Planowałem dzisiaj cały wieczór poświęcić na naukę przed egzaminem z paleoekologii, jednak ile można czytać o pyłkach z wczesnego mezolitu albo o cyklach klimatyczno-edaficznych Iversena. Starając się odreagować duże porcje wiedzy trafiłem na filmik, który wprawił mnie, i pewnie nie tylko mnie, w spore zaskoczenie.
Kiedy umysł jest przemęczony treściami bardzo poważnymi, domaga się mniej poważnych. Mój został zaspokojony filmem nagranym przez francuskiego artystę Céleste'a Boursier-Mougenot. W wypełnionej zeberkami ptaszarni rozmieścił gitary elektryczne oraz inne instrumenty, a następnie nagrywał dźwięki wytwarzane wskutek różnych aktywności ptaków. Jak wynika z komentarzy pod notką opisującą ten artystyczny eksperyment, pierzaści naśladowcy Jimmy'ego Hendrixa raczej nie znaleźli wielkiego uznania wśród melomanów. Czy słusznie? Można przekonać się samemu zaglądając na tę stronę.
[Na podstawie www.deser.pl]
Antoni Marczewski
3.02.2010 10:28:01Swietna forma relaksu.
3.02.2010 16:16:44Świetne to hahaha ale sie uśmiałam jak widziałam tego brzdąca co wkłada patyka między struny :)
5.02.2010 19:40:46Ale pomysł! Tak, to z patykiem najlepsze. Mały zeberek pchał tego patyka między struny i wywoływał hałas, a wszystko razem chyba bardzo mu się podobało ...
Zabawne