Traumatyczne przeżycia z PTAKOLICZENIA 2010

Niestety w tym roku nie mogłem wziąć udziału w zimowym PTAKOLICZENIU, które to osobiście uważam za bardzo przyjemny i pożyteczny sposób spędzenia wolnego czasu. Na szczęście, dzięki współczesnym możliwościom, jakie daje nam Internet, niemalże poczułem na własnej skórze powiem arktycznego chłodu jaki nawiedził Polskę w ostatnim czasie, podczas gdy ja wciąż zmagam się z ponad czterdziestostopniowymi upałami na innym kontynencie. Jako że udało mi się zmusić członków mojej rodziny do przeprowadzania zimowego liczenia ptaków w ogrodzie, chciałbym podzielić się wrażeniami, jakimi została poddana moja mama. Rozmawiając z nią w piątek  na skypie, dowiedziałem się, że zima w Wielkopolsce na całego i dlatego ptaki pchają się do ogrodu „na całego!” Zaproponowałem więc, aby popatrzyła sobie trochę na ptaszyska, które odwiedziły ogród w miniony łikend, a ja wypełnią i prześlę raport gdzie trzeba. Żyjąc ze mną pod jednym dachem, moja rodzina mimowolnie nauczyła się rozpoznawać podstawowe gatunki, które to krążą po okolicy. No cóż, tak mają chyba wszyscy, którzy interesują się przyrodą, że zarażają swoją pasją całe otoczenie...

Według relacji, prócz jerów, zięb, trznadli, potrzeszczy, mazurków, wróbli, dzierlatek (10!), kosów, kwiczołów, czyżyków oraz innych gatunków (łącznie 19 gatunków), znalazł się również tajemniczy ptaszor, który to pożarł na oczach mojej rodziny niewinnego wróbla! Z relacji wynika, że ptak był kolorowy i dość egzotyczny. Pośród skojarzeń, które relacjonowała mi mama (najbardziej doświadczana ornitologiczne z rodziny, poza mną oczywiście) pojawiła się sójka (którą jednak szybko wykluczyła z racji niewystarczającej ilości niebieskiego koloru), jak również ….zimorodek, kraska i żołna!  Po przejrzeniu przewodnika po ptakach Europy oraz obszaru śródziemnomorskiego, pojawiła się również sroka błękitna oraz (nie wiedzieć dlaczego – mało niebieskiego) dzierzba czarnoczelna....

Według relacji, ptak posiadał w upierzeniu dużo niebieskiego koloru, był wielkości kwiczoła oraz miał dość długi dziób (stąd wykluczona została przez nią szybko sójka). Podczas rozmowy przyszedł mi do głowy samiec krogulca, czym obraziłem wręcz swoją mamę, bo jak powiedziała,  „przecież wiem, jak wygląda ptak drapieżny”...

Na podstawie przekazanej mi obserwacji, tajemniczy ptak spłoszył całą gromadę łuszczaków, trznadlowatych i dzierlatek, które tłumnie posilały się ziarnem wysypanym na podwórzu. Nagle z powietrza spadł ów ptak, który to zaatakował niczego nie spodziewającego się gościa. Ptak dzióbał i szarpał niewinnego wróbla, aż w końcu chwycił osłabionego osobnika za nogę i odleciał z nim gdzie trzeba. Było to kolejne traumatyczne widowisko, którego doznała moja mama podczas zimowego PTAKOLICZENIA. Dzień wcześniej, biedna była świadkiem pożarcia mazurka przez krogulca, zaledwie kilka metrów od okna. Chyba tylko kwestią  czasu będzie to, że uczestnicy akcji zaczną zgłaszać zażalenia, lub zostanie podniesiony wiek uczestników od lat 15stu...

Mimo, że debiutujący uczestnik akcji wciąż upiera się nad tym, iż to nie była sójka, ja osobiście jestem przekonany o tym, że tym dziwnym egzotycznym ptaszyskiem był ten gatunek. Jednak skąd takie zachowanie u tego gatunku? Doceniam możliwości krukowatych, jednak takiego zachowania sójki bym się nie spodziewał. Czyżby faktycznie sroga zima zmusiła tego ptaka do aktywnego polowania?

Cokolwiek to było, ciekaw jestem czy uda mi się w ten sam sposób wziąć udział w MPPL w 2010 roku ;-) ?!

Bartosz Tomasz Napierała

Komentarze

AwatarRoman
Roman Stelmach

4.02.2010 20:29:19Wskazanie na dzierzbę czarnoczelną tak naprawdę to wskazuje na srokosza, co jest jak najbardziej prawdopodobne.

Awatarbawoli
Bartosz Tomasz Napierała

5.02.2010 18:08:32hmm... masz chyba rację.
Zdumiewająca może wydawać się wizyta srokosza na podwórzu, jednak w taką śnieżną zimę to chyba wszystko jest możliwe. W końcu wszystko miało miejsce w krajobrazie wiejskim a i gąsiorka kilka razy spotkałem w ogrodzie.
Tak zastanawiam się nad tym kolorem niebieskim... W kolejnej rozmowie, wyjaśniło się że był to kolor raczej "błękitny". Wprawdzie różne osoby w trochę inny sposób percypują barwy, jednak na tle śniegu w słoneczny dzień "popielaty" grzbiet srokosza mógł się wydawać bardziej jaskrawy...W ostatniej rozmowie pojawiło się również hasło "opaski" na głowie no i czarno-białe skrzydła....chyba więc już wszystko się wyjaśnia pomału... Podeślę mamie zdjęcia srokosza, zobaczymy co ona na to...

Awatarmarek
Marek Szczepanek

7.02.2010 0:51:25ja bym jednak obstawial sojke.w ktoryms z ostatnich "birdwatchingu" jest zdjecie sroki atakujacej calkiem wyrosnietego mlodego kosa(w obecnosci rodzicow),wiec czemu sojka nie dala by rady wroblowi

Dodaj komentarz

Dostęp do tej części strony wymaga zalogowania.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się »