Czapla siwa - cierpliwy łowca

Czapla siwa to kolejny ptak pospolity i łatwy do zauważenia w terenie. Piszę to z satysfakcją, gdyż w czasach, w których zaczynałem obserwować ptaki, żyło jej się znacznie trudniej i o "pospolitości" nie mogło być mowy. Czaplę siwą dzisiaj możemy spotkać wszędzie, gdzie znajdziemy najmniejszą kałużę, albo śródmiejską sadzawkę lub nawet wysychający przydrożny ciek – nie mówiąc już o rozleglejszych wodach (słodkich i słonych), ale także na środku łąki lub pola. Jeszcze dwie dekady temu była ptakiem znacznie rzadszym i po wielokroć ostrożniejszym. Trudno jej się dziwić. Myśliwi za dostarczone w charakterze dowodu czaple łapy byli wynagradzani, a stawy rybne były miejscami, w których dobiegło kresu wiele czaplich żywotów.

Wprawdzie czaplę siwą nietrudno spostrzec, ale najczęściej ona zauważa nas wcześniej i gdy już ją dostrzeżemy w odległości, z której dałoby się ją precyzyjniej poobserwować, widzimy wielkie, szaro-popielate ptaszysko zrywające się znad wody (często z mało sympatycznym chrapliwym okrzykiem). Usiłowało tam upolować śniadanie lub kolację (rzadziej obiad).

Czapla siwa, jak "chłop" z popularnej kiedyś piosenki – "żywemu nie przepuści!" Ryby, płazy, gady, ssaki, owady... byle dało się przełknąć.

Zdjęcia, na których widać jak wyciągnęła z małego kanału we wschodniej Serbii zaskrońca rybołowa Natrix tessellata, pokazują, że nie widzi ona dla swojej zdobyczy zbytnich ograniczeń gabarytowych, ani wagowych. Niosąc taki kąsek z trudem leciała na wysepkę pobliskiego stawu, ale w jej upartym ptasim móżdżku na chwilę nawet nie zaświtała myśl, że można by takie spagetti porzucić.

Wybierając zdjęciowy przegląd jadłospisu czapli siwej odkryłem w sobie odczucia, których bezstronny obserwator przyrody powinien się wstydzić. Patrząc na czaplę unoszącą wielkie wężysko pomyślałem: cóż za dzielny i nieustraszony ptak. Dobierając po chwili zdjęcia z łowów na susła moręgowanego (małego sympatycznego futrzaka z wielkimi, dziecięco zdziwionymi oczyma) radykalnie zmieniłem ocenę czapli - przebiegłego, bezwzględnego zabójcy. Pocieszam się, że to tylko przemówił przeze mnie odzew ssaczej solidarności.

W moich ptasich czasach "przedfotograficznych" (przez które rozumiem niewysokiego lotu analogowy aparat z obiektywem 55 mm) miałem okazję obserwować w Słowenii ambitną czaplę siwą, która usiłowała zaserwować sobie na kolację węgorza, że ho! ho! Zmagania trwały blisko godzinę, w trakcie której węgorz był wielokrotnie harpunowany, z trudem i tylko częściowo podnoszony z wody, ale bez szans na podrzucenie, po którym mógłby wśliznąć się do dzioba. Jak się skończyło - nie wiem. Czapla miała więcej czasu niż ja.

Konsekwencja i wytrwałość to jej cechy i atuty przesądzające o sposobie łowów, cierpliwym wyczekiwaniu na nieostrożną zdobycz. Znalazło to odbicie w serbskiej, ludowej nazwie czapli: "danguba", czyli próżniak – ten, który gubi, traci dzień. Tracenie dnia na obserwowaniu jak to robi czapla siwa może być pouczające i fascynujące.

Tekst i zdjęcia: Maciej Szymański

Komentarze

Awatarszycho
Tomasz Szyszko

9.08.2010 8:46:32No niewybredny żarłok z tego ptaka:)

Awatarwidz
Wiesław Dzięgielewski

9.08.2010 11:31:52z wielką przyjemnością przeczytałem,zdjęcia też robią wrażenie :)

AwatarHanna
Hanna Żelichowska

9.08.2010 23:51:28Obrazowe słownictwo, zdrowy, przyjazny światu zwierząt - humor, łatwość z jaką opisujesz swoje doświadczenia - to wszystko złożyło się na świetne opowiadanie. Czekam na kolejne, Macieju i z równie sympatycznymi zdjęciami. :))

AwatarGronostaj
Paweł Bigosiński

10.08.2010 12:57:09Fajne opowiadanie, niezłe filmiki z youtube ^^

AwatarIrek Turowski
Irek Turowski

11.08.2010 0:08:32Piękna opowieść oraz niesamowite do niej zdjęcia, gratuluję i pozdrawiam

AwatarMichał Kucharski
Michał Kucharski

16.08.2010 21:40:34Ciekawy materiał i dobre uzupełnienie od Piotra, dzięki.

Dodaj komentarz

Dostęp do tej części strony wymaga zalogowania.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się »