjacielem rodzimej fauny i flory ", jest tylko zwykłym hodowcą i, nomen, omen, rzeźnikiem - i nie jest to inwektywa pod adresem myśliwych a stwierdzenie faktu, gdyż w hodowli przemysłowej zwierzęta również kończą swój żywot u rzeźnika, myśliwy po prostu łączy cechy hodowcy i rzeźnika w jednym.

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

21.12.2011 23:40:483006hc - moim zdaniem dobrze odpowiedział Ci Piotrek Szczypiński.
Nie jestem fanatycznym przeciwnikiem myślistwa, ale uważam, że jest w nim bardzo wiele patologii. Spotkałem też b. sensownych myśliwych, np. rzecznika dyscyplinarnego PZŁ w Warszawie, kiedy kilka lat temu zgłaszałem nieprzepisowe polowanie na kaczki na Zalewie Zegrzyńskim (są więc ornitolodzy pomagający zwalczać nieprawidłowości w łowiectwie). Sam mi mówił, jak kiedyś wlepił karę myśliwemu, który chwalił się, że taką fajna krzyżówkę strzelił, a to był chroniony nurogęś.
Twój przykład z płotką i uklejką jest nietrafiony. Łowiąc płotki i uklejki rybak nie złowi jesiotra czy strzebli potokowej. Za to strzelając do lecących czernic jaką mam pewność, że nie pomyli się i nie zastrzeli zagrożonej w skali globalnej podgorzałki? Albo innego chronionego gatunku?
Nie znam się na amunicji, ale na myśliwych spoczywa duża część odpowiedzialności za duże ilości ołowiu dostające się do środowiska, Ten ołów później odkłada się potem w tkankach nie tylko zwierząt łownych, ale i chronionych (powodując ołowicę). Oczywiście spora odpowiedzialność spoczywa też na wędkarzach (ołowiane ciężarki).

22.12.2011 1:49:59Na zakonczenie pare uwag niekoniecznie powaznych

Pan Piotr Sczczypinski napisal:

"Zapewne nie należysz do tych myśliwych, którzy podchmieleni, polują na sarny z okien samochodu, a często na wszystko co się trafi, nie strzelasz na wodzie do kaczek czy łysek, nie polujesz wiosną sztucerem na gęsi, nie puszczasz psów w trzciny by wyłapywały nielotne młode kaczki, by im potem łeb ukręcić. Na pewno nie zastrzelisz dwóch koźląt sarny jesienią od jednej matki, nie będziesz dobijał postrzelonego zająca kolbą na oczach małoletnich naganiaczy, przed strzałem zastanowisz się czy dzik w lunecie nie jest czasem ciężarną lochą itd. itd. "

W dobrej wierze, ale chyba bez doglebnego przemyslenia paru spraw....

Nie lubie skubac ptaszkow stad do nich raczej nie strzelam, jesli strzelalbym,
to wlasnie raczej na wodzie czy trawie - nawet niekoniecznie srutem ale jakas
malokalibrowka. To strzelanie w locie do ptaszkow.......=

- prawdopodobienstwo zranienia ptaka zamiast zabicia (co jest zamiarem strzelca)
wzrasta ( sa tutaj ciekawe dunskie badania nt. srutu noszonego przez ptaszki
wodne)
- dla zabicia jednego ptaszka potrzeba sporo olowiu - powiedzenie -
jedna paczka jedna kaczka" nie bierze sie znikad i mowi w gruncie rzeczy,
ze pozyskanie jednej tuszki jest rownoznaczne z wpakowaniem w botanike do
300 gram olowiu. (albo innego metalu).
- strzelajac do siedzacej na wodzie czy gdzie indziej kaczki wiem (przez lunete malokalibrowki jeszcze lepiej)do czego strzelalbym - mandarynki sa np. kulinarnie malo warte. a inne czesto pod ochrona.
- umiejetnosci strzeleckie sa jakie sa a nie takie jakby sobie
tego regulaminotworca zyczyl
- strzelanie do ptaszkow w locie jako wyraz fair - play - dawania szansy ptaszkom
argumentem o tyle irracjonalnym ze po pierwsze nie chodzi tutaj podobno
o sport, a po drugie zaden mysliwy nie potrafi wytlumaczyc czym zasluguje
kaczka na fair - play i czym zawinila ges, ze jej ta regula nie obowiazuje.

W zasadzie lubiacy ptaki powinni w tym miejscu larum podniesc, ze lubiacy
ptaszki inaczej "zmuszani" sa do powyzszego czyli zabijania jak trudniej jest zabic - bo takie sa przepisy.......brutalnie mowiac obowiazek strzelania do ptakow w locie
porownalbym do nalozenia obowiazku na rzeznikow, zaciukania swiniakow
wylacznie w pelnym galopie.

(swoja droga te dywagacje o zabijaniu ptakow maja na forum ornitologicznym
wymiar makabryczno - perwersyjny ale jak sie, mieszkajac w ptasim domu
rzuca kamieniami w strone mordercow ptakow - trudno....)


Te sarny....
Matka z dwojgiem dzieci i zastrzelenie obojga - jak najbardziej. Majac do zabicia
dwie sarny i przed lufa piec sztuk: a mianowicie samice z dwojgiem dzieci - razem trzy
sztuki i samice z jednym dzieckiem razem dwie sztuki - w sumie piec - zabilbym blizniaki. Blizniaki sa z reguly nieco slabsze niz jedynaki (mniej mleka na glowe).
Szanse na przezycie zimy, ucieczke przed drapieznikami maja mniejsze
niz jedynaki. Jesli je - oba - wlasnie zabije, nie zabije dorodnego jedynaka i
ktorejs z mamus. Jest w sumie moze 500 gram kotletow mniej ........
Psy, wilki, drapiezniki, warunki atmosferyczne itp. nie ogladaja sie na to,
ze nieladnie jest mamusi od razu dwoje dzieci zabierac....
Dylemat - czyli moralna ocena odstrzalu dwojga dzieci jest typowo ludzkim.
Przykladajac miare ludzkiej moralnosci szkodze w gruncie rzeczy zwierzetom -
nie indywiduom ale populacji....
W kontekscie planowania czy realizacji odstrzalu sarny jest tez inny
problem.....ale dosyc juz sarniej krwi.....

przejdzmy do dziczej...

Te ciezarne lochy......Mysliwy strzelajac do 16 - 18 miesiecznego dzika w maju, czerwcu
lipcu czy sierpniu i wycigajac plody ze zwierzaka musi sie z tym pogodzic albo
pierdyknac dwururke w krzaki. Nie mial najmniejszych szans na to by stwierdzic
czy panienka byla w ciazy czy nie. Nie powinna byc. Ale jest. Pozostaja tylko
wymioty.
Albo - strzela sie do dzikow tylko miedzy pazdziernikem i styczniem. Olewajac to
ile mewich gniazd w miedzyczasie oproznia.

Brrrr.....obrzydliwe rzeczy ale tak jest.....Nie dziwie sie, ze sa ludzie nienawidzacy
mysliwych....

Cala reszta o ktorej Pan wspomina to czyste bezdyskusyjne paragrafy, ten dobity
kolba zajac - ? nie chce mi sie na ten temat smarowac - tyle tylko moze
zapytujac, co maja tam do roboty nieletni gooowiniarze.....

Niezaleznie od zabitych ptakow, zamordowanych blizniat sarnich i tych dzikow
Wesolych Swiat zyczac

i mniej iluzji w przyszlym roku.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

22.12.2011 8:28:053006hc
- imię i nazwisko jakieś Kolega posiada, czy się go wstydzi? Ale najgorsze jest to, że każdy czyta/rozumie tylko to, co sam che... Nie szkoda mi kasy na moje hobby (poza tym azyl dla szponiastych to nie jest moje hobby) tylko nie mam jej tyle, żeby prowadzić edukację na poziomie o jakim pisze Antek (autor tego art.). A podstawowa różnica między nami jest taka, że Ty masz tego dzika w skórze po 5zł za kg. a ja - oprócz własnej satysfakcji - nic. Koszty uprawiania pasji mamy podobne, nie chce mi się tutaj wykazywać ani licytować kto ma większe...

- ukleja czy płotka nie powoduje szkody w stawie, ale wędkarze nie twierdzą, że tępią szkodniki, chroniąc coś tym samym. Myśliwi natomiast tak twierdzą.

> las, jezioro czy pole są miejscem prowadzenia gospodarki przez człowieka, w tym gospodarki łowieckiej.
- czyli dokładnie jak pisałem: gospodarka, a nie ochrona przyrody jako takiej. Tj. zwykła działalność dla zysku, ale poza tym bezideowa. I oto właśnie nam "ekologom" chodzi - gospodarujcie, a tzw. przyrodę kochacie tak samo jak rolnik swoje świnie w chlewie. Albo krowy w stajni, żeby nie być tak obcesowym. My "eko-oszołomy", apelujemy tylko o umiar w tym gospodarowaniu, czyli o dostrzeganie szerszego spektrum, niż tylko doraźne korzyści. Chcecie (leśnicy/myśliwi) swoim dzieciom i wnukom zostawić tylko monokulturowe uprawy leśne oraz dziki i jelenie, czy całe ekosystemy, z całą ich bioróżnorodnością? Naszą ideą jest zachowanie całego tego bogactwa dla pokoleń, a Wy działacie tu destrukcyjnie. I jak pisze Przemek - myśliwi robią to dla zysku, my - dla idei.

> mysliwy, który jest łowisku i planuje gospodarke łowiecką wie najlepiej co w trawie piszczy. I wszelkie trendy zmian wychwyci najszybciej
- dokładnie. Trendy gospodarcze wychwytujecie najszybciej... Czy naprawdę nie stać Was na odrobinę choćby dobrego, dla samej przyjemności czynienia dobrego? Czegoś dla idei, dla dobra ogółu, co wykracza poza czubek własnego nosa..?

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

22.12.2011 8:32:23- randrzej, Ty strzelisz 2 słabowite bliźniaki, ale Twoich 10 kolegów wybierze najdorodniejsze sztuki. Jesteś rodzynkiem niestety. I jak wszystkie odmieńce, skazanym na wyginięcie...

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

22.12.2011 8:37:51100 tys myśliwych w PL, oddając tylko 6 strzałów (po 300g Pb) rocznie - zostawia 18 ton ołowiu rocznie w środowisku, jeśli dobrze policzyłem...

AwatarTomek Tańczuk
Tomek Tańczuk

22.12.2011 8:57:14Wleję trochę optymizmu w tym okresie przedświątecznym... Moja żona realizuje w swojej szkole podstawowej swój program autorski ornitologiczno-językowy dla dzieci. Jest naprawdę duże zainteresowanie. Dzieci wychodzą w teren z lornetką i uczestniczą w zajęciach w szkole. Szczegóły tutaj:
http://www.facebook.com/pages/Projekt-ornitologiczno-j%C4%99zykowy/112222128868093

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

22.12.2011 9:39:03@randrzej
Niech tam, jeszcze krótko, tak na zakończenie.

Kaczki - to co piszesz nawet mnie zainteresowało, jakiś punkt widzenia jest, nawet bardzo logiczny, ba! nawet mądry, chciałoby się powiedzieć . Ale ja nie rozpatruję problemu jak sprawniej i skuteczniej zabijać, tylko w tej materii dla mnie jest jedno wyjście - nie strzelać do ptaków w ogóle. Dlaczego ? - w całej dyskusji powyżej stoi jak byk. Poza potrzebą realizowania hobby i zapełnienia zamrażarki, nie ma żadnych przesłanek gospodarczych by to robić (gospodarka - koronny argument ).

Sarny - Tutaj znów niejako uzupełniasz logicznie jakąś "niby lukę" w mojej wiedzy i świadomości. Nie potrzeba tu głębszych przemyśleń, wystarczy znać zasady selekcji w myślistwie, to jest oczywiste. Tylko chcę zwrócić uwagę na coś takiego jak etyka myśliwego. Mój nauczyciel łowiectwa ze szkoły, myśliwy z dziada pradziada, dla którego etos prawego myśliwego był najważniejszy, uczył mnie, że w opisywanej przez Ciebie sytuacji strzela się, przepraszam zabija się, jedno młode. Aby było tak po ludzku.

Dziki - O ile pamiętam etyka łowiecka mówi, że do loch się nie strzela w ogóle, nie tylko do ciężarnych.

"W dobrej wierze, ale chyba bez doglebnego przemyslenia paru spraw...."

Ja nawet przez chwilę nie pomyślałem, by pisać tutaj o moich dogłębnych przemyśleniach ... Dopiero bym wyszedł na kretyna, oszołoma i nawiedzonego nienawistnika.
Na koniec szczere życzenia świąteczne, z jednym szczególnym. Życzę sobie i wszystkim, by było coraz więcej myśliwych, których, w momencie mierzenia do kaczki, najdzie refleksja strzelić - nie strzelić ... To tak na początek...

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

22.12.2011 9:50:43randrzej
Jeszcze dodam, że z tymi słabowitymi bliźniętami to często iluzja i mitologia. Mało mleka itd.
Sarny często wodzą dwa zdrowe, w pełni rozwinięte młode. Nie daleko mojego domu już drugi rok ta sama sarna wyprowadza parkę silnych bliźniąt, a psów dookoła masa, bo to przedmieście miasta.

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

22.12.2011 10:17:45 To ja odnośnie postu Tomka - projekt jest rzeczywiście bardzo fajny i cieszę się m.in. z tego, że OTOP miał w tym swój malutki udział (w osobie Hani Rachwald)

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

22.12.2011 11:29:45@Antoni Marczewski
Znalazłeś linka do pdfa w tym samieszaniu? To chyba to: http://www.gwct.org.uk/documents/waders_on_the_fringev2.pdf

22.12.2011 12:21:463006hc:

" Natomiast niektórzy ludzie pałają tak obsesyjną nienawiścią do myśliwych, że są w stanie wszystko zrobić, żeby mysliwych oczernić. "

Wiesz, o wiele częściej słyszałem ze strony myśliwych obelgi i inwektywy w stronę ekologów, przyrodników i ludzi o innych poglądach na ochronę przyrody, niż odwrotnie: " nawiedzeni, ekooszołomy, green fanatycy, itp. itd. ", zresztą, Ty sam nie stronisz od takich opinii:

" Ekooszołomy żądają uzasadnienia każdego zabiegu na przyrodzie sprzecznego z ich teoria naturalnej naturalności. Jakoś nie przeszkadza im, że ci z nich, którzy wtórnie wrócili na wieś mieszka tam, zajmując naturalne tereny gdzie nie jest to podyktowane zadną koniecznością(rolnik czy leśnik musi mieszkać na wsi, bo uprawia pole czy las, ekooszołom z natury jest przeciw uprawianiu czegokolwiek). Jesli natomiast ekooszołom mieszka na wsi bo uważa, ze jest częścią natury, to dlaczego jest taki cięty na łowiectwo? Przecież my też jesteśmy gatunkiem chodzacym po tej planecie, czyli jak polujemy to jest to element naturalnej selekcji :))))
Do tego, jeśli ekooszołom jest ciety na łowiectwo to dlaczego nie jest ciety na wędkarstwo czy zbieranie runa?
Ekooszołomy są ludźmi totalnie oderwanymi od rzeczywistości, w argumentowaniu swoich racji pomijają aspekty społeczne i ekonomiczne(wilk na prawdę mógłby na siebie zarobić odstrzałami komercyjnymi). W zwiazku z tym, ze mamy prawo jakie mamy. Hodujemy wilki na naszych jeleniach i owcach, a Słowacy kasują za strzelonego wilka 2500euro... To duzo kasy.
Niestety media są po stronie ekooszołomów robiac krzywde przyrodzie i wielu ludziom. "

http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=24780&postdays=0&postorder=asc&start=11

nie wiem tylko, kto, według Ciebie i innych myśliwych jest owym " ekooszołomem "? - ekolog?, przyrodnik?, przeciwnik łowiectwa?, czy wszyscy razem?

moim zdaniem, nie jest możliwy konsensus na linii: przyrodnicy - myśliwi, gdyż każda z grup inaczej postrzega ideę ochrony przyrody, każda wyznaje inną ideologię, w końcu, dla każdej grupy przyroda, zwierzęta znaczą coś innego: dla przyrodnika to pasja, zwykle nieodpłatna - dla myśliwego to gospodarka, ekonomia, cyferki, zysk, kasa - nic więcej.

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

22.12.2011 13:00:33Szymon,

tak, znalazłem, dzięki. Jeszcze nie czytałem.

AwatarMichał Zawadzki
Michał Zawadzki

22.12.2011 13:14:36Hodujemy wilki na naszych jeleniach i owcach, a Słowacy kasują za strzelonego wilka 2500euro... To duzo kasy.

no to już kompromitacja- jak za rysia byście brali 5000 to też pewnie byście walili...
wara od wilków bo kompletnie się już wam w głowach poprzewracało,i tak strzelacie ,a właściwie je kłusujecie http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2187,article,3480 .

22.12.2011 14:41:41Na łowiecki.pl można wyczytać, że obecnie ryś jest " szkodnikiem ", który " niszczy " myśliwym sarny, a gdyby był gatunkiem łownym i gdyby można było nań zarabiać, to dzierżawca obwodu łowieckiego z rysiem miałby jakiś interes w utrzymywaniu owego drapieżnika, a tak, jest to li tylko kolejny " szkodnik " i " darmozjad ".

Awatar3006hc
Hubert C

22.12.2011 15:01:06lis22

Mysliwy nie zarabia na łowiectwie tylko na nie wydaje. Zarabia skarb państwa za dzierzawę, a potem zarządca lub dzierżawca obwodu. W tym posrednio myśliwi jako koło. O czym dobrze powinieneś już wiedziec.
Poza tym, wg Ciebie niemozliwy jest konsensus na linii przyrodnicy - mysliwi? Wg mnie taki konsensus jest już od dawna, co najmniej od pierwszych wzmianek o dbanie o dziką przyrodę juz w XIV wieku. To własnie jakaś częśc społeczeństwa nazwała sie przyrodnikami i jezdzi po mysliwych jak po goownie uogólniając wszystkich mysliwych do rangi strzelaczy, pijaków, czy kłusowników. Choc procent patologii w łowiectwie jest mniej wiecej podobny jak ekooszołomów wśród przyrodników.

ktoś tu podał argument, że wędkarstwo jest ok bo "na zachodzie" ryby po złowieniu się wypuszcza... I co z tego? Rybe z pokaleczonym pyskiem, z podraznioną skórą, która jest tak delikatna jak ludzkie oko... Świetna wolnośc. Ciekawe jakby wam ktoś wbił hak w buzie, przeciagnął kilkadziesiąt metrów, a potem wypuścił...? Poza tym jest to bzdura. Po co łowic ryby i je wypuszczac? To zwykła zachcianka. Myśliwy nawet jak dziczyzny nie je to ja oddaje do skupu, albo w przypadku zwierzyny nieodpłatnej rozdaje. Ja np kaczek nie jem, ale daję jej mieszkajacej obok starszej pani.
Ale ja do wedkarzy nic nie mam. Płacą składki. Dbają o jeziora - to niech sobie łowią. Tak jak ja sobie poluję.

22.12.2011 15:15:59" To własnie jakaś częśc społeczeństwa nazwała sie przyrodnikami i jezdzi po mysliwych jak po goownie uogólniając wszystkich mysliwych do rangi strzelaczy, pijaków, czy kłusowników. "

22.12.2011 15:21:29" To własnie jakaś częśc społeczeństwa nazwała sie przyrodnikami i jezdzi po mysliwych jak po goownie uogólniając wszystkich mysliwych do rangi strzelaczy, pijaków, czy kłusowników. "

Czytając Wasze fora wyraźnie widać, jak myśliwi jeżdżą po ekologach i przyrodnikach, że to oni robią z Polski skansen, że w nieuzasadniony sposób chronią wilka, łosia, bobra, kruka, wrony, sroki, myszołowa, jastrzębia, itp.
tak, jestem przeciwnikiem łowiectwa ale nie nienawidzę myśliwych, jest mi ich po prostu żal, żal mi ludzi, dla których zwierzę to tylko " stwór " lub " gadzina " do której można sobie postrzelać, żal mi ludzi, którym przyroda i jej ochrona muszą się opłacać, żal mi tych, dla których dzikie zwierzęta oznaczają tylko konkretną kasę, tuszę, trofeum, itp.

" Choc procent patologii w łowiectwie jest mniej wiecej podobny jak ekooszołomów wśród przyrodników. "

Nie byłbym tego taki pewien.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

22.12.2011 16:55:39> Myśliwy nie zarabia na łowiectwie tylko na nie wydaje. Zarabia [...] myśliwi jako koło.

Koło, czyli kto?

> jezdzi po mysliwych jak po goownie uogólniając wszystkich mysliwych do rangi strzelaczy, pijaków, czy kłusowników.

Wierz mi że szanuje tych prawdziwych i etycznych. Sęk w tym, że na ok. 20 jakich znam i mam stale kontakt - jeden jest taki (i kryje się przed kolegami z tym, jaki naprawdę jest, żeby koledzy nie uznali go za mięczaka). Reszta to raczej proste chłopy, napalone na wódę i strzelanie. Strzelanie niekoniecznie zgodne z prawem. To jak to jest - uogólniam czy nie? Jawnie mówię, że nie pochwalam tego co robią, ale szanujemy się wzajemnie - oni szanują moje poglądy, bywa że wskażą mi, gdzie widzieli jakąś sowę, ja pomagam im np. liczyć łosie etc. itp.


> Po co łowic ryby i je wypuszczac? To zwykła zachcianka.

Pewnie, lepiej zabić, wg Ciebie tylko wtedy to ma sens?

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

22.12.2011 17:06:18PS
A może któryś z łowieckich oszołomów ustosunkowałby się
do mego posta z 22.12.2011 8:28:05..?

22.12.2011 17:11:23" Mysliwy nie zarabia na łowiectwie tylko na nie wydaje. Zarabia skarb państwa za dzierzawę, a potem zarządca lub dzierżawca obwodu. W tym posrednio myśliwi jako koło. O czym dobrze powinieneś już wiedziec. "

Zarabia koło łowieckie aby mieć z czego wypłacać odszkodowania rolnikom, gdyby to Skarb Państwa wypłacał odszkodowania, niezależnie od dochodów " gospodarki łowieckiej " to może skończyło by się ' parcie na kasę ' kół łowieckich i Lasów Państwowych / polowania dewizowe /, póki co, łowiectwo to zwykła gospodarka popychana zachłannością a " ochrona " polega przede wszystkim na wybijaniu drapieżników.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

22.12.2011 18:19:30lis22
Ty chyba nie rozumiesz, że nie da się ze wszystkiego zrobić działalności charytatywnej. Chcesz, żeby ludzie płacili za coś co ich kompletnie nie obchodzi, mimo że pieniądze na ten cel już są. Jako teoretyk masz oczywiście wiele świetnych pomysłów ale jak przychodzi się do czegoś zabrać, to rozkładasz bezradnie ręce i pytasz "co ja mogę?". Z takim zapałem niewiele.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

22.12.2011 18:25:53@Waldek Krasowski
"- ukleja czy płotka nie powoduje szkody w stawie, ale wędkarze nie twierdzą, że tępią szkodniki, chroniąc coś tym samym. Myśliwi natomiast tak twierdzą."

Widać, że nie jesteś wędkarzem :) Takie podejście absolutnie nie jest cechą charakterystyczną jakiejś konkretnej grupy zawodowej czy hobbistycznej.

22.12.2011 18:28:36@Waldek Krasowski

"22.12.2011 17:06:18PS
A może któryś z łowieckich oszołomów ustosunkowałby się
do mego posta z 22.12.2011 8:28:05..?"

Panie Waldku - chetnie, ale nie bardzo wiem o co w tym ekobelkocie ( przepraszam
za dosadne okreslenie) chodzi .

- Jesli idzie o przyziemna mamone to koszty zainteresowania ptaszkami i zainteresowania
ptaszkami inaczej sa rzeczywiscie wyzsze - co jest zreszta ubolewania godnym i nie
ma tu o czym dyskutowac i licytowac sie brakiem ekwiwalentu badz ekwiwalentem
w postaci dziczyzny na stole. Nie bardzo wiem o co tu sie rozchodzi. Naprawde.

Z tym okresleniem zwierzecia jako szkodnik mam osobiscie problemy i jest
to pojecie dosc relatywne. Nie wiem dlaczego z Panskiej strony ma miejsce
taki protest gdy chodzi np. o szopa pracza. (nie uwazam go za "szkodnika" choc zaluje, ze nie dysponuje materialem, gdy to zwierzatko dosc widowiskowo oproznialo gniazdo rybolowa na slupie wysokiego napiecia - piekna scena choc mozna sie na nia roznie
zapatrywac). Plotki i uklejki - ?

Jesli idzie o pojecia ochrona srodowiska i gospodarka, ideowosc i zysk to
doprawdy trudno mi zrozumiec Panskie objekcje. Objektywnie rzecz biorac ochrona
srodowiska kosztuje i nie generuje zadnych zyskow. Badzmy uczciwi -
na ochrone srodowiska wydawane sa u nas i gdzie indziej ogromne kwoty -
tych pieniedzy nie dostaje do dzioba ani kawka ani jastrzab czy rzadka roslinka.
Czesc plynie dla uzytkownikow przyrody w celu zrekompensowania ich strat,
reszte - czasami wiekszosc "zjadaja" ochroncy przyrody. Jesli Pan do tego
grona nie nalezy - coz. Nie wypada komentowac. W miedzyczasie w Polsce z
ochrony przyrody zyja jesli nie setki to co najmniej dziesiatki tysiecy ludzi. Od
dyrektora parku narodowego, poprzez urzednika GDOS czy RDOS po niezliczone
rzesze doradcow, ekspertow itd, po firmy realizujace materialne "srodki ochrony".
I nie slyszalem jeszcze o dyrektorze parku narodowego, ktory robilby to dla ideii.
Zejdzmy moze z ideowych oblokow.
Przykro mi. ze Pan czuje sie najwyrazniej sfrustrowany ale tu chyba zaden
z lowieckich oszolomow Panu nie pomoze.

22.12.2011 18:52:55" Ty chyba nie rozumiesz, że nie da się ze wszystkiego zrobić działalności charytatywnej. Chcesz, żeby ludzie płacili za coś co ich kompletnie nie obchodzi, mimo że pieniądze na ten cel już są. "

Hmm ... ja myślę tak, że każdy z nas użytkuje środowisko naturalne, każdy z nas czyni w nim jakieś mniejsze lub większe szkody, więc każdy powinien być za nie odpowiedzialny - te 5 - 10 zł na rok byłoby skromnym zadośćuczynieniem za nasze użytkowanie środowiska naturalnego i, mimo wszystko, nie uważam że ludzie ( przynajmniej nie wszyscy ludzie ) są aż tak egoistyczni i samolubni.

Randrzej: czyżby Aka? ;)

22.12.2011 19:33:58Randrzej - co do szopa pracza i reszty;

Polska jest jednym z największych producentów futer naturalnych w Europie, wszyscy hodowcy z krajów, gdzie zakazano procederu hodowli zwierząt na futra przenieśli się do nas, w naszym kraju funkcjonuje ok. 800 ferm zwierząt futerkowych - od małych ( kilka tysięcy samic ) po duże ( ok. 20 tys. samic ), niektóre fermy usytuowane są nawet w pobliżu PN Ujście Warty, oczywiście, wina spada na zwierzęta, zamiast na bezmyślnych ludzi
gdyby tak myśliwi solidarnie z ekologami, przyrodnikami i obrońcami praw zwierząt działali na rzecz zakazu hodowli zwierząt futerkowych z przeznaczeniem na futra, może udałoby się zakazać owego procederu, tak jak w UK i w innych krajach, ale myśliwym ten problem " wisi ", podobnie jak wisi im cierpienie setek tysięcy zwierząt, bo przecież człowiek ma prawo do futer
drugą stroną medalu jest to, że gdyby myśliwi wystąpili przeciwko hodowli zwierząt futerkowych, to ciężko by im było sprzedawać też futra " pozyskane " przez siebie.

22.12.2011 19:45:41Lis22 z tym zakazem hodowli zwierząt futerkowych na fermach to ciekawa kwestia.
Kiedyś piałem że można było by np. wprowadzić certyfikowane "ekologiczne" futra pochodzące tylko i wyłącznie z polowania w naturze. Może to brzmi paradoksalnie ale ekologiczne futro oznaczało by że został zabity np. lis lub norka amerykańska czy jenot szkodliwe na rodzimej fauny.
Taka certyfikacja z pewnością wymusiła by podniesienie cen do stopnia opłacalności polowania i odpowiedniej polityki importowej zabezpieczającej przed napływem tanich futer bez certyfikatu - z hodowli.

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

22.12.2011 19:50:17lis22 napisał:
"Randrzej: czyżby Aka? ;)"

Achaaa !
Kolega mi pisał, że ulokowali się pod tekstem Antka dwaj mistrzowie trollingu . Teraz rozumiem, dwaj odwieczni wrogowie nie mogący bez siebie żyć, nierozłączny tandem. Ja mało obyty jestem w tych internetowych arenach, ale koledzy to opanowali podobno połowę przestrzeni internetowej w kraju. @Lis tylko numery zmienia, ale randrzej bardziej cwany, występuje pod pseudonimem, ha ha ha. Benchmark też mi wygląda na zaprawionego w bojach.
Prawda to chłopaki? Co wy na to ?

22.12.2011 19:59:04JarekMatus - nie ma czegoś takiego, jak " ekologiczne futro ", to bzdet wymyślony przez pewną część ekologów, chyba w USA - żadne futro naturalne nie jest nam potrzebne do szczęścia, twierdzenie, ze jedno futro naturalne jest ' be ' a inne już " cacy ' to hipokryzja i obłuda.

22.12.2011 20:03:55Aquila22 - ja nie kryję tego, kim jestem, nie jestem też " trollem " ani odwiecznym wrogiem Aki, który to pałęta się od fora do fora - nie wiem, czy randrzej to Aka, ale pewien specyficzny sposób konwersacji przemawia za tym, ze to może być On
co do mojej osoby: nikogo nie obrażam, nikomu nie ubliżam, proszę więc " zejść " ze mnie, mam nadzieję, ze regulaminu w żaden sposób nie złamałem, chyba że po prostu osoby o pewnych przekonaniach nie mogą się wypowiadać.

AwatarAquila22
Piotr Szczypiński

22.12.2011 20:21:18Lis22
Bez urazy, mówcie ile wam się podoba, wolny kraj. Nic mnie nie uprawnia do tego, by określać kto może się tu wypowiadać.
Określenia, których użyłem, może zbyt ostre, powinienem napisać np. odwieczni oponenci nie wrogowie.
Zrozum , ja się poczułem jak odkrywca, stąd mój entuzjazm : ) . Jestem facetem raczej mało rozgarniętym internetowo, więc naprawdę się ucieszyłem.
Swoją drogą, jak wy wyczuwacie odpowiednie tematy w sieci ? Ale to chyba ja teraz trolluję.

Ps. Trolling to też jedna z metod połowu ryb.

Awatarmaxiu
Maciej Buchalik

22.12.2011 21:46:09,,Do tragicznego zdarzenia doszło w czasie przedświątecznego polowania w miejscowości Książęcy Las na południu Wielkopolski. 49-letni mężczyzna został trafiony przez innego myśliwego":

http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/poznan/tragiczny-final-przedswiatecznego-polowania,1,4980431,region-wiadomosc.html

Tragiczna i przykra sprawa, ale bajką jest że taki myśłiwy odróżni w locie Aythya fuligula od A.nyroca itp....

Awatar3006hc
Hubert C

23.12.2011 0:56:04valdi99
Waldek Krasowski

Zarabia koło czyli myśliwi, ale nie jest to stricte dochód do kieszeni myśliwego tylko pieniądze na zagospodarowanie łowiska(min w remizy), odszkodowania dla rolników, inwestycje w urządzenia łowieckie(ambony, paśniki), organizację życia myśliwskiego(polowania, biesiady), ale też.... edukację ekologiczną. Gdyby koła łowieckie nie sprzedawały polowań czy tusz zwierzyny to myśliwi z tych kół musieliby płacić wyższe składki, a co za tym idzie do uprawiania łowiectwa byłoby dopuszczonych jeszcze mniej ludzi ze wględu na zasobność portfela.
Jeśli chodzi o Twoją znajomość z myśliwymi to może tak trafiłeś... Też znam takich myśliwych, dla których się liczy tylko strzelanie i wóda, albo tylko wóda, a wyjazd 200km z domu na polowanie jest świetnym pretekstem do picia z kumplami.... Ale nie wszyscy tacy są. To jest jak z każdą grupą społeczną. Ta negatywna mniejszość zawsze jest bardziej widoczna i tworzy stereotypy. Podobnie jest z ekooszołomami wśród przyrodników, złodziejami wśród polskich imigrantów w Anglii, skorumpowanymi politykami itd...
Jesteś przyrodnikiem - ok. Ja też. Nawet z zawodu. Chętnie sam zapisałbym się do jakiejś organizacji przyrodniczej, żeby podziałać hobbystycznie dla przyrody, a nie tylko być "producentem desek". Mam na oku dwie, ale nie wiem, czy mnie zechcą. Wg mnie nie ma żadnych stron. Podziałów na "nas" i "ich". Albo dbasz o przyrodę i ją szanujesz, albo nie. Dyskutujmy ze sobą, ale z wzajemnym szacunkiem i uwzględnieniem swoich racji. Myśliwi często nie wiedzą, że temu czy tamtemu ptaszkowi można pomóc niewielkim nakładem kosztów. W zainteresowaniu łowieckim leżą ptaki łowne, bo na nie się poluje. Przecież jak myśliwy pomaga bażantowi, grzywaczowi, czy kaczce krzyżówce to czemu nie może się przy tym wyżywić jakiś inny ptak, na którego na codzień nawet myśliwy nie zwraca uwagi..? Otóż może. Trzeba tylko pójść do koła łowieckiego i powiedzieć "Panie, tam u was żyje ptaszus łąkarius. Jak robicie budki dla krzyżówek to zróbcie też kilka dla niego i razem je postawimy" - Tylko oczywiście takiej współpracy trzeba chcieć i to "chcenie" dotyczy zarówno kół jak i organizacji. Czyli obu "stron" - choć nie chciałem tego tak nazywać.
Lis22 pisze, że to myśliwi nazywają przyrodników tak czy owak. Ale "przyrodnicy" sami biją pianę choćby artykułami jak powyższy.... Ze wzajemnej nagonki i plucia na siebie nie będzie konsensusu. A w środowiskach mysliwskich niestety działacz jakiejkolwiek organizacji przyrodniczej jest odbierany jako osoba chcąca zniszczyć łowiectwo.. Ten stereotyp skądś się wziął(podobnie jak stereotyp myśliwego - strzelacza, pijaka, barbarzyńcy i kłusownika).


Lisie22
Niestety ciągle nie możesz zrozumieć, że wszystko musi być uzasadnione ekonomicznie. To co pisałem na forum leśnym a'propos zarobków leśników... Produkcja jest podstawą utrzymania. Jak nie będzie produkcji to nie utrzyma się usług. No bo co nas utrzyma? Giełda? Agencje reklamowe? Fryzjerzy, adwokaci i inni usługodawcy? Nie. Ci wszyscy ludzie nie zarobią pieniędzy jeśli nie będzie skąd ich brać. Krótko mówiąc jeśli nie będzie wytwarzania dóbr czyli mięsa, ropy naftowej, węgla, zbóż, desek itd...
Ochrony obszarów przyrodniczo cennych też się nie utrzyma jeśli LP nie sprzedadzą drewna na deski czy nie wydzierżawią obwodu łowieckiwgo. Zrozum to wreszcie.

23.12.2011 1:12:28" . Krótko mówiąc jeśli nie będzie wytwarzania dóbr czyli mięsa, ropy naftowej, węgla, zbóż, desek itd... "

Ale zapewne Wiesz, że mięsa produkuje się aż nadto, poza tym, dziczyzna stanowi mniej niż 1% produkcji mięsnej w naszym kraju a ponad 90% " pozyskanej " zwierzyny idzie na eksport, i to nie tylko do restauracji we Francji, w Niemczech, ale także do puszek z psim jedzeniem - pamiętam, jak jeden myśliwy żalił się, ze gdyby myśliwi polowali dla mięsa to łowiectwo by upadło a i rolnicy nie byliby zadowoleni, bo było by mniej szkód w uprawach a co za tym idzie, mniej kasy z odszkodowań.

" . Ten stereotyp skądś się wziął(podobnie jak stereotyp myśliwego - strzelacza, pijaka, barbarzyńcy i kłusownika)."

Wiesz, ów stereotyp myśliwi sami sobie wypracowali, oj, i nadal ciężko na to pracują.

" Niestety ciągle nie możesz zrozumieć, że wszystko musi być uzasadnione ekonomicznie. "

I stąd te pomysły o zarabianiu na strzelaniu wilków?, nie wszystko jest na sprzedaż i nie na wszystkim powinno się zarabiać, są pewne rzeczy, które powinny być nietykalne, a, niestety, myśliwi stali się bardzo pazerni, gdyż nie polują dla siebie, tylko dla zarobku koła łowieckiego, jak tak dalej pójdzie, to niedługo będzie się opłacać tylko zabijanie aby mieć kasę z tusz a każdy drapieżnik będzie wrogiem " gospodarki człowieka ", tylko czy o to nam chodzi?, czy tak ma wyglądać ochrona przyrody?.

23.12.2011 1:21:59Widzisz, dla mnie egzystencja dzikich zwierząt, zwłaszcza takich jak wilk, ryś, żubr nie musi być " uzasadniona ekonomicznie ", dla mnie owe zwierzęta są dobrem narodowym, naszym wspólnym dziedzictwem, nie dziedzictwem myśliwych, leśników i nawet nie ekologów, przyrodników - może to trochę porównanie na wyrost, ale to tak, jakby władze Egiptu stwierdziły, że: ' no dobra, mamy coraz mniej turystów, nie ma kasy, rozp ...my te piramidy w proch, nie będzie trzeba ich utrzymywać ' - i podobnie z innymi zabytkami, wartościowymi miejscami, budowlami - jak powtarzam, nie wszystko jest na sprzedaż i to nie grupa ponad 100 tysięcy osób powinna decydować o tym, że chce sobie postrzelać do wilka, lub sprzedawać owe ostrzały po 2500 Euro.

23.12.2011 12:15:34Lis22 - piszesz "bzdet wymyślony przez pewną część ekologów" - a gdzie o tym jeszcze czytałeś - bo jeśli nie czytałeś?

23.12.2011 12:25:50Min. tutaj: http://www.rp.pl/artykul/587103_Skora-zdarta-z-nutrii-jako-futro-ekologiczne-.html
dla mnie, pisanie że jedno naturalne futro jest ok a drugie już " be ', to obłuda i hipokryzja
poza tym, futro z hodowli i tak jest lepszej jakości niż futro ze zwierząt upolowanych a myśliwi zwykle obecnie zabijają zwierzęta futerkowe tak, aby zabić i bez troski o futro
wnerwia mnie też ta nagonka na lisa, dla niektórych myśliwych jest to " śmieć w łowisku ", niektórzy przyrodnicy też lepsi nie są i wyzywają lisy od " ścierwa ", prowadziłem konwersacje nawet z takim, który zezwoliłby myśliwym polować na objęte ochroną kuraki ( głuszec i cietrzew 0 tylko na zasadzie marchewki, aby ci jak najbardziej zmotywowani zabrali sir za bezwzględne tępienie lisa - coś mi się wydaje, że owo tępienie nie przynosi zadowalających efektów, skoro coraz łakomszym wzrokiem spoglądają na kruki, wrony, sroki, myszołowy, jastrzębie, ba, są nawet tacy, którzy strzelali by do bocianów, gdyż bociek też nie pogardzi zajączkiem.

23.12.2011 15:12:21lis22 - co ty cytujesz - czytaj "ze zrozumiem"

23.12.2011 15:43:40Tzn.?, bo nie wiem o co Ci chodzi.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

23.12.2011 23:29:213006hc
Wiesz Kolego, naprawdę staram się zrozumieć tych kochających przyrodę ołowiem ;) ale mam chyba wyjątkowego pecha, bo wciąż na trafiam na tych złych... A nie są to myśliwi z jednego koła, ani obwodu, ani nawet jednego roku, tylko paru ostatnich lat :(

24.12.2011 0:45:04Ja się zrozumieć nie staram, mi jest po prostu " kochających przyrodę ołowiem ", żal

3006hc - ja, jednak subiektywnie uważam, że przyrodników / ekologów i myśliwych dzieli przede wszystkim nie tylko ideologia ale i metody ochrony przyrody i zwierząt, dzieli także poziom wiedzy, bo, mimo wszystko, przyrodnicy są lepiej wykształceni od myśliwych, którzy chcieli by strzelać do chronionych ptaków drapieżnych a często, gęsto nie potrafią ich od siebie odróżniać
poza tym, część myśliwych ma o drugiej stronie raczej pogardliwe zdanie, jak znany Ci pewnie kolega po strzelbie z leśnego forum, który tak opisuje różnicę pomiędzy myśliwymi a ekologami:

" Myśliwi, polują bo tak chcą, mają realny wpływ na ekologię, liczebność , rozmieszczenie i skład gatunkowy zwierząt w środowisku.
Ich działalność na mocy ustawy jest chroniona prawem.
W związku z materialną odpowiedzialnością za zwierzynę są w obecnej sytuacji gospodarczej i prawnej niezbędni i niezastąpieni.
Dzięki sprawnej organizacji mającej intelektualne( własne stacje badawcze) i materialne oparcie gospodarują na olbrzymich terenach, mogąc prowadzić akcje zalesień wsiedleń, redukcji, a nawet budowy zbiorników wodnych na swoim terenie.
Są w stanie naukowo argumentować większość swoich działań
Co za tym idzie mogą sobie w dobrych humorach , rekreacyjnie polować, grając wam na nosie.
A teraz ekologiczne zielone oszołomy:
Wasza działalność mimo wielu lat prób nie jest nawet w stanie zakłócić dobrego samopoczucia myśliwych, nie macie praktycznie żadnego wpływu poza incydentalnym, ani na ekologię ani na zwierzynę ani na skład gatunkowy fauny w waszym otoczeniu.
Wasza działalność a szczególnie wszelkie akcje z reguły są sprzeczne z obowiązującym prawem. Wasze istnienie przez większość ludzi jest odbierane jako pohukiwania nieszkodliwych szaleńców, materialnie nie ma z waszej działalności żadnego pożytku.
A co za tym idzie jesteście wiecznie wkurzonymi szemrającymi po kątach, nie posiadającymi żadnej mocy sprawczej szaraczkami.
Na dodatek prawie kazdy myśliwy swoją wiedzą o ekologi zwierząt was po prostu rozkłada.
Pewnie stąd ta frustracja.

Myślistwo nie jest tanią pasją, dlatego też biorą się za nią ludzie dobrze zorganizowani, o jasno wytyczonych celach, często ustabilizowani życiowo i materialnie. Za naszymi działaniami stoją sztaby naukowców często z tytułami profesorskimi, mamy wsparcie uczelni wyższych zasilających nasze szeregi wykształconą kadrą, poparcie wśród większości pracowników LP.
Zieloni pseudoekolodzy to banda potarganych nieudaczników, z pretensjami do wszystkich i wszystkiego z nieuregulowanym życiem osobistym i często materialnymi problemami.
Chaotycznie podejmujący różne działania które następnie zarzucają nie widząc szybkich efektów. Bez poparcia zaplecza intelektualnego i materialnego.
Zle zorganizowani. :P "

http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=24031&postdays=0&postorder=asc&start=110

Awatar3006hc
Hubert C

24.12.2011 10:17:02valdi99
Czyli jednak masz pecha.

lis22
Przecież ten myśliwy napisał prawdę. Może w sposób przesadnie prowokatorski, ale jednak prawdę.

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

25.12.2011 12:05:16"Myśliwy, gdy stał się zwierzyną, przestał zachwycać swą miną".
Najwyższy czas na społeczną wersję ustawy o lasach i o łowiectwie, z czego powinien wyniknąć koniec monopolu PZŁ. Obecna organizacja łowiectwa w Polsce jest reliktem z zamierzchłego "socjalizmu" (a raczej czasów samowoli władzy) i zdecydowanie nie pasuje do naszych czasów i form własności. Już wprowadzenie weryfikacji pod kątem karalności, problemów alkoholowych oraz autentycznych wstępnych i okresowych badań lekarskich i psychologicznych dla osób ubiegających się o pozwolenie na broń palną pozwoli na wyeliminowanie znacznej części pospolitych leśnych szkodników.
A co do zaplecza intelektualnego, to znaczna część myśliwych nie powinna mieć nawet prawa jazdy (ze względu na uszkodzenie wzroku, słuchu i refleksu, czego wynikiem są liczne postrzelenia własnych kompanów na polowaniach i wypadki drogowe podczas powrotów z "łowów").

26.12.2011 18:55:18Zmarł Michał Sumiński, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, ze wielu zwykłych " Kowalskich " nie wiedziało, że ów miłośnik zwierząt ' kochał je " także " ołowiem :"

" Przez 20 lat, co poniedziałek o 16.30 w programie "Zwierzyniec" Michał Sumiński opowiadał o swoich spotkaniach z jeleniami, głuszcami, zającami. W opowieściach zamiast strzelby zawsze trzymał w ręku lornetkę. Za tę bezkrwawość podziwiali go dorośli i dzieci, a mnie całe lata korciło, by zadać pytanie: - Panie Michale, a czy czasem nie kończył pan opowieści tuż przed strzałem?
- Tak było - przyznaje Michał Sumiński. - Potem padał strzał.
Ściany pokoju w jego warszawskim mieszkaniu mówią same za siebie. Pod sufitem kilkadziesiąt poroży jeleni. Nad drzwiami główki ptaków (batalionów). Przy drzwiach dwa wilki, ustrzelone w Kraju Krasnojarskim. Na półkach wachlarze głuszców. A na suficie, bo gdzie indziej już nie ma miejsca, skóra niedźwiedzia.
- To wszystko sam upolowałem. Jestem myśliwym.
Pierwszy flower Sumiński dostał od ojca, doktora zoologii i myśliwego. Miał wtedy dziesięć lat. Polował nim na ptaki w rodzinnym majątku Leśniewo w Ciechanowskiem.
- Jeśli chodzi o ptaki, to wolno było mi polować na sroki, wrony, gawrony i tzw. grubodzioby: wróble, śmieciuchy. Nie wolno mi było polować na ptaki śpiewające. Pierwsza poważna upolowana zwierzyna to był oczywiście zając.
Do telewizji trafił przypadkiem."

ja akurat nie rozumiem, jak można być myśliwym i miłośnikiem zwierząt, przyrody w jednym, lub myśliwym i weterynarzem.

26.12.2011 18:55:18Zmarł Michał Sumiński, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, ze wielu zwykłych " Kowalskich " nie wiedziało, że ów miłośnik zwierząt ' kochał je " także " ołowiem :"

" Przez 20 lat, co poniedziałek o 16.30 w programie "Zwierzyniec" Michał Sumiński opowiadał o swoich spotkaniach z jeleniami, głuszcami, zającami. W opowieściach zamiast strzelby zawsze trzymał w ręku lornetkę. Za tę bezkrwawość podziwiali go dorośli i dzieci, a mnie całe lata korciło, by zadać pytanie: - Panie Michale, a czy czasem nie kończył pan opowieści tuż przed strzałem?
- Tak było - przyznaje Michał Sumiński. - Potem padał strzał.
Ściany pokoju w jego warszawskim mieszkaniu mówią same za siebie. Pod sufitem kilkadziesiąt poroży jeleni. Nad drzwiami główki ptaków (batalionów). Przy drzwiach dwa wilki, ustrzelone w Kraju Krasnojarskim. Na półkach wachlarze głuszców. A na suficie, bo gdzie indziej już nie ma miejsca, skóra niedźwiedzia.
- To wszystko sam upolowałem. Jestem myśliwym.
Pierwszy flower Sumiński dostał od ojca, doktora zoologii i myśliwego. Miał wtedy dziesięć lat. Polował nim na ptaki w rodzinnym majątku Leśniewo w Ciechanowskiem.
- Jeśli chodzi o ptaki, to wolno było mi polować na sroki, wrony, gawrony i tzw. grubodzioby: wróble, śmieciuchy. Nie wolno mi było polować na ptaki śpiewające. Pierwsza poważna upolowana zwierzyna to był oczywiście zając.
Do telewizji trafił przypadkiem."

ja akurat nie rozumiem, jak można być myśliwym i miłośnikiem zwierząt, przyrody w jednym, lub myśliwym i weterynarzem.

Awatar3006hc
Hubert C

26.12.2011 22:44:45Przemko

Od czasów prawicowego Władysława Szafera cała ochrona przyrody ma rodowód lewicowy(greenpeace, wwf, itp) więc lewicowość PZŁ nie powinna Ci przeszkadzać.. ;)

lis22

To Ty nie rozumiesz jak można być weterynarzem/leśnikiem i myśliwym. Wierz mi, że właśnie weterynarze i leśnicy to dwie największe grupy zawodowe w PZŁ. I co? Są wg Ciebie wrogami przyrody? Czy to dla Ciebie zbyt skomplikowane? Kocham przyrodę i zwierzęta, dbam o nie i sobie na nie poluję. Co w tym dziwnego? Wg Twojego toku rozumowania rolnik jest wrogiem świń i krów...

26.12.2011 23:14:29" To Ty nie rozumiesz jak można być weterynarzem/leśnikiem i myśliwym. Wierz mi, że właśnie weterynarze i leśnicy to dwie największe grupy zawodowe w PZŁ. I co? Są wg Ciebie wrogami przyrody? "

Widzisz, w przypadku weterynarza to trochę tak, jakby lekarz po godzinach dorabiał sobie jako terrorysta, bandyta, etc.i strzelał do swoich przyszłych pacjentów
przynajmniej ja tak to widzę

" Kocham przyrodę i zwierzęta, dbam o nie i sobie na nie poluję. Co w tym dziwnego? "

Myśliwi sami mi pisali, ze oni nie kochają zwierząt ( zwierzęta kochają tylko zoofile ), oni kochają polować na zwierzęta, a jak pisał mi cytowany już myśliwy; " polowanie bez strzelania i zabijania jest jak seks bez orgazmu " ;)

" Wg Twojego toku rozumowania rolnik jest wrogiem świń i krów... "

Normalny rolnik jest " miłośnikiem " świń i krów ... na talerzu ;)
rolnik, który hoduje przemysłowo zwierzęta, jest raczej miłośnikiem mamony, niż zwierząt.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

29.12.2011 17:18:44> Zieloni pseudoekolodzy to banda potarganych nieudaczników, z pretensjami do
> wszystkich i wszystkiego z nieuregulowanym życiem osobistym i często
> materialnymi problemami [...]

I ta właśnie banda nieudaczników zdelegalizuje myślistwo w wykonaniu "ludzi dobrze zorganizowanych, o jasno wytyczonych celach, często ustabilizowani życiowo i materialnie." W Wielkiej Brytanii już się to udało :-P

PS
Za Hiroshimą i Nagasaki też stały sztaby naukowców, często z tytułami profesorskimi.

29.12.2011 17:50:13Z tą Wielką Brytanią to bym tak się nie chwalił, bo tam do niedawna polowano z psami na drapieżniki i zające, nadal truje się i gazuje ssaki drapieżne a dzieci mogą polować, min. na ptaki drapieżne.

Awatartomasikiwona
iwona tomasik

29.12.2011 22:16:01witam !

piszę drugi raz, ponieważ poprzedniego wpisu nie widzę - więc jeszcze raz :)

Odnoszac się do powyzszych wpisów na temat braku ornitologicznej i ekologicznej (na odpowiednim poziomie) edukacji dzieci i młodzieży chciałabym zaproponować i zaprosić do współpracy z moją szkołą (ZKPiG nr 17 w Gdańsku) ornitologów z okolic Trójmiasta chcących nieść kaganek oświaty :) Oczywiście - rozumiem, że nie są Państwo zainteresowani wolontariatem :) więc ustalmy stawkę od jakiej możemy rozmawiać
w związku z przeprowadzonym wykładem/lub ich cyklem lub też zajęciami w terenie w sposób bardziej lub mniej regularny. tomasik-iwona@wp.pl - zainteresowanych zapraszam do dalszej rozmowy

pozdrawiam, wszystkiego dobrego w Nowym 2012 Roku!

30.12.2011 13:06:36@Waldek Krasowski

"I ta właśnie banda nieudaczników zdelegalizuje myślistwo w wykonaniu "ludzi dobrze zorganizowanych, o jasno wytyczonych celach, często ustabilizowani życiowo i materialnie." W Wielkiej Brytanii już się to udało :-P"

Jak ktos trafnie powyzej zauwazyl cos sie Panu pop....lilo. Z tym Albionem.
Cos podobnego "udalo sie" w Polsce juz w 1927 roku.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

30.12.2011 15:26:35@randrzej
Chodziło mi o polowania z psami i na lisy, ale też jelenie etc. Szczegóły tu
http://en.wikipedia.org/wiki/Hunting_Act_2004

@lis22
A co ma piernik do wiatraka..? Tzn. te trutki etc? Rzecz w tym, że pod naciskiem "bandy nieudaczników" odebrano tym "majętnym i dobrze zorganizowanym" myśliwym znaczną część ich okrutnej rozrywki.

31.12.2011 13:37:10@Pan Waldek Krasowski

"Chodziło mi o polowania z psami i na lisy, ale też jelenie etc. Szczegóły tu
http://en.wikipedia.org/wiki/Hunting_Act_2004 "

Jakie jelenie ? Znowu sie Panu cos pop....lilo.

"Rzecz w tym, że pod naciskiem "bandy nieudaczników" odebrano tym "majętnym i dobrze zorganizowanym" myśliwym znaczną część ich okrutnej rozrywki."

No..no ....no......troche wiecej szacunku .

"Thanks to Hitler, hunting with hounds is still verboten "

To sam Führer przeciez zainicjowal ........



31.12.2011 15:09:40[b]Valdi99[/b] - prawda jest taka, ze nic nie jest dane na zawsze, a w UK wiele zależy od tego, kto, jaka frakcja polityczna jest właśnie u władzy - o ile dobrze pamiętam, ta konserwatywna część Brytyjskich polityków już zapowiedziała, że w przypadku powrotu do władzy stare zwyczaje powrócą, bo przecież polowania " par force " to wielowiekowa tradycja

Warto poczytać sobie ten temat na łowieckim:
http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=385298&t=385298

pan Wojciechus twierdzi, że aby uratować zajączka, trzeba zacząć strzelać do krukowatych i innych ptaków drapieżnych - fragment:

" Jeśli jesteśmy już przy krukowatych... Niedawno pojawiły się wyniki badań szwajcarskiego studenta, który zaprezentował metodykę badań wpływu lokalnych drapieżników na zajączki w ramach pracy dyplomowej:

Cyt.: „A.Fernex - ow student - uzywa do tego prostych atrap o wadze dwudniowego zajaca tj. ok 180 gram. Atrapy wypelnione sa czym sw rodzaju "kielbaski" i owiniete w brazowe serwetki. Atrapy - zapachowo - "testowane" byly przez pasa mysliwskiego - wykladano tylko takie, ktorych ow nie znalazl (pod wiatr) gdy odleglosc od atrapy byla wieksza
niz 1 metr.

W okresie miedzy kwietniem i czerwcem student wylozyl 170 takich atrap - wykladanie atrap i ustawianie kamery odbywalo sie w nocy ( zeby nie zwracac uwagi krukowatych ), przy pomocy widocznego na zdjeciu wysiegnika, bez dotykania golymi rekami spreparowanych atrap.

Celem eksperymentu bylo zarowno ustalenie udzialu poszczegolnych gatunkow predatorow, jak i struktur polnych, w ktorych "imitowane" mlode zajace byly czesciej znajdywane przez drapiezniki. Do kontroli uzyte bylo kilkanascie kamer na podczerwien ( taniocha - z najnizszej polki cenowej). Kontrola odbywala sie po trzech dniach - za "znaleziona" uznawano atrape, ktora zostala przesunieta/poruszona, zniknela, badz ujety na zdjeciu drapieznik zblizyl sie do niej na odleglosc mniejsza niz 1 metr. Ze 170 atrap znalezione przez predatorow zostalo 98, w 32 wypadkach kamery
zawiodly. Z ujetych kamera "sprawcow" 43,9 % stanowia krukowate - wrony, 19,7 % koty domowe , w 18 % psy, 9, 1 % lisy, poza tym reprezentowane byl borsuk, kania czarna i kuna kamionka.

Taki a nie inny sklad/udzial poszczegolnych predatorow jest wynikiem lokalnych uwarunkowan i przeprowadzenie takiego lub podobnego eksperymentu daloby zapewne inne wyniki w innych warunkach odzwierciedlajac miejscowa
specyfike."
warto zdać sobie sprawę, że krzyczący nawiedzeni są silni medialnie, lecz słabi merytorycznie i słabi w terenie. Należałoby to wykorzystać. Zaś medialnie uczyć się od nich. TVN i GW to nie cała Polska. Są inne media i z naszego punktu widzenia – grzechem byłoby z nich nie skorzystać. ;) "

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

1.01.2012 22:53:24@randrzej
Kolega zna j. ang. i przy tym kłopotów ze wzrokiem nie ma..? Na wszelki wypaek zacytuję: "particularly fox hunting, but also the hunting of DEER".
PS
Na szacunek trzeba czymś sobie zasłużyć, a demagogia z przywoływaniem Hitlera nie wzbudza go we mnie.

@lis22
Pewnie że nic nie jest dane na zawsze. Wliczając w to przywileje myśliwych.

2.01.2012 1:24:29@Waldek Krasowski

"Kolega zna j. ang. i przy tym kłopotów ze wzrokiem nie ma..? Na wszelki wypaek zacytuję: "particularly fox hunting, but also the hunting of DEER". "

Wiecie co ? Panowie Ekologisci ? Dajcie se lepiej spokoj z tom edukacjom niewinnej
dziatwy.
W narodzie jest dosyc obywateli przekonanych ze sarna europejska - Roe DEER - jest malzonka jelenia szlachetnego Red DEER. Bez takich wykladowcow jak Waldek Krasowski tez. Wierzacy najwyrazniej w zaszczuwanie jeleni w Anglii i gdzie
indziej na smierc. Pod postacia saren. To na marginesie.

A postac Adolfa Hitlera w tym kontekscie nie jest zadna demagogia. Polowania
tego typu zabronil wlasnie Führer jednym podpisem, bez ogladania nie
na protesty arystokracji , ktora w 1935 roku rownie glosno jak wspolczesni lordowie oponowala przeciw zakazowi polowan z pieskami.

Na szacunek trzeba sobie zasluzyc..........odrobina wiedzy na przyklad. na temat,
tego co sie chce wciskac bachorom tez.

Ale w sumie tego rodzaju popisy jak Pana Waldka tez maja dobra strone.
Wystarczy slownik jezyka angielskiego, zeby wykazac ze Pan Ekologista pie...y
glupoty.

Tak trzymac i nie popuszczac.

Z najlepszymi zyczeniami noworocznymi.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

2.01.2012 12:50:07@randrzej
- w treści "Hunting Act 2004"
http://www.legislation.gov.uk/ukpga/2004/37/pdfs/ukpga_20040037_en.pdf
nie znalazłem słowa o sarnie (roe-deer), a tylko ANY DEER. A jeśli przeoczyłem - proszę wskazać, chyba że pan z premedytacją p..li swoje głupoty!

2.01.2012 14:46:34@Waldek Krasowski

Alez naturalnie robie to z premedytacja.

Pozwole sobie jeszcze raz przytoczyc wypowiedz oswieconego ekologisty:


"Chodziło mi o polowania z psami i na lisy, ale też jelenie etc. Szczegóły tu
http://en.wikipedia.org/wiki/Hunting_Act_2004 "


Zakaz dotyczy zaszczuwania zwierzat - przede wszystkim lisow i zajecy. Przede
wszystkim mniejszych - jelenia o ktorego tutaj chodzi sfora moze
osaczyc i przytrzymac do czasu kiedy morderca w zielonym kapelusiku z piorkiem
go zastrzeli.....Co jest zupelnie legalnym. Z sarna to wyglada odrobine inaczej.....
o ile sie wie, ze owa nie jest malzonka jelenia.....


A polowanie z pasmi na lisy i inne jelenie jest w W. Brytanii jak najbardziej legalne.
Czy to w formie norowania czy uzycia gonczych lub plochaczy.
Gdzie indziej - rowniez w Polsce - tez.

Notabene w GB poluje sie nadal ze sfora na lisy - zupelnie legalnie. Jako alibi
sluzy orzel. Sfora pelni role plochaczy - ktorym czesto zdarzaja sie wypadki przy pracy.
Kazdy jest/byl meldowany skrupulanie na policje, ktora ostatrnio przestala sie
tym zajmowac.

Tak to wyglada ten Panski "sukces" nieudacznikow w praktyce.

Dalszych takich sukcesow w dziele naprawy tego padolu zyczac.

2.01.2012 14:50:32Widzę tylko jedno rozwiązanie problemu ;)

http://www.piotrskarga.pl/ps,6326,2,0,1,I,informacje.html

może trochę więcej procent , a natura się szybko odbuduje ;)

To tak że tak powiem na wesoło ...

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

3.01.2012 11:56:20Autor tego artykuły, który podlinkowałeś to albo jakiś żartowniś albo niebezpieczny wariat.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

3.01.2012 21:31:32To ja może przytoczę 2 fakty dot. leśników i myśliwych, żeby nie było że mam pecha, albo jestem uprzedzony...
1) Lasy Państwowe wycinają rocznie ok. 30-35 mln metrów sześciennych drewna i mają z tego przychód na poziomie ok. 6 mld złotych. Przy czym zyskami nie dzielą się z budżetem, choć gospodarują na mieniu skarbu państwa... (A. Wajrak, Wyborcza)
2) I komentarz dot. zabicia 2 polskich wilków przez myśliwych, na polowaniu dewizowym: "Sytuacja, do której doszło w Głusku, mogłaby więc świadczyć, że drapieżniki nie zachowują ostrożności." (Łowiec Polski, styczeń, 2012). No i mamy winnych - nie belgijscy myśliwi, tylko gapowate wilki bezczelnie weszły w tor lotu pocisków...

3.01.2012 22:02:49" No i mamy winnych - nie belgijscy myśliwi, tylko gapowate wilki bezczelnie weszły w tor lotu pocisków... "

Argumentacja myśliwych jest taka, ze my / Polska / niepotrzebnie chronimy wilki ( i inne gatunki, też ) a sąsiedzi ( Słowacy ) na nie legalnie polują, także na nasze wilki, bo zwierzęta przecież nie znają granic, a jak pisał 3006hc, wilki mogłyby na siebie zarobić poprzez komercyjne odstrzały za grubą kasę, podobnie zresztą można by zarabiać na niedźwiedziach, gdyż na nie też polują Słowacy, także na nasze miśki
ciekawy tekst o pułapkach na niedźwiedzie we Francji:
http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-barbarzynskie-pulapki-na-niedzwiedzie-we-francuskich,nId,424749
na leśnym forum dowiedziałem się, że i u nas sytuacja podąża w tym samym kierunku, gdyż " ekooszołomy ' wolą chronić wilka, rysia, bobra, łosia, kruka, jastrzębia, itp, itd., zamiast " chronić biotop dla homo sapiens ".

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

4.01.2012 11:14:03@Waldek Krasowski ale o co chodzi z tymi lasami? To nie wiesz z czego są zrobione np. twoje meble i jeszcze parę innych "drobiazgów". Skąd niby biorą drewno polskie tartaki? Wiesz ile ludzi tam pracuje? Wolałbyś, żebyśmy sprowadzali drewno z zagranicy czy jak?
A te wilki, to strzelono nielegalnie, przez pomyłkę czy coś? Bo też nie rozumiem.

4.01.2012 11:57:53" A te wilki, to strzelono nielegalnie, przez pomyłkę czy coś? Bo też nie rozumiem."

http://www.rp.pl/artykul/9132,769761-Zachodniopomorskie--Mysliwi-z-Belgii-odstrzelili-dwa-wilki.html

Jedni twierdzą że to pomyłka, inni że to celowe działanie, raczej nigdy nie dowiemy się jak było naprawdę, ale zważywszy na to, jak myśliwi traktują wilka, wszystko jest możliwe.

4.01.2012 19:10:02http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/torun/przybywa-drobnej-zwierzyny-dzieki-reintrodukcji,1,4989543,wiadomosc.html

" - Dotychczasowe działania objęły między innymi wsiedlenie 700 zajęcy szaraków, dziewięciu tysięcy kuropatw, sześciu tysięcy bażantów oraz 327 dzikich królików. "

Tak się tylko zastanawiam, czy powinno się wydawać kasę na wypuszczanie bażantów i dzikich królików?
a w kwestii edukacji:

" Koła łowieckie prowadzą też program edukacji ekologiczno-łowieckiej pod nazwą "Myśliwi Dzieciom – Dzieci Zwierzętom". Współpraca myśliwych oraz 74 szkół i przedszkoli polega na organizacji lekcji przyrodniczo-łowieckich, wycieczek terenowych i konkursów o tematyce ekologicznej dla uczniów szkół z obszarów wiejskich. "

szkoda, że takich zajęć nie prowadzą przyrodnicy.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

4.01.2012 20:30:36Z czysto przyrodniczego punktu widzenia takie wsiedlenia nie są niczym dobrym. Ale skoro nie są niezgodne z prawem, a pieniądze pochodzą raczej z kieszeni samych zainteresowanych, to nie widzę "punktu zaczepienia". Innymi słowy - technicznie nie ma się do czego przyczepić.

4.01.2012 21:57:40Tyle że później, panowie ( i panie ) " strzelacze " domagają się odstrzałów wszelkich drapieżników w obronie wsiedlanych przez siebie gatunków, których, nomem omen, nie wsiedlają po to, żeby się im przyglądać a raczej po to, aby w dalszej perspektywie je zabijać.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

5.01.2012 9:51:49Szymon - ja nie mam nic przeciwko produkcji drewna. Mam natomiast przeciwko zawłaszczaniu dobra narodowego - w postaci lasów przez LP, w postaci zwierząt przez PZŁ.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

5.01.2012 10:24:28Ale LP to, o ile mnie pamięć nie myli, firma państwowa. PZŁ chyba też działa legalnie? Jedni i drudzy są w pewnym sensie przedstawicielami państwa na danym terenie. O jakim ty zawłaszczeniu mówisz? Chciałbyś, żeby każdy mógł sobie coś strzelić w lesie bez konieczności kontaktu z PZŁ albo naciąć drzewa bez rozmowy z leśniczym? To tak jakbyś miał pretensję, że policja zawłaszczyła sobie prawo do aresztowań. Chcesz aresztować - wstąp do policji; chcesz polować - zostań myśliwym. Proste.

5.01.2012 13:57:02Temat został dostrzeżony na łowieckim:
http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=385909&t=385909

Awatar3006hc
Hubert C

6.01.2012 7:13:35valdi99
Waldek Krasowski

Już miałem Ciebie z anormalnego człowieka, ale zdaniem - "I ta właśnie banda nieudaczników zdelegalizuje myślistwo w wykonaniu "ludzi dobrze zorganizowanych, o jasno wytyczonych celach, często ustabilizowani życiowo i materialnie." W Wielkiej Brytanii już się to udało :-P" - Pokazałeś, że nie chodzi Ci o żadną ochronę przyrody tylko o zdelegalizowanie myślistwa. Obsesyjna, chorobliwa nienawiść do myśliwych przysłania niektórym "przyrodnikom" cel jakim jest dobro przyrody. Co tam, niech głuszec wyginie, ważne, że sie pozbyliśmy myśliwych... To jest Twój punkt widzenia?
Póki co to myśliwi płacą za dzierżawę obwodów i płacą odszkodowania. Chcesz sobie robić skansen naturalnej naturalności? To go sobie wydzierżaw i opłać.

Ps. Co do LP to popłynąłeś... BP, Orlen, KGHM, Shell, Też eksloatują dobra narodowe. Porównaj pensję leśnika z górnikiem czy nafciarzem....

Szymon_Sz
Trudno dyskutować z kimś kto nie chce. Komuniści też upierali się, że gospodarka centralnie sterowana jest lepsza od rynkowej. Efekt tego był taki, że wszystkie gospodarki, których się dotknęli upadły. Podobnie jest z "ekologami", zrezygnujmy z łowiectwa, rybactwa, leśnictwa, rolnictwa, górnictwa, przemysłu naftowego i wszelkich technologii - przecież to wszystko zabuża naturalne procesy w przyrodzie... Tylko z czego będziemy żyć jak jest nas 6 miliardów? Z agencji reklamowych, kancelarii adwokackich i biur podatkowych?

6.01.2012 12:14:403006hc: nie Jesteś " święty ", to Ty postulujesz o zarabianie na zabijaniu wilków, to Ty popierasz wierutne bzdury, które o ekologach pisał Twój " kolega po strzelbie " z leśnego forum, więc nie rób z siebie ofiary
to, że jest nas sześć miliardów nie oznacza, że mamy dewastować środowisko naturalne wokół siebie, ja jestem zdania, że nadchodzi epoka ograniczania się człowieka, a nie gospodarki rabunkowej, surowce, mimo ze niektóre są odnawialne to nie będą istniały bez końca, dotyczy to zwłaszcza wydobycia ropy naftowej i węgla, w końcu będziemy zmuszeni przejść na inne źródła energii, inne rodzaje paliw, jest to raczej nieuniknione.

6.01.2012 16:26:59Zajmijmy się może ptactwem, skoro jesteśmy na stronie poświęconej ptakom
wielokrotnie pytałem myśliwych o sens polowania na kaczki, gęsi, słonki, bażanty, kuropatwy, itp. - wszak z głodu nie padną a i większość ptaków szkód nie powoduje
odpowiedź jest, m.w. taka:
myśliwi nie polują po to, aby niwelować szkody
myśliwy, zabijając bażanta, kuropatwę, słonkę, kaczkę, gęś, " ratuje życie kurczakowi " w sklepie - co, moim zdaniem jest brednią
i chyba najistotniejsza część: myśliwy chce czerpać pełną garścią z przyrody i z jej darów, więc nie może się ograniczać, gdyż łowiectwo polega na korzystaniu ze wszystkiego, co oferuje nam matka natura, ograniczenie się w polowaniu na ptaki byłoby ograniczeniem się tylko do jednego zmysłu, np. oczu, a tak myśliwy korzysta z pełni zmysłów i z całego inwentarza przyrody.

6.01.2012 16:51:01Swiete slowa.

http://www.kuron.com.pl/przepisy/art730.html

smacznego.

7.01.2012 15:01:183006hc:

" Niestety jest go jeszcze na tyle dużo, że z polowań na bażanty "z klatek" ten który ujdzie z życiem z takiego "polowania" nie ma zbyt wielkich szans w starciu z lisem jak i psem czy kotem. "

http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?p=427375#427375

strzelanie do klatkowych bażantów, to jest dopiero " ekologia " pełną gębą ;)

a wracając jeszcze do polowań na ptaki, ubawiło mnie takie wyjaśnienie, że przyroda jest okrutna i taki ptak woli być " pozyskany " przez myśliwego niż z ginąć, np. w szponach jastrzębia, orła, itp. gdyż drapieżnik zjada je na żywca a myśliwy najpierw zabija a potem zjada, więc ratuje ptaki od nadmiernego cierpienia
tylko że sami myśliwi podkreślają, ze przyroda nie jest ani dobra, ani zła, nie zna litości, itp., więc skąd to wywyższanie się ponad jej prawa?.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

7.01.2012 17:52:43Ten lis22 to jednak straszny troll :)

Awatarwodnikszuwarek
Bogusław Czerwiński

7.01.2012 19:36:00za lisem22 - to wstrętna retoryka myśliwych pisac, ze myśliwy "ratuje ptaki od nadmiernego cierpienia" - a co z ptakami podziurawionymi śrutami dogorywającymi gdzies w trzcinach czy krzakach, i dalej idąc a co z zającami z odstrzelonymi nogami czy sarnami z rozerwanymi trzewiami, ktore umierają w niewyobrażalnym bólu. Mało jest postrzelonych przez "myśliwych" zwierząt, które nie są przez nich odnajdywane? Szczególnie dotyczy to ptaków wodnych.

Awatarwodnikszuwarek
Bogusław Czerwiński

7.01.2012 19:45:01"Nosił wilk razy kilka..."
http://www.youtube.com/watch?v=XjBVg0oNgVk&feature=youtu.be

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

7.01.2012 20:22:09A mało jest potrąconych przez samochody, pogryzionych przez psy, zdychających z głodu, chorób, urazów...
Taka trochę logika przedszkolaka. Nikt celowo nie rani zwierzyny, ani nie wjeżdża w nią samochodem. Założenie jest zupełnie inne. A jednak się zdarza. W życiu nie ma lekko. Trzeba być komunistą, żeby tego nie rozumieć ;)
Jeśli chodzi o film, to też pudło, bo ten biedak nie jest myśliwym :)

Zające z odstrzelonymi nogami? Chciałbym to zobaczyć.

Awatarwodnikszuwarek
Bogusław Czerwiński

7.01.2012 20:53:07Oj, zdarza sie, zdarza. W ub roku jeden taki..."myśliwy" zastrzelił na polowaniu swoją żonę. Ja mam nadzieję, że nigdy nie zobaczę zająca z odstrzeloną nogą, no ale Panu Szymonowi może taki widok będzie dany skoro chciałby, ale mu nie życzę.
Cytat: "jeśli zając jeszcze kicał, próbowaliśmy go łapać. Niekiedy, chociaż miał odstrzeloną tylną nogę albo tylko krwawił, biegł po strzale jeszcze kawałek i chował się gdzieś w rowie..." Cytat pochodzi z książki "Farba znaczy krew".

7.01.2012 20:54:17Szymon_Sz: ja po prostu nie lubię hipokryzji i obłudy, a twierdzenie, że myśliwy, zabijając ptaka ratuje go przed " cierpieniem ", czyli przed śmiercią " z ręki " drapieżnika, jest przykładem obłudy i hipokryzji najwyższych lotów
idąc dalej tym tokiem rozumowania, aby z życia zwierząt wyeliminować cierpienie należałoby wybić wszelkie drapieżniki, wtedy już tylko myśliwy mógłby " ratować " roślinożerców i ptaki od " cierpienia ", zapewne wtedy sprawcą cierpienia byłby sam " ratujący ' i inni ludzie: wypadki, kolizje, kłusownictwo, itp.
Przyroda jest, jaka jest, pamiętam takie stwierdzenie, że zwierzęta nie " zabijają " w zrozumieniu tego czynu takim, jak go rozumie człowiek, dla nich odbieranie życia jest częścią tego życia, cyklem, odnową, coś ginie, coś się odradza, coś się kończy i coś się zaczyna - " zabijanie " pojawia się wtedy, gdy jest spersonalizowane, gdy towarzyszy mu poczucie odrębności, własnego " ja " oraz związane z tym intencje, uczucia, satysfakcja, duma, przyjemność, radość, nienawiść, itp., zwierzęta nie zabijają w ten sposób, choć są gatunki zdolne do takich uczuć, ale zwykłe zabijanie w relacji: drapieżnik - ofiara, nie ma takich cech.

Mój rozmówca twierdzi jeszcze, odnosząc się do potrzeby zabijania ptaków, ze wegetarianie niszczą przyrodę żeby mieć co jeść, natomiast myśliwy potrzebuje zdrowego, zróżnicowanego środowiska i tylko on dba o ową różnorodność, czerpie z niej, z jej bogactw i właśnie dlatego myśliwi chcą polować na maksymalnie dużą liczbę gatunków, w tym ptaków, żeby czerpać z różnorodności przyrody - dla mnie to trochę pokrętne, ale ja nie myślę w ten sposób, jest mi to obce, ja wolę się jednak ograniczać, niż brać coś, co nie jest mi potrzebne.

" A mało jest potrąconych przez samochody, pogryzionych przez psy, zdychających z głodu, chorób, urazów...
Taka trochę logika przedszkolaka. Nikt celowo nie rani zwierzyny, ani nie wjeżdża w nią samochodem. Założenie jest zupełnie inne. A jednak się zdarza. W życiu nie ma lekko. Trzeba być komunistą, żeby tego nie rozumieć ;) "

Widzisz, kierowca nie ma zamiaru potrącenia zwierzęcia, odebrania mu życia, a myśliwy już tak - kierowca rani i zabija nieświadomie, myśliwy robi to z pełną świadomością i odpowiedzialnością za swoje czyny, bo ranienie zwierząt jest wliczone w polowanie, tak jak upadki są wliczone w karierę skoczka a śmierć wkalkulowana jest w karierę rajdowca, zawodnika F1, itp.
drapieżnika, kierowcę i myśliwego różni jedno: motywacja.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

7.01.2012 21:41:31@wodnikszuwarek
Proponuje zacząć czytać książki dla dorosłych pisane przez nieco poważniejszych autorów. Jak sobie wyobrażasz odstrzelenie nogi zającowi? Strzelałeś kiedyś do z broni śrutowej?
Nawet z tego cytatu wynika, że zając, któremu po trafieniu coś "odpadło" daleko nie ucieknie więc nie opowiadaj bajek, że po polskich lasach i polach biegają zające z odstrzelonymi nogami bo to jest dość makabryczny żart.

Awatartadekptaku
Piotr Tadek Tadeusz

8.01.2012 9:34:25a ja tak sie zaczytalem ze mi poranny wypad w teren przepadl. Coz bedzie poludniowy. Panowie i Panie, zamiast zywic postami internetowych trolow ktorych tu 4rech widze , zajmijcie sie moze merytoryczna dyskusja o Antkowym artykule. Tak jak na poczatku sie to zaczynalo pod jego textem. Byc moze i ja dorzuce tu swoje piec groszy w pozniejszym terminie. Bo jak czytam niektore wypociny to mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera, a jestem i lesnikiem, i przyrodnikiem i nawet niedoszlym bylym mysliwym. W sumie wedkarzem tez...

8.01.2012 13:25:23Tedekptaku - jak, Twoim zdaniem wygląda ów " internetowy troll "?, czy jest nim każda osoba o innych poglądach?
temat dotyczy, min. edukacji, ja wychodzę z założenia, ze o polskiej przyrodzie, o naszych zwierzętach powinni się wypowiadać wszyscy, którym na nich zależy, niezależnie od wykształcenia, zawodu, itp. z Twojej wypowiedzi wnioskuję, ze głos zabierać powinni tylko przyrodnicy, ornitolodzy, itp. a przecież staracie się wyjść z ową edukacją do zwyczajnych " Kowalskich ", myślę, że ograniczanie liczby dyskutantów do wąskiego grona przyrodników & ornitologów nie wpisuje się w ową chęć edukacji mas, nie popełniajcie błędów i nie hermetyzujcie swojego środowiska na zasadzie: my jesteśmy najlepsi, najmądrzejsi a reszta się nie liczy, nie popadajcie w pychę.
Pozdrawiam wszystkich.

8.01.2012 14:59:33Od ponad pięciu lat prowadzę konwersację 9 choć coraz rzadziej ) na forach przyrodniczych i jednym i leśno-łowieckim i mam już pewne spostrzeżenia:

oba środowiska ( przyrodnicze i leśno-myśliwskie ) są zhermetyzowane, zamknięte, ale w trochę inny sposób:

myśliwi i leśnicy są głusi na jakąkolwiek krytykę i dyskusję, jeżeli masz inne zdanie, inne poglądy na temat ochrony przyrody, to najpierw zarzucają cię " koronnymi argumentami " ( dokarmianie, ochrona, brak drapieżników, zabijanie drapieżników, hodowla, itp. itd. 0 a gdy argumenty się skończą to zaczyna się " personalka " i inwektywy

przyrodnicy są zamknięci w inny sposób, odnoszę wrażenie, że na forum typu: przyroda czy bocian, jest przerost merytoryki, technicznych aspektów nad normalną dyskusją z ludźmi spoza przyrodniczego środowiska, każdy kto nie przeczytał dziesiątek opracowań naukowych, nie ma dyplomu, studiów, jest traktowany z góry, myślę, że takie podejście nie zachęca młodych ludzi, zwykłych obywateli do konwersacji, do interesowania się tematyką nie tylko ochrony przyrody, co przyrody w ogóle, skoro już na starcie dowiadują się, że ich głos niewiele znaczy w tej dyskusji, ze nie mają prawa w niej uczestniczyć
i tak, jak myśliwi gardzą mieszkańcami miast i ich wkładem w dyskusję, tak, odnoszę wrażenie, przyrodnicy z pewną wyższością odnoszą się do ludzi spoza swojego środowiska, ludzi bez wykształcenia, studiów, itp.
moim zdaniem, jeżeli przyrodnicy, ornitolodzy, itp. chcą wychodzić do ludzi z edukacją przyrodniczą, to powinni być bardziej otwarci, przystępni i powinni posługiwać się bardziej zrozumiałym, bardziej przystępnym językiem, powinni zachęcać do interesowania się przyrodą, a nie zniechęcać.

Awatar3006hc
Hubert C

8.01.2012 19:33:06wodnikszuwarek

Piszesz - "Niekiedy, chociaż miał odstrzeloną tylną nogę albo tylko krwawił, biegł po strzale jeszcze kawałek i chował się gdzieś w rowie..." Cytat pochodzi z książki "Farba znaczy krew"".
Wyjaśnij mi proszę jak możliwe jest na polowaniu odstrzelenie nogi zającowi??? Bo przyznam, że to dość ciekawa teoria...


lis22
A nie pomyślałeś kiedyś, że to może w Tobie tkwi problem jakim są Twoje relacje z myślywymi, leśnikami i innymi przyrodnikami?

tadekptaku
Też jestem leśnikiem, przyrodnikiem, myśliwym, ex wędkarzem, do tego jeszcze jestem biologiem. Może moje wypowiedzi są czasem skrajne i prowokacyjne, ale jak mam dyskutować z kimś kto chce coś zniszczyć za wszelką cenę? Niektórzy ludzie pałają obsesyjną nienawiścią do myśliwych, często są to ludzie dla których przyroda kończy się na żywopłocie przed domem, a w lesie nie rozróżniają sosny od brzozy. Za to chętnie pozbawiliby myśliwych możliwości polowania. A, że przez to jakiś gatunek miałby gorzej, lub całkiem by wyginął... Trudno, nie przystosował się do zmian cywilizacyjnych.... A myślistwo to przecież nic nadzwyczajnego, hobby jak każde inne. Natomiast w przypadku gospodarki łowieckiej pasują słowa "jak dbasz - tak masz" i chociaż przez to warto czasem wykazać trochę więcej szacunku dla ludzi, którzy pracują społecznie w łowisku, żeby mieć na co polować i żeby zwierzyna czuła się w nim dobrze. Z gospodarki łowieckie, jeśli jest mądrze prowadzona są same plusy.

Przykład - Jacyś nasi zieloni pisali petycję do Włoch o wstrzymanie odstrzału bodaj drozdów, kosów i innych tego typu ptaszków z uzasadnieniem, że ptaszki gniazdują u nas, potem lecą do Włoch, gdzie są obiektem polowań. Oczywiście Włosi to olali i dalej za darmo walą do naszych drozdów. Dlaczego nikt z "zielonych" nie wpadł na pomysł zarządania odszkodowania od Włoch za strzelone ptaki, za które postawionoby ptakom np budki lęgowe? Myślę, że Włoscy myśliwi by chętnie zapłacili, żeby w przyszłosci mieć więcej ptaków do odstrzału. - Na tym właśnie polega gospodarka.

8.01.2012 19:48:063006hc:

" Niektórzy ludzie pałają obsesyjną nienawiścią do myśliwych, często są to ludzie dla których przyroda kończy się na żywopłocie przed domem, a w lesie nie rozróżniają sosny od brzozy. "

Widzisz, myśliwi często zasłużyli sobie na ową " nienawiść ", zresztą, sami myśliwi pałają nienawiścią do wszystkich tych, którzy myślą inaczej niż oni a dla części z myśliwych przyroda kończy się na gatunkach łownych, dokarmianiu i na " pozyskiwaniu ".

" Za to chętnie pozbawiliby myśliwych możliwości polowania. A, że przez to jakiś gatunek miałby gorzej, lub całkiem by wyginął... Trudno, nie przystosował się do zmian cywilizacyjnych.... "

Powiedz to głuszcom, cietrzewiom, zającom, wilkom, oraz tym gatunkom, których populacje powoli się odbudowują dzięki nie strzelaniu doń - łoś, bóbr.

" chociaż przez to warto czasem wykazać trochę więcej szacunku dla ludzi, którzy pracują społecznie w łowisku, żeby mieć na co polować i żeby zwierzyna czuła się w nim dobrze. '

Ubawiłem się setnie, zwłaszcza z owej " pracy społecznej "
ta wasza " praca społeczna " nie ma nic wspólnego z określeniem " społeczny ", myśliwi nie robią niczego bezinteresownie, wszystkiemu przyświeca cel o którym Sam piszesz: " jak dbasz, tak masz ', nie ma tu ani kszty bezinteresowności, jest tylko dbanie o własny interes, to tak, jakby ornitolog, przyrodnik za stawianie budek i inne prace zabierał sobie kilka ptaszków do domu.

" Przykład - Jacyś nasi zieloni pisali petycję do Włoch o wstrzymanie odstrzału bodaj drozdów, kosów i innych tego typu ptaszków z uzasadnieniem, że ptaszki gniazdują u nas, potem lecą do Włoch, gdzie są obiektem polowań. Oczywiście Włosi to olali i dalej za darmo walą do naszych drozdów. Dlaczego nikt z "zielonych" nie wpadł na pomysł zarządania odszkodowania od Włoch za strzelone ptaki, za które postawionoby ptakom np budki lęgowe? Myślę, że Włoscy myśliwi by chętnie zapłacili, żeby w przyszłosci mieć więcej ptaków do odstrzału. - Na tym właśnie polega gospodarka. "

A pomyślałeś o tym, że naszym przyrodnikom, ornitologom, czy jak wolisz - " zielonym ", nie zależy nas tym, żeby włoscy myśliwi mieli do czego strzelać?, jaki mieliby w tym interes?.

8.01.2012 20:33:44Jeszcze w kwestii niechęci do myśliwych - tekst być może stary, ale przesłanie aktualne:

" Rodzą się zasadnicze pytania: czy według redaktorów naczelnego organu PZŁ istotnym elementem łowiectwa jest „nastrzelanie się”, „zdmuchiwanie” i „kropienie” do „cholernych” lub „przeklętych” zwierząt? W jakim celu pielęgnują takie postawy wśród swoich członków? Czy ekstaza odczuwana przy zabijaniu zwierząt i widoku „farby”, jakże często opisywana przez myśliwych w LP. ma cokolwiek wspólnego z ich umiłowaniem przyrody? "

http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2279,article,4972

czy tak zachowują się ludzie, pretendujący do miana " przyrodników " i " ekologów "?

zastanawiam się też, kto to jest tak na prawdę, w mniemaniu myśliwego " eko oszołom ", " nawiedzony ", " zielony ", itd.?
czy myśliwi wrzucają wszystkich do jednego worka, jednym mianem określając ekologów, przyrodników, ornitologów, biologów - oraz przeciwników łowiectwa i zwykłych miłośników przyrody, obrońców praw zwierząt, itp.?
czy " nawiedzonym " jest prof. Bereszyński, gdyż jest przeciwnikiem odstrzałów wilków, w przeciwieństwie do prof. Okarmy?
wydaje mi się, że myśliwi, obwiniający o całe zło " zielonych ' i " nawiedzonych ", których ja rozumiem, jako mieszkańców miast, nie zauważyli i nie rozumieją zmian zachodzących we współczesnych społeczeństwach, a o których pisze już w tym tekście sprzed szesnastu lat:

" Czy dla panów w zielonych kapelusikach, ze sztucerem u boku i psem na smyczy czas zatrzymał się w miejscu i nie dostrzegli oni zasadniczych zmian w stosunku współczesnego człowieka do istot żywych, na szczęście coraz bardziej humanitarnego? "

ludzie się zmieniają, zmienia się też ich stosunek do zwierząt oraz do " hobby ", jakim jest łowiectwo, myśliwi, nie dostrzegając tego, zatrzymali się na etapie ubiegłego stulecia.

Awatar3006hc
Hubert C

9.01.2012 13:30:41Lisie22,
wybacz, nie da się z Tobą prowadzić merytorycznej dyskusji. To tak jakby heteryk rozmawiał o prokreacji i całej jej potrzebie istnienia, a gej by mu wmawiał, że lepiej być gejem, bo nie płodząc człowieka ratujemy go przed ewentualnymi przykrościami w życiu.
Koniec mojej dyskusji w tym temacie. Ja sobie będę polował, Ty nie musisz. Ale nie wmawiaj mi, że ja też mam nie polować, bo Ty tak sobie życzysz.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

9.01.2012 13:33:35Jestem pewien, że @liss22 nie będzie ci miał tego za złe. On sobie lubi sam do siebie popisać :)

9.01.2012 13:46:433006hc; cała przyjemność po mojej stronie, jak widać, nie starcza Ci argumentów ;)
ale za to Masz dosyć kontrowersyjne pomysły, jak ten, że " wilk mógłby na siebie zarobić dzięki odstrzałom komercyjnym " i że polscy przyrodnicy, ornitolodzy powinni dbać o to, żeby włoskim myśliwym starczyło ptactwa do odstrzału.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

12.01.2012 13:32:40@ 3006hc

> zdaniem - "I ta właśnie banda nieudaczników zdelegalizuje myślistwo [...]
> Pokazałeś, że nie chodzi Ci o żadną ochronę przyrody tylko o zdelegalizowanie
> myślistwa

To Twoja nadinterpretacja. Napisałem o tej grupie w 3-ciej osobie, gdybyś użył rozumu zamiast emocji, to dostrzegłbyś że nie stawiam się w jej szeregach... Ale swoją drogą, jeśli delegalizacja myślistwa miałby dobry wpływ na ochronę przyrody - całej, nie tylko łownej - to faktycznie jestem za :P

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

12.01.2012 19:41:54I jeszcze Hubert (3006hc):

> BP, Orlen, KGHM, Shell, Też eksloatują dobra narodowe

Tak? A jakie to? Ropę naftową mamy w PL? Bo z tych co wymieniłeś, to tylko KGHM eksploatuje dobro narodowe - miedź głównie. Z tym że spółki węglowe, kopalnie etc. - odprowadzają do budżetu państwa znaczącą część swoich dochodów, a LP - nie i to m. in. nazywam zawłaszczaniem...

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

15.01.2012 16:00:30Powiem jedno - wow! żaden mój artykuł nie miał nigdy tylu komentarzy. Szkoda, że zdecydowana większość w minimalnym albo zerowym stopniu jest związana z jego zasadniczą treścią, ale to inna sprawa.

20.04.2012 12:25:21Antoni Marczewski - tak sobie czytam Twoją dysputę z myśliwymi na temat zakazu odstrzałów ptaków i nachodzą mnie pewne wątpliwości ...

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=102036&t=102036

oczywiście, jak najbardziej popieram skreślenie ptaków z listy gatunków łownych ale zdecydowanie nie popieram przerzucania się, kto ubił więcej lisów - myśliwi czy ornitolodzy?
bo chyba nie do tego sprowadza się ochrona przyrody, prawda?
oby tylko oba środowiska nie zaczęły prowadzić jakiejś niezdrowej rywalizacji
jeden z myśliwych zauważył, że:

" My jako myśliwi podniecamy sie w pewien sposób polując na kaczki a także je konsumujac zaś ornitolodzy siedzą i wypatruja czasami obrączkują i tyle "

Ty w swoim ostatnim poście piszesz:

" Przyznaję, że nie rozumiem Twojego argumentu: „Zakaz polowan na ptactwo bedzie ewidentnym sygnalem demotywujacym jedyna grupe ludzi, ktora tym problemem wzmozonej prefacji się zajmuje”. Czyli rozumiem, że odstrzał drapieżników to smutna konieczność, a tylko strzelanie do ptaków stanowi dla myśliwego przyjemność i relaks, a pozbawiony tego nie będzie już chciał strzelać do drapieżników? Rozumiem, że bez możliwości polowania na ptaki myśliwi zrezygnują z polowania na drapieżniki, tak? "

jak rozumiem, myśliwi, zamiast podniecać się strzelaniem do kaczek powinni podniecać się strzelaniem do lisów, tak?, to powinna być rozrywka?
ja chyba trochę inaczej pojmuję przyrodę i zwierzęta ... nie życzę śmierci żadnemu gatunkowi i żadnemu zwierzęciu ale też nigdy nie zabijałbym jednych gatunków w obronie drugich, dlatego też daleko mi do wszelkich organizacji ekologicznych, przyrodniczych, które, niestety, wykazują się podobną hipokryzja i obłudą co środowisko myśliwych - wydaje mi się, że oba środowiska widzą tylko czubek własnego nosa a nie dostrzegają całości.

Nie powoływałbym się na prof. Dziedzica, gdyż to On twierdzi podobnie jak myśliwi, że w razie objęcia ochroną kuropatwy i zająca, myśliwi nie będą mieli żadnych korzyści z " ochrony " tychże gatunków poprzez odstrzał drapieżników

chciałbym też zwrócić uwagę na fakt, iż skoro ornitologom i przyrodnikom tak przeszkadzają drapieżniki to może zrobiliby coś w sprawie zakazu hodowli zwierząt futerkowych z przeznaczeniem na futra w naszym kraju?
ponoć nawet do 40% norek to uciekinierzy z ferm a nasz rząd uznał, że:

" Według rządu zakaz chowu zwierząt futerkowych na futra oznaczałby likwidację ok. 31 tys. ferm, a w konsekwencji pozbawienie dochodów ok. 50 tys. osób. "

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/381204,rzad-nie-zgadza-sie-z-obywatelskim-projektem-ustawy-o-ochronie-zwierzat.html

jakoś nie widzę żeby ornitolodzy, przyrodnicy lub myśliwi robili coś w tej sprawie

tak więc, jak najbardziej popieram ideę zakazu odstrzału ptaków łownych ale nie popieram robienia tego kosztem coś za coś - czyli; zamiast strzelać do ptaków, strzelajcie sobie do " szkodników ", to jest równie pasjonujące i podniecające.

Dodaj komentarz

Dostęp do tej części strony wymaga zalogowania.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się »