Tracz - rzecz wiadoma - jest ptakiem rybożernym, o czym świadczy m.in. jego ząbkowany na krawędziach dziób, przystosowany do przytrzymywania śliskiej, uciekającej zdobyczy. Obserwowane pary nurogęsi wyraźnie jednak przeszły na wegetarianizm i konkurowały z kaczkami "płaskodziobymi" o chleb.
Korzystając z wolnej chwili i spiesząc się przed pogorszeniem pogody (po kilku mroźnych i słonecznych dniach zaczęło się ocieplać i nadciągały chmury) wyskoczyłem na parę chwil w gwarantowane ptasio miejsce – do Konstancina-Jeziorny. Każdej zimy ludzie dokarmiają krzyżówki i łabędzie w pobliżu mostu na Jeziorce, gdzie spiętrzona woda spada z wysokiego progu, co utrudnia jej zamarznięcie. Oprócz sporego stada krzyżówek, łabędzi niemych, stadka kawek i gołębi, miejsce to zawsze odwiedzają mewy we wszystkich rozmiarach – od śmieszek po srebrzyste. Niemal zawsze do towarzystwa dołączają pojedynczy przedstawiciele innych gatunków.


W czasie moich ostatnich odwiedzin były to rożeniec i płaskonos oraz dwie pary nurogęsi. Zazwyczaj "stado podstawowe", czyli krzyżówki i łabędzie tłoczą się w miejscach, z których miejscowy lud rzuca im pożywienie. Goście trzymają się nieco z dala i do "karmisk" zbliżają się, gdy opuszczą już je ludzie. Nietypowo zachowywał się jedynie rożeniec, który nie wahał się, żeby lądować na wale rzecznym w pobliżu dziadka i wnuczka rzucających krzyżówkom kawałki chleba.
Moją uwagę tym razem przykuły nurogęsi. Tracz – rzecz wiadoma – jest ptakiem rybożernym, o czym świadczy m.in. jego ząbkowany na krawędziach dziób, przystosowany do przytrzymywania śliskiej, uciekającej zdobyczy.


Obserwowane pary nurogęsi wyraźnie jednak przeszły na wegetarianizm i konkurowały z "płaskodziobymi" o chleb. Po chwili obserwacji udało mi się stwierdzić, że stosują niesamowitą, wprawiającą krzyżówki w osłupienie, technikę zdobywania pokarmu. Nurogęsi nie tłoczyły się w miejscach "zrzutu" chleba, lecz obserwowały krzyżówki z "drugiego rzędu". Ta spośród kaczek, która chwyciła większy kawałek chleba, niedający się połknąć na miejscu, odlatywała nieco dalej i tam, unikając pogoni innych krzyżówek namaczała chleb w wodzie, rozdrabniała go i połykała. Nurogęsi wybierały sobie właśnie takie ptaki i dołączały do pogoni. Były przy tym szybsze i bardziej wytrwałe niż goniące krzyżówki. Z trudem wywalczony w kaczym tłumie chleb, krzyżówka mogła uchronić przed zębatym dziobem nurogęsi wyłącznie odlatując z nim na suchy ląd lub przynajmniej na oblodzony brzeg.


O niemal regularnym sukcesie nurogęsi nie przesądzała jednak szybkość, zwinność, czy obciążająca masa krzyżówkowego ciała. Decydująca była technika "polowania na chleb", stosowana częściej przez szare samiczki nurogęsi, niż przez kontrastowe, biało-czarno/zielone samczyki. Kiedy biegnąca po wodzie traczyca znajdowała się bliżej niż o metr za uciekającą krzyżówką, nagle nurkowała, wyprzedzała ją pod brzuchem i wyskakiwała spod wody bezpośrednio pod dziobem kaczki, wyrywając z niego kawałek chleba.

Skuteczność takiego ataku była niemal stuprocentowa. Krzyżówka najwyraźniej oczekująca ataku od tyłu, albo z boku, a czasem od góry – skąd napadały mewy siwe – nie przewidywała, że zagrożenie przyjdzie spod wody.

Wysoka skuteczność polowania i osłupienie, jakie malowało się na krzyżówkowych obliczach spowodowały, że i ja zacząłem zastanawiać się, skąd ta technika u nurogęsi. Czy stosują ją też w sezonie lęgowym, a jeśli tak, to na jakich gatunkach pasożytują i co wydzierają im z dziobów. Pieczywo, jeśli było małym, poręcznym (żeby nie powiedzieć "podziobnym") kawałkiem, niknęło w przepaścistych gardłach nurogęsi.
Trafiały się jednak większe kęski – wielkości półkromki chleba. Również ten kaliber zdobyczy nurogęsi bez problemu odbijały u krzyżówek. Gorzej było z połykaniem – nie mieścił się w poprzek w nurogęsich dziobach. W takich sytuacjach tracz bez żalu porzucał zdobycz i czekał w pobliżu, aż krzyżówki rozdrobnią chleb.


Tekst i zdjęcia: Maciej Szymański
5.03.2011 19:24:22Dziękujemy Maćku za kolejny świetny fotoreportaż!
Dodam tylko od siebie, że tej zimy widywałem nurogęsi konkurujące z krzyżówkami i regularnie żerujące na wyrzucanym chlebie w kilku miejscach w Polsce, m. in. w Warszawie, Bydgoszczy, Olsztynie i Ostródzie:)
5.03.2011 23:18:37Za to ja, kilka dni temu obserwowałem parę nurogęsi pożywiającą się wodorostami, po które sobie same nurkowały zupełnie jak łyski. Co ciekawe nie były to jakieś ekstremalne warunki bo w parku w tym czasie było słonecznie a temperatura wynosiła ok. 7 stopni.
5.03.2011 23:59:42Świetny materiał! :)
7.03.2011 23:08:59A kiedy były tam płaskonos i rożeniec?
8.03.2011 22:33:47Płaskonos był ponad tydzień. Ostatnio widziałem go 3.03. Rożeniec był natomiast krótko 26.02.
9.03.2011 16:11:34Dzięki
16.03.2011 18:10:18W Gdańsku też walczyły o chleb. Park Nadmorski