Po opisaniu wczoraj Zalecanej Dziennej Dawki Ptasiarstwa postanowiłem dzisiaj sprawdzić, jak wyrobienie tej normy wychodzi mi w praktyce. Po pierwszym dniu jestem z siebie zadowolony.
6.15 - pobudka. Rzut oka przez lornetkę do karmnika u sąsiadów owocuje pierwszymi tego dnia gatunkami w postaci bogatki i gołębia miejskiego. W przerwie między poranną toaletą i przygotowaniem grzanek krótkie lustrowanie okolicy z balkonu. Efekt: kawki, gawrony, wrona siwa, mewa siwa, śmieszka, a także pewna niespodzianka w postaci przelatujących czyży. Nie mija godzina, odkąd jestem przytomny, a ZDDP wg standardów amerykańskich wyrobiłem w 40%. Jest nieźle.
7.00 - wychodzę z domu. Jeszcze przy mojej ulicy znajduję krzak z wróblami i dodaję do listy srokę. Spacer w kierunku parku Promenada, gdzie dochodzi mazurek, krzyżówka, łyska, modraszka, pełzacz leśny, a także dwa przelatujące mi nad głową grubodzioby. Dochodzę do skrzyżowania Belwederskiej i Spacerowej - tym razem na niebie stado ok. 30 kwiczołów. Przekraczam bramę Łazienek, gdzie mam nadzieję wyrobić dzienną ZDDP do końca. Na jednym z kanałków całkiem pokaźne stadko mandarynek, a przy mostku żwawo biega kos. Miłym zaskoczeniem są głosy gili (zakładam, że gatunki słyszane też się liczą w zestawieniu). Na podstawie głosów stwierdzam również obecność w okolicy dzięcioła dużego i kowalika. Staram się w miarę starannie przeglądać i liczyć krzyżówki - na jednym ze stawów jest ich ponad 300, ale niestety nie ma wśród nich np. świstuna, który kręcił się po parku na początku października.

Fot.: Gil - usłyszenie tego gatunku w Łazienkach było jednym z najprzyjemniejszych elementów dzisiejszego wyrabiania ZDDP (fot. Mateusz Matysiak)
8.00 - siedzę już na przystanku autobusowym, gdzie czekam na pojazd, który zawiezie mnie do pracy. Po przesiadce przejeżdżam przez Most Śląsko-Dąbrowski, gdzie przez okno widzę siedzącego na wysepce w nurcie rzeki kormorana. Wokół niego sporo kaczkowatych - poza krzyżówkami pewnie są tam nurogęsi, ale tych ostatnich nie włączam do zestawienia, podobnie jak żadnej z dużych mew, które z całą pewnością są obecne w dużym zgrupowaniu przy nadwiślańskim bulwarze. Z powodu świąteczych objazdów i wizyty w sklepie docieram do pracy 20 minut po dziewiątej. Na koncie widnieją 23 gatunki, zatem norma na dzisiaj wyrobiona z zapasem :)
Tekst: Antoni Marczewski
Zdjęcie: Mateusz Matysiak
31.10.2011 10:52:12idąc nad Wisła można by było dodać to tego wszystkiego jeszcze czernice, która pojawiła się w okolicach centrum Kopernika
1.11.2011 20:04:23Ciekawa relacja Antku. Gratuluję spotkań, i dziękuję za informacje. :)) Warto będzie zajrzeć jutro do Łazienek i może spotkam gile?
Zauważcie warszawiacy (to do Antka i Krzysztofa) - szpaki odleciały! Moim zdaniem, miało to miejsce 22 października, wtedy widziałam u siebie na Ursynowie duże - jak na te okolice - stado, ponad 300-400 osobników. Od tamtego dnia ani jeden szpak w osiedlu, ani na drutach sieci elektrycznej się nie pojawił.
Mam nadzieję, że jak co roku, jakieś 7-8 szpaków pozostało i będą się kręcić przez całą zimę, ale na razie ani widu, ani słychu ... :((
1.11.2011 20:28:15W temacie Łazienek: świstuna widziałem w nich po raz pierwszy tej jesieni 18 września, zresztą tego samego dnia to i płaskonosy też się pojawiły. A jeśli dobrze się wsłuchać to w pobliżu pomnika Sobieskiego można usłyszeć jeszcze dzięcioły czarne.
1.11.2011 22:23:44No właśnie, a propos Łazienek - nie ma tam już tego puszczyka, który przesiadywał na widoku, w dziupli?
2.11.2011 8:03:28Sprawdzałem trzy znane mi dziuple, w żadnej nie siedział puszczyk
2.11.2011 8:48:17W łazienkach były dwa puszczyki siwy i rudy jak na razie rudy pojawił się raz. Puszczyki (które mam udokumentowane na zdjęciach) spotkałem w parku w Wilanowie
i w królikarni, ale jak do tej pory żaden z nich nie wrócił do dziupli.
6.11.2011 11:36:32W ostatnią sobotę byłem 2 godziny w lesie i kilka godzin pracowałem w ogrodzie. Udało mi się zobaczyć lub usłyszeć... 18 gatunków. Wsród nich były min. kruk, cyraneczka, dzięcioł czarny, czubatka, gil, grubodziób i paszkot. Zestaw ciekawy, jak na Warszawę, ale nie do codziennego powtórzenia.