Puszcza Białowieska - co dalej?

Gdyby nie spory wokół krzyża na Krakowskim Przemieściu oraz szum wokół początku kadencji nowego prezydenta, być może więcej ludzi zwróciłoby uwagę na nabierającą rozpędu akcję w obronie Puszczy Białowieskiej. Ministerstwo Środowiska zamieściło na swojej stronie informację o finiszu negocjacji z gminami puszczańskimi ws. pierwszego etapu poszerzenia Białowieskiego PN. Ogłoszenie zbiegło się w czasie ze złożeniem przez krajowe organizacje przyrodnicze skargi do Komisji Europejskiego na rząd RP, w której piętnowane są zaniedbania w ochronie ostatniego pierwotnego lasu Europy.

Samica dzięcioła białogrzbietego w zimowej Puszczy Białowieskiej fot. Mateusz Matysiak

Fot. 1: Dzięcioł białogrzbiety - jeden z ptasich symboli Puszczy Białowieskiej; na zdjęciu - samica sfotografowana w zimowej scenerii 20.12.2009 pod Białowieżą (fot. Mateusz Matysiak)

Ministerstwo się chwali

Na stronie Ministerstwa można przeczytać, że władze samorządowe otrzymały projekt rozporządzenia poszerzającego BPN o ok. 12 tys. ha. Projekt trafił do władz gmin Białowieża, Hajnówka i Narewka. Gdy rady gmin, powiatu oraz sejmik województwa podlaskiego wyrażą zgodę na poszerzenie, możliwe będzie uruchomienie pomocy finansowej dla regionu w ramach Białowieskiego Planu Rozwoju. Przewiduje on dofinansowanie w wysokości 70 mln zł na projekty prośrodowiskowe. Wdrażaniem planu w życie będzie się zajmował WFOŚiGW w Białymstoku. W przypadku kanalizacji sanitarnej Białowieski Plan Rozwoju przewiduje udzielenie samorządom 5 mln zł pożyczki na wkład własny w inwestycję współfinansowaną ze środków unijnych.

Mimo że BPR wzbudza wiele kontrowersji, a roszczeniowa postawa samorządów wielokrotnie wskazywała na fiasko negocjacji, Ministertwo chwali się uzyskanym rozwiązaniem. Wskazuje plan jako model godzenia potrzeb lolkanej społeczności z ochroną przyrody i wyraża podziękowania dla samorządów za "dialog u wypracowanie wspólnego rozwiązania". Na stronie resortu umieszczono również mapę z zaznaczonymi nowymi granicami BPN po pierwszym etapie rozszerzenia.

Mapa BPN po 1. etapie rozszerzenia

Rys. 1: Mapa Białowieskiego PN po 1.etapie rozszerzenia (źródło: www.mos.gov.pl)

W tekście informacyjnym MŚ można znaleźć informację, że obecnie BPN chroni 20% polskiej części Puszczy Białowieskiej, choć faktycznie pod ochroną znajduje się 16% kompleksu. Docelowo park narodowy ma zostać powiększony tak, by zajmował 30%. Aby do tego doszło konieczne będzie uzyskanie zgody na objęcie ochroną kolejnych 7,5 tys. ha.

Przyrodnicy ganią

Poza sukcesem związanym z BPR Ministerstwo prezentuje również informacje o planowym zmniejszeniu przez Lasy Państwowe pozyskania drewna z Puszczy Białowieskiej (83 tys. m3 zamiast 102 tys. m3 w 2009). Znaleźć  można również informację o przyroście 5 m3 na ha na obszarach administrowanych przez LP. Według Ministerstwa w ciągu ostatnich 40 lat na terenach gospodarowanych przez leśników znacząco wzrosła masa drewna, a średni wiek drzew wzrósł z 72 do 79 lat.

Jednak nie wszyscy podzielają optymistyczne podejście resortu środowiska. Kwartalnik "Ptaki" poinformował w ostatnim numerze, że 16 maja zawieszono certyfikat FSC (Systemu Certyfikacji Kontroli Pochodzenia Produktu oraz Gospodarki Leśnej) dla Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku. Certyfikat świadczący o spełnianiu przez administrację leśną Zasady Dobrej Gospodarki Leśnej ma służyć jako dowód na poszanowanie zasad ochrony przyrody i praw społeczności lokalnych. RDLP w Białymstoku była certyfikowana od roku 2000, jednak organizacje pozarządowe wielokrotnie zarzucały jej łamanie wymagań certyfikatu, przede wszystkim w Puszczy Białowieskiej. To już drugie ostrzeżenie - wcześniej certyfikat zawieszono w 2007. Dwa ostrzeżenia na przestrzeni zaledwie trzech lat na pewno nie świadczą dobrze o spełnianiu wymogów Dobrej Gospodarki Leśnej.

4 sierpnia 2010 r. w Centrum Konferencyjnym PAP odbyła się konferencja prasowa zwołana przez OTOP, Greenpeace, WWF Polska oraz Pracownię na Rzecz Wszystkich Istot, na którą zaproszeni zostali również badający Puszczę od wielu lat prof. Wiesław Walankiewicz i  prof. Tomasz Wesołowski. Dzień wcześniej wywiad z prof. Wesołowskim opublikował dziennik "Metro". W rozmowie z Mariuszem Jałoszewskim ornitolog z Zakładu Badania Ptaków Uniwersytetu Wrocławskiego zwracał uwagę, że właścicielami Puszczy nie są leśnicy i 2,5 tys. okolicznych mieszkańców (z których ok. 20% faktycznie utrzymuje się z ekploatacji lasu), lecz 38 mln Polaków.

Na konferencji zostały zaprezentowane najnowsze dowody na niszczenie ostatniego pierwotnego lasu Europy, które zostały dołączone do skargi skierowanej do Komisji Europejskiej. Dowody to m.in. wyniki badań nad dzięciołem białogrzbietym. Jego populacja, głównie ze względu na negatywny wpływ prowadzonej gospodarki leśnej, znaczącą zmalała na przestrzeni ostatnich 19 lat. Jak podkreślają przyrodnicy, problem dotyczy nie tylko ptaków (poza dzięciołem białogrzbietym m.in. sóweczki i dzięcioła trójpalczastego), ale np. licznych owadów kluczowych dla ciągłości naturalnych procesów zachodzących w puszczańskim ekosystemie.

Przyrodnicy oczekują, że Ministerstwo wpłynie na Lasy Państwowe aby pozyskanie drzew z Puszczy zmniejszyć do 40 tys. m3 rocznie (na tyle szacowane jest zapotrzebowanie lokalnej społeczności) oraz wprowadzić całkowity zakaz prowadzenia wycinki w okresie lęgowym ptaków (od marca do końca sierpnia). Podczas konferencji podkreślono również, że w ramach planowanego przez resort środowiska rozszerzenia park zostanie powiększony głównie o obszar rezerwatów, które już znajdują się pod ochroną, a więc ogólna sytuacja Puszczy i zamieszkującej ją gatunków niewiele się zmieni.

Źródła:

  1.  "Puszcza Białowieska bez certyfikatu FSC", "Ptaki" 2/10, str.11
  2.  Jałoszewski Mariusz. 2010. "Ta puszcza jest jak polska Nokia". Metro, 3 sierpnia
  3.  "Co dalej z Puszczą Białowieską" - nota na stronie Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków z 4 sierpnia 2010
  4.  "Białowieskie negocjacje na finiszu", informacja prasowa Ministerstwa Środowiska

Tekst: Antoni Marczewski
Zdjęcia: Mateusz Matysiak

Komentarze

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

8.08.2010 10:54:17Problem Puszczy na tle kraju stresciłbym krótką historyjką: 2 ludzi kupiło 2 działki i każdy postawił tam mały domek. Poza tym 1 sąsiad posadził dużo drzew i krzewów, a drugi wszystko co mógł wyciął i zabetonował. Po wielu latach obaj postanowili rozbudowac swoje domy. Drugi (czyli ten który był wrogiem przyrody) dostał pozwolenie bez problemów, a pierwszy (czyli przyjaciel przyrody) nie tylko pozwolenia nie dostał, ale jeszcze ustanowiono mu kilka pomników przyrody, z których nie może obciąc nawet gałezi. Wniosek: ochrona przyrody dla przyrody jest dobra, ale człowiekowi może zaszkodzić, przy czym bardziej szkodzi tym, którzy mają co chronić, niż tym co nie mają. Nie jestem przeciwny ochronie dzięcioła białogrzbietego, ani sóweczki, ale na zasadzie kompromisu proponuję objęcie ochroną ok 50% stanowisk, a na pozostalym terenie niech ptaki radzą sobie same (obawiam się, że ktoś bada soweczkę i to dla niego najważniejszy gatunek). Trzeba by też policzyć aktualne i prognozowane wskaźniki różnorodności biologicznej (z MPPL wynika, że różnorodność ornitologiczna jest największa w kajobrazie mozaikowym z udziałem lasu 30-50%). A jeżeli ktoś bardzo chce chronić jakiś gatunek, czy miejsce, to proponuję zrobić tak jak OTOP w przypadku wodniczki w Mścichach obok BPN (czyli po prostu wykupić teren).

AwatarMatys
Mateusz Matysiak

8.08.2010 11:53:42Uważam, że porównywanie lasu do działek z prawem budowlanym jest kompletnie niestosowne i nie na miejscu, bo nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją w Puszczy. Wykup państwowych gruntów leśnych to absurd i całe szczęście, że nie jest on jeszcze możliwy, w przeciwnym razie dawno byłoby po temacie. Jednak niechroniona Puszcza Białowieska ze swoimi wartościami przyrodniczymi w skali Europy to dramat nie tylko dla przyrody, ale i porażka naszego całego systemu prawa ochrony przyrody. Ale czego się spodziewać, gdy w takim rozbudowanym naukowo środowisku jeden jest mądrzejszy od drugiego... Tu trzeba okrągłego, białowieskiego stołu.

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

8.08.2010 13:12:52Tak się składa, ze historia o działkach pasuje do moich sasiądów z obszaru 'Natura 2000" - czyli nie sa to typowe działki budowlane (a może są). Ministerstwo obszar zatwierdziło bez prawdziwych konsultacji społecznych i nikt nie raczył poinformować właścicieli terenu (i zabudowań), że są na obszarze chronionym i jakie są zasady gospodarowania. Rozumiem, że nie zgodzono się na wycięcie dębów, ale w przypadku daglezji, czyli gatunku obcego, odmowa zgody na wycięcie przy deklaracji posadzenia w tym miejscu innych gatunków drzew nie wydaje się uzasadniona. wniosek - nie ma racjonalnej polityki ochrony środowiska i nikt nad tym nie panuje. Co do Puszczy to:
1. określenie "pierwotny las" jest delikatnie mówiąc nadużyciem i "zaokrągleniem w górę"
2. parki narodowe już teraz mają za mało pieniędzy i pracowników do prowadzenia optymalnej ochrony - chodza pogłoski o możliwości sprzedaży drewna i wydawaniu licencji na polowania itp w celu podreperowania finansowego parków - jak w tej sytuacji chronić powiększony park?
3. powyższa mapa pokazuje powiększony park w 3 kawałkach z dosyć zygzakowatą granicą - jest to rozwiązanie niezgodne z zaleceniami swiatowej strategii ochrony przyrody i prowadzące potencjalnie do wielu konfliktów - prawdopodobnie różne osoby/ośrodki zgłaszały niezależnie różne małe fragmenty i nikt nie próbował tego zgeneralizować i "wygładzić granic"
4. do uzasadnienia niezbędności znacznego powiększenia parku potrzeba danych i prognoz, których na dzisiaj nie ma (są tylko dla wybranych gatunków), a zebranie ich i określenie znaczenia poszczególnych miejsc nie jest proste ani szybkie.

AwatarMatys
Mateusz Matysiak

8.08.2010 13:28:28Niestety, całkowicie zgadzam się z tym, że wycinanie postrzępionych kawałków Puszczy pod parkową ochronę to nonsensowna bzdura i kolejna porażka (tak, tak uważam, to kolejna porażka, a nie sukces) polskiego prawa ochrony przyrody i Ministerstwa Środowiska. Zgadzam się również z punktem 1 Twojego komentarza, ale uważam też, że czepianie się określeń w przypadku Puszczy Białowieskiej jest również naciąganiem i przeginaniem w drugą stronę, bo przecież potocznie można stwierdzić, że jest to las pierwotny, chcąc go wyróżnić na tle większości lasów Europy i mając na myśli jego ponadprzeciętne walory leśno-przyrodnicze, choć w ujęciu siedliskowo-fitosocjologicznym wcale tak nie jest, bo to obszar bardzo zmieniony przez człowieka. Punkt 2 - to kolejna polska paranoja, sam mam duże wątpliwości i bardzo się boję tej reformy, bo za chwilę może się okazać, że Park Narodowy daje mniejszą ochronę lasu niż sama ochrona lasu prowadzona w ramach działalności zwykłego nadleśnictwa:(:(:(
Punkt 4 - prognoz i danych jest aż nadto, problemem jest jednak ich spójność, bo liczni białowiescy naukowcy nie potrafią się dogadać i wyników zaprezentować do takich porównań. PRAWDZIWY BIAŁOWIESKI OKRĄGŁY STÓŁ POTRZEBNY!

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

8.08.2010 21:45:58"z MPPL wynika, że różnorodność ornitologiczna jest największa w kajobrazie mozaikowym z udziałem lasu 30-50%"

Takie podejście jest nieporozumieniem. Ktoś kiedyś zauważył, że gdyby to było głównym kryterium to za najwartościowsze przyrodniczo obszary należałoby uznać wysypiska śmieci.

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

8.08.2010 22:37:45Nie chodzi o ilość, tylko o różnorodność: liczbę gatunków i rozkład udziałów, np. wskaźnik Shannona-Waevera /o ile dobrze napisalem nazwisko z pamięci/. Na wysypiskach występuje skrajna dominacja jednego gatunku, a teoretycznie największa różnorodność ma miejsce, gdy występuje po 1 parze/osobniku jak największej liczby gatunków. 1km2 zwartego lasu rzadko osiąga taką różnorodność, jak nadrzeczna łaką z zadrzewieniami albo stawy rybne.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

8.08.2010 23:23:42Oczywiście, że nie chodzi o ilość osobników tylko bioróżnorodność. Na wysypiskach bioróżnorodność ornitologiczna jest często znacznie większa niż w lesie czy na łące. Możemy tam spotkać wiele gatunków ptaków siewkowych, szponiastych, brodzących czy wróblowych. Od wron, srok, kawek, kilku gatunków mew, bocianów i czapli, przez gołębie i szpaki po myszołowy, kanie a nawet orły i sępy. A nad ty wszystkim śmigają trzy gatunki jaskółek i jerzyki. I wszystko na zaledwie jednym lub dwóch hektarach. Za to jak wchodzę do lasu to zdarza się, że na znacznie większym obszarze zarejestruję najwyżej cztery, pięć gatunków. A na polach bywa jeszcze gorzej bo same skowronki i czasem jakiś grzywacz się poderwie, ewentualnie przepiórka się odezwie czy kruk przeleci i to wszystko. To oczywiście taki obrazowy i żartobliwy przykład bo przecież mało który gatunek na wysypisku gniazduje.
Uważam, że ocena wartości na podstawie porównania bioróżnorodności jest błędem. Są miejsca, w których żyje zaledwie kilka gatunków ptaków i są to ptaki bardzo rzadkie. Czy w takim razie takie miejsce ma mniejsze prawo do obcięcia ochroną. Takie zatłoczone biotopy często tworzone przez ludzi nierzadko cechuje duża bioróżnorodność i... niestabilność, wrażliwość i niesamodzielność. Innymi słowy są to środowiska, których kształt i istnienie zależą od działalności i dobrej woli ludzi. Moim zdaniem nie wolno przedkładać troski o takie miejsca nad ratowanie jak najbardziej pierwotnych i stabilnych ekosystemów tylko ze względu na pozornie wyższą, określoną liczbą gatunków, wartość tych pierwszych.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

8.08.2010 23:59:25Oczywiście chodziło mi o objęcie ochroną, nie obcięcie ;) a na końcu zdania miał być znak zapytania.

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

9.08.2010 1:09:49Problem w tym, że nie da się "za wszelką cenę" chronić wszystkich osobników mniej lub bardziej rzadkiego gatunku, ale trzeba zapewnić +/- stałą liczebność i odsunąć/zmniejszyć groźbę wyginięcia. Tak jak nie da się ściśle chronić, czyli wyłączyć z użytkowania całego obszaru <botanicznych> siedlisk łęgowych czy grądowych bo większość żyznych pól to takie siedliska, tylko pozbawione roślinności naturalnej. Kryteria wyznaczania ostoi ptaków są takie, że powinno tam być (w 1 ostoi) powyżej pewnej liczby albo % osobników występujących w danym kraju, ale nie określono jaki procent w ostojach łącznie powinien być chroniony, poza tym liczby w kolejnych latach się zmieniają.
W ostatnich latach pod Warszawą bocian czarny "zalągł się" ok 150-200m od drogi krajowej - teoretycznie przy wyznaczenniu strefy "cyrklem" drogę powinno się zamknąć, ale zamknięta nie jest i bocianowi to nie przeszkadza.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

9.08.2010 11:48:34Ja rozumiem ale mnie chodzi o coś innego. Nie można na siłę uszczęśliwiać zwierząt typowo leśnych zmuszając je do życia w krajobrazie mozaikowym tylko dlatego, że taki krajobraz ma większą bioróżnorodność. Tak zwarte lasy jak łąki i pola mają swój specyficzny skład gatunkowy (i oportunistów, którzy dadzą sobie radę i tu i tam) i nie widzę sensu w stawianiu jednego ponad drugim. Po prostu i jeden i drugi są tak samo ważne dla bioróżnorodności kraju, kontynentu czy świata. To co podobno uderza w jednym z najbogatszych ekosystemów świata - dżungli amazońskiej - jest panująca przez sporą część dnia cisza bo w stosunkowo niezmienionym środowisku zwierzęta żyją często w ogromnym rozproszeniu i używając podanego przez ciebie wyżej wskaźnika można by wyciągnąć wniosek, że londyńskie parki miejsce są przyrodniczo cenniejsze od Epping Forest, który tak na marginesie jest tak stary jak najcenniejsze fragmenty Puszczy Białowieskiej.
Owszem, stawy rybne, pola a nawet blokowiska stają się dla niektórych gatunków świetną alternatywą. Ale taką próbę usprawiedliwienia przebudowy naturalnych rozlewisk na hodowle ryb uznałbym za manipulację danymi bo moim zdaniem nie na tym polega ochrona przyrody.

AwatarSzymon_Sz
Szymon Szary

9.08.2010 12:37:01A odnośnie Puszczy Białowieskiej fajny, choć może trochę tendencyjny, śmieszno-straszny fotoreportaż zamieścił na swoim blogu Adam Wajrak.
http://adamwajrak.blox.pl/2010/08/Troszczymy-sie-o-Puszcze-krotka-historyjka.html#ListaKomentarzy

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

9.08.2010 22:25:48Zgadzam się, że las w trakcie wycinki na dużym obszarze i tuż po niej wygląda strasznie - po prostu totalna dewastacja. Tyle, że jest to etap: podobnie jak Pan Adam odbierałem to 20-30 lat temu. Od tego czasu miałem wiele momentów do przemyśleń (obaj moi dziadkowe mieli las, jeden mało wycinał, bo drzewa były za grube i za duże [dosłownie za grube na piłę], a drugi mało wycinał bo nachylenie terenu było i jest za duże. Od pewnego czasu też mam las i mało wycinam (ale jednak wycinam), bo nie potrzebuję dużo drewna, a poza tym to ciężka fizyczna praca. Podobnie jak na zdjęciach A. Wajraka wyglądało kiedyś otoczenie rezerwatu Rudka Sanatoryjna (Mrozy) i Łęgi Czarnej Strugi (Warszawa-Marki) ale na szczęście wszystko odrosło i po ponad 20 latach jest las, tyle że młodszy. Poza tym jestem przeciwny zalesianiu na siłę wszelkich śródleśnych łąk, bagienek i "nieużytków" itp - niektóre wymagają wręcz odlesienia.

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

9.08.2010 22:52:53Gdy piszę te słowa, siedzę na drewnianym krześle, a komputer stoi na drewnianym stoliku (myślę, że to typowe) i nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia, szczególnie że stolik jest z "recyclingu". Słowa rozsądku i wyważenia w ochronie przyrody wypowiadane i pisane są od dawna - polecam stary artykuł Z. Witkowskiego " O potrzebie ochrony nietrwałych stadiów rozwojowych biocenoz leśnych" Chrońmy Przyrodę Ojczystą 1983, 5, 11-17, omawiający pomysł leśnego rezerwatu dynamicznego. Najogólniej rezerwat dynamiczny składa się z rdzenia, czyli strefy ochrony ścisłej i "otoczki" z poszczególnymi stadiami rozwojowymi lasu (ale nie plantacji jednego gatunku drzewa). Udział poszczególnych stref i stadiów jest do ustalenia, w zależności od typu i szczególnych cech lasu oraz potrzeb ochronnych - tyle że później trzeba pilnować planu ochrony, a nie wycinać "gdzie popadnie". Przypuszczam, że żeby ocenić jak to działa, życie ludzkie jest za krótkie, ale warto spróbować.

Dodaj komentarz

Dostęp do tej części strony wymaga zalogowania.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się »