
Ostatnie, zakończone niestety niepowodzeniem, próby sprostowania zawartych na jednym z portali edukacyjnych informacji przygotowanych przez myśliwych w bolesny sposób uświadomiły mi, jak bardzo my – ptasiarze i ornitolodzy – jesteśmy daleko za myśliwymi jeśli chodzi o skalę działań skierowanych do dzieci i młodzieży, które za naście lub dziesiąt lat będą podejmować kluczowe (...)
Przeglądając doniesienia o ptakach z mediów lokalnych, natrafiłem na krótką notkę o problemie z kawkami nocującymi przy jednym z bloków w Ostrołęce. Poddobne przypadki na pewno mają miejsce w wielu miejscach w Polsce i warto szukać rozwiązań, które pomogłyby zmniejszyć niedogodności spowodowane obecnością ptaków przy jednoczesnym (...)
Jakiś czas temu pisałem o dramatycznej, ale szczęśliwie zakończonej, historii pewnego brytyjskiego rybołowa. Jednak przecież nie tylko na Wyspach Brytyjskich ludzie pomagają ptakom w potrzebie. Proptasią postawą wykazał się ostatnio Piotr Babiarz z Ustki, który ruszył na pomoc zaplątanej w plastikowy worek mewie.
W Stanach Zjednoczonych skrót RDA oznacza zaleceane dzienne spożycie i odnosi się do ilości poszczególnych składników pokarmowych, jakie powinno się spożywać w ciągu doby. Rob Fergus - twórca bloga birdchaser.blogspot.com - proponuje podobny wskaźnik określający zalecaną liczbę gatunków ptaków obserwowanych każdego dnia.
Kiedy pod koniec września (2011) po listach mailowych rozeszła się wieść o szlamcu długodziobym w wielkopolskim Objezierzu, było niemal pewne, że tamtejsze stawy rybne szybko staną się miejscem pielgrzymek ptasiarzy z całej Polski. Ptak zachowywał się przez ponad 2 tygodnie wyjątkowo uprzejmie, ukazując się sporej grupie gości.
Oglądanie transmisji przekazywanych przez kamery zamontowane przy gniazdach lub w miejscach licznie odwiedzanych przez zwierzęta cieszy się w ostatnim czasie coraz większym powodzeniem. Temu tematowi poświęcono niedawno artykuł na łamach "Życia Warszawy". Rozmówcą Roberta Rybarczyka był m.in. Tomasz Mazgajski z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN.
Czy ptasiarstwo prowadzi do spaczeń umysłowych? Gdyby przeprowadzić taką sondę wśród rodzin i znajomych ptasiarzy, pewnie przynajmniej część przyznałaby, że coś jest na rzeczy. Mam ten rodzaj komfortu, że nikogo pytać nie muszę - sam ostatnio stwierdziłem u siebie zdecydowane odchylenie od normalności, a stało się to podczas oglądania serialu telewizyjnego.
Po ostatnio opisywanych w mediach historiach o lokalnych duchownych wycinających stare drzewa na cmentarzach warto opisać przypadki działań zdecydowanie pro, a nie anty, przyrodniczych.
W kategorii słowotwórstwa Anglosasi niewątpliwie zajmują miejsce w światowej czołówce. Każdy tłumacz nieraz długo musi łamać sobie głowę, aby z pomocą kilku polskich słów precyzyjnie wyjaśnić, o co chodzi w jednym angielskim. Anglista, który nie interesował się nigdy ptasiarstwem, pewnie załamałby się na widok terminu "vis mig".
W nadawanym na antenie TVP Białystok programie "Obiektyw" znalazł się materiał poświęcony azylowi dla ptaków zlokalizowanemu przy siedzibie Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi w Drozdowie.
Być może birdwatching i twitching nie są terminami, które zdążyły trafić pod polskie strzechy (nawiasem mówiąc niewiele nam już pewnie tych strzech zostało), ale znalazły swoje miejsce m.in. na blogach i to niekoniecznie typowo ptasiarskich. Ciekawy wpis poświęcony obu pojęciom udało mi się znaleźć na blogu internautki ukrywającej się pod pseudonimem "kuzynka.edyta".
Nie od dziś wiadomo, że siewkowce są grupą bardzo wrażliwą na zmiany siedliskowe oraz wiele innych czynników, dlatego wiedza o wielkości poszczególnych populacji oraz stanie siedlisk jest bardzo istotna. Jej wzbogaceniu służyć będzie uruchomiona niedawno w ramach Breeding Shorebirds Mappinag Project baza worldwaders.org.
O stworzeniu miejsca, gdzie mogłyby znaleźć pomoc ranne lub chore zwierzęta, poważnie myśli Jarosław Pająkowski - dyrektor Zespołu Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego. Jego plany relacjonuje "Gazeta Pomorska".
Nie od dzisiaj wiadomo, że Anglosasi mają hopla na punkcie dokarmiania ptaków, a stosowane przez nich karmniki potrafią przyjmować najbardziej fantazyjne formy i kształty. Dużą pomysłowością w tej materii popisał się Brytyjczyk Bill Angus, który postanowił pomóc nie tylko ptakom, ale również sąsiadom narzekającym na pędzące przez miejscowość samochody.