Czeski orzeł przedni zastrzelony w Polsce

18 lutego (2012) na terenie powiatu cieszyńskiego (woj.śląskie) Robert Kruszyk i Otakar Závalský znaleźli martwego orła przedniego. Był to samiec wypuszczony na wolność w lecie 2011 w Czechach w ramach realizowanego w tym kraju projektu reintrodukcji gatunku. Wstępne badania wykazały, że przyczyną śmierci było postrzelenie z broni śrutowej.

Czeskie wysiłki na rzecz odtworzenia populacji orła przedniego

Urban (tak ptaka nazwali czescy ornitolodzy) od początku roku 2012 przebywał na terenie województwa śląskiego, gdzie przemieszczał się na niewielkie odległości (do 30 km).  Nadajnik, w jaki wyposażony był Urban, zostanie wykorzystany przy znakowaniu kolejnych orłów. Ptak został wypuszczony w ramach projektu „Powrót orła przedniego do Republiki Czeskiej”, realizowanego przez organizację ZO CSOP we współpracy z wieloma partnerami należącymi do sektora administracji państwowej i sektora organizacji pozarządowych. W jego ramach młodsze pisklęta z lęgów (a więc słabsze i zagrożone zabiciem przez starsze rodzeństwo) są zabierane z gniazd na Słowacji (za zgodą tamtejszych władz) i transportowane do ośrodka hodowli w miejscowości Bartošovice na Morawach, gdzie trafiają pod opiekę jednej z dwóch samic. W tym czasie ich kontakt z ludźmi jest ograniczany do minimum. W wieku 55-60 dni trafiają do woliery, z której są wypuszczane na wolność po kolejnych 30-40 dniach. Wszystkie osobniki są wyposażone w nadajniki umożliwiające śledzenie ich dalszych losów. Wszystkie są również obrączkowane i zostaje im wszczepiony specjalny mikroczip. W roku 2011, razem z Urbanem, na wolność zostały wypuszczone dwie samice: Sára i Tonička).

Fot. Otakar Zavalsky trzyma martwego orła z Czech znalezionego w powiecie cieszyńskim, fot. Robert Kruszyk

Czekamy na więcej informacji

W roku 2010 w Czechach po raz pierwszy od 100 lat orły przednie przystąpiły do lęgów. Oboje partnerzy – samiec David i samica Filomena – pochodzą z programu reintrodukcji. Znane wcześniej przypadki śmierci ptaków wypuszczonych w ramach projektu to zatrucie karbofuranem (we wrześniu 2009 i marcu 2011) oraz zgon wskutek choroby serca (grudzień 2009).  Na obecnym etapie postępowania można stwierdzić, że Urban został zastrzelony z broni myśliwskiej czyli dubeltówki. Wskazują na to ilość śrucin i obrażenia. Trwają czynności wyjaśniające i mamy nadzieję, że w najbliższej przyszłości poznamy więcej szczegółów tej bulwersującej sprawy.

Tekst: Robert Kruszyk, Antoni Marczewski
Zdjęcie: Robert Kruszyk

Komentarze

AwatarPiotr Majchrzak
Piotr Majchrzak

22.02.2012 13:38:37Nie chciałbym nic sugerować, ale powyższe zdjęcie z amboną w tle daje dużo do myślenia...

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

22.02.2012 15:41:48Piotrze, piszesz, że nie chcesz sugerować, ale sugerujesz.
Choć możemy mieć swoje prywatne opinie, w momencie opublikowania w Internecie są już publiczne. Od kilku dni jestem zarejestrowany na portalu lowiecki.pl i jest tam sporo sensownych osób potępiających zabicie orła, ale zwracają one uwagę, że na tym etapie nie można jednoznacznie stwierdzić, czy strzały padły z broni myśliwskiej, czy z innej. Dlatego od siebie proponuję zaczekać z publicznym rzucaniem oskarżeń. My też nie lubimy, gdy w sytuacjach np. takich jak ostatnio z mostem w Bydgoszczy na forach zarzuca nam się z miejsca ekoterroryzm i czekanie na haracz od inwestorów. Na razie pozostaje nam ubolewanie o słowa potępienia wobec sprawcy, niezależnie od tego, do której grupy społecznej należy.
Pozdrawiam

AwatarPiotr Majchrzak
Piotr Majchrzak

22.02.2012 16:32:56Miałem na myśli, że kadr na powyższym zdjęciu nie wydaje się przypadkowy, a zdjęcie samo w sobie do końca dokumentacyjnym nie jest, ale to tylko moja opinia, oczywiście mogę się mylić. Pozdrawiam

AwatarMichał Rycak
Michał Rycak

22.02.2012 16:43:31Antek Twoja poprawność polityczna jest przesadna, jak nie chcesz publicznie rzucać oskarżeń to nie zamieszczaj takich tendencyjnych zdjęć. Wtedy nie będziesz postronnemu odbiorcy niczego sugerować.

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

22.02.2012 17:11:23Wielki wstyd i tyle (a odpowiednie "czynniki" zapewne dorzucą "znikomą szkodliwość społeczną").

Awatarkarolzub
Karol Zub

22.02.2012 18:51:49Przepraszam, ale kto oprócz myśliwych używa w Polsce broni śrutowej. Chyba nikt nie zastrzelił go z wiatrówki? Oczywiście, że wśród myśliwych jak w każdej innej grupie społecznej istnieje duże zróżnicowanie, ale nie jest też tajemnicą, że wiedza na temat ptaków i ich rozpoznawania jest w tej grupie znikoma. Jak się okazuje nie lepiej jest ze ssakami, czego najlepszym przykładem jest strzelanie do wilków, które miały być jenotami albo kiedyś w Puszczy Białowieskiej postrzelenie rysia, który wydawał się być lisem. Jak pokazują wyniki anonimowych ankiet strzelanie do wszelkich ptaków jest wśród myśliwych zjawiskiem powszechnym, więc i prawdopodobieństwo postrzelenia tego właśnie orła przez myśliwego też jest spore.

22.02.2012 19:55:45No wiec drodzy ornitolodzy, sprawa jest nie tylko bulwersujaca ale i pouczajaca.

W niedziele 19 lutego, o godzinie 7.30 , na stronie KOO ukazal sie komunikat,
opatrzony tytulem: "Czeski orzel zastrzelony w Polsce",
ze zdaniem:

"Ptak był w doskonałej kondycji fizycznej, a w ciele tkwiła śrucina – został zastrzelony przez polskiego myśliwego."

Pan K. jest osoba dosc wylewna, korespondencje dot. tego przypadku opublikowal
w internecie, poza tym sa tez telefony.


Pan K. znalazl ptaka towarzyszac czeskiemu przyrodnikowi, ktory przyjechal do
Polski z aparatura namiarowa. Ptak zostal znaleziony w poblizu ambony mysliwskiej
- najprawdopodobniej tej widocznej na zdjeciu.
Obaj panowie zabrali ptaka - przyczyna jego smierci nie byla widoczna. Wg. Pana
K. ptaka okazano na posterunku Policji, ktorego funkcjonariusz mial wyrazic
zgode i zaakceptowac fakt zabrania ptaka poza granice Polski.

W sobote wieczorem Pan K. otrzymal E-Mail z Czech, z informacja iz. weterynarz
Dr.... wykonal zdjecia rentgenowskie, ktore wykazaly obecnosc srutu o srednicy
3,5 mm w ciele ptaka bedace przyczyna jego smierci.
Ten E-Mail jest do przeczytania w orginale w internecie.

W niedziele rano na stronie KOO ukazal sie wspomniany powyzej komunikat,
gdzie m.in. srut - stal sie "srucina" - i naturalnie powodem do wielu spekulacji.
A sprawca "polski mysliwy".

Do poniedzialku nie nastapilo najprawdopodobniej oficjalne zgloszenie o popelnieniu
przestepstwa polegajacego na zabiciu chronionego ptaka.

Pan Antoni Marczewski wspominajacy na forum www. lowiecki ustawe o ochronie
przyrody zapewnie bardzo dobrze zna jej tresc i doskonale sie orientuje jakie
procedury obowiazuja przy wywozie egzemplarzy chronionych gatunkow.

Wlasciwa RDOS dowiedziala sie o tym incydencie dopiero we wtorek w poludnie,
a o szczegolach - z internetu. Pan K. byl tam osoba nieznana a dla organu odpowiedzialnego z urzedu za ochrone przyrody wywiezienie orla za granice
stanowilo ewidentne naruszenie prawa.

(Pan Marczewski wspominal w jednym z wpisow na www. lowiecki o moralnym
prawie czeskich przyrodnikow do tego ptaka. Niewatpliwie. Jednak poza prawem
moralnym wypadaloby przestrzegac rowniez innych.)

W tej chwili mamy sytuacje tego rodzaju ze:

- Pan K. "ekspert przyrodniczy" o specjalnosci ornitologa dopuscil sie przekroczenia
prawa tolerujac wywoz chronionego ptaka za granice

- czeski przyrodnik popelnil przestepstwo wg. polskiego prawa. (moralnie mial naturalnie racje)

- fukcjonariusz Policji przekroczyl uprawnienia zezwalajac na wywoz ptaka
( ten policjant - jak bedzie mial pecha i ktos sie sprawa zajmie - moze
dostac porzadnie po tylku)

Dalej - najprawdopodobniej nie nastapilo zabezpieczenie ewentualnych sladow
na miejscu znalezienia ptaka przez SL/PSL badz Policje.

Nie zostala natychmiast zabezpieczona dokumentacja - ksiazka ewidencji pobytu mysliwych z danego rejonu.

Nie powiadomiono wlasciwej RDOS o wywozie ptaka za granice.

Nie widomo czy weterynarz badajacy w Czechach ptaka mial uprawnienia bieglego -
zaden sad w Polsce nie bedzie mial podstaw do uznania tego za dowod do
skazania kogokolwiek. Sprawca juz w tej chwili moze sie smiac w kulak.

Wnioski z pobieznego przyjrzenia tej sprawie - niezaleznie od samego kontekstu
tj. smierci orla w Polsce, sa nieciekawe - jak to ktos juz napisal - na tym etapie wyglada na to, ze komus zalezalo w pierwszym rzedzie na zrobieniu "zadymy" niz rzetelnym wyjasnieniu sprawy, znalezieniu ukaraniu potencjalnego sprawcy.

Czy odegraly role emocje, naiwnosc i dyletanctwo czy tez wyrachowana zajadlosc -
trudno powiedziec. Nie bede spekulowac. Ucho od dzbanka sie urwalo.

Tyle z mojej strony - polecam doglebne zapoznanie sie z cala historia we wlasnym
gronie.
Powyzsze informacje i tlo mozna bez wiekszych trudnosci zweryfikowac w internecie,
badz zasiegnac do bezposrednich u zrodel.

pozdr.
randrzej

PS
Prosilbym Pana Marczewskiego o wklejenie powyzszego tekstu na www. lowiecki.
O ile to nie sprawi zbytniej fatygi.

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

22.02.2012 20:26:11Trzeba opublikować rtg-fotografię tego orła i każdy będzie mógł sam ocenić, co widać.
A wywiezienie ptaka za granicę niewątpliwie poprawi samopoczucie wielu instytucjiom (chociaż kilku osobom może popsuć). Dziwne, że RDOŚ dowiedział się o sprawie dopiero we wtorek, bo informacja rozeszła się po całym kraju już 19.02.

Awatarbob
Robert Kruszyk

22.02.2012 20:30:22Moze bys sie tak przedstawil ?
Skad masz takie informacje ?
Ptak jest w Polsce i tu jest/bedzie zbadany
Policja i inne instytucje zajmuja sie ta sprawa.
Policja nie przyjedzie na miejsce zdarzenia jesli nie ma dowodu, ze jest to przestepstwo, tam sie nie da dojechac tylko trzeba isc ok 1 km w sniegu do kolan. ja na to wplywu nie mam. Chyba nie mielismy zostawic tam ptaka w lesie ?
Co mielismy wziasc rentgen ze soba.
Zrobilismy co moglismy - jak najszybciej zawiadomilismy policje, co jeszcze obywatel ma zrobic ?

skad wiesz ze ptak zostal wywieziony? bo w mailu tak napisalem i dostalem odp. od Czechów ze znalezli srut ?

Awatarluki79
Łukasz Filipczak

22.02.2012 21:08:40Na stronie KOO wyraźnie i bez wątpliwości stwierdzono że to sprawka polskiego myśliwego... sprawa jak dla mnie jest oczywista....

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

22.02.2012 21:10:28randrzeju - i tak użytkownicy lowiecki.pl zaglądają na birdwatching.pl, więc przeczytają Twoje informacje. Ani Cię nie znam (nie podałeś imienia i nazwiska), ani nie jestem w stanie zgodzić się z częścią podanych przez Ciebie informacji, dlatego wybacz, ale sam możesz się zarejestrować i umieścić tam swój tekst.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

23.02.2012 0:04:56randrzej pieczołowicie wypunktował wszystkie potknięcia towarzyszące temu haniebnemu incydentowi, skrupulatnie wskazując na winy zaangażowanych w wyjaśnianie osób - wszystkich, tylko nie sk**syna myśliwego, który rozmyślnie ukatrupił orła! Czysta propaganda, próba obciążenia Bogu ducha winnych i odwracanie uwagi od faktycznego winowajcy. Kto oprócz myśliwych używa dzisiaj broni śrutowej? Kto prócz nich strzela szponiaste? Jakoś nie słyszałem, żeby robił to ktokolwiek inny, poza członkami z PZŁ... Zbłąkana śrucina przy odstrzale dzika? Czy może czeski kłusownik zakradł się przez zielona granicę, żeby strzelać do orła pod polską amboną? Czy też jakiś polski wnykarz postanowił skosztować orlego mięska?

Awatarbob
Robert Kruszyk

23.02.2012 7:18:57randrzej w tej sprawie przestępca jest tylko jeden - sprawca zabicia orła przedniego
uwazaj na słowa i nie pisz o kims ze jest przestepca lub narusza prawo jak nie masz na to dowodow tylko opierasz sie na dyskusjach internetowych. zwłaszcza pod adresem Policji
- żebyś sam nie dostał porzadnie w tyłek
Nie zycze sobie tez zebys pisal o mnie Pan K. prosze uzywac calego nazwiska bo nie mam sie czego wstydzic. Wrecz przeciwnie wykazalem obywatelska postawe zglaszajac przestepstwo wspolnie z Kolegą Otakarem

Awatarbob
Robert Kruszyk

23.02.2012 7:51:21samica orła przedniego Tonička jest na granicy Polski i Czech, moze nawet juz ja przekroczyla kiedy pisze te slowa. Miejmy nadzieje, ze nie podzieli losu Urbana

http://www.birdwatching.pl/galeria/kategoria/263-orzel-przedni-aquila-chrysaetos/zdjecie/35283

Awatarpiotrlofek
Piotr Lofek

23.02.2012 12:16:05Witam, jeśli można mam pytanie. Czy gdzieś można śledzić trasy przelotów orłów, czy ze względu na ochronę gatunku dane nie są ujawniane?

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

23.02.2012 13:11:21Waldku, myślę, że mogło się zdarzyć, że broni śrutowej używał ktoś, kto nie jest myśliwym.
Nie podoba mi się, że randrzej podaje na forum informacje, których nie sprawdził, ale też nie rzucajmy oskarżeń, póki nie jesteśmy na 100% pewni. My będziemy oskarżać myśliwych, myśliwi będą o różne rzeczy oskarżać nas i mur wzajemnej nienawiści będzie się wznosił coraz wyżej.

AwatarPaweł
Paweł Nowak

23.02.2012 17:59:00Antku-szacunek za wyważone i mądre podejście do całej sprawy!

Nie od dziś wiadomo,że "świat nie dzieli się na naszych i waszych,ale na mądrych i głupich".Jednych i drugich nie brak w żadnym środowisku,grupie społecznej itp. ,dlatego nie można mierzyć wszystkich jedną miarą,czyli mówiąc potocznie wrzucać do jednego wora.Jeśli uczynił to "myśliwy" (celowo używam cudzysłowiu") to wstyd mi za niego i winien zostać za to odpowiednio ukarany.Mam nadzieję,że dożyję kiedyś czasów,kiedy to zarówno myśliwi jak i przyrodnicy zrozumieją powszechnie (niektórzy już to rozumieją),że grają w jednej drużynie...Wzajemne opluwanie się,oskarżanie,sianie nienawiści,popadanie w skrajne osądy nie służy żadnej sprawie.

Wszystkiego dobrego dla wszystkich,także dla tych,którzy nie zgadzają się z tym co teraz napisałem.

Awatarbob
Robert Kruszyk

23.02.2012 18:43:44Piotrze wedrowki orłow, konkretnie orlików krzykliwych mozna sledzic np. na stronie Komitetu Ochrony Orłów

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

23.02.2012 20:00:30Antek - teoretycznie niekoniecznie był to członek PZŁ, ale sam pomyśl - jakie jest tego prawdopodobieństwo..? Także nie jestem za wznoszeniem murów i (choć nie popieram zabijania dla zabawy), to staram się akceptować myślistwo - byle etyczne i zgodne z prawem! A tu daję sobie rękę uciąć, że orła ukatrupił myśliwy i to rozmyślnie. A jak okaże się inaczej - publicznie odszczekam i przeproszę myśliwych...

Awatarbob
Robert Kruszyk

23.02.2012 20:54:04Na obecnym etapie postępowania można stwierdzić, że Urban został zastrzelony z broni myśliwskiej czyli dubeltówki. Wskazują na to ilość śrucin i obrażenia.
Tak powinno brzmieć przedostatnie zdanie. Antek jak możesz zmienić tekst to proszę.
Tyle w tym temacie na razie.

23.02.2012 21:56:24Witam Kolegów.
Mnie artykuł na stronie KOO zbulwersował podwójnie. Raz, że padł orzeł przedni - i wątpię czy w wyniku pomyłki - no bo pomyłki z czym?. Raczej ktoś chciał celowo go zabić żeby wypchać i powiesić na ścianę lub ze zwykłej zemsty na drapolu... A dwa, że KOO opluł od razu za to myśliwych nie mając żadnych dowodów, za to wypowiadając się ze zdecydowaną pewnością swoich racji. Jeśli się okaże, że strzelał myśliwy to wyfrunie on z PZŁ bo takich myśliwych nie powinno być, ale pisanie tak teraz jest zwykłym pomówieniem, które krzywdzi wszystkich myśliwych. Także tych, którzy kupę czasu poświęcają dla przyrody i propagowania wrażliwości na nią. Ja np w poniedziałek mam prelekcję w szkole na temat edukacji ekologicznej z elementami gospodarki łowieckiej.
Antek zalogował się na lowieckim.pl i bardzo dobrze. Dialog jest potrzebny, a okopywanie się na swoich stanowiskach i wzajemne plucie jadem nie służy nikomu, a szczególnie przyrodzie.

Waldek Kraskowski
Mi się też wydaje, że to zrobił myśliwy. No bo na logikę biorąc to kto? Kłusownik nie będzie marnował naboi na coś czego nie może zjeść. Mógł to być właściciel stawu rybnego i pomylić tego orła z bielikiem, ale nie wiem czy tam gdzieś są w okolicy stawy. Mógł to też być militarysta-wiatrówkarz, ale wtedy śrucina będzie jedna. Tylko, że właścicieli stawów uzbrojonych w śrutówki czy wiatrówkarzy z tak mocnymi wiatrówkami jest pewnie promil wśród ludzi posiadających legalnie broń śrutową. Nie mniej jednak forma w jakiej opublikował tą wiadomość KOO jest niedopuszczalna i krzywdząca dla myśliwych. Łatwo komuś przypiąć oczerniającą kartkę do pleców, ale po jej odpięciu wizerunek ciężko oczyścić. To jest tak jakby wszystkich przyrodników brać pod wspólny mianownik ekoterroryści. Ktoś spalił strzelnicę myśliwską w Olsztynie i wymalował siedzibę PZŁ czerwoną farbą z napisami "Mordercy" i "Stop polowaniom". PZŁ nigdzie nie napisał, że zrobili to dziłacze organizacji przyrodniczych, tylko że "nieznani sprawcy"

AwatarGrzegorz Wodnicki
Grzegorz Wodnicki

23.02.2012 22:22:50Ja również skromnie twierdzę, że z ferowaniem wyroków należy poczekać do zakończenia śledztwa. Polowanie na czarownice nie służy powadze tej sprawy.

Z drugiej strony bardziej wiarygodne były by wypowiedzi " kolegów myśliwych " gdyby podawali swoje PEŁNE DANE, czyli imiona i nazwiska a nie tylko inicjały czy pseudonimy.

Czyżby obecność na BW.PL to taki wstyd przed znajomymi ??
Tyle ode mnie w tym smutnym temacie.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

23.02.2012 23:54:51Hubert C
- wiesz, niby każda pliszka swój ogonek chwali... Ty np. twierdzisz, że KOO pomawia myśliwych, posądzając ich o zabicie orła (sam przyznajesz, że to najbardziej prawdopodobne), ale jak czytam na lowiecki.pl, szkaluje się tam KOO, że ponoć sprzedają jaja/pisklęta sokolnikom zagranicznym, z chronionych przez siebie gniazd drapieżników. Nigdy w Polsce o czymś podobnym nie słyszałem!!! A siedzę od dawna i raczej głęboko w temacie ptaków drapieżnych, sokolnictwa etc. To zwykła Wasza (tj myśliwska, skoro już dzielić na my i oni) propaganda, jak za komuny - podrzucić fałszywkę, byleby kogoś niewygodnego zdyskredytować... Jak więc tutaj mówić o jakimś pojednaniu obu środowisk i wspólnej sprawie?!

Sam kiedyś (parę lat temu) napisałem do jednego z b. aktywnych forumowiczów lowiecki.pl, że choć sam jestem ornitologiem, to mam polujących znajomych i staram się przełamać ten mur nienawiści (to było coś o "okrągłym stole" w łowiectwie..). Zaproponowałem jakieś rozwiązania, wskazałem punkty "zapalne" i nakreśliłem kierunki ew. współpracy pomiędzy ornitologami a myśliwymi. Naprawdę chciałem być sojusznikiem myśliwych, swego rodzaju pomostem pomiędzy "Wami" a "nami". Forumowicz owszem, zamieścił mój list, ze swoim pozytywnym komentarzem, ale zostałem wyszydzony i pomówiony przez pozostałych dyskutantów a temat szybciutko padł... Poddałem się. Głowa muru nie przebiję, szczególnie tego betonowego.

PS
Jeśli zaglądają tu jacyś etyczni myśliwi, to piszcie błagam u siebie na forach, że te wszytkie "jaszczembie" które widzicie zimą w łowisku, to po pierwsze: Bogu ducha winne MYSZOŁOWY, a nie jastrzębie! Po drugie - ich rzekomo zatrważająca liczba spowodowana jest tym, że do naszych, krajowych myszołowów, dołączają te z dalekiej Północy, które u nas zimują, bo dla nich nawet Polska, ostra zima, jest znacznie cieplejszą od tej na północy. Myszołów poluje prawie wyłącznie na gryzonie lub zjada zimą padlinę i NIE JEST zagrożeniem ani dla zajęcy, ani bażantów, ani kuropatw! Poza tym Myszołów ma inny od jastrzębia behawior - chętnie pokazuje się na otwartej przestrzeni, na skraju pól i lasów, nader często lata nad otwartymi polami, godzinami czatuje na norniki, siedząc na wyeksponowanym stanowisku, przez co jest badzo widoczny i powstaje wtedy błędne przekonanie o rzekomo ogromnej liczbie "jaszczembi". Jastrząb jest ptakiem bardzo skrytym, częściej trzyma się głębi lasu, niż pól i łąk. A kiedy lata, to świetnie wykorzystuje teren do ukrywania się - lata nisko, wzdłuż rowów, za szpalerami krzewów, ba - nawet kiedy wzlatuje do góry , często leci wzdłuż pnia drzewa. Dlatego śmiem twierdzić - z całą odpowiedzialnością - że 99% widzianych przez myśliwych "jastrzębi", to poczciwe myszołowy, z których połowa odleci wraz z wiosną na północ. Zanieście ten kaganek oświaty do braci łowieckiej, to może będę miał chociaż w ośrodku mniej postrzelonych zimą myszołówów...

AwatarDawid Panasiuk
Dawid Panasiuk

24.02.2012 9:20:02Waldku mógłbyś rozwinąć temat z tymi myszołowami, chodzi mi o jakieś ewentualnie statystyki oczywiście z Twojego ośrodka.O ile oczywiście to nie tajemnica, pozd

24.02.2012 9:37:48Waldek Krasowski

Ja z ptaków jestem cienki i nigy nie twiedziłem, że jest inaczej. Myszołów to takie brązowawe co siedzi przeważnie na jakimś słupku na polu, a jastrząb to takie szare co lata i goni kaczki. Nigdy, ani do jednego, ani do drugiego nie strzelałem. "Straty" gospodarcze w winiku działalności jednego czy drugiego są praktycznie, przy obecnej ich liczebności pomijalne.
Szkoda, że na lowieckim zostałeś źle potraktowany. Było już tam wielu "oponentów", do tej pory został jeden, ale też już prawie nie pisze. Teraz dołączył Antek i mam nadzieję, że zostanie na dłużej, choćby z przyczyny o jakiej napisałeś.
Czy mógłbyś przesłać mi link do swojego listu na lowieckim? Jak nie chcesz oficjalnie to na priva.
Ja uważam, że dialog ludzi, których pasja powinna łączyć, a nie dzielić jest potrzebny. Nie wiem kiedy te dwa "towarzystwa" się skłóciły i komu na tym zależało.. Jeden z pierwszych myśliwych jakich poznałem to był pan z LOPu, który z zawodu był lekarzem, a napisał dwie książki o ptakach(jedna o kormoranach, druga chyba też). No ale to jest człowiek z pokolenia p.Michała Sumińskiego...
Już nie poluje i nie działa w LOPie bo ma ponad 90 lat....
Znam(lub z oczywistych przyczyn biologicznych znałem) jeszcze kilku myśliwych z tamtego pokolenia i każdy traktował przyrodą z dużym szacunkiem.

Awatarkarolzub
Karol Zub

24.02.2012 9:40:54Nawiązując do tematu myszołowów poruszonego przez Waldka Krasowskiego, to zgadzam się z nim w 100%. Myślę zresztą, że potwierdzi to każdy kto chodzi regularnie w teren. Ile bowiem razy widzimy jastrzębia a ile razy myszołowa? Badałem dosyć intensywnie pokarm obu tych drapieżników i posądzanie myszołowów o jakiekolwiek szkody wśród zwierzyny drobnej to kompletna bzdura.. A statystyki są naprawdę zatrważające, kiedy się weźmie pod uwagę ile niewinnym ptaków pada w imię ochrony zwierzyny. Musze gdzieś odszukać tą pracę bazującą na anonimowych ankietach wśród myśliwych.

24.02.2012 9:49:21Robert Kruszyk

Dlaczego zrobiłeś zjęcie z amboną w tle?

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

24.02.2012 10:26:42Dawid
- musiałbym przeanalizować ewidencję, żeby podać konkretne liczby, ale zwykle jest to kilka ptaków rocznie. Ostatnio był nawet trzmielojad, szczęśliwie, po operacyjnym usunięciu śrucin i rehabilitacji, odleciał do ciepłych krajów. PS. Śruciny nie pochodziły z wiatrówki...

Karol
- chętnie poznałbym wyniki ankiet.

Hubert C
- szukałem niedawno tego listu na lowiecki.pl ale bezskutecznie, jeśli go odnajdę - dam Ci znać. Straty w gospodarce łowieckiej w wyniku działalności tego brązowawego są żadne. No chyba że gryzonie zaliczymy do zwierzyny ;) Ten szary owszem, miewa na sumieniu kaczki, kuraki etc. ale ja pod gniazdem jastrzębia znajdywałem głównie resztki z sójek, dzięciołów, grzywaczy. Dużo więcej powiedziałby mój kolega, który kolekcjonując pióra (legalnie, z ministerialnym pozwoleniem) świetnie zna skład gatunkowy w ich diecie, bo zbiera pióra pod gniazdami drapieżników od wielu już lat.

I na koniec, odnośnie domysłów, że za zabitym orłem stoi myśliwy - cui bono..? Komu innemu przeszkadza taka konkurencja w łowisku? Faktyczna lub z palucha wyssana...

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

24.02.2012 10:38:37PS. Zaraz jadę wypuścić rehabilitowanego jastrzębia, może wrzucę jakieś foto lub filmik - chcecie?

AwatarDawid Panasiuk
Dawid Panasiuk

24.02.2012 11:31:36Karolu też chętnie spojrzał bym na te ankiety.
Pewnie ze chcemy :)Ja wolę filmik jak już można wybierać.

Awatarbob
Robert Kruszyk

24.02.2012 12:39:01Hubercie C zrobilem to zdjecie zeby pokazac z jakiej odleglosci mogl pasc strzal.
Tak jak napisane jest wyzej nie byl to jeden srut. Niestety jest to powielane w mediach, ktore nie lubia czekac ...
Wiemy ze byla to dubeltówka. Prawdopodobienstwo ze dokonal tego czlonek PZŁ jest w tym momencie prawie 100 %towe
I nie jest to moja opinia ale tez wielu ludzi z PZŁ, również wysoko postawionych

Awatarbob
Robert Kruszyk

24.02.2012 12:42:16Mialo byc nie jest to tylko moja opinia
sa tez oczywiscie zdjecia przed podniesieniem ptaka tak jak go znalezlismy
sa przekazane do dyspozycji policji i innych instytucji zajmujacych sie to sprawa

24.02.2012 13:02:07Waldek Krasowski

Ja nie zauważyłem wcale, żeby jakiś ptak drapieżny miał jakikolwiek wymierny wpływ na zwierzynę leżącą w kręgu zainteresowania łowieckiego. Bardziej już kruk. Tak duża populacja kruka ma negatywny wpływ na zabiegi introdukcyjne, bo wystarczy, że co któryś sobie zje jajko bażanta czy małego zajączka i już mamy zwierzyny drobnej znacznie mniej.

Robert Kruszyk

Jaka była oległość do ambony? Poza tym jakby ktoś strzelił z niej tego orła i orzeł padł by w zasięgu wzroku to raczej by został przez sprawcę zabrany do preparatora lub po prostu zakopany. Jaka była średnica śruciny?

Awatarbob
Robert Kruszyk

24.02.2012 13:13:00Hubercie C nie bede juz opisywal szczegolow na forum publicznym majac nauczke, ze tak zrobilem wczesniej
co do zabrania ptaka jest to wlasnie dla nas dziwne ale i tez nie.
1. sprawca sie wystraszyl widzac urzadzenie nadajnika na grzbiecie ptaka ?
2. niektorzy tak czesto strzelaja do drapieznikow, ze nawet juz nie podchodza do ustrzelonych ofiar, moglo byc tak ze po prostu sprawca nawet nie wiedzial do którego drapieznika strzelal
3. nie wiem czy preparowanie ptakow jest nadal popularne ale wydaje mi sie ze to przezytek a poza tym trzeba miec pozwolenie na posiadanie takiego okazu zwlaszcza chronionego.

Awatarwodnikszuwarek
Bogusław Czerwiński

24.02.2012 13:19:32Zabicie tego orła to tylko wierzchołek góry lodowej. A dlaczego rybołowy są strzelane na stawach i jest ich w Polsce tak mało? Widzę, że znów ujawnili się anonimowi myśliwi. Brak im odwagi by sie przedstawić, odważni to są gdy chodzą z flintą po lasach i polach. Ja z anonimami nie dyskutuje ale pan 3006hc wykazał sie już wiedzą na temat ptaków w poprzedniej dyskusji chcąc rekompensować zabijanie przez włoskich "mysliwych" drozdów wieszaniem dla nich budek lęgowych. Ciekawe do czego drozdowi taka budka miałaby służyć, chyba że do zrobienia na niej przysłowiowej "kupy".
Tekst poniżej pochodzi od pana 3006hc:
"Przykład - Jacyś nasi zieloni pisali petycję do Włoch o wstrzymanie odstrzału bodaj drozdów, kosów i innych tego typu ptaszków z uzasadnieniem, że ptaszki gniazdują u nas, potem lecą do Włoch, gdzie są obiektem polowań. Oczywiście Włosi to olali i dalej za darmo walą do naszych drozdów. Dlaczego nikt z "zielonych" nie wpadł na pomysł zarządania odszkodowania od Włoch za strzelone ptaki, za które postawionoby ptakom np budki lęgowe? Myślę, że Włoscy myśliwi by chętnie zapłacili, żeby w przyszłosci mieć więcej ptaków do odstrzału. - Na tym właśnie polega gospodarka."

24.02.2012 14:40:49Robert Kruszyk

Ok. To czekamy na oficjalne dane.

Bogusław Czerwiński

Jeśli nie chcesz ze mną dyskutować to po co się odzywasz wymieniając mnie w swoim poście? Przykład z drozdami podałem jako przykład na gospodarowanie populacją. Nie znam się na ptakach i nie mam pojęcia czy te drozdy by z budki korzystały czy nie. Chodziło mi o zwykły mechanizm przepływu kapitału, dóbr i usług. Równie dobrze "zieloni" mogliby pisać petycję o to, żeby nie pozwolić cudzoziemcom przyjeżdżać do nas na polowania na dziki. Jaki to miałoby sens? Skarb Państwa świadczy usługę w postaci dzierżawy obwodów łowieckich za co pobiera pieniądze. Dzierżawca obwodu sprzedaje usługę jaką jest polowanie na dzika dla cudzoziemców za co pobiera pieniądze. Cudzoziemiec korzysta z usługi i płaci. Jeśli strzeli odyńca to bierze trofeum w postaci oręża za które płaci dodatkowo. Dzik, w formie mięsa, trafia na stoły jako dobro materialne ludzi, którzy za to dobro zapłacili bo chcą je zjeść. Dzierżawca obwodu za zarobione pieniądze wypłaca szkody rolnikom, zapewnia dobre warunki bytowania zwierzynie w łowisku, buduje urządzenia łowieckie i organizuje następne polowania dając pracę ludziom(robotnikom wykonujacym urządzenia i wyworzącym karmę, naganiaczom, właścicielowi autobusu, właścicielowi biura polowań w Polsce i za granicą, tłumaczom, sygnalistom, kucharzowi, agroturystyce, właścicielom psów uczestniczących w polowaniu, weterynarzowi za badanie dzika przeznaczonego do konsumpcji) i oczywiście odprowadza 23% podatku Vat za polowanie. Dziki będą miały się dobrze bo wiadomo, że do puki są w kręgu zainteresowania łowieckiego mają zapewniony byt. Oprócz tego na tym wszystkim pośrednio zarabiają producenci akcesorii myśliwskich, właściciele sklepów myśliwskich i tych, w których jest dziczyzna. Branża przetwórska i pewnie jeszcze wiele, wiele innych ludzi. Czego w tym nie rozumiesz?

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

24.02.2012 14:50:09Hubert C. - chwilowo wezmę Twoją stronę, bo jako myśliwy, nie musisz znać się na drozdach, czy ptakach w ogóle. Poza oczywiście gęsiami, kaczkami i innymi łownymi - te już musisz znać. Ale - znasz?

Mateusz - jastrząb pięknie poleciał, silnym, gwałtownym lotem. Filmik w kamerze, niebawem wrzucę gdzieś do sieci.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

24.02.2012 14:51:46* Dawid, nie Mateusz, sorry...

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

24.02.2012 14:53:34Hubercie,

w polskich warunkach jest tak, że myśliwi prowadzą jakąś ewidencję, dzięki czemu są w stanie powiedzieć, jak liczna jest populacja lisów, dzików, kuropatw czy zajęcy i na tej podstawie ocenić wielkość pozyskania. Jednak Włosi nie wiedzą, ile jest u nas ptaków, a walą do wszystkiego. Uważam, że to, co się wyprawia we Włoszech, na Malcie czy na Cyprze (gdzie strzela się m.in. do błotniaków stepowych, żołn, trzmielojadów, bocianów, czapli i do wielu innych gatunków) nie ma z myślistwem rozumianym według polskich standardów nic wspólnego i należy mówić o przemyśle kłusowniczym w południowej Europie.

Polecam Ci m.in. tę informację - http://www.birdwatching.pl/wiadomosci/9/art/749

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

24.02.2012 14:57:30Jakakolwiek argumentacja o nie zabraniu orła jest bezsensowna. Myśliwi strzelający drapole nie robią tego dla trofeów, ale z nienawiści do nich, w formie zemsty i opacznie pojętej "ochrony" zwierzyny. Bywam świadkiem rozmów o tym, jak to drapole "chorują na ołowicę" - wg terminologi polujących kolegów...

AwatarAlicja86
Alicja Kalinowska

24.02.2012 14:58:38Szkoda orła... Jeżeli to mysliwy to brzydko się zachował... Jeżeli chodzi o strzelanie do drapieżnych ptaków to chyba dużym problemem są hodowcy gołębi i własciciele stawow rybnych... przynajmniej ja mieszkajac na wsi najwiecej takich historii slyszalam... Mysliwi jako grupa społeczna nie są tacy źli, fakt jednostki stwarzają wielę problemów ale chyba nie należy wszystkim przypinać jednej łatki. W końcu wsród fotografów też są tacy, którzy zakłócają spokój zwierzyny wchodzą na tereny będące ich ostoją- pod same gniazda, aby zrobić zdjęcie, nie dbając o to że ptak może się spłoszyć. Są też wród fotografów bardzo oddani przyrodzie ludzie. Któch zapewne jestescie przedstawicielami... i podejrzewam że nie bylibycie zadowoleni, gdyby ktos przypiął wam niezbyt miłą łatkę...Dlatego nie oskarżajcie całej grupy, a jednostki bo chyba na tym polega sprawiedliwosć.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

24.02.2012 15:07:00Hubert - z tym krukami to już prędzej się zgodzę (o ich wpływie na drobną). Ale nie przesadzajmy z tym wpływem ani liczebnością kruka, jak słynne już szczycieńskie towarzystwo ochrony przyrody... Weźcie ornitologów, WSPÓLNIE policzcie, razem zbadajcie faktyczny wpływ kruka - metodami naukowymi - wtedy pogadamy, bo wyrokowanie na podstawie tego, co się myśliwym zdaje (że kruk im wyjada drobną zwierzynę) to na dzień dzisiejszy tylko demagogia. Ja pomagam czasami liczyć łosie w zaprzyjaźnionym obwodzie i nie chwaląc się, bywa że doliczę się więcej, niż ci którym na tym bardziej zależałoby.

24.02.2012 17:18:143006hc - przykład z drozdami to nie jedyny przykład Twojej niewiedzy lub demagogii, mnie najbardziej razi w oczy Twój stosunek do wilków:

" Problemem jest to, ze ekooszołomstwo krzyczy ządając swoich racji i nie sa to ani racje przyrodnicze, ani żadnej cześci społeczeństwa oprócz ekooszołomów mieszkających najcześciej w duzych miastach lub wtórnie na wsi. Ekooszołomy żądają uzasadnienia każdego zabiegu na przyrodzie sprzecznego z ich teoria naturalnej naturalności. Jakoś nie przeszkadza im, że ci z nich, którzy wtórnie wrócili na wieś mieszka tam, zajmując naturalne tereny gdzie nie jest to podyktowane zadną koniecznością(rolnik czy leśnik musi mieszkać na wsi, bo uprawia pole czy las, ekooszołom z natury jest przeciw uprawianiu czegokolwiek). Jesli natomiast ekooszołom mieszka na wsi bo uważa, ze jest częścią natury, to dlaczego jest taki cięty na łowiectwo? Przecież my też jesteśmy gatunkiem chodzacym po tej planecie, czyli jak polujemy to jest to element naturalnej selekcji :))))
Do tego, jeśli ekooszołom jest ciety na łowiectwo to dlaczego nie jest ciety na wędkarstwo czy zbieranie runa?
Ekooszołomy są ludźmi totalnie oderwanymi od rzeczywistości, w argumentowaniu swoich racji pomijają aspekty społeczne i ekonomiczne(wilk na prawdę mógłby na siebie zarobić odstrzałami komercyjnymi). W zwiazku z tym, ze mamy prawo jakie mamy. Hodujemy wilki na naszych jeleniach i owcach, a Słowacy kasują za strzelonego wilka 2500euro... To duzo kasy.
Niestety media są po stronie ekooszołomów robiac krzywde przyrodzie i wielu ludziom. Także może masz rację z tym iż najlepiej kłócić się nie o odstrzał wilka, tylko o zmniejszenie tenuty za obwód z wilkiem. Może wtedy nasi decydenci zaczną brać pod uwagę zdanie wielu ludzi zainteresowanych tematem, a nie tylko tych, którzy najgłościej krzyczą. "

" Na ochronę przyrody skądś trzeba pieniądze brać. Samymi biletami za wstęp do PN nie utrzymasz parku, niedzwiedzi, wilków itp. Wilk musi coś jeść, jest tym samym wpisany w naszą gospodarkę. Ktoś go musi utrzymać. Jeśli chcesz utrzymywać wilki to płać za nie sam, a nie wmawiaj całemu społeczeństwu, że wilk się sam wyżywi, za darmo. Wartość sprzedażna tuszy jednego jelenia to średnio około 600zł, a to tylko cena mięsa nie licząc ceny dzierżawy obwodu, wykupu polowania ne terenie wyłączonym czy trofeum. Do tego dochodzą zjadane zwierzęta gospodarskie. Policz sobie ile Skarb Państwa traci na tym, że wilk musi jeść. Więc w interesie wilka leży, żeby był potrzebny gospodarczo, bo jeśli nie będzie potrzebny to rolnicy i tak sobie poradzą, a myśliwi mogą nie chcieć płacić za kiepski obwód i zostawiać swoje pieniądze u wschodnich czy południowych sąsiadów, gdzie gospodarze łowisk dbają o stan zwierzyny. "

" Te kopytne kosztują(jeleń średnio 600zł, sarna 150zł). Wszystko co jest zjedzone przez wilka jest stratą. Więc utrzymanie wilka nawet zwierzętami wolnożyjącymi też kosztuje, za co płacą wszyscy poprzez nie wprowadzenie do obrotu i brak przychodu ze sprzedaży każdej zjedzonej sztuki. WIlk jeśli byłby strzelany wyrównałby straty w kopytnych zyskami ze sprzedaży polowań na niego. Pamiętej, że większość lasów to lasy gospodarcze, na polach też prowadzi się gospodarkę, tyle że rolną. Zwierzyna w stanie wolnym jest elementem tej gospodarki. A to, że jest skarbu państwa to nie znaczy, że jest niczyja. Ona ma realną wartość rynkową. Jest takim samym produktem jak wieprzowina czy wołowina."

http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=24780&postdays=0&postorder=asc&start=22

tyle chyba starczy, żeby pokazać Twój " przyrodniczy i ekologiczny " stosunek do wilka.

Sorry za off ale nie lubię takiego dwulicowstwa.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

24.02.2012 18:24:14Hubert 3006hc
- no to pojechałeś pan... straty, gospodarka, koszty, obrót, opłaty, utrzymanie - słowem kasa, kasa i po 3-kroć kasa. Więc tylko to dla Ciebie się liczy? A jakieś idee? To zbędny balast wg Ciebie? Twoi mentorzy, ci szanujący przyrodę, nestorzy myślistwa z LOPu - takiego właśnie, materializmu i interesowności Cię nauczyli? Pewnie mnie też nazywasz ekooszołomem, w końcu chronię skrzydlate drapeżniki, które przynoszą same straty - nie tylko gospodarce ale i mnie osobiście. No i jestem tym wtórnie mieszkającym na wsi. Choć tak do końca nie wiem, bo dzieciństwo spędziłem na wsi, potem dorosłe życie w mieście, a teraz znów na wsi... Ale pola nie uprawiam (poza własnym ogrodem) i drzew w lesie też nie wyrzynam, zatem wg Ciebie nie mam prawa mieszkać na wsi...

24.02.2012 21:15:27Waldek Krasowski

Napisałem długi post i jak kliknąłem "komentuj" to wyskoczyło mi, że muszę się zalogować i wszystko wzięło w łeb... :/

Po krótce jeszcze raz. Z pustego się nie naleje. Nie można wydawać więcej pieniędzy niż się zarabia. I uważam, że mądrzej jest np zarabiać na polowaniach i uzyskane w ten sposób kwoty przeznaczać na działania proprzyrodnicze - np Twój ptasi azyl. Niż nie zarabiać, klepać biedę i ledwo wiązać koniec z końcem

Pozdrawiam
Darzbór.

24.02.2012 21:17:18I nic nie mam do ludzi Twojego pokroju mieszkających na wsi. Chodziło mi o tych, o których można powiedzieć "polak na zagrodzie równy wojewodzie" i którzy wciskają swoje chałupy najgłębiej w las jak się da. Aż się dziwię, że tak można. Po co w takim razie MPZP?

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

24.02.2012 21:44:11Hubert,
- z pustego to i Salomon, zgoda. Ale w zacytowanym tu tekście jest zbyt dużo (jak na moją odporność) Twej agresji i szyderstwa pod adresem tzw. ekooszołomstwa. Ale niech tam, zostawmy to. Powiedz lepiej jaką masz radę na to, by w pogoni za wilkiem po EUR 2500/szt. nie wybito ich do nogi? Kto ma je liczyć, kontrolować stan populacji i w efekcie ustalać plany pozyskania - myśliwi? Hmm...

I średnio mi się podoba finansowanie ptasiego azylu pieniędzmi pochodzących z zabitych wilków. Płacę podatki, jak wszyscy inni i podtrzymuję bioróżnorodność nie dla siebie przecież, ale dla potomnych, dla ogółu, więc mogłoby państwo wyłuskać coś z tych podatków od ogółu na podobne jak mój ośrodki, zamiast rozp*** na prawo i lewo. Dawałem sobie radę bez łaski państwa, to i dalej dam radę.

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

24.02.2012 21:48:00Ależ nie, przecież nie można stosować metody ,,cel uświęca środki''.
Najlepszym kontrprzykładem jest ta nieszczęsna sytuacja z drozdami - nie możemy ,,targować się'' z kłusownikami śródziemnomorskimi o to, za co mogą oni zabijać te ptaki, bo po prostu ich zabijać nie mogą. Nie ma tu żadnej ceny i nawet 1000 budek nie jest w stanie zrekompensować straty jednego ptaka. Takie działania należy piętnować za wszelką cenę, a nie próbować dojść do porozumienia. Z tego typu barbarzyństwem nie można dyskutować i to bez względu na sprawy finansowe. Przecież równie dobrze, może powinniśmy zezwolić na tego typu ,,odstrzały'', gdyby przyniosły nam dochód??? Żaden przyrodnik by na to nie przystał, a przynajmniej mam taką nadzieję. :(

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

24.02.2012 21:52:34Myśliwi miewają bardzo bujną wyobraźnię i specyficzne poczucie humoru, ale często nie odnajdują się w otaczającej rzeczywistosci. Człowiek, który zastrzelił orła musiał być podobny do innego, który w 2011r zastrzelił własną żonę zamiast dzika, albo jeszcze innego, który spadając z drabiny przy ambonie postrzelił się śmiertelnie z obu luf dubeltówki /która powinna być wtedy rozładowana/, czy też specjalisty od broni, który czyścił naładowaną strzelbę i wstrzelił sobie 253 śruciny w klatkę piersiową (EHJ 2008, 29, strona 1652). Badania psychologiczne i psychiatryczne przede wszystkim!!!

24.02.2012 22:07:37Waldek Krasowski
Co Ty... Państwo nie wyłuska. U mnie w mieście właśnie zwalniają 100 osób ze szpitala bo nie ma pieniędzy na jego utrzymanie... Choć trochę mnie to dziwi, bo dyrektor, menager i lekarze z tegoż szpitala nie rzadko zarabiają po kilkanaście tyś miesięcznie... Ale jeśli tam nie ma pieniędzy to tymbardziej nie będzie ich na przyrodę.

Ja mam pomysł taki. Jeśli wilk jest strzelany - no bo przecież jest. Jeśli bóbr jest strzelany - no bo też jest. I każde inne chronione zwierzę + polowania w Parkach Narodowych(to się chyba nazywa odstrzały redukcyjne). - To zwierzęta te mogłyby być strzelane na zasadach komercyjnych. Nie jak teraz, ze myśliwi dostają kwit na bobra czy wilka, a w PN "regulują" pogłowie pracownicy. Tylko komercyjnie naszym lub obcokrajowcom po cenach wolnorynkowych w takiej ilości i wg takiego uzasadnienia jak teraz. Myślę, że ceny np za starego żubra wynosiłyby po kilkadziesiąt tysięcy. I te wszystkie pieniądze, co do grosza przeznaczać na ochronę przyrody. Właśnie ptasie azyle, program restytucji rysia "born to be free", fundację ochrony głuszca, może jakiś program dotyczacy żbika, orłów itp. W czasach kiedy dosłownie na wszystko brakuje pieniędzy to mogłoby być rozsądne rozwiązanie, tymbardziej, że zwierzęta te i tak są strzelane, a odstrzeliwuje je ktoś zupełnie za darmo w ramach "redukcji".
Oczywiście to tylko moje pomysły, a jestem za cienki, żeby w ogóle je komukolwiek z decydentów przedstawić. Tymbardziej, że jak widzisz "świat przyrodniczy" ich nie popiera.
W moim tekście może trochę za dużo agresji, ale jak mnie wyzywają od morderców i wmawiają mi, że nie jestem miłośnikiem przyrody to się czuję tak jak Ty kiedy Ciebie wyzywają od ekooszołomów... A takie wzajemne opluwanie to droga do nikąd.

Pozdrawiam
Darzbór

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

24.02.2012 23:20:50Hubert
- brzmi sensownie, skoro i tak strzelane są... Ja tylko boję się (na pograniczu pewności), że tam gdzie kasa - tam chciwość, brak umiaru i tam uczciwość przegra z monetą... Musieliby nad tym czuwać ludzie z pasją - silniejsza od pieniądza. A pieniądze na przyrodę muszą się znaleźć, bo bez niej wszyscy zginiemy! Czy naprawdę nikt oprócz "ekooszołomstwa" tego nie widzi?

Co do komercyjnego wykorzystywania różnych zasobów PN - w większości się zgadzam. W paru krajach, które odwiedziłem, przy parkach narodowych istnieją świetnie funkcjonujące i rozbudowane infrastruktury dla obsługi eko-turystyki (najszybciej obecnie rozwijający się "przemysł" na świecie). Wygodne drogi do ruchu kołowego, bazy noclegowe, dydaktyczne, profesjonalna informacja etc. itd. Generalnie jestem bardzo za tzw. sustainable development, ale przeciwko rabunkowej działalności, czy to w lasach, czy planach zagosp. przestrzennego czy planach pozyskania zwierzyny... Możemy o tym pogadać, tylko chyba nie tutaj/teraz, bo robimy off-topic.

Wracając do tego orła, w wieczornych informacjach dziś w TVP1 o tym wspomniano. Ale znów powielono błędną informację o jednej śrucinie. Ech te media...

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

25.02.2012 0:05:32Obiecana fotka (stop-klatka z kamery) z wypuszczenia jastrzębia
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=3312530142953&l=62b7339520

25.02.2012 1:03:45" Ja mam pomysł taki. Jeśli wilk jest strzelany - no bo przecież jest. Jeśli bóbr jest strzelany - no bo też jest. I każde inne chronione zwierzę + polowania w Parkach Narodowych(to się chyba nazywa odstrzały redukcyjne). - To zwierzęta te mogłyby być strzelane na zasadach komercyjnych. "

Pokaż mi, gdzie wilk jest strzelany?
oczywiście, MŚ może wydać zezwolenie na odstrzał ale najczęściej nie jest on wykonany lub nie jest wykonany w całości - i to nie tylko w przypadku wilka ale i bobra, kruka, itp.
a Ty chciałbyś jeszcze na tym klepać kasę, tak jak w BPN klepie się kasę z odstrzałów bobrów - czy tylko ja uważam, że to jest niegodziwe zachowanie i że nie można zarabiać pieniędzy na krzywdzie innych, w tym wypadku zwierząt? - czyż to nie byłyby krwawe pieniądze?
zrozum, że nie wszystko jest na sprzedaż, że są jakieś granice, wartości, ideały - a sama ochrona przyrody jest celem NADRZĘDNYM i nieprzekładalnym na żadne pieniądze - i nie można mówić, że nas na ową ochronę nie stać, bo przyroda sobie bez nas poradzi, ale my bez niej już nie.
W żadnym razie ochrona przyrody nie powinna być finansowana z takich " krwawych pieniędzy ", jak to Ty widzisz, żyjemy co prawda w czasach domeny pieniądza i wszystkiego na sprzedaż ale z drugiej strony, żyjemy w czasach intelektu i wiedzy oraz większych wartości - przynajmniej ja to tak widzę.
Problem z myśliwymi jest taki, ze wszystko przekładają na pieniądze, nie liczy się już szacunek do zwierząt, obcowanie z nimi, liczy się ' pozyskanie ", kasa, hodowla - na przykładzie dzików, na które tak myśliwi narzekają - cytat z łowieckiego:

" Czy się to komuś podoba czy nie, łowiectwo dawno przestało być łowiectwem a stało się hodowlą! Przykład z dzisiejszej "Ostoi": myśliwi chwalą się a autorzy podkreślają, że dzięki wielkiej ilości wykładania karmy dziki przeszły do nich z dawnego ZSSR i dzięki zasobności karmy ofiarowywanej przez bogatych rolników mają w tej chwili dzicze eldorado.

Przykład drugi mam "pod nosem": obwód między dużymi miastami liczący 800 ha lasu a strzela się 200 dzików w ciągu jednego roku. Dziesięć lat temu strzelano tam zaledwie 17 sztuk! Sąsiednie, przyległe obwody o takich ilościach nawet myśleć nie mogą. Ale na tych 800 ha łowczy chełpi się, sukcesem gospodarczym u podstaw którego leży całoroczne intensywne dokarmianie.

Inna kwestia to odpowiedź na pytanie: czy dokarmiany tą samą paszą dzik jest jeszcze dzikiem czy już świnią hodowlaną? "

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=388293&t=388293

a potem myśliwi lamentują, ze mają za dużo dzików - cóż, jak widać, potrzeba hodowli bierze górę nad zdrowym rozsądkiem.

Kasa też jest jednym z kół napędowych łowiectwa, do tego stopnia, że myśliwi chcieliby decydować, na co się wydaje pieniądze - wielokrotnie już czytałem, że " ekofile ' i ' ekooszołomy " tracą kasę na schroniska dla psów i kotów, a wystarczyłoby powystrzelać psy i koty a pieniądze przeznaczyć na głodne dzieci
oczywiście, jeżeli ktoś woli przeznaczyć, np. 1% podatku na schronisko lub inną inicjatywę związaną z ochroną przyrody, zamiast na głodne dzieci, to nie jest już " normalnym " człowiekiem - wielu myśliwych i sympatyków mi to już zarzucało.

A wracając do kwestii wilka:

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120215/CHELM/453013739

" Zdaniem Sławomira Karpia w środowisku została naruszona równowaga. Wilki uzyskały nadmierną przewagę nad pozostałą zwierzyną. Jeśli się temu w porę nie zaradzi, to pogłowie saren, jeleni, a nawet dzików drastycznie spadnie. "

a potem się narzeka, że zwierząt jest za dużo, hipokryzja i obłuda w czystej postaci - bo za jelenia zjedzonego przez wilki nie ma kasy, a za " pozyskanego " przez myśliwego już tak - no i, zgodnie z Twoim pomysłem, i na wilku można by też zarobić.

25.02.2012 1:07:55W poprzednim poście nie wszedł mi link:

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120215/CHELM/453013739

Awatarkarolzub
Karol Zub

25.02.2012 8:04:34Skoro już robimy bilans zysków i strat to może tak policzymy ile kosztują szkody powodowane przez zwierzynę łowną w gospodarce leśnej i rolnej. Wówczas może okazać się, że wilki zjadając jelenie i sarny generują dochód a nie straty. Dla mnie takie wyliczanki to czysta hipokryzja i szukanie uzasadnienia dla strzelania drapieżników.

Awatarjaroo1
Jarosław Zięba

25.02.2012 8:34:23W lutym odbyły się u mnie serie polowań na lisa "pozyskanie" płacono niezłe pieniądze za liska a dokładnie za skóry...było to w ramach ochrony GŁUSZCA.Jeden traci drugi zyskuje.
Myśliwy wyskakiwał dosłownie za każdego krzaka ,dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy
np. spadek ilości saren, jeleni że to wszystko sprawka kłusowników...tylko których .

25.02.2012 10:18:34Waldek Kraskowski

Niestety czynnika jakim jest zwykła ludzka chciwość nie da się wyeliminować. Ludzie chciwi byli, są i będą i nie ważne czy jako panujący ustrój mamy feudalizm, komunizm czy kapitalizm. Dlatego jestem za tym, aby regulacje dotyczący odstrzałów zostały takie jakie są teraz. Czyli bobry tam gdzie robią szkody, wilki tam gdzie zjadają owce, żubry ze starości, a jelenie i dziki w PN ze zwykłego przegęszczenia. Z tą różnicą, że myśliwy za odstrzał by płacił, a nie otrzymywał go za darmo w ramach redukcji. Żubr, bóbr, wilk, czy nawet pospolita zwierzyna łowna, ale żyjąca w parku narodowym, gdzie nie prowadzi się żadnej gospodarki rolnej ani leśnej to bardzo atrakcyjny kąsek. A przez to, że atrakcyjny to i wielu ludzi chciałoby za niego zapłacić. Jak więcej ludzi chciałoby płacić niż byłoby dostępnej zwierzyny to automatycznie wartość takiego polowania byłaby wyższa. Tylko, jak mówisz, ktoś musiałby pilnować, żeby nikt nie próbował robić na siłę nadużyć...

Karol Zub

Nie zgodzę się z Tobą. Policz czynsz dzierżawny za obwody łowieckie i wartość sprzedażną dziczyzny - przed świętami w Kauflandzie łopatka z jelenia chyba 49zł/kg, sarny 79zł/kg, dzika 39zł/kg.

Jarosław Ziębia

Co w tym dziwnego, że strzela się lisa, żeby pomóc populacji głuszca?
Bardzo dobrze gdyż lis się bardzo dobrze przystosowuje do zmian w środowisku powodowanych przez ludzi natomiast głuszec fatalnie.

lis22

Żyj sobie dalej w swoim urojonym świecie.

25.02.2012 10:32:56W Kwestii formalnej......


No wiec bylo jak bylo......

Dobrý večer, z RTG kadaveru, který jsme provedli s
>>> >>>> MVDr.MilanemŠturmem
>>> >>>> >> teď
>>> >>>> >> v podvečerních hodinách, jednoznačně vyplývá, že samec Urbanbyl
>>> >>>> >> zastřelen
>>> >>>> >> brokovou zbraní ( v Polsku), broky velikosti 3,5mm.
>>> >>>> >> Podrobnější zprávu zašlu v pondělí nebo úterý. Vážil3500g, byl
>>> >>>> tedy
>>> >>>> ve
>>> >>>> >> vynikající fyzické kondici.
>>> >>>> >> Opět velmi špatná zpráva.



MVDr. Milan Šturm - Veterinární ordinace
Jugoslávská 1006/26
741 01 Nový Jičín

Phone number: +420 ...............
Email adress:


No wiec jak ktos w internecie chce rznac glupa i udawac ze ptaszek z Polski
nie wyjechal to niech rznie......

Mozna miec inne zdanie na ten temat. Sa telefony, majle i inne takie.....

Tak jak w pierwszym poscie napisalem - w internecie jest spro rzeczy, ktore
dadza sie bez wiekszych trudnosci zweryfikowac. Jak sie chce.


Tyle tylko ze Panstwo tego nie chca przyjac do wiadomosci - przypuszczam -
stad te reakcje.

W kwestii anonimowosci na tym forum. To forum jest anonimowe - rejestracja i logowanie nie wymagaja podania numeru butow. Ja nie wiem czy Pan Zieba sie
nie Nazywa w realu Skowronek a Pan zub - Kielek. I szczerze mowiac mnie
to nie interesuje. Czytam raczej to co Panstwo pisuja a nie jak sie podpisuja.
Polecilbym to samo odnosnie wypocin produkowanych przez "randrzej."

25.02.2012 11:04:253006hc - Pytałem, gdzie legalnie w Polsce " pozyskuje " się wilki?
poza przypadkami, gdy Minister Środowiska wydaje zgodę na odstrzał

w dyskusji na leśnym forum chodziło o powrót wilka na listę gatunków łownych, a nie o zarabianie na osobnikach przeznaczonych do odstrzału przez MŚ - wszak jako przykład podawałeś Słowację, gdzie wilk jest gatunkiem łownym.
Za powrotem wilka na listę gatunków łownych optuje prof. Okarma, który to twierdzi, ze wilk jest obecnie kłusowany przez myśliwych a gdyby można było nań polować legalnie, to kłusownictwo by zmalało, ale NIE zniknęło całkowicie:

" [.] Inne pole konfliktu to gospodarka łowiecka. Myśliwi twierdzą, że po objęciu wilka ochroną obniżyła się liczebność dużych łownych ssaków kopytnych (jeleni, saren i dzików). Powoduje to różnego rodzaju nielegalne działania przeciw tym drapieżnikom.
[.]
pomimo ścisłej ochrony nie widzimy naprawdę znaczącego powiększania się liczebności i zasięgu jego populacji, co oznacza, że myśliwi niezadowoleni z tej sytuacji biorą sprawy w swoje ręce.
[.]
Osobiście uważam, że docelowo wilk powinien być gatunkiem, którym należy aktywnie gospodarować, także wykorzystując mechanizm pozyskania przez myśliwych w ramach obowiązujących regulacji prawnych. Nie ma żadnych powodów, aby wilk traktowany był inaczej niż wszystkie inne rzadkie gatunki, które chronimy, ale w sytuacji silnego konfliktu musimy w jakiś sposób regulować ich liczebność. "

całość:

http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2305,article,5325

" Żubr, bóbr, wilk, czy nawet pospolita zwierzyna łowna, ale żyjąca w parku narodowym, gdzie nie prowadzi się żadnej gospodarki rolnej ani leśnej to bardzo atrakcyjny kąsek. A przez to, że atrakcyjny to i wielu ludzi chciałoby za niego zapłacić. Jak więcej ludzi chciałoby płacić niż byłoby dostępnej zwierzyny to automatycznie wartość takiego polowania byłaby wyższa. "

Skoro nie prowadzi się gospodarki leśnej i rolnej, to PO CO zabijać te zwierzęta?
a, już wiem - dla kasy, z czystej pazerności
a może by tak koła łowieckie i nadleśnictwa, skoro tak bardzo chcą chronić przyrodę i zbierać nań gotówkę, odstąpiły by na ten cel kasę z polowań dewizowych?
ale, nie, Ty oprócz tego jeszcze chciałbyś zarabiać kolejną kasę na kolejnych gatunkach zwierząt - innymi słowy, zwierzęta nie mają prawa czuć się bezpieczne w lesie gospodarczym, bo prowadzi się tam gospodarkę leśną a na polach, gospodarkę rolną, ani w Parkach Narodowych, bo tam chcielibyście ( myśliwi ) na nich dodatkowo zarabiać?
i gdzie tu " ochrona przyrody "?, chyba można takie działanie nazwać ochroną własnych interesów.

Awatarbob
Robert Kruszyk

25.02.2012 11:09:22randrzej
obejrzal go czeski weterynarz i tylko tyle.
nie interesuje mnie gdzie

przy okazji Hybert C masz odpowiedz jakiej grubosci był srut 3,5 mm
taki srut jest typowym srutem broni mysliwskiej np na lisa

Awatarbob
Robert Kruszyk

25.02.2012 11:16:17Istotne jest, ze ptak jest w Polsce i tu przeszedł oficjalne badania potrzebne w sledztwie i jest do dyspozycji biegłych itd, itp

25.02.2012 11:50:05Panie Robercie,
niewazne. Rzumiem sytuacje w ktorej sie Pan w sobote znalazl i nie ma juz o czym
gadac. 99 % osob postapiloby zapewne tak samo. Po prostu przegapiliscie
odrobine okazje do szybkiego udooopienia tego strzelajacego idioty.
Cala reszta - zobaczymy.

Awatarbob
Robert Kruszyk

25.02.2012 12:01:39tytaj wiecej informacji dla zainteresowanych
http://www.koo.org.pl/aktualnosci/98-czeski-orzel-przedni-zastrzelony-w-polsce

na pewno bedzie tez oficjany komunikat na stronie RDOŚ

25.02.2012 12:06:02
"Karol Zub

25.02.2012 8:04:34Skoro już robimy bilans zysków i strat to może tak policzymy ile kosztują szkody powodowane przez zwierzynę łowną w gospodarce leśnej i rolnej. Wówczas może okazać się, że wilki zjadając jelenie i sarny generują dochód a nie straty. Dla mnie takie wyliczanki to czysta hipokryzja i szukanie uzasadnienia dla strzelania drapieżników."

Tu mi sie cos przypomina....:)
Nie jestem pewien czy to nie z niejakim Karolem Zubem swego czasu wywiad
prowadzil naczelny grafoman z wyborczej.
Nie chce mi sie tego szukac ale bylo tam twierdzenie naukowca, o dodatkowym
pozytywnym wplywie wilka na zapobieganie szkodom w lesie -
to polegalo na tym, ze na monitorowanych powierzchniach probnych
gdzie wylozono wilcze odchody jelenie zerowaly ostrozniej. Z tego naukowiec
wydedukowal ze ta gadzina dzieki blogoslawionemu wplywowi wilka
zezre mniej lasu.......

Musze przyznac, ze ten akapit wzbudzil powszechna wesolosc.....i przywodzi
na mysl kawal o radzieckim uczonym wyrywajacym musze nogi.....

Logika by wskazywala na to, ze jelen musi zezrec tyle ile musi, zeby glodny nie chodzic.
A czy konsumpcji oddaje sie w calkowitym spokoju - czy tez raczej niespokojnie - to wsio rybka.
Wydawalo mi sie.
No ale nauka mowi co innego.....:)


Przyznam sie ze po tych rewelacjach udzielonych panu Wajrakowi z odrobina rezerwy
wypada podchodzic do niektorych interpretacji kreowanych przez bylo nie
bylo powazna instytucje. Choc niewykluczone ze to bylo prywatne zdanie.....

25.02.2012 13:04:28RAndrzej czy też Aka - trochę wysiłku i trafiłem na coś takiego:

WILK (CANIS LUPUS L.) W PUSZCZY BYDGOSKIEJ
I JEGO WPŁYW NA POPULACJE DZIKO ŻYJĄCYCH
ZWIERZĄT KOPYTNYCH

Bogusław Kamiński, Jan Fiderewicz, Sylwester Grajewski

fragmencik, gdyż jeszcze całości nie czytałem:

" Wyniki wieloletnich
obserwacji wskazują, iż pojawienie się wilka nie wpłynęło na liczebność bytują-
cych tutaj dużych roślinożerców. W ostatnich latach obserwuje się nawet przyrosty
populacji jelenia, sarny i dzika, co tłumaczy się m.in. wprowadzeniem dokładniejszej
metody prowadzenia inwentaryzacji zwierząt oraz oszczędną gospodarką
prowadzoną przez koła łowieckie. "

to dla tych, którzy jak Hubert c wykazują szkodliwy wpływ wilka na zwierzynę łowną

i jeszcze:

" Niepokoi
znaczny odsetek (69%) ankietowanych myśliwych i leśników, którzy obecność
wilka uznali za niepożądany element ekosystemów przyznając jednocześnie
(68%), iż mają one pozytywny wpływ na zmniejszenie szkód od zwierzyny płowej
w lasach. "


Awatarjaroo1
Jarosław Zięba

25.02.2012 17:50:35Hubercie jak by prowadzono gospodarkę leśną rozsądnie i różnej maści myśliwi nie uprawiali sportu z taką przyjemnością to i zwierząt by nie brakowało.Co do lisów i dzików zgadzam się. Jakiś mądry w minister wymyślił wykładanie kostek przeciw wściekliżnie dla lisów i teraz mamy taki skutek ,braki w drobnej zwierzynie.pozdr.

25.02.2012 18:05:52Jaroo1 - prawda jest taka, że nawet wybicie lisów nie poprawi losu zwierzyny drobnej
zasada jest taka, że większa śmiertelność powoduje iż samice rodzą więcej młodych i populacja się nie zmniejsza i się nie zmniejszy, no chyba, że myśliwi do spółki z częścią ekologów wymyśli aby lisa tępić bez litości i aby wybić jakieś 90% populacji
zresztą, sami myśliwi nie są zbyt chętni aby zrezygnować ze zwierzyny drobnej, stąd min. niechęć do objęcia zająca i kuropatwy ochroną lub chociażby moratorium
jakby tak popatrzeć to mamy obecnie ok. 700 wilków a wedle myśliwych nie jest on gatunkiem zagrożonym i wartym ochrony - zajęcy mamy ok. 500 tys., więc nie wiem do jakiej ilości musiałaby się skurczyć populacja, żeby myśliwi uznali, że należy odwiesić strzelbę na kołek.
O dzikach już pisałem, myśliwi są sami sobie winni, bo chwalą się, że dzięki całorocznemu dokarmianiu mają " dzicze eldorado ".

Awatarjaroo1
Jarosław Zięba

25.02.2012 18:23:25taj zimy widziałem 2 zające 3 stada kuropatw po 4 szt w stadzie i to w zasięgu 20km,o sarnach nie powiem bo jest ich trochę za to z jeleniami cienko ....

Awatarjaroo1
Jarosław Zięba

25.02.2012 19:30:25lis22 nie jestem zwolennikiem wybicia lisów,jest jeszcze pies a raczej stada psów wałęsających się po lasach i polach to też jest ważny czynnik redukcji drobnej zwierzyny.I niech mi nikt nie mówi że pieski nie robią szkód widziałem wiele razy jak polują na sarny kuropatwy i bażanty....

25.02.2012 19:43:00Robią ale moim zdaniem należy surowo karać właścicieli psów, wlepiać im wysokie kary finansowe, a nie zabijać psa - pomijając te naprawdę zdziczałe i agresywne
prawda jest taka, że myśliwi nie rozróżniają tych psów i że zapala im się czerwona lampka w głowie na widok każdego psa i pociągają wtedy za spust - nie ważne, czy pies jest zdziczały czy nie, ważne że to jest pies
poza tym, ja nigdy nie zaufam myśliwym skoro czytam, ze wystarczy potargać, poszarpać sobie nogawkę u spodni, zabić psy i tłumaczyć się tym, że były one agresywne, a tłumaczenie? - i tak ci nikt nie udowodni, ze tak nie było
takie " porady ' widnieją na łowiecki. pl i Powiedz mi, jak tu ufać myśliwym, że działają oni zgodnie z prawem?
zakaz puszczania psów luzem w lesie - TAK
surowe kary finansowe - TAK
odstrzał psów jak leci - NIE

Awatarkarolzub
Karol Zub

25.02.2012 20:01:09Trochę skoczyło mi ciśnienie po wypowiedzi "randrzeja" i stwierdziłem, że na takim poziomie nie powinno się dyskutować, ale gwoli edukacji społeczeństwa podejmę wyzwanie :-)
Akurat nie ja udzielałem wywiadu "graformanowi z Wyborczej", ale gdyby randrzej czytał ze zrozumieniem, to by dowiedział się, że rzeczywiście tak jest, że obecność drapieżników wpływa na zachowanie jeleni. Jeżeli jelenie nie są zmuszane do przemieszczania się, to siedzą w miejscach gdzie mają najwięcej dobrego żeru, czyli w uprawach i młodnikach, gdzie powodują największe szkody. Wilki zmuszają je do przemieszczani się i szukania innych źródeł pożywienia, nie zawsze tego pożądanego. Jest jeszcze kwestia wysokiej jakości pokarmu w diecie jeleni, który zmusza je do przyjmowania większej ilości "balastu" w postaci pędów, ale to zupełnie inna historia.

Tak się składa, że jestem współautorem kilku prac o wilkach, cytowanych przez setki naukowców na całym świecie. Moja wiedza o tych zwierzętach nie wynika z siedzenia za biurem, ale z wielu, wielu lat tropień, obserwacji i badania pokarmu tych drapieżników. Dlatego nie wzrusza mnie kiedy ktoś taki jak randzrej próbuje podważać moje kompetencje. Szkoda, że wielu myśliwych ma właśnie taki stosunek do badań naukowych. bo przecież oni chodzą po lesie i wiedzą lepiej.

Przepraszam za ten wątek odbiegający już dosyć mocno od głównego tematu, ale nic mnie tak nie wkurza jak to, kiedy ktoś wypowiada się na tematy, o których najwyraźniej nie ma bladego pojęcia.

Karol Zub

25.02.2012 20:05:11Robert Kruszyk

Jeśli śrut ma średnicę 3,5mm czyli wg polskiej nomenklatury nr 2, to jest typowym śrutem na lisa i zająca. Eliminujemy w tym momencie wiatrówkarzy, którzy używają śrutu 4,5 lub 5,5mm. Ale cały czas pozostają właściciele stawów rybnych....


Jarosław Zięba

Racjonalna gospodarka łowiecka polega na tym, aby roślinozerców było tyle żeby nie robiły nadmiernych szkód gospodarczych, wystarczyło ich do upolowania i zjedzenia dla nas i dla drapieżników. I żeby drapieżników było tyle, żeby wystarczyło dla nas i jednocześnie, żeby swobodnie się mogły rozmnażać i żywić.

lis22

Zmień lekarza lub dawki leków!

Awatarmichalpap
Michał K

25.02.2012 20:08:10Moża wiedzieć dokładnie gdzie znaleziono tego orła???
Mieszkam a Śląsku Cieszyskim .Mam pewne przypuszczenia kto mógł zastrzelić tego orła jeżeli znaleziono go w mojej oolicy.

25.02.2012 21:16:17Hubert C:

" lis22

Zmień lekarza lub dawki leków! "

A coś bardziej merytorycznego?
bo Wiesz, ja też mam już wyrobione zdanie o Tobie, i to nie tylko z tej dyskusji w której jawisz mi się jako osoba łasa i pazerna na kasę, chcąca zarabiać na zwierzynie wszędzie, gdzie to jest tylko możliwe, także w PN

" żeby drapieżników było tyle, żeby wystarczyło dla nas i jednocześnie, żeby swobodnie się mogły rozmnażać i żywić. "

Od drapieżników powinniście się trzymać jak najdalej a ta, tzw. " racjonalna gospodarka łowiecka " powinna bazować 9 moim zdaniem 0 na trzech zasadach;

a: myśliwy poluje dla siebie
b: myśliwy nie bierze więcej, niż potrzebuje
c; myśliwy nie konkuruje z drapieżnikami, bierze to, co zostanie

niestety, w dzisiejszych czasach liczy się tylko kasa i własny interes, o stosunku do drapieżników nie mówiąc, ale ten nie uległ zmianie nawet na przestrzeni ponad stu lat.

A odnośnie wilków to nie Odpowiedziałeś mi na pytanie, kto dzisiaj legalnie " pozyskuje " wilki, poza kłusolami, także wśród myśliwych?.



Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

25.02.2012 23:21:35Hubert C
- jak sądzisz, czy te impertynencje, które kierujesz do lisa22, wzbudzają w nas chęć do dyskusji z Tobą - na jakimś poziomie - czy raczej chęć do wywalenie Cię z tego portalu na zbitą mordę..? Wydawało mi się, że jesteś myśliwym z którym warto dyskutować, ale tracę nadzieję...

Poza tym, pytałem Cię o znajomość ptaków łownych, w tym kaczek i gęsi - uniknąłeś odpowiedzi. Pytałem też, czy masz jakieś wyższe aspiracje, nie wiem - idee, których nie przeliczasz na kasę? A tak w ogóle - czym dla Ciebie są zwierzęta, łowne lub nie - istotami zasługującymi na nasz szacunek i ochronę, czy tylko czymś, co należy eksploatować, kontrolować, gospodarować etc.?

Byłem dzisiaj na konferencji, na której zaprezentowano sporo ciekawych badań naukowych. Jednym z najciekawszych dla mnie odkryć było, że największy wzrost populacji jastrzębia, monitorowanego od lat 60-tych, zanotowano w... okresie stanu wojennego! Kto zgadnie dlaczego? Podpowiem - wtedy właśnie zarekwirowano i zamknięto w depozycie wszelką broń myśliwską...

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

25.02.2012 23:24:31* ale orła przedniego zapewne zastrzelił jakiś rybak, mający stawy na zboczu góry ;)

26.02.2012 8:15:07Waldek Krasowski

Nie kieruję żadnych impertynencji do lisa22. To on łazi po wszystkich forach za myśliwymi i wmawia im swoje urojenia, których mi, po kilku latach bezowocnych dyskusji z nim, po prostu nie chce się już czytać. Nie chce mi się z nim pisać i w zasadzie to uważam, że nie chodzi mu o przyrodę tylko o myśliwych. Co Ty też byś szybko zauważył jakby tu lis22 zabawił na dłużej. Ale nie zabawi bo jest tu tylko dlatego, że ja i kilku innych myśliwych się wypowiadamy. Jakby nas nie było, nie byłoby też lisa22.

Znam ptaki łowne. Rozróżniam krzyżówke i cyraneczkę od reszty, hodowałem też bażanty łowne. Na ptaki poluję może dwa, trzy dni w roku. Pod koniec sierpnia na kaczki. Potem zimą na zbiorówce czasem strzelę bażanta. Kaczek nie jem, daję je sąsiadce. Natomiast z bażanta jem rosół. Jakbym podliczył ile średnio rocznie strzeliłem ptaków przez te naście lat jak poluję to może będzie jeden-dwa rocznie. W ubiegłym sezonie strzeliłem jedną kaczkę(a dwie inne spudłowałem), a na polowaniu na kaczki byłem trzy razy. Na polowaniu gdzie mógłbyć strzelony bażant byłem raz, ale żadnego nie strzeliłem(nawet nie widziałem). Łącznie w ostatnim roku na ptaki zużyłem 5 naboi. Także nie można mnie nazwać amatorem polowania na pióro.
Jakieś wyższe aspiracje, idee.. hmm, "robię" doktorat eksternistycznie... Ale idzie mi jak ku...wie w deszcz ;) W zasadzie to nie wiem czy go jeszcze robie bo ostatni raz się kontaktowałem z promotorem jakiś rok temu... :/ Także pewnie mnie wywali, o ile już tego nie zrobił...
Kasa akurat nigdy dla mnie ideą nie była co chyba widać po zawodach w jakich się wykształciłem. Na biedę nie narzekam, a nawet wiedzie mi się ponadprzeciętnie, ale ciężko będzie mi osiągnąć zarobki jakie mają przedstawiciele wielu innych zawodów np choćby takich w jakich wykształcili się moi rodzice. Choć mamy kapitalizm i teoretycznie jak ktoś robi to co lubi to siłą rzeczy jest w tym dobry, a jak jest w czymś dobry to dobrze zarabia - Tyle teorii... W praktyce natomiast wygląda to już zupełnie inaczej.. Natomiast jak ktoś mi wmawia, że postępowanie wbrew reguł ekonomii jest dobre to albo jest głupi, albo jest ignorantem. Może z tym pierwszym jeszcze można o czymś podyskutować, albo mu powiedzieć i liczyć, że zrozumie, ale z drugim...? Jak ktoś uważa, że powinniśmy zrezygnować z czynszów jakie myśliwi płacą za obwody, odszkodowania rolnikom powinniśmy wypłacać z budżetu państwa, zrezygnować z dobra odnawialnego jakim jest dziczyzna i z przemysłu myśliwskiego to nie chce mi się z nim dyskutować bo nie ma o czym. A jeszcze taki człowiek śmie mówić, że trzeba zwiększyć nakłady na ochronę przyrody.... Trzeba, owszem.. Pytanie tylko z czego? Jak nie ma pieniędzy na obiady dla dzieciaków w podstawówce to mają być pieniądze na ochronę przyrody? Chcesz, żeby ludzie jeszcze bardziej uważali przyrodników za oszołomów? Gdyby rządy nie wydawały więcej niż zarabiają to nie byłoby kryzysu!!!

Czym są zwierzęta - stworzeniami takimi jak my. Oczywiście, że zasługują na szacunek tak jak cała przyroda, w tym człowiek(a o czym zapominają właśnie ekooszołomy). Co to w ogóle za pytanie?

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 10:17:54Hubert C.

> Nie kieruję żadnych impertynencji do lisa22

- a uwagi sugerujące chorobę psychiczną, zmianę leków/lekarza etc, to czym jest wg ciebie..?

26.02.2012 12:42:27Waldek Krasowski

Oto cytat z wypowiedzi lisa22 z kilku postów wyżej
"Od drapieżników powinniście się trzymać jak najdalej a ta, tzw. " racjonalna gospodarka łowiecka " powinna bazować 9 moim zdaniem 0 na trzech zasadach;

a: myśliwy poluje dla siebie
b: myśliwy nie bierze więcej, niż potrzebuje
c; myśliwy nie konkuruje z drapieżnikami, bierze to, co zostanie"

Każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Ale jak po kilku latach dyskusji, któś dalej idzie w zaparte to jak mam z nim dyskutować..? To tak jakby ktoś Ci powiedział, że 2 + 2 = 5, a Ty tłumaczyłbyś mu na, że nie i że suma 2 i 2 wynosi 4, a nie 5. A on dalej swoje... To co? Nie puściłyby Ci nerwy? Ja z lisem22 nie piszę, bo dyskusja z nim to właśnie mniej więcej upieranie się przez niego, że 2 + 2 = 5.
Łowiectwo było, jest i będzie potężną gałęzią gospodarki. Oczywiście jego rola jest mniejsza niż 30tyś lat temu, ale nadal generuje ogromny zysk i wiele mniejsc pracy. Są oczywiście gałęzie potężniejsze, choćby takie jak rolnictwo i leśnictwo, ale łowiectwo jest z nimi ściśle powiązane.

26.02.2012 13:22:53" Jak ktoś uważa, że powinniśmy zrezygnować z czynszów jakie myśliwi płacą za obwody, odszkodowania rolnikom powinniśmy wypłacać z budżetu państwa, zrezygnować z dobra odnawialnego jakim jest dziczyzna i z przemysłu myśliwskiego to nie chce mi się z nim dyskutować bo nie ma o czym. '

O ile dobrze pamiętam, to sami myśliwi plują się, ze nie chcą płacić za obwody w których występują duże drapieżniki, gdyż przynoszą one straty dzierżawcy i myśliwym
odszkodowania uważam za formę mitologizacji łowiectwa, sami myśliwi przyznają że nie chodzi o płacenie szkód tylko o to, ze lubią polować
co do rezygnacji z dóbr odnawialnych, moim zdaniem człowiek powinien dążyć do wyrzeczeń w imię większego dobra, myśliwi i leśnicy pokazali już, do czego prowadzi tzw. gospodarka łowiecka - dzięki redukcji pogłowia jeleni i saren w celu zmniejszenia szkód w gospodarce leśnej zmniejszono także liczebność dużych drapieżników ( wilk i ryś ) a pogłowia kopytnych nie wróciły już do poprzedniego stanu, oczywiście, jest to wina drapieżników, nie ludzi odpowiedzialnych za tę decyzję, bo kozioł ofiarny musi się znaleźć.
Myśliwi nie mają ( dla mnie ) ideałów, poza " pozyskaniem ' i " hodowlą ", oczywiście, wspierają oni jakieś programy przyrodnicze ale ( znowu moim zdaniem ) nie z miłości do zwierząt, z obawy o głuszca czy cietrzewia tylko dlatego, że działania ochronne skupiają się, min. na tępieniu drapieżników, które żywią się także zwierzyną łowną, czyli myśliwi korzystają przy okazji ( z tekstu zamieszczonego na stronie Fundacji Ochrony Głuszca wynika, że popiera ona tępienie wszelkich drapieżników, także skrzydlatych i także przy użyciu pułapek ), gdyby zając, bażant czy kuropatwa nie były gatunkami " zjadliwymi ", to mielibyście je gdzieś.

Nie twierdzę że Ty Jesteś pazerny na kasę, uważam że na kasę pazerni są myśliwi i PZŁ - Sam to zresztą pokazałeś: marnujące się w Polsce wilki, za które w Słowacji kasują 2500 euro, marnująca się zwierzyna w Parkach Narodowych, a przecież na niej też można trzepać kasę, itp. itd.
nie wystarcza Wam już, że OHZety zarabiają na polowaniach, na klatkowych bażantach?, że BPN kasuje ciężka kasę za egzekucję żubra?, Ty chciałbyś rozszerzyć takie nieetyczne standardy na całą zwierzynę - czy to chronioną czy łowną, bo przecież kasa się marnuje, nie ważne, że to nieetyczne
gdzie ta sławetna myśliwska etyka?, uleciała wraz z duchem czasu?

" A jeszcze taki człowiek śmie mówić, że trzeba zwiększyć nakłady na ochronę przyrody.... Trzeba, owszem.. Pytanie tylko z czego? "

Jasne, z mordowania wilków, żubrów, bobrów, itp.
nadal nie rozumiesz, że ochrona przyrody to coś więcej niż tylko Twój myśliwski interes i Twój obwód łowiecki, że przyroda jest naszym wspólnym dziedzictwem, nie należy do myśliwych, leśników, przyrodników, itp. i że bez przyrody nie przetrwany wszyscy, nie tylko ci czerpiący z jej dóbr
dlatego każdemu powinno na ochronie przyrody zależeć a kasa musi się znaleźć i można ją czerpać z wielu źródeł, niekoniecznie ze śmierci.

" Jak nie ma pieniędzy na obiady dla dzieciaków w podstawówce to mają być pieniądze na ochronę przyrody? '

Typowa, myśliwska argumentacja:
" jest tyle głodnych i biednych dzieci, po co utrzymywać schroniska dla bezdomnych zwierząt?, wystrzelajmy je a pieniądze rozdajmy potrzebującym "
takie teksty najczęściej czytam na myśliwskich forach, teksty, które uwidaczniają niezrozumienie przez myśliwych otaczającego ich świata i brak umiejętności przystosowania się do dzisiejszej rzeczywistości, Wy najchętniej wszystko rozwiązalibyście przy użyciu broni a nie zawsze najprostsze rozwiązanie jest tym najlepszym.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 13:24:44Hubert,
masz zatarg z lisem22, trudno, ale powstrzymaj się od złośliwych uwag, skoro mamy sensownie rozmawiać. A wracając do sedna - nie znajdziemy wspólnego języka (myśliwi i ptasiarze) póki podejście myśliwych nie zmieni się w taki sposób, że zaczniecie patrzeć całościowo na ekosystem. Chronić i szanować nie tylko na te jego elementy, które trafiają na wasz talerz i generują jakiś zysk. Zobacz np. w leśnictwie już te zmiany następują - odchodzi się od monokulturowych upraw, wielkoobszarowych cięć i zrębów zupełnych, pozostawia suszki, martwe drewno do biodegradacji etc. co przecież jest nieekonomiczne - ale ekologicznie uzasadnione. I takie zmiany bardzo mnie cieszą, to odchodzenie od "fabryki drewna" w kierunku zrównoważonej gospodarki leśnej. Myślę, że podobna zmiana myślenia jest konieczna w łowiectwie. Dla nas ekooszołomów, orzeł i wilk, i jastrząb są tak samo potrzebne w przyrodzie, jak dla Was jeleń, dzik, czy zając.

A przede wszystkim uwierz(cie), że naszym działaniom nie przyświeca żaden "ekoterroryzm" ani "ekoharacze", ale dobro i interes publiczny! Interes nasz, Wasz, przyszłych pokoleń, moich i Twoich dzieci... Masz trafne uwagi odnośnie konieczności finansowania tego, co kosztować musi, ale zaakceptuj, że za naszym sprzeciwem i działaniami nie musi automatycznie stać żaden partykularny, ekonomiczny interes. Niestety, jak czytam, wedle logiki większości myśliwych, Twoich kolegów z lowiecki.pl, jest to do nie do pojęcia...

Ja sam odczuwam cholernie mocny opór przed zabijaniem, ale podziwiam ptaki drapieżne i być może przez to łatwiej mi akceptować tę myśliwską żyłkę, która wam każe zabijać. Ale dziwi mnie przy tym bardzo, że myśliwi tak nienawidzą drapieżników - przecież i wy i one to jakby jedna rodzina...

26.02.2012 13:52:35Najbardziej boli ten brak szacunku do zwierząt, dzielenie ich na te " pożyteczne, zjadliwe " i te " niepożyteczne, szkodniki "
brak szacunku dla życia, zresztą, sam nie wiem, czym dla myśliwych są zwierzęta?, obawiam się, że to tylko tusza, skóra i trofea, o których jakość mają dbać
kiedyś na łowieckim był taki temat o miłości do zwierząt, wynikło z niego że myśliwi po prostu kochają polowanie, nie zwierzęta, oni nie robią nic złego, chcą sobie po prostu ' postrzelać do stworów ", myślę że takie podejście do zwierząt nie odróżnia myśliwych w niczym od rzeźników - no może tym, że w rzeźni zadawanie śmierci jest zautomatyzowane, nie jest nastawione na zadawanie cierpienia, a w łowiectwie wszystko zależy od czynnika ludzkiego: dobry strzelec może położy zwierzę w ogniu, a zły lub średni?.

Waldek, myślę że obserwacja polujących drapieżników to trochę inny kaliber, niż obserwacja myśliwych:
obserwując jastrzębia, myszołowa, orła, czy nawet lisa, obserwujemy walkę o przetrwanie, ' albo ty, albo ja ', tu, sukces jednego jest klęską drugiego, bo albo giniesz, albo musisz się obejść bez obiadu
a w łowiectwie?, od zabicia zająca czy bażanta nie zależy przetrwanie łowcy, to tylko hobby, dlatego nie można tego porównywać.
Mierzi mnie jeszcze takie porównanie stosowane przez niektórych myśliwych i przyrodników, że naturalny drapieżnik, orzeł, wilk, itp. jest okrutnikiem i morduje w okrutny sposób a człowiek / myśliwy jest humanitarnym " selekcjonerem ", dlatego lepiej jest zginąć z jego ręki i że myśliwy ratuje zwierzęta od cierpienia
a przecież to przyroda tak to wszystko stworzyła i myślę że ów humanitaryzm dzisiejszego myśliwego bardziej wynika z przewagi technologicznej nad ofiarą, niż z prawdziwej potrzeby humanitarnego zadawania śmierci.

26.02.2012 14:05:11Jakiś czas temu był tutaj temat o edukacji młodzieży w której przyrodnicy przegrywają z myśliwymi, myśliwi chyba już się ostro zabrali do roboty, oto fragment pouczeń, jak powinna wyglądać taka lekcja z dziećmi:

" Nie znam przepisów, czy wolno na teren szkoły wnieść broń palną - jeżeli tak, to broń powinna być dzieciom pokazana jak najbardziej! Skoro już wiedzą, że "myśliwy strzela w lesie do zwierząt", to niech zobaczą, z czego. Broń myśliwska ma swoją urodę - na pewno na pierwszy rzut oka nie kojarzy się "śmiercionośnie". Oczywiście bez detalicznych pokazów działania - starczy obeznanie z wielkością, kształtem, wyglądem z bliska. W ten sposób można "oddemonizować" broń myśliwego, a niejeden chłopak złapie bakcyla ;-) '

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=390272&t=390272

powiedz mi, Hubercie C, jakiego szacunku do zwierząt i do ich życia uczy coś takiego?
czy tego powinniśmy uczyć przyszłe pokolenie?.

26.02.2012 14:05:23Wzruszyłem się, bo Pan myśliwy co nazwał mnie grafomanem był nawet w stanie zapamiętać z kim zrobiłem wywiad i czego on dotyczył http://wyborcza.pl/1,75400,10935787,Puszcza_Bialowieska__oby_tylko_czlowiek_jej_nie_przeszkadzal.html
To trochę pokazuje jak wielu myśliwych jest oporna na wiedzę i czytanie ze zrozumieniem nawet najprostszych tekstów. Wiadomo co nam "ekooszołomy" będą mówić skoro my w lunecie z ambony wszystko widzimy i wiemy jak jest:)))
A problem tu poruszany dotyczy tego co nasze państwo zrobiło z przyrodą. Otóż całkowicie wyrzekło się kontroli nad zasobami przyrodniczymi i je "sprywatyzowało" i oddało wyłączny zarząd min myśliwym właśnie.
- Gdzie jest skuteczna Państwowa Straż Łowiecka?
- Gdzie są banderole które myśliwi mieli zakładać na upolowaną zwierzynę, żeby nie było kilku odstrzałów na jeden papier?
- Dlaczego kłusownictwo na zwierzęta chronione jest przestępstwem dopiero gdy jest to "znaczną szkodą w środowisku"? Tu przypomnę, złośliwie że obserwowanie i fotografowanie MOGACE wywołać niepokój wielu tych gatunków jest zabronione, natomiast wychodzi, że zabicie nie bardzo:(
- Dlaczego nawet na prywatnym terenie nie można zakazać polowań, bo myśliwy ma prawo wkroczyć na taki teren za "zwierzyną należącą do skarbu państwa"?
No więc dopóki takie przywileje i brak kontroli będzie istniał nadal to będziemy mieli to co mamy, czyli orły przednie ze śrucinami na lisa, wilki zastrzelone "w obronie własnej", żubry uwalone zamiast dzika. Dopóki nie będzie nad tym kontroli i zniesienia głupich przywilejów to edukacja mało tu pomoże. Tego trzeba się domagać! Lobby fotograficzno lornetkowe też rośnie w siłę i jesteśmy tak samo ważnymi użytkownikami lasów i łąk jak myśliwi i pora żeby do nich to dotarło!
aw
-

26.02.2012 14:05:53nie był w stanie chciałem napisać:)

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 15:18:04Mnie tam Twoje grafomaństwo bardzo pasuje, kompletny Wajraku ;)

26.02.2012 15:45:55Tutaj Masz Hubercie C stanowisko łowieckiego. pl względem drapieżników - autor; Piotr Gawlicki:

" [.] Myśliwi austriaccy przy każdej rozmowie z autorem podkreślali, że sprawą najważniejsżą jest redukcja drapieżników. To samo mówią myśliwi polscy, tylko że głos naszych myśliwych jest głosem wołających na puszczy, a dodatkowo, z każdej strony atakowanym przez wszystkie kręgi społeczeństwa. Zamiast tępienia lisów, mamy program ich szczepienia i witaminowego wzmacniania. Zamiast redukcji łasicowatych, obserwujemy nie tylko ich wzrost liczebny, ale pokazywanie się nowych ich gatunków. Zamiast ochrony zwierzyny drobnej przed drapieżnikami skrzydlatymi, mamy naukowe badania, wskazujące jak mały procent ich bazy żerowej stanowią np. zające. Temu ostatniemu nawet wcale się nie dziwię, bo jeżeli mamy zagęszczenie 1 zajaca na 100 ha, to jak się ma nim najeść przez cały rok kilka kruków, wron, srok, gawronów, nie licząc klasycznych skrzydlatych drapieżników. A co robią austriaccy myśliwy? Stosują dozwolone prawem pułapki na lisy, łasicowate i wszystkie krukowate. Czy w Polskich warunkach możliwa jest chociażby dyskusja na ten temat? "

http://lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=46

ów cytat też pokazuje, o co myśliwym chodzi:

" Gdybyśmy prowadzili normalną gospodarkę łowiecką, gdyby istniało prawo własności, gdybyśmy mieli prywatne majątki gdzie ziemia, las, woda, zwierzęta i powietrze należałyby do nas a nie do niewiadomokogo a zwierzyna byłaby przedmiotem naszej hodowli, dumy i corocznego dochodu uzyskanego z polowań, gdyby było tak jak kiedyś(całkiem niedawno bo zaledwie 80 lat temu) to zapewniam Cię, że lalibyśmy psy, koty, lisy , kruki, sroki , wrony, jastrzębie, bociany i wszelkie konkurencyjne i szkodliwe dla nas i dla naszej hodowli leśnej i polnej stworzenia, truli je gazem, wykopywali z nor , niszczyli gniazda i na wszelkie sposoby tępili. Są to sposoby naprawdę bardzo skuteczne, pod warunkiem, że działa się systematycznie , stale i u siebie. "

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=331817&t=331817

i jeszcze kolejny tekst:

http://www.lowiecki.pl/polowania/jozef_4/jozef_4.php

i fragment:

" Ci, co są przeciwni łowiectwu, przeciwni prawom natury, przeciwni konsumpcji zwierząt (wegetarianie) i którzy agresywnie głoszą takie poglądy, publikują, a także próbuja narzucać innym swoje przekonania - są "ludźmi", którzy sami zaprzeczają swojej ludzkości. Są oni współczesnymi, aspołecznymi, ideologicznymi terrorystami. "

i niech myśliwi nie mydlą już oczu, że chodzi im o dobro przyrody, gdyż nie raz spotkałem się już ze stwierdzeniem, że ekonomia jest ważniejsza od przyrody a przyroda ważna jest wtedy, jeśli przynosi wymierne korzyści i zyski.

AwatarHanna
Hanna Żelichowska

26.02.2012 16:23:02Jeszcze coś do pooglądania i poczytania
http://www.orelskalni.cz/aktuality/vypusteny-orel-si-svobody-neuzil-rana-z-brokovnice-ho-srazila-z-nebe.html

Awatarmichalpap
Michał K

26.02.2012 17:03:05Dzięki Haniu za tego linka.Tam jest napisane że tego orła znaleziono w Pruchnej. Jak widać na zdjęciu są tam podmokłe łąki i lasy gdzie często widuje bieliki .Sąsiednie miejscowości to DĘBOWIEC i Ochaby Wielkie. W DĘBOWCU i częściowoje bieliki w Ochabach znajduje się duży kompleks stawów hodowlanych. Pod koniec grudnia na jednym ze stawów w Dębowcu obserwowałem 3 młodociane orły przednie.
Właścicielem tych stawów jest facet bo nie nazwe go człowiekiem który strzelał i strzela do wszystiego co przelatuje nad jego stawami.Właśnie te stawy od północnej strony graniczą z Pruchną gdzie zaleziono martwego orła.
Dla mnie jest wszystko jasne.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 17:49:47Michał - a ten właściciel stawów jakim prawem posiada broń?

AwatarGFAZ
Grzesiek Zawadzki

26.02.2012 17:55:21Wg naszego absurdalnego "prawa" właściciele stawów rybackich mogą posiadać broń. I jak zostało napisane wyżej wielokrotnie strzelają do wszystkiego co zobaczą w powietrzu...

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 17:59:26Grezsiek - Co??? Każdy właściciel stawów?! Ja p***lę, nie miałem pojęcia...

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 18:01:17A jak z pozwoleniem na strzelanie na swoich stawach rybnych, kiedy i do czego im wolno?

26.02.2012 18:23:12Te stawy nie mają nic do rzeczy. Z tego co wiem ten orzeł tak dostał, że nie miał prawa odlecieć nawet metra od miejsca gdzie go znaleziono. A to miejsce jest kilkadziesiąt metrów od ambony. Inna sprawa, ze to co sie dzieje na stawach to też skandal!!!
Dzieki Waldi:)
aw

26.02.2012 18:32:25Tekst co prawda dotyczy jastrzębia, ale jest też o innych ptakach:

http://archiwum.polityka.pl/art/polowanie-na-lowce,432091.html

" [.] Najczęściej zabijane są młode ptaki – mało doświadczone, często próbują polować przy domostwach i wpadają w zastawione pułapki. – Czasami ludzie przynoszą okaleczone ptaki, które wpadły do ich gołębnika. Ale to zdarza się bardzo rzadko – opowiada Rafał Lachowski. – Zwykle je dobijają, zakopują albo wypychają i wieszają na ścianie, co jest nielegalne, ale wciąż powszechne. Do ośrodka Dżawat trafiają również ptaki postrzelone przez myśliwych. Tu ofiarami raczej nie są jastrzębie, lecz rybołowy, nawet bieliki, do których właściciele stawów rybnych strzelają, bo w ich mniemaniu, wyjadając ryby, są zwykłymi szkodnikami.
[.]
Strzelają do niego myśliwi, bo – jak twierdzą – wybiera im spod muszki kuropatwy, bażanty, nawet małe zające. Nikt co prawda nie przyznaje się do tego procederu, ale pracownicy licznych w Polsce ośrodków rehabilitacji ptaków drapieżnych nie mają wątpliwości, że ich pensjonariusze, którym szczęśliwie udało się przeżyć, zostali zwykle okaleczeni przez ludzi. "

Awatarwodnikszuwarek
Bogusław Czerwiński

26.02.2012 18:39:00Kolejny przykład "myśliwskiego" amoku :((

http://polskalokalna.pl/wiadomosci/podkarpackie/rzeszow/news/strzelal-do-lisa-smiertelnie-ranil-zone,1757384,229

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 18:40:13Ma Mazowszu spotyka się pułapki nie pozbawiające szponiastych wolności, a jedynie obu łap na wysokości skoków mniej więcej...

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 18:54:42Na Mazowszu spotyka się pułapki nie pozbawiające szponiastych wolności, a jedynie obu łap na wysokości skoków mniej więcej... Ale najczęściej "jaszczombie" wrzuca się po prostu żywcem do pieca. A co do myśliwych i drapoli - mam tu takie miejsce, płaska, rozległa niecka ok. 8km średnicy (obszar Natura 2000), gdzie każdy kruk czy myszołów zrywa się do ucieczki, kiedy tylko zatrzymam samochód, mimo że dzieli nas z 300m i więcej! Co jakiś czas widywany tutaj jest (przez kilku różnych świadków) samochód z myśliwymi, piorącymi do tych ptaków przez uchylone okna...

26.02.2012 18:55:14wstyd...

AwatarHanna
Hanna Żelichowska

26.02.2012 19:18:43Łzy z bezsilności i wstydu za "człowieka" płyną mi z oczu ...
A piętnujemy społeczności Cypru, Malty czy włoskich wysp na Morzu Śródziemnym.
Jakim wielkim, brutalnym, okrutnym i bezwzględnym osobnikiem swojego zwierzęcego gatunku jest czasami człowiek ...!!!!
Że też nie ma czegoś ponad nim, co natychmiast wymierzałoby sprawiedliwą karę!
Tylko, nie piszcie mi, że jest i kara będzie kiedyś tam ... :((((

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 19:44:34Co gorsza nasze prawo tutaj nie działa. Bo co z tego że ja wiem kto/co robi? Żeby ukarać chłopa za pułapkę - musiałby wpaść na gorącym uczynku. Podobnie z myśliwymi - jak nie złapię za rękę, nic nie udowodnię, a sam zostanę oskarżony o pomówienie... Ale wiem, że w odpowiedzi na tę bezkarność, powstały swoiste... hmm... bojówki - złożone z młodych, zbuntowanych miłośników przyrody, co wszystko inne mają w d... (a gówniane prawo w szczególności). Coraz częściej zdarza się, że nagle wpada chłopu na podwórko kilku młodych byczków, ubranych jak kibole i za pomocą kijów baseball'owych na jego oczach robią z klatki-żywołapki helikopter. Z tego co słyszałem żaden z właścicieli nie zaprotestował ;)

26.02.2012 20:33:25Waldek Krasowski

Nie mam z lisem22 żadnych zatargów. Nawet proponowałem kiedyś wspólne piwo na targach łowieckich w Sosnowcu. Po prostu odpuściłem wszelkie dyskusje bo przybierały one postać dyskusji geja z heteroseksualistą o tym czy lepszy jest seks z kobietą czy z mężczyzną. A, że mu chamsko pojechałem... Cóż, on mi też, i to nie raz, ale fakt, na innym forum. Będę się kontrolował.
Jeśli chodzi o to co wolno właścicielom stawów rybnych to szczerze to nie mam zielonego pojęcia. Pewnie wolno im niewiele.

wajrak

Moje sprostowania do pewnych fragmentów Twoich wypowiedzi...
Na prywatnym terenie można zakazać polowań, ale wtedy nie przysługuje odszkodowanie za zniszczone plony. I trzeba mieć tabliczkę "teren prywatny - zakaz wstępu".
Lobby lornetkowe będzie tak ważne jak łowieckie jak zacznie płacić za korzystanie z lasu. Róbcie dalej swoją antyleśną i antyłowiecką krucjatę, a lasy w końcu ktoś ubudżetowi bo będzie chciał zgarnąć wszystkie zyski, a oplute zewsząd lasy nie będą mogły się obronić. Następnie jak już lasy będę ubudżetowione to się - jak wszystko co polega budżetowi - staną nierentowne. A wtedy zostaną sprywatyzowane. Pół biedy jak w jednym kawałku. Ale wtedy i tak sobie nie pochodzicie za darmo z lornetką bo pozamaterialna wartość lasu jest też wyceniana i robienie zdjęć za darmo będzie odbierane tak jak jest teraz odbierane śćiąganie muzyki czy filmów za darmo z internetu. Natomiast łowiectwo będzie tak obrzydliwie drogie, że będzie na nie stać nielicznych i niekoniecznie pasjonatów. Dlatego wajraku(jeśli jesteś tym z GW - gdzie byłeś jak leśnicy protestowali przeciwko ubudżetowieniu LP?
Natomiast jeśli chodzi o zastrzelenie orła to jeśli padł w ogniu to dlaczego sprawca go nie zabrał, albo nie zakopał? Nie zniszczył nadajnika itp? Poza tym jeśli strzelał z ambony to nie ma możliwości zastrzelić orła "w ogniu" na kilkadziesiąt metrów. Po prostu się nie da. 30-35 metrów to max. Dalej zarówno pokrycie jak i energia kinetyczna ładunku jest zbyt mała na uśmiercenie tak dużego ptaka "w ogniu". Więc jeśli orzeł padł w ogniu to nie był strzelany z ambony. Tylko w takim razie czemu nie uciekł jak widział człowieka? Przecież taki ptak jest raczej płochliwy i nie przelatuje 30m nad głową człowieka. Coś mi tu zalatuje mataczeniem i cała historyjka przestaje się trzymać kupy...

.
Tak, jak już przy tym to mały off-topic... Może ktoś polecić gazetę, która przedstawiając jakąś sytuację przedstawia stanowiska kilku zainteresowanych stron? Lub dziennikarz zapoznany z dużą ilością faktów sam stara się być bezstronny? Tak pytam bo co wezmę jakąś gazetę w ręce to okazuje się ona gazetą opinii, a nie bezstronnym źródłem informacji. I to cała gazeta, a nie konkretne artykuły. Jak były zamieszki 11 listopada to jedne gazety przedstawiały stanowiska tylko jednej strony, a inne tylko drugiej. Co mnie jako przeciętnego kowalskiego lata, bo chcę wiedzieć co się wydarzyło, a nie kto ma jakie urojenia odnośnie tego czy innego święta. Czy "wolne media" propagandę PRLu, po zmianie ustroju zamieniły na propagandę właścicieli gazet?

26.02.2012 20:40:23Hubercie C - póki co, lasy są państwowe i " lobby lornetkowe " ma prawo sobie po nich swobodnie chodzić, obserwować i fotografować zwierzynę
a co do prywatyzacji to część myśliwych za nią tęskni - odsyłam do mojego wcześniejszego postu i do cytatu z łowiecki.pl.

26.02.2012 20:41:23Waldku

Jeszcze cóś, bo pisałem poprzedniego posta jak Ty pisałeś swój.

Właśnie przez takich "byczków" mających wszystko poza przyrodą w d... i niszczącym mienie ludzkie "w imię przyrody" przyrodnicy mają opinię taką jaką mają. Chłop wcale nie przestanie łapać jastrzembi. I jeszcze bardziej będzie nienawidził wszelkiej maści obrońców przyrody.
Tak się z ludzmi nie postępuje. To droga do nikąd, a zachowanie "byczków" już nie jest oszołomstwem tylko zwykłym bandziorstwem. Art 193KK za samo wejście na teren posesji. Jeśli wiesz o takich zdarzeniach i nie informujesz prokuratury to popełniasz przestępstwo z zaniechania.

26.02.2012 20:48:19lis22

To niech lobby lornetkowe zacznie wreszcie lasy państwowe szanować. Myśliwi byli na proteśnie lesników przeciw ubudżetowieniu LP. A czy jakaś organizacja ekologiczna była?

Waldek Krasowski

Jeszcze jedno. Prawo nie tylko jest nieudolne w karaniu za szkody na przyrodzie, ale też w odszkodowaniach za szkody od przyrody. Gdyby chłop dostał za każdą kurę czy porwanego gołębia godziwą zapłatę, czyli uwzględniającą też rozród pożartego zwierzęcia. To by jastrzembie miały się lepiej. Chłopi nic nie mają do dzików. Ale za odszkodowania od dzików płacą myśliwi, a nie skarb państwa.

26.02.2012 20:48:24Hubercie C, poprzeglądaj sobie myśliwskie i nie tylko fora, ja wielokrotnie czytałem wypowiedzi hodowców gołębi pałających nienawiścią do wszystkiego co ma dziób i szpony i chwalących się swoimi metodami " walki " z nimi - myśliwi też wypowiadają się na ten temat, ba, niektórzy popierają takie kłusownictwo i piszą wręcz, ze każdy hodowca zwalczający skrzydlate drapieżniki jest wielkim przyjacielem polskich myśliwych.
U mnie na zwierzęcym forum też było już sporo myśliwych, dzisiaj przeglądałem sporej długości już wątek i przypominałem sobie wypowiedzi myśliwych na temat ptaków drapieżnych, min. jak to myśliwego serce boli, gdy widzi on pikującego jastrzębia, bo wie już, ze jego łowisko poniosło niepowetowaną stratę, np. zajączka.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 21:05:58Hubert
- o byczkach słyszałem, za rękę nie złapałem. Czy ja to pochwalam? Hmm... Ty też już o nich wiesz, więc skoro nie lecisz z tym do prokuratury - popełniasz przestępstwo z zaniechania w tym samym stopniu co ja ;)

Awatarbob
Robert Kruszyk

26.02.2012 21:12:38Hubert C
"Natomiast jeśli chodzi o zastrzelenie orła to jeśli padł w ogniu to dlaczego sprawca go nie zabrał, albo nie zakopał? Nie zniszczył nadajnika itp? Poza tym jeśli strzelał z ambony to nie ma możliwości zastrzelić orła "w ogniu" na kilkadziesiąt metrów. Po prostu się nie da. 30-35 metrów to max. Dalej zarówno pokrycie jak i energia kinetyczna ładunku jest zbyt mała na uśmiercenie tak dużego ptaka "w ogniu". Więc jeśli orzeł padł w ogniu to nie był strzelany z ambony. Tylko w takim razie czemu nie uciekł jak widział człowieka? Przecież taki ptak jest raczej płochliwy i nie przelatuje 30m nad głową człowieka. Coś mi tu zalatuje mataczeniem i cała historyjka przestaje się trzymać kupy..."

aleś ty głupi szkoda po prostu nerwów na takich typków jak ty.....
naprawde probuje sie powstrzymac od komenarzy ale nie da sie czytac tego bełkotu.
najchetniej wsadzilbym ci ten glupi łeb w ten snieg gdzie leżał orzeł i wtedy bys zobaczył mataczenie

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

26.02.2012 21:17:49A w czym przejawia się, że grupa fotograficzno - lornetkowa nie szanuje lasów? Jakiś konkretny przykład?

26.02.2012 21:20:26Też się zastanawiam, bo wydaje mi się, że to bardziej lobby łowieckie owego lasu nie szanuje = puszki, śmieci i ołów w środowisku, to oznaki bytowania myśliwego w " łowisku ".

26.02.2012 21:40:34Tak się składa, że z bronią też mam obycie, ze względu na arktyczne wycieczki. Kilkadziesiąt metrów starczy swobodnie. Do 40 metrów obowiązuje maksymalny przewidziany prawem dystans przy strzale śrutem - polecam rozporządzenie o warunkach polowań. Nie musiał dostać całej wiązki śrutu. dostał 7- 8 śrucin a jedna rozwaliła serce - takiego miał pecha. Jak kto się mówi z rozwalonym sercem małe szanse zeby sobie daleko poleciał więc padł w ogniu. Starczy? A poza tym dlaczego mam protestować przeciwko temu, żeby LP wpłacały do budżetu?? Nienormalne jest to, że 20 tys ludzi czerpie zyski z zasobów jednej trzeciej kraju, należącej do skarbu Państwa i jak próbuje się ich trochę kontrolować, albo zmusić by coś opalili to podnoszą wrzask o zamykaniu i prywatyzacji lasów. Nie dziwię się, że żadna organizacja ekologiczna nie poprała LP, bo niby dlaczego miałaby się na to nabrać. Zresztą za co? Za ochronę Puszczy Białowieskiej? No bez jaj:) Za to myśliwi oczywiście, ach te polowania w OHZtach:)
Adam Wajrak ten z GW

26.02.2012 22:47:17Waldek Krasowski

Jakieś "byczki" wymalowali napisami "mordercy" siedzibę PZŁ w Olsztynie. Straty wyniosły 30tyś zł. Pieniądze te mogły pójść na ochronę przyrody, a nie na farbę i malowanie....

Robert Kruszyk

Ja Cię nie obrażam, i proszę abyś też tego nie robił. No chyba, że nie chcesz ze mną dyskutować, to w takim razie mi nie odpisuj.
Wg mnie cały opis zdarzenia się nie trzyma kupy. Jesli ambona jest kilkadziesiąt metrów od ptaka to albo nie padł on w ogniu, albo nie był strzelany z tej ambony. Jeśli padł w ogniu tam gdzie leżał to jak go myśliwy mógł zastrzelić skoro orły uciekają jak widzą człowieka. Co? W kopnym śniegu po kolana myśliwy wziął go z "zaskoczenia"? No i myśliwy po zastrzeleniu orła go nie wziął i jest takim ignorantem, ze nawet nie zniszczył nadajnika. Bujda na resorach.

wajrak

Kilkadziesiąt metrów NIE STARCZY żeby zabić w ogniu ptaka ważącego kilka kg i mającego grubą pokrywę z piór i mi tu kitu nie wciskaj. Do 40m obowiązuje maksymalny dystans strzału śrutem bo może na tym dystansie dostałby 5-6 kulek, no może przy dobrym trafieniu środkiem wiązki i jakimś nadczokiem z gęsiarki trafiłoby go 7-8 kulek. Ale dalej to praktycznie niemożliwe. Może dostał śruciną na 70m i utkwiła ona w sercu, ale to nie zabiłoby go w ogniu. W ogniu zwierzyna pada od szoku powodującego porażeniem obu półkul mózgowych jednocześnie, wywołanego uderzeniem w skórę kilku śrucin odpowiedniej grubości i odpowiedniej energii.

Co do drugiej części Twojej wypowiedzi to nie pisałem o proteście przeciwko wpłacaniu przez LP kasy do budżetu(bo uważam, że powinny wpłacać więcej) tylko o ubudżetowieniu LP(czyli, że LP przestają być firmą państwową, a stają się budżetówką jak RDOŚ i PN). Jeśli takie coś nastąpi to jest to koniec LP, które muszą mieć swoje pieniądze, żeby prawidłowo gospodarować w lesie(ot choćby pieniądze na drogi leśne). Jeśli LP będą "budżetówką" to na wszystko nagle zacznie brakować pieniędzy, a co za tym idzie? -> Prywatyzacja.

Napisałeś - "Nienormalne jest to, że 20 tys ludzi czerpie zyski z zasobów jednej trzeciej kraju, należącej do skarbu Państwa i jak próbuje się ich trochę kontrolować, albo zmusić by coś opalili to podnoszą wrzask o zamykaniu i prywatyzacji lasów" - owszem, to na pewno. LP powinny bardziej dzielić się zyskiem. Ale....
Nienormalne jest też Panie Adamie to, że dziennikarze mogą sobie uprawiać politykę w swoich gazetach i jeszcze płacą jakiś śmieszny podatek dla artystów(a niektórzy zarabiają przecież kokosy), a jak chce sie ich kontrolować, albo zmusić do obiektywizmu to podnoszą wrzask o wolnosci mediów...

I proszę odpowiedz mi na pytanie. Jaką gazetę mam kupować, aby nie była prawicowa, lewicowa, konserwatywna, liberalna ani w żaden sposób upolityczniona..? Chcę kupować gazetę, w której dziennikarz przedstawia co sie wydarzyło, a jeśli sprawa dotyczy jakichś grup zainteresowania to dziennikarz przekazuje równorzędnie stanowiska obu tych grup. Tak więc jaką?

Piotr Górny

No właśnie choćby w tym co napisał wyżej wajrak. Żadna organizacja nie poparła protestu LP. Choć LP w takiej formie są gwarantem stabilności i trwałości funkcjonowania lasów.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 23:04:43@Hubert

> dlaczego sprawca go [orła] nie zabrał, albo nie zakopał? Nie zniszczył nadajnika

Ależ to proste - przecież sprawca wiedział, że dokonuje czynu karalnego! Musiałby być kompletnym idiotą, żeby się kręcić przy tym orle, podczas gdy mu jeszcze z lufy dymiło... A potem po prostu bał się - na złodzieju czapka gore... Gdybym ja miał coś podobnego zrobić, też walnąłbym z ukrycia i nigdy się przy zabitym nie pokazał. A orzeł nie uciekł, bo nie widział strzelającego, gdyż ten ukryty był w ambonie właśnie.

> Lobby lornetkowe będzie tak ważne jak łowieckie jak zacznie płacić
> za korzystanie z lasu

Ech, Ty jednak wszystko widzisz przez pryzmat mamony... Lasy, woda, powietrze - to wszystko należy do nas - obywateli! To że komuna dała lasy w zarząd firmie LP, nie znaczy że LP jest jej właścicielem, tylko aktualnym zarządcą. Podobnie jak PZŁ zwierzyny. I kiedyś Ci obywatele upomną się o swoje. Już się upominają. Zauważ, że różne ruchy pro-eko rosną w siłę - na całym świecie, także "lobby lornetkowe" i kiedyś zdelegalizują myślistwo, to tylko kwestia czasu. Bez względu na to, czy mi albo Tobie to się podoba, czy nie.

PS
To nie wiesz jeszcze że mamy PRL bis..? Ja chcąc mieć własny osąd, czytam gazety z obydwu, przeciwnych stron barykady, gdyż prawda zazwyczaj leży gdzieś... między nimi. Ewentualnie szukam w sieci, bo w "prawdę" mainstreamu od dawna nie wierzę.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 23:12:47@PiotrG - a w tym, że grupa fotolornetkowa nie płaci jeszcze za korzystanie z lasów. Takie plany ma zarządca, któremu powierzyliśmy pieczę nad naszą własnością... I to się może zdarzyć... Adam wspomniał, że nam się ogranicza prawa do fotografowania w trosce o ochronę przyrodę, podczas gdy innym się daje prawo do jej ochrony ołowiem...

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

26.02.2012 23:19:17Tak, ale za wejście do lasu państwowego z lornetką, aby poobserwować jesienny przelot wróblaków nigdy nie trzeba będzie płacić, chociaż zdaniem niektórych - jak zrozumiałem - powinno się. Bo nie płacąc okazujemy lasom brak szacunku. Szkoda, że inaczej postrzegam związek człowieka z naturą, ale cóż....

AwatarTgar
Tomasz Garbacz

26.02.2012 23:29:03Hubert,
Rozumiem Twoja retorykę dotyczącą ubudżetowienia LP. To, że urzędnicy doprowadziliby do nierentowności Lasów byłoby więcej niż prawdopodobne. Stamtąd jednak daleka droga do prywatyzacji. Popatrz na służbę zdrowia, ubezpieczenia społeczne, czy kolej. Urzędnikom ministerialnym zbyt często brakuje odwagi, kreatywności i kompetencji do takich kroków.

Waldek,
Popieram czytanie gazet z przeciwnych biegunów. Jednak nie szukam prawdy gdzieś między nimi. Prawda leży tam, gdzie leży:)

26.02.2012 23:35:55@Karol Zub

"Tak się składa, że jestem współautorem kilku prac o wilkach, cytowanych przez setki naukowców na całym świecie. Moja wiedza o tych zwierzętach nie wynika z siedzenia za biurem, ale z wielu, wielu lat tropień, obserwacji i badania pokarmu tych drapieżników. Dlatego nie wzrusza mnie kiedy ktoś taki jak randzrej próbuje podważać moje kompetencje. Szkoda, że wielu myśliwych ma właśnie taki stosunek do badań naukowych. bo przecież oni chodzą po lesie i wiedzą lepiej. "

Absolutnie tego pierwszego nie kwestionuje.

Odnosnie jelenia/wilkow/mlodnikow/szkod i tego ze "mniej szkodliwie je":

Prosze podac jakie badania przeprowadzano w Polsce na temat rozmieszczenia
czasowego i przestrzennego lokalnych populacji jelenia, sarny (czy dzika) na terenach
bytowania /ostoji wilka. Kto gdzie, kiedy, jak badal ?

Czy istnieja wyniki analogicznych badan dla terenow gdzie nie wystepuje duze
drapiezniki ?.

Jak uwzgledniona zostala presja antropogeniczna ?

Gdzie publikowane sa lub byly wyniki badan przestrzennego i strukturalnego rozkladu
"szkod" powodowanych przez kopytne na obszarach kompleksow lesnych gdzie
wystepuje wilk/duze drapiezniki.

Gdzie sa wyniki badan porownawczych z terenami bez duzych drapieznikow ?.

Gdzie jest analiza wplywu pojawienia sie w kompleksach lesnych duzych drapieznikow
z sezonowymi migracjami kopytnych na tereny polne i zmianami zasiegu i rozmiaru
szkod powodowanych przez kopytne w gospodarce rolnej ?

Czyli kto i kiedy badal w Polsce zasadnosc tez, ktore Pan tu z takim przekonaniem
reprezentuje ?

Sorry ale od naukowca oczekiwac mozna chyba czegos wiecej niz od ekografomana
karmiacego losie kaczencami, ktory powyzej dowodzi swojej kompetencji w
dziedzinie balistyki strzalu srutowego bo kiedys widzial dwururke a moze nawet
dotknal.

Nieufnosc srodowiska do badan naukowych, niechec do jakiejkolwiek wspolpracy,
nie bieze sie z podwazania kompetencji, negowania doswiadczen, ludzi nimi sie zajmujacych, metodyki lecz z niecheci do demonstrowanej - miedzy innymi tutaj - interpretacji wynikow badan (wyniku braku badan ?) bedacej wynikiem punktu widzenia czy siedzenia raczej.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

26.02.2012 23:36:52Na temat prywatyzacji lasów lub ich ubudżetowienia nie wypowiadam się, bo nie mam pojęcia co lepsze. Nie przekonują mnie argumenty ani jednych, ani drugich. Dostrzegam tylko, że urosły nam różne nomenklatury, zawłaszczające sobie kolejne dobra narodowe czy państwowe i LP nie jest tu niestety wyjątkiem. A tak dla jasności może dodam jeszcze, że w mojej rodzinie, z dziada pradziada albo się było leśnikiem, albo myśliwym, albo i jednym i drugim. Tylko ja się wyłamałem, bo zamieniłem dubeltówkę na obiektyw. A wcześniej chciałem na ptaka łowczego ;)

Co do padnięcia w ogniu, Hubercie - może i nie padł w ogniu, może dostał te 8 śrucin 30-40m od ambony i odleciał od niej na 100. Moje domysły przeciwko Twoim - które ważniejsze..?

26.02.2012 23:40:32
Co do obiektywizmu dziennikarzy. Jeżeli ma on polegać na równoprawnym prezentowaniu stanowiska dwóch grup to myli Pan dziennikarstwo z byciem stojakiem pod mikrofon. Dziennikarstwo polega na dociekaniu prawdy i zwykle w konfliktowych sytuacjach jest tak, że ktoś ma rajcę, a ktoś nie. Ktoś bredzi, manipuluje, oszukuje a ktoś nie. I zadaniem dziennikarza jest pokazanie kto, a nie udawanie że ci co mówią prawdę są tyle samo warci co tacy co usiłują przykryć draństwa. A teraz skoro to wiemy to podsumy sprawę orła. Ornitolodzy mają takie fakty: leży pod amboną. Ma w ciele śruciny z myśliwskiej broni, jedna rozwialiła serce co oznacza, że po strzale nie za dużo polatał. Amunicja bardzo typowa. Ornitolodzy mówią wszystko wskazuje na myśliwych. Co na to myśliwi: może to wiatrówka, może zastrzeli go Czesi, może się zatruł, może przyleciał postrzelony. Przepraszam ale musiałbym być ograniczonym kretynem, a nie dziennikarzem zeby równorzędnie traktować te dwie grupy.
Co do LP to niech pan łaskawie sprawdzi ile LP wpłacają do budżetu a ile z budzetu dostają. I niech pan się dowie co to jest włączenie do budzetu, a co to jest włączenie do finansów publicznych państwa, bo to jednak dwie rozne rzeczy
aw

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

26.02.2012 23:53:46Najważniejsze jest to, co powiedziane zostało już tutaj nie raz - lornetkowo-fotografująca grupa rośnie w siłę. I najlepiej by było, żeby rosła jak najszybciej - zarówno dla przyrody, jak i dla społeczeństwa. To taka pocieszająca tendencja wśród tych wszystkich nieciekawych wiadomości ostatnich miesięcy - o polowaniach śródziemnomorskich na wróblaki, strzałach do krukowatych, wielu negatywnych głosach przeciwnych ,,ekoterrorystom'' i ,,ekooszołomom''.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

27.02.2012 0:00:17Płacenie za kury czy gołębie porwane chłopu przez jastrzębia to absurd. Primo - jak sobie wyobrażasz weryfikację, czy kura zniknęła w garnku na niedzielny rosół, czy w gardle jastrzębia..? Na marginesie - akurat populacja jastrzębia jest stabilna od lat, mimo prześladowań przez myśliwych, chłopów, gołębiarzy etc. Secundo - w odwracaniu kota ogonem lobby łowieckie jest mistrzem świata. Bo to nie jest tak, że myśliwi-zbawcy, płacąc wspaniałomyślnie odszkodowania za straty na zagonach chłopa poczynione przez "ich" dziki/zwierzynę, tylko to myśliwi spowodowali rozrost populacji dzika do zagrażających uprawom rozmiarów, przez dokarmianie na nęciskach. Przekonaj mnie, że jest inaczej... A jak się nawarzyło piwa, to trzeba je wypić, czytaj: zapłacić za szkody.

27.02.2012 0:03:49Waldek

Mi się też wydaje, że najprawdopodobniej orzeł przelatywał koło ambony, mysliwy w niego wygarnął, orzeł poszybował do lasu i tam padł, a myśliwy może nawet na to nie zwrócił uwagi. Ale jak czytam teorie o padaniu w ogniu od kulki przebijającej serce, czy tymbardziej jeszcze przy strzale na 70m to śmiech mnie ogarnia. Bo są to zwykłe bzdury, które wg praw fizyki i fizjologii nie mogą mieć miejsca.

"Ech, Ty jednak wszystko widzisz przez pryzmat mamony..." - Nie. Ale jak płacę za coś. Poświęcam się temu. I robie wszystko najlepiej jak potrafię, żeby cała gospodarka, przyroda i potrzeby ludzkie działały na zasadzie najmożliwszego kompromisu. A w zamian za to dostaję potok bluzgów od gościa z lornetką, że jestem mordercą, w dodatku głupim, no i jeszcze złodziejem bo jako leśnik okradam resztę narodu. To włącza mi się awokat i po prostu odpowiadam "to wydzierżaw sobie obwód i go utrzymaj".
Mam nadzieję, że myślistwo nie będzie zdelegalizowane. No bo niby dlaczego? To po pierwsze byłoby bardzo nierozsądne(zarówno ekonomicznie jak i przyrodniczo), a poza tym godziło by w grupę ludzi, którzy chcą polować. Inni chcą wędkować, a inni fotografować. I kraj demokratyczny musi te potrzeby zaspokajać. W demokracji większość stanowi prawo, ale nie może dyskryminować mniejszości. Czego dowodem jest choćby istnienie skrajnie radykalnych ugrupowań ekologicznych mających w d... ludzi i ich potrzeby, a nawet przyrodę, którą podobno chcą chronić(ot choćby przykłady wypuszczania norek z ferm klatkowych - robiąc tym lokalną katastrofę ekologiczną). Karze się konkretnych ekoterrorystów, ale organizacja może trwać dalej. Może bo w demokratycznym kraju, jako mniejszość nie może być zyskryminowana. I to samo się społecznie tyczy mniejszości jaką są myśliwi.

Co do gazet - pełna zgoda.

Piotr Górny

Czytaj lepiej ze zrozumieniem. LP funkcjonują bardzo dobrze. To, żeby tak było leży w interesie nas wszystkich. Czy należysz do kręgu osób, które chcą zniszczyć LP? Jeśli tak to powiem Ci, że nigdzie, w żadnym kraju europejskim lasy będące własnościa skarbu państwa nie mają się tak dobrze jak nasze. Prawie wszędzie są dotowane z budżetu bo na siebie nie zarabiają. Drzewa sadzi się w luźnej więźbie "z oszczędności", nie robi się części zabiegów pielęgnacyjnych "z oszczędności". I oczywiście w wielu krajach płaci za wstęp(no bo na czymś zarabiać trzeba, a niematerialna wartość lasu też ma wartość pieniężną i nie płacenie za nią jest tym samym co zgrywanie gry komputerowej od kolegi). Takze szanuj lepiej LP bo mogą nadejść takie czasy, że będziesz płacił za popatrzenie na ptaki przez lornetkę... Jeśli tak nastąpi to nie przez leśników, nie przez "pazernych" właścicieli tartaków, tylko właśnie najprędzej przez ludzi, którym wiecznie się coś nie podoba i którzy z wielką rozkoszą plują na LP przy każdej okazji. LP to potężna korporacja mająca przynosić zysk i zapewnić trwałą, ciągłą i niewyczerpalną eksploatację surowca, którego produkcja trwa 100 lat. I robi to wzorowo.
A pojęcie takie jak związek człowieka z naturą nie istnieje. Człowiek to jest element natury. O czym tzw "ekolodzy" notorycznie zapominają.

27.02.2012 0:15:39W kwestii opłat za wstęp do lasu:

http://forum.lowiecki.pl/download.php/15,89603,1118/Podobnie.pdf

" [.] Być może zmiany będą dotyczyć również ograniczenia wstępu do lasu.
[.] W dużym uproszczeniu wygląda to tak, iż uważam, że każdy, dosłownie każdy człowiek ma prawo do naturalnej choinki, ale tylko wtedy, gdy sam ją sobie wyhodował lub kupił. Podobnie ma prawo do pęczka bazi, gałązek brzozowych, bukietu kwiatów - czemu nie! Ale warunek pozostaje ten sam. Ma również prawo do kiełbasy z dzika i pasztetu z zająca. Tyle, że zgodnie z prawem musi być wykwalifikowanym myśliwym. A jako taki - musi włożyć nieproporcjonalnie dużo wysiłku w hodowlę, ochronę, a nawet samo pozyskanie i przerób dziczyzny. Innej drogi po prostu nie ma i nigdy nie będzie!
[.]Dzisiejszy wstęp do lasu jest bodajże ostatnim serwitutem, z którego korzysta społeczeństwo,a który jest szczątkową formą prawa do korzystania z wielu darów lasu.
[.]Jednym z najważniejszych czynników ekologizacji łowiectwa jest zapewnieni zwierzynie
spokojnego środowiska leśnego. Spokój w lesie to mniejsze szkody w uprawach leśnych, i polnych, to wreszcie możliwość hodowli takich ilości zwierzyny, jaką bez szkody dla zbiorowisk roślinnych można utrzymać. Dotychczas w Ustawie o lasach mówi się o zakazie wstępu do oznakowanych ostoi zwierzyny (art. 26). Co jednak będzie, gdy za taką "kompleksową" "ostoję" uznamy cały kompleks leśny? Gdy oprócz miejsc najczęstszego przebywania "pospolitej" zwierzyny leśnej (jeleni, danieli, saren, i dzików) weźmiemy pod uwagę strefy ochronne gniazd rzadkich ptaków, ostoje bobrów i kuraków leśnych, łosi i być może wielkich drapieżników? Może się okazać, że dla ludzi pozostaną tylko nieliczne miejsca. Ba - by tam się dostać, potrzebna będzie płatna karta wstępu i zdany egzamin ze znajomości reguł zachowania się w lesie. Utopia? Wiele na to
wskazuje, że nie, że logika wydarzeń zmusi społeczeństwa zurbanizowane do kolejnego
rewolucyjnego ograniczenia ich swobód. "

http://forum.lowiecki.pl/download.php/15,89603,1118/Podobnie.pdf

27.02.2012 0:21:20Jednym słowem, wedle autora tekstu swobodnie do lasu w przyszłości będzie mógł wejść tylko leśnik i myśliwy

i jeszcze o zwierzętach:

" Czy zatem zachować prawo polowania na gatunki niezbyt liczne, wręcz ustępujące, takie które w tradycji zawsze były przedmiotem polowania? Myślę, że tak. Obecnie w Polsce jest ok. 100 tys. myśliwych i oni stanowią główną grupę ludzi, którzy coś o tych gatunkach wiedzą i potrafią też coś dla nich zrobić. Bierna ochrona może tylko pogorszyć ich i tak nieciekawą sytuację. "

czyli, nie ważne że dany gatunek jest nieliczny, tradycja łowiecka jest ważniejsza.

27.02.2012 0:21:35Waldek Krasowski

Może dzików przybyło przez myśliwych, ale mniej więcej też na tym polega gospodarka. Z resztą co Ci będę mówił. Jak masz w rodzinie leśników i myśliwych to dobrze wiesz...
I szacunek za "wyłamanie". Żeby wyłamać się z tradycji rodzinnej to trzeba mieć jaja. U mnie akurat w dwa pokolenia wstecz lekarze. Ale były awantury jak ogłosiłem, że nie idę na medycenę... ;) I jestem podobnie "cięty" na to środowisko jak Ty na leśników.
Nie kumam. Jak można zwalniać 100 osób ze szpitala bo nie ma pieniędzy na ich utrzymanie, a lekarze zarabiają po kilkanaście tyś miesięcznie?

Tomasz Garbacz

Oby urzędnikom nie przychodziły w ogóle takie pomysły do głowy. Zarówno z ubudżetowieniem jak i prywatyzacją. Jest dobrze tak jak jest. Jedyne co by można zmienić to, zeby LP więcej płaciły do budżetu bo nie są właścicielem lasów tylko zarządcą.


wajrak

A co LP dostają z budżetu? Bo nic na ten temat nie wiem. Co do dziennikarstwa to wolę jednak, żebyście byli stojakami pod mikrofon, a ja sam z tego co mówią rozmówcy ocenię, kto ma rację, a kto nie.
Mam dość słuchania tekstów typu "amerykanie polegli - talibowie zostali zabici".

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

27.02.2012 0:29:40Proszę mi nie zarzucać braku szacunku do lasów, to że wielu fotografów nie płaci (jeszcze) za wstęp do lasu i nie wyobraża sobie opłaty za np. obserwację dzięcioła dużego 300m od domu nie wynika z ich braku poszanowania do przyrody - jest wręcz przeciwnie - obserwator i fotograf może dać dla lasu o wiele więcej niż pieniądze. Zainteresowanie lasem, przekazywanie tego bakcyla innym, udostępnianie fotografii do akcji związanych z ochroną przyrody, stanie murem, za tą właśnie ochroną, udział i zachęcanie niezapoznanych z tematyką lasu, jego problemami, przedstawianie piękna tego świata młodemu pokoleniu to o wiele więcej niż parę zielonych papierków. Nie piszę, że lasy mają funkcjonować z niczego, bez jakiegokolwiek wsparcia finansowego, ale rola pieniądzy w porównaniu z zaangażowaniem birdwatcherów, obserwatorów i fotografów w ochronę tego, co nam zostało, blednie i to w sposób znaczący.

27.02.2012 0:47:21To proszę się zapoznać z ustawą o lasach, tak na początek - art 54. Tam jest dokładnie napisane na co LP dostają szmal ze środków publicznych i na co wydaja ten ktory zarobią. Warto zerknąć też na jakieś sprawozdanie finansowe LP, a potem pogadamy,
aw

AwatarTgar
Tomasz Garbacz

27.02.2012 0:51:48Lasy Państwowe fenomenem finansowym w skali europejskiej? Czyżby nigdzie indziej nie cięli tyle co u nas? Może to kwestia wyśmienitych zasobów kadrowych? Miałem jakiś czas temu w kręgu rodzinnym pogawędkę z panią zza biurka LP o możliwości położenia łapy przez Rząd na tejże instytucji. Usłyszałem: Broń Boże, niech się trzymają z daleka. Jak przejdę za parę lat na emeryturę, mogą robić, co chcą.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

27.02.2012 1:39:12Hubert - pewnie, gospodarka, wiem. Ale niechże będzie zrównoważona! Tj. chroniąca interesy wszystkich zainteresowanych i samej przyrody. Wszak to dzięki tejże gospodarce (łowieckiej) drapieżniki niemal wytępiono (głuszca i cietrzewia chwilowo pominę...) a dziki mają huczkę przez okrągły rok i rozpleniły się do tego stopnia, że ganiają po trawnikach pod blokowiskami - nie lornetkowcy ani fotoprzyrodnicy to spowodowali. Gdzież tu deklarowana równowaga? Żadna ekstrema nie jest dobra. Największym zarzutem jaki mam do łowiectwa, są te klapki na oczach - łowna jest cacy, cała reszta be, więc wybić do nogi wszystko inne... Jak w totalitaryzmie, albo i nazizmie... Ty chcesz polować, ja oglądać, inny filmować zwierzaki, inny zbierać grzyby, jeszcze inny sprzedawać drewno - a las jest jeden, więc musicie (leśnicy, myśliwy) się trochę "posunąć", wszakże sam powołujesz się na demokrację i kompromis. A tymczasem wy się separujecie i chcecie umacniać na swych pozycjach. A i m bardziej wy - tym bardziej my dajemy weto! I stąd te malunki farbą na ścianach, podpiłowywanie ambon i generalnie - robienie sobie wzajemnie "kuku". I w imię źle pojętej solidarność, koleżeństwa etc. (w waszym kodeksie tak bardzo cenionych) - tolerujecie tych i ratujecie dupy tym, którzy psują wam WSZYSTKIM opinię! Jak ten co teraz orła uwalił, wilki z jenotem pomylił, a żubra z dzikiem albo i żoną... Sporadyczne wypadki - powiesz? Owszem, ale głośne i to one właśnie budują wasz obraz. Tak jesteście niestety postrzegani - panoszący się na nie swoim, moczymordy i niebezpieczne dupki z bronią. Wiem że taki stereotyp jest dla wielu z was krzywdzący, ale do cholery - latami pracowaliście na tę opinię, tolerując dupków u siebie. I zamiast teraz w sprawie tego orła, rozwijać scenariusze odsuwające podejrzenia od myśliwych, powinniście własnymi siłami albo wespół z przyrodnikami, a nawet ekooszołomami - znaleźć winnego i go w try miga z wielkim hukiem wyp***ć ze związku i dożywotnio pozbawić prawa do broni i polowania! Takimi posunięciami uratujecie twarz, a nie wywodami o balistyce, jak pan randrzej...

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

27.02.2012 2:08:07I jeszcze Hubert, małe sprostowanie - nie jestem cięty na leśników czy myśliwych. Ale na wszelakiej maści cwaniaków, pazerniaków i prostaków w tych szeregach - tak! I żeby nie było, żem gołosłowny - mam po sąsiedzku nadleśniczego, który przy zrębach nakazał owijać gąbką te drzewa, które do wyrębu nie zostały przeznaczone. A pilarz który uszkodzi takie drzewo - dostaje po kieszeni. O takie leśnictwo mi chodzi. Znam też myśliwego, nota bene świetnego strzelca, który mierzy zawsze, ale spust naciska tak z 5x w roku. I jest też ornitologiem, bardzo zaangażowanym w ochronę np. sów. O takie łowiectwo mi chodzi. A tak już zupełnie na marginesie - co za frajda wpakować ołów ze zwyżki w dzika w miejscu ich dokarmiania (obłudnie zwanym nęciskiem, żeby być w zgodzie z prawem łowieckim...) i to ze sztucera z lunetą? Upoluj choćby krzyżówkę z własnoręcznie ułożonym sokołem, wtedy pogadamy o sztuce łowieckiej...

27.02.2012 2:09:20" łowna jest cacy, cała reszta be, więc wybić do nogi wszystko inne... "

Myślę, że nie cała zwierzyna łowna jest dla myśliwych " cacy ', bo i łowne drapieżniki mogłyby zginąć i przepaść, byleby było więcej dla nich

" Gdzież tu deklarowana równowaga? "

czegoś takiego nigdy nie będzie, przynajmniej dopóty, dopóki zabijanie zwierząt przynosi korzyści materialne a hodowla lasu jest najważniejsza
jak to mi wyjaśniał pan myśliwy: ekonomia jest najważniejsza i nie ma miejsca na sentymenty, a dopóki się to będzie opłacało, dopóty będzie się wycinało lasy w pień i zwierzynę, gdyż interes producentów żywności i drewna góruje nad interesem przyrody, której to interes będzie się zmniejszał a skutkiem tego będzie coraz to większa redukcja zwierzyny, najpierw będzie to ' utrzymanie stanu populacji ", potem " zmniejszenie stanu populacji ' a następnie " redukcja stanu populacji " ze względu na potrzeby człowieka, bo o tym, co jest w interesie człowieka i co jest a co nie jest interesem przyrody, decyduje właściciel WSZYSTKIEGO, czyli państwo, tak więc, przyroda i zwierzyna nie ma szans z interesem człowieka, państwa, ekonomii, gospodarki itp. - jest na straconej pozycji.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

27.02.2012 2:24:24I na koniec - szacuję, że ta ambona jest max 50m od miejsca, skąd wykonano tytułowe zdjęcie. Wygląda mi ono na wykonane "krótkim" obiektywem (F=30 do 40mm), stąd wrażenie, że ambona znajduje się znacznie dalej....

AwatarPSZ
Piotr Szczypiński

27.02.2012 11:43:20Nie bardzo widzę sens w kolejnym przepychaniu się z myśliwymi.
Przecież @HubertC napisał, że dla niego to jest historyjka z mataczeniem, chciałoby się powiedzieć zmyślona. Ale...
Waldek, argumenty typu odległość od ambony czy ilość śrucin są bez znaczenia. Oczywiście ptak mógł po postrzale jeszcze przelecieć jakiś odcinek, na co sam zwróciłeś uwagę. A możliwa ilość śrucin w ciele orła? Przecież mogły paść dwa strzały.
Dodam jeszcze, że w mojej okolicy, wszyscy znani mi właściciele lub zarządcy stawów stawów rybnych są członkami PZŁ .

27.02.2012 12:00:26U mnie na Podlasiu podobnie i z daleka śmierdzą kłusownictwem...

Ps. Hubercie, oby więcej myśliwych i przyrodników myślących podobnie jak Ty. Cierpliwości życzę w szukaniu porozumienia :) A naprawdę myślę, że warto do niego dojść.
Lisku22 daruj sobie już :) 5 lat w kółko to samo, mówiłem Ci, lepiej idź w teren posadzić krzaka, albo do szkoły pouczyć dzieci o przyrodzie. Przez 5 lat na pewno sporo już wiesz.

27.02.2012 12:24:43@valdi99

"Wszak to dzięki tejże gospodarce (łowieckiej) drapieżniki niemal wytępiono (głuszca i cietrzewia chwilowo pominę...) a dziki mają huczkę przez okrągły rok i rozpleniły się do tego stopnia, że ganiają po trawnikach pod blokowiskami - nie lornetkowcy ani fotoprzyrodnicy to spowodowali."

Piekny, ociekajcy stereotypami tekst. Bardzo pozyteczny.
Kazdy racjonalnie myslacy czlowiek wyszedlwszy na pole, nad ktorym krazy kilkanascie,
czy kilkadziesiat myszolowow, skonfrontowany z relacjami prasowymi o wilkach czyniacych spustoszenie wsrod owiec na Podhalu wyrabia sobie natychmiast zdanie
O autorze. Do uzupelnienia obrazu wystarczy dodac informacje o najwiekszym
w kraju osrodku hodowli dzikich swin na wyspie Wolin, w Wolinskim Parku Narodowym,
ilosci karmy tamze wykladanej - tudziez fakcie, ze dziki przebywaja pod blokowiskami,
bo tam sie do nich nie strzela.
Naturalnie tego typu dyskusji nie ma sensu prowadzic na plaszczyznie wirtualnej czy
merytorycznej, poniewaz autora powyzszego nie da sie i nie ma sensu przekonywac.
Jednak spoleczenstwo tego kraju nie sklada sie wylacznie z nawiedzonych i
wiekszosc obywateli potrafi trzezwo myslec i stac ich na wlasne poglady.

A propos trzezwosci:

"Tak jesteście niestety postrzegani - panoszący się na nie swoim, moczymordy i niebezpieczne dupki z bronią. "

Wlasnie - postrzegani....

W google na haslo "pijany mysliwy"
Wyskakuje 101 000 wpisow....

"pijany nauczyciel"

509 000 wpisow

"pijany policjant"

1.090 000 wpisow

Wyglada na to, ze po polskich lasach paletaja sie narabane dupki z dwururkami,
przed dziatwa w klasach chwieja sie najeb...ni panie i panowie nauczycielowie a
idac ulica trza uwazac by nie nadepnac na zalanego w trupa posterunkowego....

Co ma to powyzsze "postrzeganie" do czynienia z rzeczywistoscia ? Nic.
To funkcjonuje w sferze stereotypow. Nie tyle jako odbicie rzeczywisosci
a wykreowany w mediach obraz. Nie dotyczy to zreszta tylko alkoholu i mysliwych.

Idac lesnym tropem owego pijanego dupka z dwururka mozna zreszta natknac sie na ciekawostke.

Na haslo:
"pijany dziennikarz"

wyskakujw 1. 550 000 wpisow ( JEDEN MILION PIECSET PIECDZIESIA TYSIECY)
i z dnia na dzien jest ich coraz wiecej - dla przypomnienia "pijany mysliwy" - 101 000.
A dziennikarzy wkraju mamy na dodatek troche mniej niz nosicieli dwururek.

Bez obrazy - Powiedzmy, ze racjonalnie myslacy czlowiek MUSI sobie zadac pytanie, wertujac np. dzial "nauka" w jakiejs gazecie ogolnpolskiej czy ten redachtor nie byl czasami bardziej nawalony niz ow przyslowiowy buc w zielonym kapelusiku z piorkiem ?.
Statystycznie rzecz biorac.....nie dziwota, ze potem komus jawia sie jakies kaczence..

Moze to ma zwiazek z faktem, ze zatrzymany, narabany mysliwy przestaje byc mysliwym,
i juz sobie nie postrzela ? a dziennikarz moze pisac dalej....


(Kazdy kto umie obslugiwac kompa moze sobie powyzsze sam zweryfikowac -
wystarczy googlnac......)

"Owszem, ale głośne i to one właśnie budują wasz obraz."

Jak wyzej.

Zgadza sie. Dziecko sie wylalo razem z orlem. Co absolutnie nie zmienia faktu, ze
ow incydent nie ma absolutnie zadnego znaczenia dla nastawienia nawiedzonego
marginesu do mysliwych ...i lesnikow tez. Ktory nie traci zadnej okazji do
dokopania plantatorom desek - patrz wpisy pana redaktora w temacie o orle.
"Finanse lasow panstwowych a sprawa orla" . I nie tylko jego.

"Takimi posunięciami uratujecie twarz, a nie wywodami o balistyce, jak pan randrzej..."

Po pierwsze to tak czy owak - strzelec powinien poniesc konsekwencje niezaleznie od
stopnia masturbacji nad tym przypadkiem. Bez dwoch zdan.

A w kwestii formalnej - o balityce strzalu srutowego to nasz kompetenty pan redachtor.
Chcialem faktycznie sie popastwic troche nad redachtorska dwururka z Arktyki ale to byloby w kontekscie tematu odrobine makabrycznym.

PS.

"Upoluj choćby krzyżówkę z własnoręcznie ułożonym sokołem, wtedy pogadamy o sztuce łowieckiej..."

A wrona moze byc ? Sokoly tez sie podobno, czasami myla.

Awatarmichalpap
Michał K

27.02.2012 12:25:40W niedziele pojade w to miejsce. Rozejrze sie , zrobie kilka zdjęc.

27.02.2012 12:41:22" Hubercie, oby więcej myśliwych i przyrodników myślących podobnie jak Ty. "

Czyli, min. że zwierzyna w Parkach Narodowych się marnuje i że warto by było sprzedawać nań odstrzały i zarabiać kasę?

Aka - skoro myśliwi sami chwalą się, że dzięki intensywnemu i całorocznemu dokarmianiu mają obecnie " dzicze el dorado ", to chyba, przynajmniej częściowo są sobie sami winni obecnej sytuacji i tego, że dziki mnożą się przez cały rok.

A w sprawie orła - coś mi się wydaje, że myśliwi szukają winy u każdego, poza strzelcem:

" Jesli to był członek PZŁ to:
Po pierwsze jeśli już strzela to zdaje sobie sprawę że jest identyfikowalny na podstawie wpisu do książki łowieckiej.
Po drugie jeśli już strzela nielegalni to czemu nie zakopał dowodu kłusownictwa?
Po trzecie jeśli już ustrzelił orła i go nie zakopał (bo np nie miał czym) to czemu go nie zabrał?
Jeśli powiadomiono zarówno RDOS jak i inne odpowiednie instytucje to czemu sekcji orła dokonał wet w Czechach a nie nasz biegły sądowy, czemu RDOŚ gdy się z nimi kontaktowałem nie miała żadnych informacji poza medialnymi w tej sprawie, nie wydała żadnych pozwoleń ani decyzji w tej sprawie nie wiedziała kim jest ów wielki działacz przyrodniczy?
Mam na to dowód w postaci maila w którym dyr odpowiada na moje pytania i takie właśnie info są w nim zawarte.
Całość wygląda tak jakby ktoś zrozumiał że wsadził rękę w nocnik i teraz strasznie ją wyciera próbując załatwić wstecznie wszelkie wymagane pozwolenia, pewnie nawet orła już przywieźli, co oznacza że teraz z Czech wywieziono go bez CITES ... "

http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=25916&start=33

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

27.02.2012 13:08:53Niestety, pan Krasowski napisał całą prawdę, jak myśliwi są postrzegani i będą w wielu kręgach. Jednak czy to są TYLKO stereotypy? Faktycznie, może opisywane przez media przypadki to wyjątki, ale kolejne bulwersujące wydarzenia z udziałem myśliwych każą inaczej patrzeć na na wielu ,,dwururkowiczów''. Przejeżdzam w okolicy stawów nad Notecią i co widzę w sierpniu i we wrześniu? Chmary ptactwa rozpaczliwie kołującego w powietrzu - czaple, siewki, kaczki, a co parę minut huk wystrzałów i kilka osób z parometrowymi drągami walącymi w trzciny, aby wypłoszyć pozostałe ptaki. Prawdziwi miłośnicy przyrody. Skoro dla wielu pasjonatów takiej relacji z przyrodą nie ma różnicy - myszołów czy jaszczomb - to prawie to samo, to jakim cudem udaje się odróżnić krzyżówkę od cyranki, lecącą w pełnym pędzie, 100m od miejsca strzału. Magia??? I ta najgorsza cecha - krycie swojego - choćby zrobił co najgorszego - to ,,co złego, to nie myśliwy'', albo - każdemu się zdarza - albo - wyników wyszukiwania w przeglądarce internetowej (!!!!!) dla negatywnych zachowań np. -w przypadku alkoholizmu jest znacznie więcej dla nauczycieli i dziennikarzy niż dla myśliwych - gdzie ten ostatni argument wydaje się być już bardziej żałosny niż śmieszny. Przykre.

27.02.2012 13:54:56Waldek

Ja się w zupełności z Tobą zgadzam. Przecież od początku trąbię, że "gospodarka, ale zrównoważona". Dlatego tak mnie wkurza jak "ekooszołom" mi wmawia, że nie myślę tak jak myślę. I podając przykład ze szpitalem też kieruję się podobnym tokiem myślenia. Skoro pracownicy zarabiają po kilkanaście koła pln miesięcznie to jak można zwalniać sto osób uzasadniając to brakiem środków na utrzymanie. To jest zwykłe draństwo.

Natomiast co do cwaniaków to są niestety w każdym środowisku. W organizacjach ochroniarskich też. A obrona tychże cwaniaków przez obie społeczności jest wynikiem włączania się adwokackiego myślenia. Na zasadzie ktoś z naszych zrobił to czy tamto źle, ale oni chcą nas zniszczyć i pozbawić możliwości korzystania ze wspólnego dobra.

Piotr Górny

Właśnie przez takich ludzi jak Ty włącza się w mysliwych adwokat. Bo potęguje pogląd, że Tobie i Tobie podobnym wcale nie chodzi o przyrodę tylko o zniszczenie łowiectwa. Tymbardziej, że sam z przyrody korzystasz za darmo. Nikt Ci nic nie mówi, żebyś płacił. Do póki LP będą w takiej formie w jakiej są masz to zagwarantowane. A Ty chcesz myśliwym odebrać prawo do polowania pomimo tego, że płacą i dostarczają dziczyznę na rynek? Bo wg Ciebie nie są miłośnikami przyrody? A to dziwne, bo właściwie wszyscy polujący leśnicy jakich znam są miłośnikami przyrody. Przecież żaden 19sto latek nie poszedł na studia leśne czy biologiczne, żeby ciąć deski. W ogóle się o tym nie myślało. Jedynym kryterium była właśnie pasja do przyrody. Czemu Ty nie zostałeś biologiem, albo leśnikiem skoro taki z Ciebie pasjonat, że ferujesz wyroki kto pasjonatem jest, a kto nie?

27.02.2012 14:11:37Hubercie c, ja osobiście nie nazwałbym " miłośnikiem przyrody " kogoś, kto strzela sobie do zwierząt i nienawidzi drapieżników / konkurencji - nie spotkałem jeszcze żadnego myśliwego w realu ale większość z którymi miałem styczność wirtualną, to nieokrzesane gbury, prowokatorzy, demagodzy, wyśmiewający każdego, kto tylko ma inne zdanie niż On

widzisz, członek tzw. " lornetkowego lobby " też może mieć kłopoty, nawet bez prywatyzacji LP - za przykład może posłużyć przypadek młodego ornitologa oskarżonego o zakłócanie polowania dewizowego i narażenie na straty finansowe.

27.02.2012 14:16:01@Piotr G.

Bardzo dobry przyklad. Jeszcze lepiej niz P. Krasowski.

Dzieki.

Tak jak napisalem - nie warto prowadzic dysput z nawiedzonymi, ale oplaca sie
skorzystac z nawiedzonej prozy.. Wyluskac pare stereotypow wlasnie:

"Prawdziwi miłośnicy przyrody. Skoro dla wielu pasjonatów takiej relacji z przyrodą nie ma różnicy - myszołów czy jaszczomb - to prawie to samo..."

Wspanialy przyklad do zacytowania przy okazji spotkania z dziatwa.....
Na przyklad:.......

"Otoz prosze Panstwa o braku realizmu tego fragmentu wypowiedzi na jednym z forow internetowych swiadczy fakt, iz autor
implikuje koniecznosc posiadania umiejetnosci odroznienia jastrzebia od myszolowa
przez mysliwych, nie dodajac jednoczesnie, ze dla wspolczesnego mysliwego nie ma absolutnie zadnego znaczenia czy widzi egzemplarz jastrzebia czy myszolowa.
Do obu gatunkow strzelac NIE WOLNO ! Czy mysliwy NIE strzeli do jastrzebia,
czy NIE strzeli myszolowa - to nie ma dzis absolutnie zadnego znaczenia.
Znaczenie ma odroznienie jastrzebia od bazanta na przyklad. Co kazdy z
Panstwa z pewnascia potrafi chociaz nie poluje. Jak Panstwo z tej wypowiedzi widza
wiedza o polowaniu autora tego cytatu konczy sie na na archiwalnym juz dzis
przekazie.

Dalej - ten sam autor pisze na tym samym forum internetowym:

"to jakim cudem udaje się odróżnić krzyżówkę od cyranki, lecącą w pełnym pędzie, 100m od miejsca strzału"
I znow autor udawadnia braki w wiedzy. Na tym samym forum, kilka postow
powyzej wypowiada sie autor popularnych pogadanek o przyrodzie Pan
Adam Wajrak. Nawet Pan Wajrak, ktorego trudno posadzic o to, ze sam poluje,
potrafil wyszukac zapis regulaminu polowan dotyczacy regulaminowej odleglosci
dozwolonego strzalu z broni srutowej - tj. 40 metrow. Na 100 metrow sie nie strzela
Prosze Panstwa. Po pierwsze nieregulaminowo, po drugie nieetycznie, po
trzecie wreszcie trudno ptaka na te odleglosc trafic. Wiec jakie znaczenie ma rozpoznanie do czego sie strzela ? Jesli sie nie strzela ?.
Jakie motywy kierowaly autorem, ktory dal popis swojej ignoracji ?.
Z kim i czym mamy tu do czynienia ?. Niewiedza, brak poczucia relizmu
i argumentacja w sferze stereotypow wlasnie.

Itd. Itd. (to mozna rozszerzyc o kompleksy zawarte w drugiej czesci wypowiedzi)

W kazdym badz razie serdeczne dzieki. Gdyby Pan, Panie Piotrze rzucil wiecej
takich lub podonych "zlotych mysli" bylbym b. wdzieczny. Nie tyle z powodow
kolekcjonerskich ale czysto praktycznych i pozytku z nimi zwiazanego na niwie
edukacji.

pozdrawiam
randrzej

27.02.2012 14:24:21O to to to to..........

Klasyka i miod.......


"nie spotkałem jeszcze żadnego myśliwego w realu ale większość ........."

W skrocie:
Nie wiem o czym pisze, ale pisze....

"z którymi miałem styczność wirtualną, to nieokrzesane gbury, prowokatorzy, demagodzy, wyśmiewający każdego, kto tylko ma inne zdanie niż On"

Czyz to nie wspaniala podkladka by sie jako mysliwy przedstawic ?

"Dzien Dobry Panstwu"

Jestem nieokrzesanym gurem, prowokatorem, demagogiem wysmiewajacym kazdego,
kto ma inne zdanie niz ja. Wirtualnym.

Tak napisal o mie i innych kolegach jeden z forumowiczow reprezentujacy ........

Brawo !

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

27.02.2012 14:25:31To, czy to by było 100m, czy mniej nie ma znaczenia - jeśli chodzi o rozpoznanie gatunku - faktem jest, że z odległości większej niż 15 metrów nawet doświadczonemu ptasiarzowi jest z trudem ocenić jaki konkretnie ma przed sobą gatunek kaczki, która porusza się szybko - a co dopiero polującemu, gdzie w grę wchodzą emocje. Zapytam zatem inaczej - czy w takim momencie - gdy pewności co do gatunku nie ma, bo ptak leci zbyt szybko, ale myśliwy jest dobrym strzelcem, wie że to pewnie ,,jakaś kaczka'' i ma dużą szancę trafić - strzelec po czterogodzinnym - dajmy na to, bezowocnym poszukiwaniu takiego celu - sobie odpuści? Czy nie?

Awatarkarp1225
Robert Babisz

27.02.2012 14:28:55Znam kilku normalnych myśliwych,ale większośc to chamy i cwaniaki i dośc często zwykli kłusole - często się z nimi zmagam jak wpieprzają się na mój prywatny teren,stawiają bez pytania ambony itd...myślą że im wszystko wolno.Kilka lat temu mało mnie nie postrzelili gdy byłem na grzybach,ekipa Polsko-Niemiecka oczywiście nawalona...szkoda gadac.

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

27.02.2012 14:37:43Hubercie C.
1. Gdzie w mojej wypowiedzi znajduje się choćby wzmianka o ,,zniszczeniu'' łowiectwa? To tylko domysł, wypływający z ogólnej lektury tego co napisałem - przypuszczenie co taki ktoś jak ja mógłby powiedzieć, ale takie zdanie z moich ust nigdy nie padło.
2. Skąd przypuszczenie, że mówię o myśliwych zabierając im pasję i miłość do przyrody? Ja skomentowałem to, co widuję nad stawami i dopisałem: ,,Prawdziwi miłośnicy przyrody''. Piszę o ,,takiej relacji'', a więc pewnej, nie nazywam jej, pozostawiając nazwanie pozytywne/negatywne czytającemu.

27.02.2012 14:38:46Aka, miałem do czynienia z prawdziwymi burakami:
jeden ' łowca ', nie mogąc znieść konwersacji na forum, chwycił się podstępu i zaczął upubliczniać prywatne wiadomości, aby zdyskredytować moja osobę w oczach innych forumowiczów
inny z kolei ogłosił swoisty konkurs; on zadaje pytania, my odpowiadamy a za każdą błędną odpowiedź zginie jeden niedolisek a zdjęcie " pokotu " wyląduje na forum
Ciebie natomiast najbardziej interesowały wszy łonowe ;) a koledzy z leśnego forum gratulowali Ci najazdu na ' nawiedzonych ' i ich forum
trzym tak dalej ;)

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

27.02.2012 14:45:08Robercie - ludzie o których piszesz wzbraniali by się przed strzałem do kaczek z odległości większej niż przepisowa? Raczej nie, więc mój argument o 100 metrach nie jest w szerokim przypadku bezsensowny, a jest wręcz odwrotnie, choć pierwotnie nie miałem na myśli konkretnej odległości, rozpoznanie dwóch podobnych gatunków w szybkim locie z 30m, i 50m jest podobnej trudności, a o to mi chodziło, mimo że w pierwszym przypadku strzał byłby przepisowy, w drugim nie.

27.02.2012 14:47:40@Piotr G

"Zapytam zatem inaczej - czy w takim momencie - gdy pewności co do gatunku nie ma, bo ptak leci zbyt szybko, ale myśliwy jest dobrym strzelcem, wie że to pewnie ,,jakaś kaczka'' i ma dużą szancę trafić - strzelec po czterogodzinnym - dajmy na to, bezowocnym poszukiwaniu takiego celu - sobie odpuści? Czy nie?"

Na Pana miejscu, Panie Piotrze zwrocilbym sie o konsultacje do Pana Adama Wajraka. On wie wszystko. Nawet odnosny punkt z regulaminu polowan. Przypuszczam.

@ Pan Robert Babisz

"Znam kilku normalnych myśliwych,ale większośc to chamy i cwaniaki i dośc często zwykli kłusole - często się z nimi zmagam jak wpieprzają się na mój prywatny teren,stawiają bez pytania ambony itd...myślą że im wszystko wolno.Kilka lat temu mało mnie nie postrzelili gdy byłem na grzybach,ekipa Polsko-Niemiecka oczywiście nawalona...szkoda gadac."

Widzi Pan ?

Kto byl tym kiepskim strzelcem, ktory nie trafil ? Niemiec czy swojski ?

A niektorzy cos maja przeciw konsumpcji alkoholu przez mysliwych.
Zaloze, ze ze gdyby byli trzezwi, to ktorys z tych Panow predzej by Pana trafil.
Nie ma tego zlego coby na dobre nie wyszlo.
Darz Bor

Awatarkarp1225
Robert Babisz

27.02.2012 14:56:05randrzej - zorientowałem się że jest to polowanie gdy kilka metrów ode mnie zaczęły przebiegac dziki i sarny a po chwili rozległy się strzały z bardzo bliskiej odległości,przyznam że kolana mi się ugięły.Polowanie było z nagonką jednak nikt nie pofatygował się aby ostrzec ewentualnych grzybiarzy - na koniec kolesie jeszcze do mnie mieli pretensje,skończyło się na pyskówce.

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

27.02.2012 15:07:01randrzej
pamiętałem, że o tym czytałem i mam - polowanie na gęsi - artykuł: http://www.birdwatching.pl/wiadomosci/11/art/368
Cytat : ,, W trakcie polowań niemal nikt nie przestrzega przepisów prawa łowieckiego dotyczących maksymalnej odległości strzału (wolno strzelać najwyżej z 40 m, w praktyce jest to 100-150 m) ''
Czyli moje oszacowanie o 100metrach nie tylko nie było bezsensowne, ale okazało się jak najbardziej prawdziwe. Niestety :(

Awatarszycho
Tomasz Szyszko

27.02.2012 15:11:01Śledzę ten wątek i śledzę. Zgadzam się częściowo z opinią niektórych myśliwych i ptasiarzy.
Wiadomo, każdy ma prawo do swojego zdania, ale
Pozwolę sobie zacytować wypowiedź kol. randrzej:
"A niektorzy cos maja przeciw konsumpcji alkoholu przez mysliwych.
Zaloze, ze ze gdyby byli trzezwi, to ktorys z tych Panow predzej by Pana trafil.
Nie ma tego zlego coby na dobre nie wyszlo.
Darz Bor"

Nie mam nic przeciwko konsumpcji alkoholu przez myśliwych - nie ważnie czy naszych czy dewizowych.
Ale każdy myśliwy przyłapany po spożyciu z bronią ostrą powinien od razu stanąć przed prokuratorem.
I nie ważne, że to odwieczna łowiecka tradycja.

Więc z takimi tekstami wystawiasz kol. randrzej negatywną opinię sam sobie i niechcący środowisku myśliwych,


27.02.2012 15:58:09@Szycho

"Nie mam nic przeciwko konsumpcji alkoholu przez myśliwych - nie ważnie czy naszych czy dewizowych.
Ale każdy myśliwy przyłapany po spożyciu z bronią ostrą powinien od razu stanąć przed prokuratorem.
I nie ważne, że to odwieczna łowiecka tradycja.

Więc z takimi tekstami wystawiasz kol. randrzej negatywną opinię sam sobie i niechcący środowisku myśliwych, "

No przynajmniej jeden, ktory tez lubi wypic.

Choc powiela stereotypy.

Wystarczy spytac KTORY mysliwy przylapany po pijaku z bronia palna NIE PONIOSL
konsekwencji ? administracyjnych - utrata uprawnien i karnych - grzywna lub inne przweidziane ustawa sankcje.
Swiete krowy wloczace sie po pijaku w lesie czy jak ?
Taki obrazek kreuje powyzsza wypowiedz.

No ktory ? Przyklady prosze Panie Szyszko. Nie z palca wyssane tylko konkretne.

Stereotypem i powodem do uprawiania samogwaltu jest wodeczka pod zielony kapelusik i ale FAKTEM jest ze mysliwi naleza do grupy narazonej na najwieksze
konsekwencje z powodu "uzycia" przed, po czy w trakcie. Wyeksponowanie tego
FAKTU pozbawiloby niektorych okazji do masturbacji, majacej zupelnie inne zrodla
niz obawa przed pijanym ciezko uzbrojonym osobnikiem ciagnacym przez
las w poszukiwaniu nastepnej knajpy. Byloby chyba tez nudniej.....


Ot wezmy posty Pana Roberta Babisza. Chronologicznie:

Najpierw go malo go pijany Niemiec o malo nie postrzelil. Albo pijany Polak.
Moze obaj razem.

Potem znalazl sie i grzyby na terenie gdzie przeprowadzano polowanie.
W poblizu padlo kilka strzalow. Wystraszyl sie zapewnie co jest naturalnym.

Nastepnie byla pyskowka.

Potem legenda na forum. Onanizm przy pomocy stereotypow. A trzezwo na ten
wypadek spogladajac - kazde polowanie zbiorowe winno byc z kilkutygodniowym
wyprzedzeniem zgloszone w miejscowym organie administracji. I owo polowanie,
przy okazji ktorego Pan Robert narobil czy o malo nie narobil w spodnie rowniez. Obowiazujace prawo nie przewiduje osobistego powiadamiania kazdego pana
Babisza chodzacego na grzyby o fakcie, ze w dniu tym i tym odbedzie sie polowanko
czy polowaneczko, czy cos tam. Ale kazdy Pan Babisz moze sie poinformowac gdzie
i kiedy.....Ten tez. Dlaczego tego nie zrobil ? - o tym po tym.
Dalej pyskowka - jesli P. Babisz stwierdzil, ze mysliwi byli nietrzezwi to dlaczego do
ciezkiej cholery nie powiadomil policji ze pijani jak bele buce w zielonych kapelusikach
wala w lesie z ostrej broni - no dlaczego ?

Ano nie wiem. P. Robert Babisz za to wie i moglby podac powody - ale czy bedzie chcial ?
Watpie. Wygodniej obsluzyc stereotyp wlasnie. Nic wiecej. Wulgarnie mowiac -
poonanizowac sie w gronie podobnie myslacych i bajkopisarstwo uprawiajacych....

I to by bylo na tyle.......na razie.

27.02.2012 16:13:22
@ Piotr G

"randrzej
pamiętałem, że o tym czytałem i mam - polowanie na gęsi - artykuł: http://www.birdwatching.pl/wiadomosci/11/art/368
Cytat : ,, W trakcie polowań niemal nikt nie przestrzega przepisów prawa łowieckiego dotyczących maksymalnej odległości strzału (wolno strzelać najwyżej z 40 m, w praktyce jest to 100-150 m) ''
Czyli moje oszacowanie o 100metrach nie tylko nie było bezsensowne, ale okazało się jak najbardziej prawdziwe. Niestety "

Bardzo dobry przyklad, tym bardziej, ze nasuwaja sie nalogie z tematem.
Srut o srednicy 3,5 ma przyblizony zasieg ok. 350 metrow - to sie oblicza wg.
wzoru o ktory zainteresowani moga spytac Pana Adama Wajraka. Do gesi i innych
bydlat mozna strzelac na te odleglosc. Ale NIE WOLNO (zrodlo - Pan Adam Wajrak -
jakby mi zaden nie wierzyl). Mietkow to jest bodajze ZO PZL Wroclaw albo ZO Jelenia
Gora. Przy kazdym ZO jest taki Pan (albo Pani) Rzecznik Dyscyplinarny. Jesli
Pan Autor stwierdzil nagminne strzelanie na duze odleglosci do jakiegos latajacego
drobiu to dlaczego do ciezkiej cholery nie pofatygowal sie tam, gdzie sie nalezy ?
No dlaczego ?

Ano bo - jak w poscie poprzednim wygodniej jest pomasturbowac sie we wlasnym
gronie niz zrobic cos konkretnego - tym bardziej jak sie ma wdziecznych czytelnikow
ala Piotr G. ktorzy takie newsy wdziecznie i bezkrytycznie strawia dochodzac bezsensu
rozpoznawania celu na 100 metrow, bo na taka odlegosc "sie strzela".
Obsluga stereotypow i nic wiecej.

I tak samo bylo z owym orlem. Sa wszelkie podstawy do przypuszczen, ze gdyby nie
interwencja "z zewnatrz" to ptaszek bybly do dzis w Czechach, zadymiarze mieli
swoja zadyme a stereotypy bylyby w najlepsze obsluzonie.
Nieprawdaz ?.

pozdr
randrzej

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

27.02.2012 16:39:22@Hubert i reszta

- wyrzucam sobie, że wciąż się łudzę i kolejny raz daję wciągać w kompletnie bezowocną dyskusję. I kolejny, n-ty już raz, dochodzę do wniosku, że niestety - nie ma najmniejszych szans na jakiekolwiek porozumienie pomiędzy nami a myśliwymi... Żyjemy w kompletnie innych wymiarach! Dla myśliwych liczy się przede wszystkim pozyskanie, zwierzyna, zysk/opłacalność, ochrona swoich interesów i własnego status quo. Cała reszta o ochronie przyrody, ekosystemów, ich bioróżnorodności, konieczności ochrony (nie daj Boże drapieżników) to wg nich brednie, eko-oszołomstwo i zielony terror itd. Oni po prostu wiedzą lepiej i już! Nie zauważyłem tu żadnej refleksji, nad którymkolwiek z naszych argumentów. W wypowiedziach naszych polujących "miłośników przyrody" nie znalazłem nic z deklarowanej miłości (o ile nie dotyczy ona tego, co trafia na talerz lub do kieszeni ew, na ścianę takowego "miłośnika"). Ale w sumie nie ma się co dziwić - tyle razy padało tu słowo "gospodarka łowiecka", a wszakże gospodarowanie, to właśnie (cyt.) "działalność ludzka, indywidualna lub zbiorowa, w celu zaspokojenia WŁASNYCH potrzeb". Zatem wszystko co nie służy zaspokajaniu potrzeb tej grupy społecznej, to co najmniej niedorzeczność... Cała ta myśliwska "pasja" jest porównywalna do "pasji" rolnika hodującego świnie czy rogaciznę, tyle że w lesie, a nie chlewie. Przykre to. Jedynym pozytywem tutaj dla mnie jest fakt, że dało się porozmawiać z Hubertem C. I widzę, że (teraz do Ciebie, Hubercie) możemy się tolerować, szanować, ba - może nawet zaprzyjaźnić, ale żadne porozumienie ani podzielanie poglądów nie jest możliwe... Szkoda.

PS
randrzej - nie sil się na odpowiedzi, nie mam przyjemności z takimi dyskutować.

27.02.2012 16:39:41Widzę, Aka że Twój język nie uległ zmianie: " nawiedzeni, onanizm, masturbacja " - za takie słownictwo wyleciałeś już z jednego przyrodniczego forum i nic Cię to nie nauczyło
myślisz, że ludzie lubią być ciągle obrażani?
zresztą, sam tu pisałeś że " Tak jak napisalem - nie warto prowadzic dysput z nawiedzonymi," - więc co Cie tu jeszcze trzyma?, zamiłowanie do pyskówki?

piszesz:

" Ano bo - jak w poscie poprzednim wygodniej jest pomasturbowac sie we wlasnym
gronie niz zrobic cos konkretnego - tym bardziej jak sie ma wdziecznych czytelnikow
ala Piotr G. ktorzy takie newsy wdziecznie i bezkrytycznie strawia dochodzac bezsensu
rozpoznawania celu na 100 metrow, bo na taka odlegosc "sie strzela".
Obsluga stereotypow i nic wiecej. '

tylko powiedz mi, czy u was, na waszych forach nie jest podobnie?
fajnie jest naubliżać ' nawiedzonym " we własnym gronie, gdzie każdy Ci przyklaśnie, prawda?.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

27.02.2012 16:58:43A co do zniszczenia łowiectwa - tak, jestem za delegalizacją/zniszczeniem myślistwa! Ale takiego, gdzie łamie się prawo, chla, nie przestrzega etyki, nie respektuje konieczności ochrony innych, niż łowne gatunków. W tym zawierają się wszystkie moje zarzuty pod adresem myślistwa, amen.

AwatarPSZ
Piotr Szczypiński

27.02.2012 17:04:37Waldek
Podpisuję się obiema rękami pod Twoim postem. Byłem właśnie w trakcie pisania podobnego.
Czytając wypowiedzi obecnych w dyskusji Panów myśliwych, nabrałem tylko większego uznania dla Antka, że zdecydował się "podyskutować" na forum łowieckim z myśliwymi, ja nie dałbym rady. Jaki jest tam poziom dyskusji można przeczytać.
Pozostaję jednak z nadzieją, że na BW jak i na forum Łowieckipl, nie piszą najlepsi z Was, Panowie myśliwi. Gdyby tak jednak było...???

AwatarPSZ
Piotr Szczypiński

27.02.2012 17:09:37Odniosłem się przede wszystkim do postu Waldka z godz. 16.39, ale również do kolejnego.

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

27.02.2012 17:17:29randrzej,
nie wiem za bardzo co mam odpowiedzieć na ten komentarz. Ręce mi opadają.
Oczywistym jest, że gdyby się nie strzelało, to martwych ptaków by nie było. A jednak są, jak również znajdowane okaleczone - przez bezmyślność niektórych miłośników przyrody. Czyli strzela się i to z odległości dużo większych niż ustawowa.
Chyba najlepsze, co możemy robić zby zniszczyć myślistwo mające takie cechy jak podano komentarz wyżej, a więc rodzaj myślistwa niedopuszczalnego w XXI wieku, to jednak dyskutować i podejmować tematy na forach. Wchodzi tu wiele osób anonimowych i musimy pokazywać - nasze zdanie - argumenty ptasiarzy, obserwatorów, fotografów, i wszystkich tych, którym zależy na ochronie, a nie pozyskaniu dla własnych celów przyrody.

Awatarkarp1225
Robert Babisz

27.02.2012 17:26:43randrzej - to po cholerę organizuję się zbiorowe polowanie nie będąc pewnym czy w lesie nie ma osób postronnych ? - kogo miałem powiadomic...Policję ? jak większośc z nich i wojskowych to myśliwi,jak myślisz czym by to się skończyło ? - ręka,rękę myję,jedna wielka pokomunistyczna banda.

Awatarszycho
Tomasz Szyszko

27.02.2012 18:42:09@randrzej

Tak czasami lubię wypić - czemu nie. Mam nadzieję, że ty też.

"Choc powiela stereotypy.

Wystarczy spytac KTORY mysliwy przylapany po pijaku z bronia palna NIE PONIOSL
konsekwencji ? administracyjnych - utrata uprawnien i karnych - grzywna lub inne przweidziane ustawa sankcje.
Swiete krowy wloczace sie po pijaku w lesie czy jak ?
Taki obrazek kreuje powyzsza wypowiedz.

No ktory ? Przyklady prosze Panie Szyszko. Nie z palca wyssane tylko konkretne."

Nie wiem jak odebrałeś moją wypowiedź, ale to ty sam powielasz stereotyp.
Przeczytaj uważnie co napisałeś wcześniej:

"A niektorzy cos maja przeciw konsumpcji alkoholu przez mysliwych.
Zaloze, ze ze gdyby byli trzezwi, to ktorys z tych Panow predzej by Pana trafil.
Nie ma tego zlego coby na dobre nie wyszlo.
Darz Bor"

I co?
Dla mnie każdy: myśliwy, policjant, żołnierz, BORowik i każdy kto mam papiery na broń, przyłapany po spożyciu alkoholu powinien tłumaczyć się w sądzie. I nie ważne czy kocha przyrodę czy nie. Po prostu stwarza poważne zagrożenie dla innych i siebie.

Podałem przykład myśliwych ustosunkowując się do twojej wypowiedzi.

Z mojej strony end of story.
Pozdrawiam

27.02.2012 19:46:21Waldek

Ja też wymiękam. Szczerze to odpisując na artykuł Antka o edukacji miałem wrażenie, że jakiś dialog jest mozliwy no bo przecież, jak to ktoś napisał "gramy w jedenj druzynie". Niestety myliłem się. Owszem z Tobą, czy z Antkiem chętnie podyskutuję i jeśli nawet nie będziemy się ze sobą na jakiejś płaszczyźnie zgadzać to będziemy mogli o tym jak normalni ludzie porozmawiać, czy posprzeczać się w granicach kultury i wzajemnej
go darzenia sympatią.
Jednak w szerszym gronie nie jest to możliwe. Napewno ze strony myśliwskiej za dużo było przekrętów, nikczemnosci czy zwykłego panoszenia się po naszych lasach i polach. Ale ze strony oponentów aż zieje nienawiścią. I ja uważam, że znacznej części chodzi właśnie o zdelegalizowanie myślistwa. I to nie takiego jak napisałeś - patologicznego, w którym się chleje, kłusuje, a zwierzę traktuje jak żywą tarczę czy rzutek, Ale zwyczajnego, takiego, które z szacunkiem traktuje zwierzynę, przyrodę i potrzeby ludzkie. Za to, że jest. Bo kogoś w oczy kłuje to, ze ktoś inny poluje.

A wzajemne opluwanie się i obrzucanie błotem nie służy nikomu, a już na pewno nie przyrodzie.

27.02.2012 19:55:03@valdi99
&
@Aquila22

Do pierwszej wypowiedzi Pana Krasowskiego zgodnie z zyczeniem odnosic sie
nie bede.

Do tej, oburecznie podpisanej owszem.

"A co do zniszczenia łowiectwa - tak, jestem za delegalizacją/zniszczeniem myślistwa! Ale takiego, gdzie łamie się prawo, chla, nie przestrzega etyki, nie respektuje konieczności ochrony innych, niż łowne gatunków. W tym zawierają się wszystkie moje zarzuty pod adresem myślistwa, amen."

Na wieki wiekow.
Pragnalbym jednak by Panowie wzieli pod uwage iz np. taki randrzej nie lamie prawa,
pije jak nie poluje, o niejadalne stworzenia tez sie stara, wiec jest jak najbardziej
kandydatem do grona bucow przyszlosci, czyli swietlanego ustroju, o ktory Pan
Krasowski zamierza walczyc niszczac.
Moze jakies dodatkowe kryteria ?

Poza tym, taki ekologiczny buc wcale nie jest zjawiskiem pozadanym dla
prawdziwych milosnikow przyrody - vide lis22.

@Robert Babisz

Las jest "dla wszystkich" jest tam miejsce dla mysliwego, grzybiarza, fotografa, zakochanych i innych tez.
Panska postawa przypomina odrobine modna swego czasu filozofie TKM.
Czyli Tera Ku...a MY. W odniesieniu do pojedynczego przypadku - Teraz Babisz
zbiera grzyby a reszta spierd...lac. I tak zapewne Pan argumentowal. Pedzenie
jednego miotu trwa 15 - 30 minut. Mogl Pan pojsc gdzie indziej ? Zapewne Tak.
Mogl Pan usiasc pod drzewem zapalic i dalej zbierac owe grzyby - chyba Tak.
No ale niektorzy wola walic z morda i haslem Tera K...wa Ja !!!
Malo elegancko jakos.
Zagrozenie ? Mozna bylo glosno odmawiajac Zdrowaske udac sie prosto
na linie mysliwych. Powinni podziekowac za dobrowolny udzial w

W sumie trudno zrozumiec Panskie pretensje -
z poprzednich postow wynika, ze tak czy owak ma Pan uraz na tle mysliwych.

Kwestia obawy przed zgloszeniem doniesienia - milicjanty ubeki i komunisty ?
Ale z drugiej strony glosi Pan te oskarzenia w internecie i jakos sie Pan niczego
i nikogo nie boi.....

Dwuznaczne to jakies i w sumie niepowazne. Ze akurat mysliwi ?

Jak Pan jest czlowiekiem konfliktowym nastepnym razem beda zapewne strazacy
lub sluzba zdrowia. Przypuszczam.
Jak dla mnie to panski przypadek jest hmmm.... trudny do zdefiniowania. Ale u
innych forumowiczow moze Pan z pewnoscia liczyc na slowa uznania, uwazna lekture
panskich postow i poklask za sprawa magicznych pojec odrazajacy, pijani i zli
- MYSLIWI......:)
Tak trzymac i nie popuszczac.


Wszystkich serdecznie pozdrawiajac.

Awatarkarp1225
Robert Babisz

27.02.2012 20:18:36randrzej - słuchaj gościu,jak się używa broni to trzeba chyba najpierw się upewnic czy nie ma osób postronnych,ciężko ci to zrozumiec ? - jeśli na polowaniu było przynajmniej kilkudziesięciu naganiaczy to nie można było obstawic kilka miejsc gdzie mogą w ten rejon wejśc "obce" osoby ? P

Awatarkarp1225
Robert Babisz

27.02.2012 20:38:11...Po drugie,zorientowałem się że to polowanie dopiero gdy zaczęto strzelac.Co tam dużo pisac,wystarczy posłuchac wiadomości - słyszy się: postrzelił żonę,brata,syna, kolegę... i najczęściej są to sytuacje z promilami.
Dla mnie myśliwi to w większości szkodniki bo nie strzelają dla zaspokojenia głodu a dla wątpliwej przyjemności i dla pochwalenia się wszystkim dookoła - to jest "zabawa" dla elit a nie zwykłych szaraczków.
Mam na nich uczulenie bo wpieprzają mi się z buciorami,pisałem o stawianiu bez pozwolenia ambon na prywatnym terenie...jednego 80 letniego dziadka -myśliwego podejrzewam o zakładanie sideł w moim lesie,ale dopóki nie złapię go za rękę to mu nic nie udowodnię,jednak gdy mu zwróciłem uwagę co tam szuka i gdy widzi mnie ze szkłem to jakoś szybko ucieka... - kilka miesięcy temu kolesie w terenówkach zgonili prawie na śmierc 4 Byki...pierwszy raz w życiu w mojej okolicy widziałem Jelenie,szkoda tylko że w takich okolicznościach.
Nie chce mi się dalej pisac bo można wyliczac a wyliczac...

27.02.2012 20:38:34" Poza tym, taki ekologiczny buc wcale nie jest zjawiskiem pozadanym dla
prawdziwych milosnikow przyrody - vide lis22."

Aka, rozumiem że w Twoim mniemaniu jestem " ekologicznym bucem ' ale kim Ty jesteś?
zauważ, ze to nie ja ubliżam innym od " nawiedzonych " a ich starań nie nazywam " onanizowaniem się ", więc lepiej spójrz na siebie, zamiast oczerniać innych.

" Ale zwyczajnego, takiego, które z szacunkiem traktuje zwierzynę, przyrodę i potrzeby ludzkie '

Z szacunkiem to znaczy, jak?
czym dla Was, myśliwych są zwierzęta?
z wielu wypowiedzi mogę wywnioskować, ze to tylko biegające po lasach i polach tusze z metką na której pisze, ile można zań uzyskać kasy w skupie.

27.02.2012 20:44:59Hubercie C - w kwestii dogadywania się to niektórzy z Was stosuję retorykę: albo się dogadamy, albo wojna:

" Nie zamierzam się pastwić ale towarzystwo musi zrozumieć że albo możemy współpracować dla dobra przyrody, albo możemy się zwalczać.
Zwalczanie ekofilów ich własną bronią jest równie łatwe jak dopieprzanie się do myśliwych, to że nikomu się nie chce tego robić , nie znaczy że nikomu się nie zachce gdy odpowiednio się wkurzy.."

http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=25916&start=33

27.02.2012 21:38:45To nie jest taka retoryka tylko zwykłe ludzkie podejście. Nie ma co kłamać, że "ekolodzy" takich chwytów nie stosują. Tylko czekają, aż jakiemuś myśliwemu powinie się noga, żeby móc uogólniać i powielać stereotypy. To takie samo zachowanie. Wystarczy poczytać "Dzikie życie" i artykuły Pana Bohdana.

Więc nie ma co zaogniać konfliktów lisku :)

AwatarPrzemko
Przemysław Stolarz

27.02.2012 21:55:24Jeszcze kilka lat, a w każdym lesie będą automatyczne kamery, tudzież myśliwy idący na polowanie będzie miał namiernik GPS (który będzie przekazywał dane o jego miejscu pobytu do centralnej bazy polowań) i skończą się "pomyłki" dotyczące tak zwierząt, jak i ludzi.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

27.02.2012 22:20:54Dążenia obu grup - myśliwi vs ptasiarze wzajemnie się wykluczają. Poza tym wiele jest tzw. "zaszłości" pomiędzy tymi dwiema grupami, dlatego uważam, że niemożliwa niestety jest jakakolwiek współpraca. Może w jakimś tam ograniczonym, wąskim zakresie i krótkich ramach czasowych, przy jakimś konkretnym projekcie, ale nigdy na stałe. Przykładowo - weźmy takiego kruka i zająca. Ptasiarzom zależeć będzie na jego (kruka) ochronie, tj. utrzymaniu populacji - dla uproszczenia nazwijmy to chwilowo "hodowlą" kruka. Myśliwym natomiast na maksymalnym ograniczeniu populacji kruka, a najchętniej jego eliminacji z hodowli zajęcy (łowiska), gdyż zdaniem myśliwych zjada im zające (nie wnikam teraz, jak jest faktycznie z tym zjadaniem). Myśliwi hodujący zające (vide gospodarka łowiecka) mają pełne prawo martwić się o losy swej hodowli, zatem zrozumiałym jest, że nie będą tolerować nikogo/niczego, co niszczy ich wysiłki hodowlane. No i mamy klops, bo kto jest ważniejszy - lornetkowicz czy dwururkowicz? Kruk czy zając..? A żeby lepiej ogarnąć tę konfliktową sytuację, przedstawiłem ją sobie w punktach:
- hodowla zająca i "hodowla" kruka prowadzona jest na terenie, którego obaj (myśliwy i ptasiarz) są współwłaścicielami (jako obywatele) w takim samym stopniu
- hodowla zająca wymaga zabijania kruków (przynajmniej wg myśliwych), czyli niszczenia hodowli współwłaściciela terenu
- "hodowla" kruka nie wymaga zabijania zajęcy (niszczenia hodowli współwłaściciela)

Czy tylko moim zdaniem coś tu nie gra..? Czy tylko moim zdaniem myśliwi uzurpują sobie nienależny im prymat nad nami?

27.02.2012 23:18:38@jurek_k" powinie się noga" bardzo ciekawe określenie na ukatrupienie orła przedniego.
Waldi oczywiście, że tak. Tu jest jeszcze aspekt psychologiczny Przez całe lata myśliwi i leśnicy byli sami w tym korzystaniu z przyrody. No byli jeszcze grzybiarze, ale wiadomo pogoniło się z lasu jak trzeba było. Nagle to sie zmieniło, bo pojawił sie koleś z lornetką i aparatem. Mało tego okazuje się, że taki wie wiecej niż pan co całe życie spędził na ambonie, kukurydze do lasu woził i 250 dzików ubił. No to się Pan mysliwy denerwuje. Tym bardziej ze taki z lornetką naprawde wie więcej o przyrodzie od tego pana mysliwego, bo intersuja go wszystkie zwierzaki, a nie tylko te ktore mozna zabic, by je zobaczyc i dobrze sfocic musi je naprawde blisko podejsc przy dobrym swietle, a to milion razy trudniejsze niz ukatrupienie za pomoca sztucera z luneta i wymaga naprawde znajomosci zachowan, wreszcie bo chodzi po lesie a nie zasowa terenowką od neciska do neciska. To sa dwa diametralnie rozne spojrzenia i to bedzie rodziło konflikty. A czyje bedzie na wierzchu? No cóż ja nie mam watpliwosci czyje:) W koncu zyjemy w kraju w ktorym prezydent musiał zrezygnowac z polowania zeby zostac wybranym;)

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

27.02.2012 23:42:26Tak mówisz Adam, że nasze na wierzchu..? Ha, w takim razie wpraszam się w kwietniu, z buteleczką irish whisky. Żeby nie było - ptasiarze to też moczymordy :D

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

28.02.2012 0:10:45A więc jednak dyskusja kończy się optymistycznie :))

28.02.2012 1:05:28Pan redachtor to bardzo ladnie dla barankow ujal.

W gruncie rzeczy nie chodzi o to, kto wiecej albo mniej o tej czy innej gadzinie wie.

W cywilizowanym swiecie, problemem, ktory nasz uniwersalny ekspert z aparatem
lekkostrawnie ujal, zajmuje sie nie psychologia a galaz socjologii - socjologia ochrony srodowiska , probujaca znalezc odpowiedz na pytanie dlaczego pan redaktor tika tak a nie inaczej. I jak, oraz dlaczego tak a nie inaczej tikaja jego odbiorcy - barankowie czytelnicy.
Ze zjawiskami ktore dadza sie opisac w jezyku malo polskim jak Bambi - Syndrom czy
jezyku nowopolskim jako Nature Defizit Disorder.

Ale to dla barankow chyba zbyt skomplikowane ?

Guru ze Swietego Gaju moze reszte wyjasni. Albo objawi. Na dzis dosyc herezji .



dobranoc

28.02.2012 9:16:10Panie Wajrak

Pisałem ogólnie, nie o tym konkretnym przypadku. W tym przypadku nie wiemy nawet, czy był to myśliwy.
Ale odzew z Pańskiej strony był przewidywalny, Pan w populizmie jest dobry i w moim rankingu jest jeszcze przed DŻ :)

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

28.02.2012 10:11:54Jak to nie wiemy nawet, czy był to myśliwy..? Z całą pewnością wiemy, że nie był. Bo mimo że tylko myśliwy mógł mieć interes w zabiciu tego orła, że użyto broni myśliwskiej, że ptak został znaleziony w pobliżu ambony myśliwskiej, to strzelający do chronionego gatunku przestał być automatycznie myśliwym (mimo posiadania legitymacji PZŁ w kieszeni w momencie oddawania strzału) a stał się kłusownikiem! A zatem nie był to żaden myśliwy - wg waszej logiki, a dokładniej: erystyki...

28.02.2012 10:38:37Mimo wszystko, nie wiemy tego na 100%, są to przypuszczenia. Możemy tylko gdybać. Mógł być to właściciel stawów, który był na polowaniu z kolegą myśliwym, zabrał mu broń i strzelił. Mógł to być rozwydrzony synek myśliwego, który podpieprzył broń i postanowił strzelić do pierwszej dużego stworzenia przy ambonie.
Zobaczymy, do czego dojdzie Policja. A może nie dość do niczego, bo mógł to być prezydent Komorowski.

28.02.2012 10:56:47Chcialbym sprostowac nieprawidlowa interpretacje mysliwych, powielana na wielu forach (gl. mysliwskich), a dotyczaca zabicia orla przedniego i innych zwierzat chronionych w kontekscie klusownictwa. Wielu(badz nawet wszyscy) uwazaja, ze zabicie zwierzecia chronionego stanowi akt klusownictwa. Otoz wg. obowiazujacych przepisow tak NIE jest!
Nie wymagam od wszystkich tej wiedzy, ale kto jak kto, mysliwi powinni znac przepisy, ktore ich obowiazuja, a mianowicie USTAWE z dnia 13 października 1995 r. Prawo łowieckie.
Juz w artykule 1 tejze ustawy czytamy:
Art. 1. Łowiectwo, jako element ochrony środowiska przyrodniczego, w rozumieniu ustawy oznacza ochronę zwierząt łownych (zwierzyny) i gospodarowanie ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz zasadami racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej.

Tutaj dowiadujemy sie miedzy innymi, ze status „zwierzyny“ posiadaja zwierzeta lowne- i tylko lowne!

Z kolei Artylul 4 ustawy, punkt 3 mowi:
Art. 4. […]
3. Kłusownictwo oznacza działanie zmierzające do wejścia w posiadanie zwierzyny w sposób niebędący polowaniem albo z naruszeniem warunków dopuszczalności polowania.

Tutaj dowiadujemy sie, ze obiektem klusownictwa jest zwierzyna, a wiec tylko i wylacznie zwierzyna lowna.
Gatunki zwierzat znajdujace sie pod ochrona w Polsce nie zaliczaja sie do zwierzyny lownej, wiec nie moga stac sie obiektem klusownicta.
Tlumaczenie mysliwych, ze osoba, ktora zabila orla (lub jakiekolwiek zwierze nie bedace zwierzyna (zwierzyna lowna)), znajdujacego sie pod ochrona staje sie z mysliwego, klusownikiem jest wiec nieprawda.
Tutaj traci od mysliwych dyletanctwem i potwierdza tylko ich niekompetencje, nie tylko jesli chodzi o przyrode i przepisy jej dotyczace ale nawet o samo Prawo lowieckie. Skoro nawet nie przeczytali i nie rozumieja pierwszych 15 wierszy ustawy ich obowiazujacej…
Tak wiec zabojca orla przedniego, niewazne czy posiada legitymacje PZL czy nie, nie stal sie klusownikiem i nie bedzie tez (o ile dojdzie do ustalenia jego tozsamosci) postawiony mu zarzut klusownictwa.
Jesli ta osoba posiada legitymacje PZL, to jest i pozostanie mysliwym, nawet jesli zabil 100 chronionych orlow. Mysliwym przestanie byc tylko wtedy, jesli PZL pozbawi go tego statusu.
Z jakiego paragrafu bedzie sadzony, pozostawiam dyskutantom (w tym mysliwym) jako zadanie domowe do odrobienia.
Pozdrawiam

PS: Pozwalam tez niedouczonym mysliwym na rozpowrzechninie mojego wpisu i polecam czytanie ze zrozumieniem ustawy, ktora ich obowiazuje… na nauke nigdy nie jest za pozno.

Awatarmichalpap
Michał K

28.02.2012 11:20:30Ta rzeczka na zdjęciu to Knajka?? Gdzie dokładnie znajduje sie to miejsce. Może mi to Pan Kruszyk dokładnie napisać czy to jakaś tajemnica???

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

28.02.2012 12:07:02"Mógł być to właściciel stawów, który był na polowaniu z kolegą myśliwym, zabrał mu broń i strzelił."

Rozumiem, że najpierw go obezwładnił? Nie znam przepisów myśliwskich, ale podejrzewam, że broń jest chyba rejestrowana na konkretną osobę, dlatego strzał oddany z danego egzemplarza obciąża tego, kto jest prawnym właścicielem. Jeśli się mylę, proszę mnie poprawić. No bo jeśli myśliwy pozwala, by mu ktoś "zabrał broń", to coś jest dla mnie nie halo.

"Mógł to być rozwydrzony synek myśliwego, który podpieprzył broń i postanowił strzelić do pierwszej dużego stworzenia przy ambonie."

Jak wyżej. Jeśli myśliwy nie jest w stanie zabezpieczyć broni przed dostępem ze strony innych osób, to nigdy nie powinien dostać na nią pozwolenia.



AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

28.02.2012 12:09:22Steinadler, dzięki wielkie za bardzo cenny merytoryczny wpis!

28.02.2012 12:53:26Antoni, podkreśliłem wystąpienie takiej możliwości. Jest ich tysiąc innych. To, że najbardziej prawdopodobna (choć nie dla mnie) wydaje się wersja o myśliwym z legitymacją PZŁ na legalnym polowaniu, który świadomie "zwalczył" orła, nie znaczy, że jest prawdziwa.

28.02.2012 13:16:44Jurek k - ale Wiesz, że właściciel stawów mógł być członkiem PZŁ:

" Do ośrodka Dżawat trafiają również ptaki postrzelone przez myśliwych. Tu ofiarami raczej nie są jastrzębie, lecz rybołowy, nawet bieliki, do których właściciele stawów rybnych strzelają, bo w ich mniemaniu, wyjadając ryby, są zwykłymi szkodnikami. "

28.02.2012 13:17:29@Steinadler

"Z jakiego paragrafu bedzie sadzony, pozostawiam dyskutantom (w tym mysliwym) jako zadanie domowe do odrobienia.
Pozdrawiam"

Tez pozdrawiam.
Najprawdopodobniej z zadnego. Objektywnie rzecz biorac dzieki dyletanctwu zainteresowanych ustalenie sprawcy jest trudne (luska ?) a udowodnienie winy praktycznie niemozliwe. Chyba zeby sie sam na kolanach zglosil. Ten paragraf o ktory pytasz jest zreszta tak skonstruowany, ze delikwent - jesli nalezy do grona zorganizowanych bucow w zielonych kapelusikach z piorkami nie moze byc z automatu pozbawiony czlonkowstwa w towarzystwie wzajemnej adoracji.
Z pozwoleniem na bron - ?

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

28.02.2012 15:22:56jurek_k

> najbardziej prawdopodobna (choć nie dla mnie) wydaje się wersja o myśliwym

A wg Ciebie jaka jest najbardziej prawdopodobna? I podaj jakieś przesłanki, bo ja uważam że to był myśliwy, i nie dlatego, że ich nie lubię, ale tak mi wychodzi po skojarzeniu znanych już faktów.

28.02.2012 15:40:09Dosyć stary tekst / 2005 / ale pokazuje, jak postrzegane są ptaki i inne zwierzęta przez hodowców:

http://www.zpryb.pl/LinkClick.aspx?fileticket=TBXZDEEiFgg%3D&tabid=1181

" Straty rybostanu polskich jezior są jeszcze większe, zwłaszcza, że np. kormorany wyżerowują głównie węgorze i ryby młode, co pozbawia jeziora pełnego cyklu hodowlanego.
Główne przyczyny doprowadzenia do tak ogromnych strat rybostanu przez zwierzęta, to całkowity brak wyobraźni władz odpowiadających w Polsce za kształtowanie stosunków w przyrodzie i uleganie agresji pseudoekologów, chcących rozwijać rozwijać wokół siebie aurę zbawców przyrody! Ale nie na swój koszt i wbrew miejscowym ekosystemom! Przykładem jest kormoran, którego objęcie w ostatnich latach pełną ochroną gatunkową doprowadziło do tego, że praktycznie zasiedlił on tereny
całej Polski! A więc bardzo wiele terenów, gdzie w przeszłości nigdy ptaki nie występowały np. Wielkopolska, Stawy Milickie.
Straty powodowane wyjadaniem przez ptaki pasz zadawanych rybom Badania prof. K. Dobrowolskiego wykazały, że ptaki – kaczki, łyski, łabędzie – wyjadają w ciągu roku
7,5% karmy zadawanej rybom. W gospodarstwach karpiowych stanowi to około 84.000 ton pasz o wartości ponad 50 mln zł! Ponadto ciągle nurkujące łyski, kaczki i łabędzie na paśnikach straszą ryby, utrudniając im pobieranie pasz. Szczególnego podkreślenia wymaga to, że rybacy, którzy żywią ww. ptaki, ponoszą ogromne straty, ale nie uzyskują z tego tytułu żadnych odszkodowań. "

28.02.2012 19:28:44lis22

I co w tym dziwnego? Przecież jeśli rybak sobie wydzierżawił czy kupił jezioro to po to, żeby sie dzięki swojej pracy utrzymywać, a nie utrzymywać kormorany. Czego tu nie rozumiesz?

wajrak

Myśliwi i lornetkowicze równi? Wg mnie tak. Ale to lornetkowicze czepiają się myśliwych, a nie odwrotnie. Więc automatycznie w myśliwych włącza się poczucie krzywdu(lub wyższości) w związku z tym, że myśliwi płacą za korzystanie ze wspólnych zasobów, a lornetkowicze nie.
Poza tym, jeśli uważasz, że wszyscy obywatele są równi to czemu płacisz mniejszy podatek niż reszta społeczeństwa? Ile wynosi podatek dla dziennikarzy i artystów, bo się nie orientuję? 9%? Czy jeszcze mniej? I czy nawet tak niski podatek płacą np prezenterzy telewizyjni zaranbiający po 70tyś zł miesięcznie?

Gdyby nie agresja "lornetkowiczów" i pseudoekologów to bym nawet nie zwrócił uwagi na to, że też korzystacie z naszych lasów. Tak jak nie zwracałem uwagi na grzybiarzy, poza mówieniem im "dzień dobry". Nic mnie nie "bolało", że ktoś sobie pójdzie i pofotografuje ptaki. Jeśli by fotografował w miejscu polowania komercyjnego to grzecznie poprosiłbym, żeby się przeniósł gdzieś indziej na ten jeden wieczór czy poranek. Potobnie sam bym się przeniósł będąc na polowaniu jak on by mnie poprosił bo chce nagrywać np program "wajrak na tropie". Jeśli natomiast ja bym sam sobie polował, a on sam sobie fotografował to może byśmy zamienili dwa zdania, a może tylko "dzień dobry" i nikt by nikomu w drogę nie wchodził.
Pierwszy raz miałem do czynienia z pseudoekologiem 11 lat temu, kiedy podszedł do mnie namawiać mnie na wpłatę na rzecz jakiejś fundacji na rzecz przyrody. Miał koszulkę "myśliwi - mordercy". I nie chodziło mu o patologie w łowiectwie tylko o myśliwych ogółem. Więc drodzy "ptasiarze" nie piep..cie, że chodzi Wam o patologie w łowiectwie. Może jakiejś części tak, ale nie tym najgłośniejszym krzykaczom. Chodzi Wam o to, żeby się z lasów pozbyć nas za wszelką cenę. Wam po prostu przeszkadza, że my polujemy. Także w tym momencie nie widzę możliwości dialogu.

Pozdrawiam
Darzbór

28.02.2012 19:43:19Ostatnia część mojego poprzedniego wpisu jest adresowana do wszystkich, a nie tylko do p.Adama.

28.02.2012 19:45:06A w właściwei to trzecia, bo ostatnią jest "pozdrawiam darzbór", która też oczywiście jest do wszystkich.

Pozdrawiam ponownie
Darzbór

28.02.2012 20:01:32" Gdyby nie agresja "lornetkowiczów" i pseudoekologów to bym nawet nie zwrócił uwagi na to, że też korzystacie z naszych lasów. "

W jakim sensie " naszych "?
naszych, myśliwych, czy naszych, całego społeczeństwa?
bo, puki co, Lasy Państwowe to własność całego społeczeństwa, a nie LP i PZŁ.

" I co w tym dziwnego? Przecież jeśli rybak sobie wydzierżawił czy kupił jezioro to po to, żeby sie dzięki swojej pracy utrzymywać, a nie utrzymywać kormorany. Czego tu nie rozumiesz? '

Krótkowzroczność, ot co, oraz brak zrozumienia dla przyrody jako całości

rybacy nie chcą utrzymywać kormoranów & co, myśliwi nie chcą utrzymywać wilków, rysi, kruków, itp. itd.
krótkowzroczność i dostrzeganie tylko czubka własnego nosa.

Awatarkarp1225
Robert Babisz

28.02.2012 20:05:513006hc - naszych ? - od kiedy Lasy są własnością Myśliwych ? - jak sobie kupisz skrawek lasu to będziesz mógł tak powiedziec.

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

28.02.2012 20:06:18HubertC
,,myśliwi płacą za korzystanie ze wspólnych zasobów, a lornetkowicze nie.''

Nie zapomianjmy proszę o tym, że myśliwi polują i pozyskują zwierzynę z lasu. To jest różnica i to znacząca. Dlaczego znowu czytamy zamiast konkretnych argumentów kolejne wypowiedzi o pieniądzach i płatnościach?? Czy niektórzy wszystko przeliczają na monety?
Jeśli natomiast chodzi o agresję to myśliwi w ogóle nie powinni poruszać tego tematu, bo w kategorii zagrożenia to jeszcze nie słyszałem o lornetkowiczu, który postrzelił myśliwego jego własną dwururką, a chociażby na stawach Ślesińskich nad Notecia, gdzie fotografuję zaraz jak pierwszy raz tam dotarłem, usłyszałem o przykrym przypadku obserwatora postrzelonego przez myśliwego, dodajmy że to teren Natura 2000, więc obserwatorzy ptaków zajeżdżają tam całkiem często. To o czym pisał Robert - polowanie i zagrożenia człowieka w lesie, a w dodatku myśliwi pod wpływem, zastrzelenie własnej żony przez myśliwego, o czym było głośno jakiś czas temu to nie przypadki. Niestety. Dla mnie fotografowanie nad stawami kończy się wraz z nadejściem sezonu polowań. Pytam się zatem - dlaczego? Skoro wszyscy obywatele są równi wobec prawa to dlaczego niektórzy muszą się troszczyć o własne zdrowie i życie kosztem drugich, co chcą sobie ,,popykać'' dla zabawy? To jest ta równość w dostępie do zasobów pozamaterialnych - jak obserwacja i podziwianie przyrody na obszarze Natura 2000 ? Że od miejscowych słyszy się, że dwururkowicze zajeżdżają sobie w niedzielę od drugiej strony stawów, nieformalnie, bez kontroli i spędzają na miłej dla nich zabawie parę godzin.

Pan Krasowki pyta: ,,Czy tylko moim zdaniem coś tu nie gra..? Czy tylko moim zdaniem myśliwi uzurpują sobie nienależny im prymat nad nami?''
Odpowiadam: Nie, także moim zdaniem i pewnie setek innych obserwatorów i fotografów, którzy zetknęli się z myśliwymi, (a może powinienem w niektórych przypadkach użyć słowa kłusownikami) w mniej lub bardziej nieprzyjemnych sytuacjach.

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

28.02.2012 20:07:28Przepraszam - błąd - *pan Krasowski

28.02.2012 20:33:11lis22, Robert Babisz

Chodziło mi o lasy jako dobro wspólne całego społeczeństwa.

Robercie - masz swój las - równie dobrze ja mogę obsmarować właścicieli lasów prywatnych, że nie stosują sie do zaleceń PUL i mają taki syf, że aż oczy bolą. Jednak tego nie robię, nie uogólniam, i prosiłbym, żebyś też tego nie robił w stosunku do wszystkich myśliwych.

Piotr Górny

Możemy się wybrać w sierpniu na polowanie/fotografowanie jeśli sie obawiasz sam.
Chętnie zapoluję na stawach licheńskich, bo ostatni raz byłem tam 5 lat temu.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

28.02.2012 20:36:35Hubert ma rację z tym stawami. Gdybym ja (czy ktokolwiek z nas) musiał utrzymać siebie i rodzinę z hodowli ryb na stawach, też nie chciałbym kormoranów u siebie (kormorany to tylko przykład, chodzi ogólnie o różne "czynniki" dziesiątkujące ryby). Ale strzelanie do rzeczonych kormoranów to pójście po najmniejszej linii oporu i moim zdaniem mało efektywne rozwiązanie. Istnieją skuteczniejsze metody i do tego respektujące ochronę dzikiej przyrody, od odstraszania przez puszczanie sokoła nad stawami, po armatki hukowe, szkolone psy etc.
A propos, w Izraelu w dolinie Jordanu, są wielkie kompleksy stawów hodowlanych. I jest to pierwsze miejsce zasobne w pokarm i wodę, które napotykają ptaki podczas masowej migracji przez pustynne tereny. Wiosną i latem lądują tam naprawdę tysiące ptaków, w skali roku setki tysięcy! A dziesiątki spędzają zimę. Ale nie do pomyślenia jest, by ktokolwiek tam do nich strzelał, nikomu to nawet do głowy nie przyjdzie! W ogóle tamtejsi ludzie mają wyższą świadomość ekologiczną w porównaniu do Polski. Stosuje się tam przede wszystkim różne metody odstraszania a stawy z narybkiem dodatkowo chronione są siatką. Przede wszystkim jednak akceptuje się tam fakt, że część ryb pójdzie na tzw. straty. Być może tamtejsi stawowi otrzymują też jakieś odszkodowania, szkoda że nie spytałem o to. Wiem też, że na kompleksach stawów w dol. górnej Wisły, funkcjonuje projekt opierający się na współpracy stawowych z ornitologami i podobno współpraca układa się dobrze. Szczegółów nie znam, ale koledzy ze Śląska pewnie będą mogli coś więcej powiedzieć.

28.02.2012 20:56:10" Hubert ma rację z tym stawami. Gdybym ja (czy ktokolwiek z nas) musiał utrzymać siebie i rodzinę z hodowli ryb na stawach, też nie chciałbym kormoranów u siebie (kormorany to tylko przykład, chodzi ogólnie o różne "czynniki" dziesiątkujące ryby)."

Oki, tylko do czego to w końcu doprowadzi?, traktowanie zwierząt jako " szkodniki "?
mamy coraz więcej upraw, coraz bardziej egzystencja zwierząt koliduje z interesami człowieka, w końcu będziemy zabijać coraz więcej, do jakiego momentu/, gdzie jest ta granica?, może już ją przekroczyliśmy?
ciągle słyszę o tym, że ekonomia, gospodarka i kasa są ważniejsze od przyrody i że Państwo ma prawo zrobić co chce i decydować o tym, co jest ważniejsze - ekonomia czy ochrona przyrody - ja się zastanawiam, gdzie leży granica?.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

28.02.2012 21:02:04@Hubert

Tzw. lornetkowicze czepiają się myśliwych, bo dostrzegają w tradycyjnym łowiectwie hekhem... jakby to dyplomatycznie powiedzieć... - duże nieprawidłowości. I jak pisze Adam Wajrak, do tej pory nie było grupy społecznej, która patrzyłaby wam na ręce. Do tego kompetentnej, bo mającej wiedzę, która myśliwym jest nie w smak. Poza tym, prywatnie uważam, do niedawna (+/- 50 lat) było tej zwierzyny w bród, środowisko nie było tak zdegradowane, rzeki czyste, zmiany cywilizacyjne nie były tak zabójcze dla przyrody, urbanizacja nie gnała w takim tempie jak dziś, itd. itp. I dlatego wymagana jest zmiana podejścia do zasobów przyrodniczych! Bo zaczynamy podcinać gałąź na której wszyscy siedzimy... A skoro uważam, że myśliwi piłują tę gałąź bez opamiętania - to się "czepiam". Ale nie dlatego, że odmawiam wam prawa do uprawiania swego hobby, tylko dlatego że czasy się zmieniły, a wy dalej po staremu... A czepiam się nie przeciwko wam, ale w trosce o dobro wspólne. Jak już pisałem, w trosce o przyszłość i zdrowie, Twoich i moich dzieciaków, całej przyrody, człowieka.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

28.02.2012 21:04:29Chłopaki, a co wy z tym "panem" Krasowskim..? Chcecie mi ubliżyć, czy to dlatego że stary ramol jestem?

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

28.02.2012 21:08:48Różnica Hubercie jest dość oczywista - Ty idziesz do lasu i wynosisz z niego kilogramy mięcha. Fotoprzyrodnicy czy lornetkowicze nic nie wynoszą (poza własną satysfakcją). A często-gęsto sporo wnoszą.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

28.02.2012 21:14:28lis22 - granica leży w równowadze, w zachowaniu umiaru, jest też takie pojęcie jak złoty środek. Nie popieram ekstremizmu, ani w jedną ani drugą stronę.

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

28.02.2012 21:19:07Dobrze Waldku, będzie już bez ,,pan'' :))

28.02.2012 21:24:40Cóż, ja w ową równowagę i w zachowanie umiaru nie wierzę a to dlatego, że dopóki coś przynosi kasę to nikt się ograniczać nie chce, wręcz przeciwnie - i niestety, obawiam się że będzie coraz gorzej ...

Też nie popieram ekstremizmu, nie popieram wypuszczania zwierząt futerkowych z klatek czy karpi do jezior, stawów, bo to nie tędy droga - nie popieram też podpalania, niszczenia ambon, przebijania opon samochodowych i innych prymitywnych metod, gdyż pomimo iż jestem przeciwnikiem łowiectwa to uważam, że kultura osobista nie pozwala się po prostu zniżać do pewnego poziomu a takie działania to brak owej kultury i ogólnego dobrego wychowania - również nie tędy droga.

Jestem przeciwnikiem tego " hobby " nie tyle dlatego, żeby zrobić myśliwym na złość ale dlatego, że uważam że w dzisiejszych czasach, w XXI wieku jest to po prostu nieetyczne i niemoralne - ale cóż, mnie bardziej interesuje etyka względem zwierząt niż oglądanie jak jeden z drugim dziurawią kulami jelenia, lisa czy dzika, i w sumie nie przeszkadza mi to, że myśliwi ubliżają mi od ' ekofila ", ' bambisty ', itp. gdyż wolę być ' ekofilem " niż czerpać przyjemność z zabijania.

Awatarmichalpap
Michał K

28.02.2012 23:24:51Dziwne .Jakoś nikt nie chce napisać gdzie dokładnie zastrzelono tego orła.
Jeśli zaleziono tego ptaka na północ lub wschód od stawów w Dębowcu lub Ochabach to dla mnie ta sprawa jest jasna.
Przez całą jesień na stawach w Dębowcu obserwowałem kilka bielików.Jak wiadomo bielik żywi się głównie rybami , więc dla właściciela stawów to szkodnik.
Gdy zamarzają stawy właśnie nad rzeką knajką i podmokłymi łąkami na północ od stawów Dębowieckich można obserwować pojedycze bieliki.
Z całą pewnością taki właściciel stawów nie rozpoznaje czy to orzeł przedni czy bielik.
Dla niego duży drapol czyli szkodnik.
Dlaczego zostawił zastrzelonego ptaka ???
Z przyzwyczajenia, bo zastrzelone kormorany i czaple też zostawia.

28.02.2012 23:40:06Witam wszystkich, przeczytałem z wielkim zainteresowaniem wszystkie Wasze komentarze, najbardziej jednak zaciekawiła mnie wypowiedź Michała K - "Dzięki Haniu za tego linka.Tam jest napisane że tego orła znaleziono w Pruchnej. Jak widać na zdjęciu są tam podmokłe łąki i lasy gdzie często widuje bieliki .Sąsiednie miejscowości to DĘBOWIEC i Ochaby Wielkie. W DĘBOWCU i częściowoje bieliki w Ochabach znajduje się duży kompleks stawów hodowlanych. Pod koniec grudnia na jednym ze stawów w Dębowcu obserwowałem 3 młodociane orły przednie.
Właścicielem tych stawów jest facet bo nie nazwe go człowiekiem który strzelał i strzela do wszystiego co przelatuje nad jego stawami.Właśnie te stawy od północnej strony graniczą z Pruchną gdzie zaleziono martwego orła."

Myślę Michale, że powinieneś zgłosić na policję takie informacje. Nie powinno się lekceważyć tego tropu tak jak twierdzi awajrak:
"Te stawy nie mają nic do rzeczy. Z tego co wiem ten orzeł tak dostał, że nie miał prawa odlecieć nawet metra od miejsca gdzie go znaleziono. A to miejsce jest kilkadziesiąt metrów od ambony. Inna sprawa, ze to co sie dzieje na stawach to też skandal!!!
Dla mnie jest wszystko jasne"
A jeśli ten facet o którym piszesz strzelił tego przedniaka nad swoim stawem i jak zobaczył nadajnik to zaciągnął martwego ptaka pod ambonę żeby zatrzeć ślady? Myślę też, że policja powinna ustalić, czy człowiek, o którym piszesz jest członkiem PZŁ i czy miał prawo polować na terenie obwodu łowieckiego gdzie znajduje się ambona ze zdjęcia. Z tego co piszesz, to dla mnie człowiek jest podejrzany a w całej tej sprawie powinno chodzić o wyjaśnienie kto jest winny a nie o krytykę łowiectwa i wszystkich myśliwych. Nie chcę być odebrany jako ten, który broni myśliwych ale uważam, że wszelkie podejrzenia należy rzetelnie sprawdzić. Proszę daj nam znać, jak coś się wyjaśni

29.02.2012 0:02:49@Waldek Krasowski

"I jak pisze Adam Wajrak, do tej pory nie było grupy społecznej, która patrzyłaby wam na ręce. Do tego kompetentnej, bo mającej wiedzę, która myśliwym jest nie w smak."

Hmmm Panie Krasowski ? czy reszta Panskiej wypwiedzi jest wyrazem tej kompetencji ?
Bo dla racjonalnie myslacego czlowieka emanuje z niej cos inniego

Przede wszystkim:

Co to jest "tradycyjne lowiectwo"

"Poza tym, prywatnie uważam, do niedawna (+/- 50 lat) było tej zwierzyny w bród,"
Jakiej to zwierzyny bylo wtedy " w brod" - saren, dzikow, jeleni tez ?

"rzeki czyste,"

Ma Pan skleroze i nie pamieta jaki syf jeszcze 20 lat temu Wisla splywal ?
Czy jak to rozumiec...?

"A skoro uważam, że myśliwi piłują tę gałąź bez opamiętania - to się "czepiam""

Nie nie czepia sie Pan. Argumentuje Pan irracjonalnie. Tak jak Panski Miszcz z GW.


To mi sie jednak najlepiej podoba.

"Różnica Hubercie jest dość oczywista - Ty idziesz do lasu i wynosisz z niego kilogramy mięcha. Fotoprzyrodnicy czy lornetkowicze nic nie wynoszą (poza własną satysfakcją). A często-gęsto sporo wnoszą."

Znaczy publikacja i korzystanie ze zdjec ktore Panstwo tu prezentuja to za Bog zaplac ?
Trzymam Pana za slowo.

Kto z Panstwa oferuje swoje zdjecia jako pierwszy ? Za darmo.

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

29.02.2012 0:35:17randrzej
Jest pewna ,,drobna'' różnica: zwierzę sfotografowane przeżywa, nie cierpi przed śmiercią- jak by było w przypadku niecelnego strzału, a co do zamieszczonej tu fotografii - przynajmniej w moim przypadku - jeśli tylko jakakolwiek organizacja mająca na celu ochronę przyrody poprosi o bezpłatne udostępnienie to zgodzę się bez wahania. Wówczas ujęcie przysłuży się ochronie gatunku, może zachęci parę osób do poznania zwyczajów tego zwierzęcia i problemów jego ochrony. Jeśli byłbym myśliwym, to wyniesione z lasu zwierzę mógłbym sam skonsumować albo też odsprzedać komuś i uzyskać na tym dochód, a na koniec, dajmy na to w przypadku niektórych gatunków - poroże powiesić nad kominkiem. A najważniejsze, zapominane często przez myśliwych, jest to, że upolowane zwierzę nie wróci już do lasu, polujący zabiera pewną żywą część środowiska, fotografujący wynosi to co przyniósł w tym kartę pamięci - warto dodać, że nie zawsze zapełnioną, bo do wykonania dobrej fotografii nie wystarczy wycelować w zwierzę i przytrzymać spust, ale także wynosi przeżycia, niejednokrotnie ważniejsze od tego, co zapisane w megapikselach.

AwatarMichał Kucharski
Michał Kucharski

29.02.2012 0:35:22Moich zdjęć można śmiało używać w celach niekomercyjnych, całą galerię z BW od pewnego czasu udostępniam na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 (więcej na http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/3.0/deed.pl). Ale leśnych fotografii mam niewiele, więc nie wiem, czy spełniam kryteria ;]

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

29.02.2012 1:23:40@PiotrG
- mało tego, że fotografując nie zabijasz, ale i NIC kompletnie nie wynosisz. Bo żeby coś wynieść, to gdzieś musisz ująć - a co ubywa z natury, kiedy "wynosisz" fotografię? A lornetkowicz, co wynosi? Myśliwy odbiera zwierzęciu życie, sztuka ubywa ze środowiska, fizycznie unicestwiona. Ale dla zaślepionych osobników pokroju randrzeja, to zbyt subtelna różnica, żeby ją dostrzec...

Awatarbob
Robert Kruszyk

29.02.2012 6:23:14Michale K
"Dziwne .Jakoś nikt nie chce napisać gdzie dokładnie zastrzelono tego orła.
Jeśli zaleziono tego ptaka na północ lub wschód od stawów w Dębowcu lub Ochabach to dla mnie ta sprawa jest jasna.
Przez całą jesień na stawach w Dębowcu obserwowałem kilka bielików.Jak wiadomo bielik żywi się głównie rybami , więc dla właściciela stawów to szkodnik.
Gdy zamarzają stawy właśnie nad rzeką knajką i podmokłymi łąkami na północ od stawów Dębowieckich można obserwować pojedycze bieliki.
Z całą pewnością taki właściciel stawów nie rozpoznaje czy to orzeł przedni czy bielik.
Dla niego duży drapol czyli szkodnik.
Dlaczego zostawił zastrzelonego ptaka ???
Z przyzwyczajenia, bo zastrzelone kormorany i czaple też zostawia."

Dziwne jest dla Ciebie, ze publicznie nie omawiamy szczegołow sprawy, ktora ma sie zajmowac policja ?
to nie miejsce do tego, no zastanów sie, bądż poważny Michał

Typ o ktorym piszesz jest znany osobom ktore odwiedzaja ten teren, jezdzi terenowka po stawach i wali do wszystkiego co sie rusza.
Orzeł jednak nie byl znaleziony na stawach,
moze ten sam osobnik poluje tez w lasach i na lakach przy ambonach - nie wiem
Antoni 79 ma racje jesli masz jakies podejrzenia to zglos to na policje
Sprawa nie jest jasna.
Z widzenia to my sie też znamy bywales przeciez na naszych spotkaniach grupy OTOP Czaplon, zdaje sie ze rowniez na konfrencji w zakladzie PAN w Gołyszu

29.02.2012 10:35:47@waldek krasowski
@Piotr G

No wiec Panowie Kompetentni wypada sie was spytac dlaczego ten proceder
"wynoszenia" ze srodowiska, zadawania cierpien zwierzetom zabijania itd. jest
akceptowana spolecznie norma - bo jest. Prawnie - moralnie - na zwierzeta polowac
wolno i wiekszosc spoleczenstwa ten fakt akceptuje.
Co sprawia, ze ten "proceder" juz dawno nie zostal zabroniony jesli jest tak ohydny ?
Ciekaw jestem czy starczy Panstwu "kompetencji" by odpowiedziec na to proste przeciez
pytanie.

Na odpowiedz na pytanie co to jest "tradycyjne lowiectwo" sie jakos nie doczekalem -
za trudne Panie Waldku ?

W kwestii zabijania - celem polowania jest wlasnie zabicie zwierzecia tak jak celem
fotografowania jest przyniesienie fotki do domu. Celem fotografowanie nie jest
sploszenie zwierzecia czy zmuszenie do opuszczenia gniazda - ale sie zdarza -
podobno - Panowie maja wiecej "doswiadczenia" na tym tle. I tak samo celem
polowanie nie jest zranienie, okaleczenia zwierzecia. Choc moze miec miejsce.

W kwestii "finansowej" czyli mamony - dziekuje za oferty skorzystania ze zdjec,
choc nie rozumiem dlaczego nie mozna ich wykorzystac komercjalnie ?
Przeciez Panowie to robia bez ogladania sie na mamone - bezinteresownie.
Podobno. Doprawdy trudno odkryc roznice miedzy honorarium za opublikowane
w prasie komercyjne zdjecie i rachunkiem za kotlet z jelenia czy czy dzika skonsumowanego przez obywatela gdzies w restauracji. No moze w wysokosci.
Za dobrze sprzedane zdjecie mozna zjesc calego dzika.

Ta roznica jednak jest - jesli postrzec indywidalnie fotografa/mysliwego. Otoz ja np.
chcialbym tak polowac jak fotografowie fotografuja. Pojechac gdzies w Polske wyjac
dwururke z futeralu i pojsc sobie w wiadomych celach w botanike. Nie przejmujac sie
niczym. Tak jak fotograf. Gdybym jednak "gdzies w Polsce" tak jak fotograf zrobil,
popelnilbym przestepstwo. Mysliwy musi najpier ZAPLACIC - za dzierzawe obwodu
lwieckiego, za zezwolenie na odstrzal w obwodzie komercyjnym.....Na dlugo zanim
na danym terenie wolno mu bedzie dotknac dwururki......

A co placa fotografy ?

Dalej wypowiedz, ze mysliwy strzeli i zje - sprzeda - ma "korzysc" - tak jak fotograf opylajacy pare zdjec do czasopisma o tematyce przyrodniczej badz lowieckiej. (te podobno lepiej placa).

Otoz mysliwy nie moze sobie ot tak wziasc do kuchni zabita gadzine - MUSI za nia ZAPLACIC. Choc nie placi za rogi czy inne czesci szkieletu zaciukanego zwierzaka
ktore se powiesi w przedpokoju.
Na dodatek mamy u nas zapisana w prawie lowieckim regulacje polegajaca na
tym, ze indywidualny mysliwy nie moze tej odkupionej zwierzyny dalej odprzedac.

(to finkcjonuje mniej wiecej tak jakby fotki zrobione przez fotografa mogl sprzedawac
np. jedynie PTOP a sam fotograf mialby prawo do powieszenia swojej fotografii
wylacznie we wlasnej kuchni, badz podarowania znajomym lub nieznajomym -
do komercjalnego wykorzystania tez.....za darmo......moze Panowie przed naprawa lowiectwa zaczna naprawiac swe zrzeszenia w tym kierunku.......)

No ale ktos te zwierzyne sprzedaje i kupuje, zjada i wiesza cos tam na scianie.
Owszem. Ale tu warto sobie wyobrazic ryjace lake dziki. Obserwowane przez mysliwego
i fotografa. Czy fotografa obchodzi czyja ta laka i jak jest zryta. Nie.....ma to
gleboko w dooopie. Liczy sie fotka. Nic wiecej. Konsekwencje dzialanosci zwierzakow
go goooono obchodza.....O ile sie nie myle. A moze jest tu ktos kto przejmuje
sie zrabana kukrydza czy ospalowym mlodnikiem ? Jako fotograf - obserwator ?
Nie znam takich. A mysliwy w tej sytuacji - MUSI siegnac do kieszeni - tez WLASNEJ -
jesli wartosc dzika ktorego przy obserwacji zrytej laki zastrzelil nie pokryje tego co
zwierzaki zryly, zezarly a co sie rolnikowi nalezy.....

Podsumowujac tfurczosc Panstwa z ubolewaniem trzeba stwierdzic, iz Panowie
Kompetentni, w Miszcza z gazety zapatrzeni, w gruncie rzeczy o wielu aspektach tego
o czym pisza zielonego (nomen is omen) pojecia nie maja.....

Tak trzymac i nie popuszczac bo na nauke juz za pozno.

29.02.2012 10:58:36PS.

Panowie maja pretensie i zale, ze mysliwi "wynosza" a fotografowie nie.
Nie wiem . byc moze z powodu ludzkiej, zwyczajnej zawisci bo zdaje sie te fotki
do sprzedania tak latwe nie sa.

Istnieje jednak druga strona medalu - Tj. WNOSZENIE. Co Panowie fotografy i
obserwatory wlasciwie WNOSZA poza wlasnymi osobami do botaniki ?
Wydaje mi sie ze NIC. Moze troche smieci od czasu do czasu, jakis pet czy cos innego.
Co WNOSZA mysliwi - bylo powyzej - kase - nmniej lub wiecej ale zawsze.
Moim skromnym zdaniem Panowie fotografowie mogliby wiecej.....wyobrazam sobie ze od kazdego honorarium od zdjecia o tematyce przyrodniczej winno gdzies 25 - 30 % kasy
(moze wiecej ?) byc przekazywane do jakiegos funduszu przyrodniczego, z ktorego
Skarb Panstwa moglby czerpac na pokrycie szkod czynionych przez zwierzeta
chronione - zubry, bobry, wilki lub dziki i jelenie na terenie Parkow nardowoych.
Dodatkowym WKLADEM molyby byc podwyzszone oplaty za zezwolenia na fotografowanie/obserwacje zwierzat chronionych. W koncu chodzi o przyrode jko dobro ogolnonarodowe i jesli
ktos czerpie z niej wiecej korzysci natury materialnej lub niematerialnej niz
przecietny Kowalski powinien sie tez wiecej przykladac......

Dziwie sie ze Panstwo sami nie wpadli na ten pomysl, ktory wychodzi naprzeciw
deklaracjom Pastwa o milosci do przyrody. Sadze ze wiekszosc z Panstwa taka
inicjatywe opodatkowania na rzecz przyrody na podobnych badz analogicznych
zasadach jak to dotyczy korzystajacych z zasobow srodowiska naturalnego
mysliwych powitaja z uznaniem i dostarcza dodatkowych impulsow dla
wprowadzenia tej ideii w zycie.

Z gory dziekuje za Panstwa poparcie dla takiej inicjatywy. I nie watpie, ze Panstwo
beda sie identyfikowac ze szczytnymi celami tego przedsiewziecia. Bo
przeciez chodzi o PRZYRODE.
pozdr

AwatarMichał Kucharski
Michał Kucharski

29.02.2012 11:44:16Namawiam, żeby nie dolewać więcej paliwa prowokatorom, mącicielom i arogantom, którzy najwyraźniej pomylili portale. Oznaki trollowania są tu ewidentne, może więc warto skorzystać z recepty znanej od lat i po prostu nie karmić, bo chyba szkoda naszego czasu i nerwów.

Z zainteresowaniem czekam natomiast na informacje dotyczące postępowania wyjaśniającego kulisy śmierci orła przedniego. Pozdrawiam.

29.02.2012 11:51:51Slusznie Panie Michale. Za klasykiem powtarzajac:

Warchołom mówimy Nie!
Warchołom mówimy Won!
Niech wokół twórcza praca wre!
Niech rośnie nasz zielony dom!

AwatarPSZ
Piotr Szczypiński

29.02.2012 16:05:52(szept) - Randrzej już poszedł ?
Słuchajcie, dziś piękny, słoneczny dzień, skowronki rozlazły się już po kraju, pierwsze czajki tu i ówdzie, z dostojnym żurawiem popatrzyliśmy sobie w oczy na powitanie, łąki już pachną wiosennym błotem...
Ruszajcie w teren, póki to wszystko jeszcze za darmochę...
Pozdrawiam wiosennie

29.02.2012 17:27:35Robercie Kruszyk, Pisałem wcześniej, że orzeł mógł być strzelony na terenie pobliskich stawów i podrzucony pod ambonę. Czy nadajnik założony na orła zarejestrował dokładnie trasę wędrówki ptaka? Czy orzeł przebywał na terenie stawów? Czy możesz przekazać nam bardziej szczegółowe informacje?

29.02.2012 18:30:07No nie, nie wierzę... To Wy robicie zdjęcia i na nich zarabiacie... :)))) Buchahahahach... Wielcy mi miłośnicy przyrody od siedmiu boleści.... I śmiecie jeszcze krytykować myśliwych, którzy nic poza przyjemnością z polowania nie mają, a płacą za to kupę forsy?

Piotr Górny

Zwierzę w lesie jest zabijane bo ma być zabite i jest to element gospodarki łowieckiej, właśnie po to jest między innymi zabijane, żeby go w łowisku już nie było i zeby trafiło na stoły. Myśliwy nie strzela do kaczki na 100m jak twierdziłeś poprzednio, ale już tego nie skomentowałem bo brak mi było słów... A tymbardziej myśliwy nie może odsprzedać nikomu tuszy zwierzecia, żeby na tym zarabiać. Może ją sam kupić, albo odstawić do punktu skupu. Oczywiście kupując sam musi zapłacić podatek VAT. Natomiast to, że fotograf zarabia na robieniu zdjęć przyrodniczych zmienia trochę mój stosunek do Was. Bo jeśli ja, jako myśliwy płacę za dzierżawę obwodu, płacę za tuszę zwierzyny i nie mogę z tego tytułu uzyskać żadnego dochodu(nawet nie chcę, bo to hobby, a na hobby się wydaje, a nie na nim zarabia). Do tego z wykonywania przeze mnie mojej pasji rolnicy mają odszkodowania, skarb państwa pieniądze, a ludzie dziczyznę. To z jakiej paki Wy korzystając z przyrody nieodpłatnie zarabiacie na niej, nie dzielicie się tym ze Skarbem Państwa i jeszcze macie pretensje, że ktoś inny raczy też korzystać z zasobów przyrody, płacąc za to i wykonując kupę dobrej roboty dla całego społeczeństwa? W tym momencie nie wierzę już w żadne Twoje dobre intencje..

Piotr Szczypiński

Ja mam nadzieję, że jak najdłużej będzie za darmochę, ale jak ktoś pstryka foty, żeby na nich zarabiać, a pluje na myśliwych pomimo tego, że oni płacą kupę forsy za możliwość polowania i na tym nie zarabiają to mnie trochę wkurza. Oby nie wkurzyło decydentów leśnych, bo mogą sobie zażyczyć "odpalenia" im działki...

Michał Kucharski

Starałem się dyskutować merytorycznie, ale się nie da. Wielu ludzi tak chorobliwie nienawidzi myśliwych, że gotowi by byli się ich pozbyć z lasów za wszelką cenę.

Waldek Krasowski

Równowaga musi być. A niektórzy "przyrodnicy" zachowują się tak jak najbardziej skrajni z tych, których krytykują. Każda skrajność jest oszołomstwem, a oszołomstwo jest złe. Ja nigdy nie twierdziłem, że wśród myśliwych nie ma ludzi, którzy nigdy nie powinnibyli zostać myśliwymi, tacy ludzie niestety są, czego dowodem jest prawdopodobnie ten nieszczęsny orzeł. Tylko, że wielcy "przyrodnicy" z tego forum widzą wiór w oku myśliwego, ale belki w swoim nie zauważają. Jeśli jakaś kanalia ciągle czepia się myśliwych, jeszcze zarzucając im materializm(choć finansowo myśliwy żadnej satysfakcji nie ma - jedyną satysfakcją jest zasobne łowisko), a sam idzie pstrykać foty do lasu, a potem wyciąga swoje lepkie łapska po pieniądze klientów, którzy chcą też to zdjęcie mieć to jak go można nazwać i jak go traktować?
Ale oszołomów wśród ludzi nie brakuje i właśnie ci ludzie są odpowiedzialni za największe zło jakie do tej pory sobie na wzajem ludzie wyrządzali. Tak jest, było i będzie, a jeśli ktoś w to nie wierzy to niech przejrzy sobie podręczniki do historii. Wszelkie konflikty, wielkie tragedie ludzkości, były zawsze rozpętywane przez ludzi o skrajnych poglądach.

Pozdrawiam
Darzbór

AwatarGórnyPiotr
Piotr Górny

29.02.2012 18:53:21HubertC
To, że w przepisach jest podane 40m, nie znaczy, że strzela się z takiej odległości, a najlepiej pokazuje to artykuł, do którego link podałem, ba strzela się nawet zdaniem osób zaznajomionych z tematem i ze 150m.
Jeśli chodzi o fotografie, to jeszcze żadnej z nich nie sprzedałem, choć niejedną użyczyłem bezpłatnie do referatów, akcji przyrodniczych itp.
Porównywać się fotografowania i zabijania zwierząt nie da, począwszy od tego, że fotografowanie jest trudniejsze. Skoro jednak fotografowie mają tak dobrze, to dlaczego nie zostawić dwururki i udać się fotografować? W końcu miłość i pasja związana z naturą bierze się chyba z obcowania z przyrodą, a nie z aktu zabijania?

29.02.2012 19:11:13PiotrG

Bardzo chętnie zajmę się fotografią przyrodniczą, ale zabieram się do niej jak pies do jeża. Moją aktualną galerię wstyd pokazać.. ;) Nie widzę absolutnie żadnego konfliktu pomiędzy polowaniem z dwururką, a z aparatem. Mało tego. Gdybym nosił ze sobą na polowania, czy zwyczajnie codziennie do pracy aparat i umiał nim efektywnie władać to miałbym już całkiem sporą i ciekawą galerię.

A ci myśliwi co strzelają do ptaków na 150m to niech sobie strzelają... I nawet do orła. Co najwyżej mu zwieracze pękną ze smiechu... Poważnie, żadna śrutowa amunicja myśliwska nie jest w stanie zrobić ptakowi krzywdy na 150m. Nie da się. Takie już prawa tej paskudnej fizyki. Może jakby wygarnąć z loftek, albo z kuli to jakimś przypadkiem by się ptaka trafiło i zabiło, ale równie dobrze możnaby zabić stojacego gdzieś hen dalej człowieka. Więc myśliwy, który strzela z loftek do gęsi(albo tymbardziej z kuli ze sztucera) to zwykły de..bil.

29.02.2012 19:16:41Hubert C - coś mi się wydaje, że bardzo Cię piekli to, że przyrodnicy, ornitolodzy i inni miłośnicy przyrody robią zdjęcia za " friko " a Ty musisz płacić za swoje hobby i za zabijanie zwierząt
puki co, nie Masz żadnych dowodów na to, że przyrodnicy lub część z nich zarabia na swoich fotografiach ale już się w Tobie woda gotuje - oglądałem wiele galerii przyrodniczych w necie i nikt mi nie kazał za to płacić, podobnie oglądałem wiele zdjęć moich ulubionych zwierząt, lisów - nie każdy chce zarabiać na swojej pasji, są ludzie, którzy udzielają się bezinteresownie - a tak z drugiej strony to Wasze pisma też korzystają z takich przyrodniczych fotografii, nieprawdaż? ( mam na myśli ŁP i BŁ ), płacą za nie?

" Zwierzę w lesie jest zabijane bo ma być zabite i jest to element gospodarki łowieckiej, właśnie po to jest między innymi zabijane, żeby go w łowisku już nie było i zeby trafiło na stoły. "

Moim zdaniem różnica jest taka, że myśliwi wynoszą z lasu konkretne dobro w postaci zabitej zwierzyny, uszczuplają to środowisko ( nie ważne, dla jakich ideologii ), przyrodnicy natomiast nie zabierają niczego ze środowiska, nic z niego nie wynoszą, nie uszczuplają go
zdjęcie to ta ulotna, magiczna chwila do której można wracać wielokrotnie i wspominać, ile wysiłku kosztowało nas to konkretne ujęcie, jak dla mnie jest to o wiele lepsza i bardziej wartościowa forma ' trofeum " niż poroże na ścianie a do tego, jak już ktoś tu na pisał, zrobić dobre zdjęcie jest o wiele trudniej, niż zastrzelić zwierzę.

Awatarkarp1225
Robert Babisz

29.02.2012 19:40:47Nie każdy kto foci przyrodę na niej zarabia,wbrew pozorom to ciężki kawałek chleba...na tym portalu może to byc góra 1-2 % Userów.

Awatarbob
Robert Kruszyk

29.02.2012 19:51:55Odczyty z nadajników maja Czesi. Ja nie mam takich danych. Juz widze jak ktos niesie orla 1,5 km w sniegu zeby podrzucic go pod ambona. ludzie

Awatarbob
Robert Kruszyk

29.02.2012 19:58:32Nawet gdybym mial takie informacje z nadajnikow to dlaczego mialbym podawac je tutaj dla Antoniego 79 mozesz mi powiedziec Antoni ?

29.02.2012 21:36:41Robercie Kruszyk. Zakładam, że odczyty z nadajników mogą pomóc w odnalezieniu sprawcy.

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

29.02.2012 21:43:25Hubert C,

staram się zrozumieć główną myśl zawartą w Twoich postach i uczciwie przyznam, że mam z tym problem, bo nie rozumiem, co jest Twoim celem.

Wielokrotnie stawiasz zarzuty, że środowisku przyrodników zależy tylko na zniszczeniu łowiectwa. W moim prywatnym odczuciu jest tak, że w obecnych warunkach gospodarka łowiecka jest konieczna. Jest pewnie konieczna w przypadku saren, jeleni, dzików, lisów, jenotów, norek amerykańskich, danieli, tchórzy, piżmaków, szopów, kun. Jeśli polowania odbywają się zgodnie z przepisami, to ok, niech myśliwi sobie polują.

Problem mam z bażantem. To gatunek sztucznie sprowadzony do Polski - przez myśliwych. Gdyby nie regularne wsiedlenia, być może w naszym kraju by wymarł. Jednak w moim odczuciu mamy taką sytuację - myśliwi sprowadzili sobie bażanty, karmią je zimą, eliminują lub nawołują do eliminacji drapieżników, aby potem sobie postrzelać. Jak dla mnie to jest hodowla. Hodowla, gospodarka łowiecka - jak zwał, tak zwał. Nie lubię jednak, jeśli hodowlę bażantów w stanie dzikim myśliwi nazywają ochroną przyrody, a tak nieraz jest.

Kuropatwa. Myśliwi robią dużo, żeby tworzyć odpowiednie dla niej siedliska (np. remizy śródpolne i inne przyjazne przyrodzie elementy krajobrazu rolniczego) - chwała im za to. Ale czy robią to po to, żeby sobie po prostu patrzeć na kuropatwy biegające po polach? Nie, robią to po to, by mieć na łowisku do czego strzelać.

Jarząbek, słonka - dwa gatunki, których obecność na liście gatunków łownych jest dla mnie niezrozumiała. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to polowanie dla mięsa, ale - jak kiedyś już wspomniałem, jest wiele innych źródeł mięsa niż dwa stosunkowo rzadkie gatunki.

Gęsi. Ponownie - ja widzę tylko wzgląd kulinarny. Nikt mi nie powie o racjonalnej gospodarce łowieckiej w przypadku gęsi zbożowej i białoczelnej. Nie wiem, na jakiej podstawie wyznaczane są liczby osobników przeznaczonych do odstrzału - przecież myśliwi nie wiedzą, jaki był sukces lęgowy w Skandynawii czy Rosji, a zatem jaka jest wielkość populacji bazowej. Mam pełną świadomość, że gęsi powodują w niektórych regionach kraju szkody w uprawach. Jednak czy np. myśliwi badali, czy na obszarze odwiedzanym podczas migracji przez gęsi odstrzał w jakikolwiek sposób chroni rolników przed tymi szkodami?

Kaczki i łyska. Ostatnio ktoś podał informację, że na stawach rybnych wyjadają karmę dla ryb. Tylko tutaj też mam podobne wątpliwości jak w przypadku gęsi - odstrzał w żaden sposób nie rozwiązuje problemu. A strzelanie do łysek dziwi mnie o tyle, że według źródeł, z jakimi się stykałem, ptak ten ma wyjątkowo niesmaczne mięso, więc tak chętnie przywoływany przez Ciebie Hubercie argument "dziczyźniany" również odpada.

Pewnie moje stanowisko dałoby się streścić tak: ssaki łowne tak, ptaki (z nielicznymi, uzasadnionymi wyjątkami - np. takimi jak kormoran, ale według wskazań zawartych w strategii zarządzania tym gatunkiem, która jest na etapie konsultacji w GDOŚ) - nie.

Smutno mi, że niemal każdy Twój post zawiera przeliczanie wszystkich zasobów wokół nas na pieniądze. Twój post o fotografach - wybacz - ale jest po prostu śmieszny. Jeśli uważasz, że fotografowie w Polsce zarabiają na swoich zdjęciach (jest takich pewnie kilkunastu-kilkudziesięciu), to jesteś w błędzie. Pamiętajmy również, że mówimy o "zarabianiu" - czyli po jednej stronie postaw pieniądze za zdjęcia, a po drugiej - koszty sprzętu, benzyny, ukryć, czasu, itd. Jeśli zrobisz bilans, to naprawdę rzadko wychodzi on na plus.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

29.02.2012 22:19:34@Hubert

Tak z ciekawości, ile kosztuje bycie myśliwym? Rocznie. Składki, opłaty i inne "kwity". Nie pytam o broń, amunicję, karmę, dojazdy etc.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

29.02.2012 22:28:16@Antoni79 - fantazjujesz.... Gościu który kropnął orła, to się tylko mocno rozejrzał wokoło i ani myślał o noszeniu trefnego truchła gdziekolwiek! A jeśli nawet o tym pomyślał, to zobaczywszy nadajniki tylko zaklął i zwiał gdzie pieprz rośnie...

29.02.2012 22:29:08@Antoni79

Tu jest przynajmniej jeden specjalista od telemetrii , ktory moglby podac troche wiecej
detali.

Niezaleznie od tego - nie wiadomo jakim sprzetem i oprogramowaniem dysponuja Czesi. Jesli nadajnik byl nastawiony na oszczedny - kilkuletni tryb - to podawal pozycje
raz dziennie - ew. przesylal kilka punktow, w ktorych ptak sie znajdowal w okresie miedzy
przeslaniem danych, automatycznie kodowanych w niektorych modelach nadajnikow.
Powiedzmy, ze "ujawnienie profiliu", o ktory pytasz doprowadziloby w najlepszym
wypadku do jeszcze dzikszych spekulacji. Jesli to jest w rekach specjalistow to
na pewno cos z tym moga zaczac czy odpowiednio zinterpretowac.
pozdr

29.02.2012 22:30:44W sumie miałem nie pisać o łowiectwie, jednak napiszę. Nie spierajcie się Panowie kto zarabia na przyrodzie a kto nie, bo to zaczyna być irytujące. Taka kłótnia nic sensownego nie wnosi. Każdy z was poluje i fotografuje przede wszystkim dla siebie samego a nie po to żeby uszczęśliwiać innych dziczyzną czy ładnymi zdjęciami.
Hubercie C. z jednej strony piszesz, że jako myśliwy nie zarabiasz na łowiectwie, np:
"No nie, nie wierzę... To Wy robicie zdjęcia i na nich zarabiacie... :)))) Buchahahahach... Wielcy mi miłośnicy przyrody od siedmiu boleści.... I śmiecie jeszcze krytykować myśliwych, którzy nic poza przyjemnością z polowania nie mają, a płacą za to kupę forsy" albo
"Bo jeśli ja, jako myśliwy płacę za dzierżawę obwodu, płacę za tuszę zwierzyny i nie mogę z tego tytułu uzyskać żadnego dochodu...'' lub
"Jeśli jakaś kanalia ciągle czepia się myśliwych, jeszcze zarzucając im materializm(choć finansowo myśliwy żadnej satysfakcji nie ma - jedyną satysfakcją jest zasobne łowisko), a sam idzie pstrykać foty do lasu, a potem wyciąga swoje lepkie łapska po pieniądze klientów, którzy chcą też to zdjęcie mieć to jak go można nazwać i jak go traktować?".
Innym razem piszesz Hubercie C:
„Jeśli by fotografował w miejscu polowania komercyjnego to grzecznie poprosiłbym, żeby się przeniósł gdzieś indziej na ten jeden wieczór czy poranek.’
Ostatnia wypowiedź świadczy, że pracujesz przy polowaniach komercyjnych, najprawdopodobniej podprowadzasz myśliwych, którzy płacą Tobie za usługę. Na polowaniach więc jednak chyba zarabiasz? Piszesz, że myśliwy nie zarabia na tym, że strzela, a jest to nie prawda, bo myśliwy należący do koła łowieckiego za tuszę oddaną do punktu skupu otrzymuje rekompensatę w wysokości 20% wartości tuszy. Ponadto myśliwy, który strzeli jelenia byka zdobywa poroże. Zobaczcie sobie na allegro ile kosztują okazałe poroża jeleni. Są ponadto w naszym kraju biura polowań, w których pracują myśliwi i też zarabiają niezłe pieniądze na organizacji polowań komercyjnych. Są jeszcze myśliwi, którzy prowadzą punkty skupu dziczyzny, hotele dla myśliwych komercyjnych itp., itd.
Przestań więc pisać te głupoty o wolontariacie myśliwych, bo przestajesz być wiarygodny

29.02.2012 22:58:52Antoni Marczewski:

" . W moim prywatnym odczuciu jest tak, że w obecnych warunkach gospodarka łowiecka jest konieczna. Jest pewnie konieczna w przypadku saren, jeleni, dzików, lisów, jenotów, norek amerykańskich, danieli, tchórzy, piżmaków, szopów, kun. Jeśli polowania odbywają się zgodnie z przepisami, to ok, niech myśliwi sobie polują. "

ja nie mam takich odczuć jak Ty ale mam jednak nadzieję, że takie odczucia, także u przyrodników, ekologów, ornitologów będą się zmieniać, gdyż moim zdaniem jest to przede wszystkim kwestia etyczno - moralna a zabawa kosztem zwierząt w dzisiejszych, ponoć " cywilizowanych " czasach, jest po prostu niedopuszczalna - niezależnie od ideologii skłaniającej do zabijania.

29.02.2012 23:10:21" Pewnie moje stanowisko dałoby się streścić tak: ssaki łowne tak, ptaki (z nielicznymi, uzasadnionymi wyjątkami - np. takimi jak kormoran, ale według wskazań zawartych w strategii zarządzania tym gatunkiem, która jest na etapie konsultacji w GDOŚ) - nie. "

Zawsze robi mi się trochę przykro, że ornitolodzy patrzą tylko na ptaki, a do ssaków to już sobie można strzelać, bo to nie nasza " bajka "
udzielając się na forach przyrodniczych słyszałem, ze dla przyrodnika, ornitologa " dobry lis to martwy lis " i że każdy szanujący się ornitolog popiera tłuczenie lisów czym się da, gdzie się da i jak się da - trochę mi się to kłóci z deklarowaną miłością do przyrody ale cóż, tak to już jest
spotkałem się też z apelami przyrodników o całoroczne zabijanie drapieżników, tutaj też jest mi przykro, bo wszystkim leży na sercu dobro małych zajączków czy piskląt ptasich ale nikt nie myśli o tym, że jeżeli myśliwy kropnie w maju liszkę ( do badań weterynaryjnych ) to niedoliski pomrą z głodu.
To takie moje osobiste przemyślenia na ten temat.

29.02.2012 23:18:30Ale absurdystan sie zrobil....

W zwiazku z postem @Antoni79 mam pytanko:

"Są jeszcze myśliwi, którzy prowadzą punkty skupu dziczyzny, hotele dla myśliwych komercyjnych itp., itd."

Przypuszczam, ze pod tym "itd" kryc sie moze rowniez mysliwy wlasciciel agencji towarzyskiej w ktorej zabawiaja sie cudzoziemcy przyjezdzajacy na polowania
do Polski. Tez zarabiajacy na kazym strzale.

Kwestia otwarta pozostaje zakwalifikowanie ornitologa - fotografa posiadacza
burdelu w ktorym zachodni podgladacze avifauny zabawiaja sie z polskimi
mewkami. Tez na ptaszkach zarabiajacy.
Jakby Panstwo zaszeregowali ten przypadek - idealizm czy mamona.....?


Aha i jeszcze jedno - naczelnym wodzem polskich mysliwych i pierwszym po Sw,
Hubercie jest Minister Ochrony Srodowiska. Tez od ptaszkow zdaje sie.
A tego to jak zakwalifikowac ?

pozdrawiajac

29.02.2012 23:55:32Myślę, że w naszym kraju moralnie uzasadnione jest polowanie tylko na dziki, jelenie, sarny, daniele, muflony, bobry i jelenie sika, ponieważ gatunki te często występują licznie i przyczyniają się do powstawania szkód w rolnictwie i leśnictwie i można je zjeść.

Pozostałe gatunki niejadalnych drobnych drapieżników a w szczególności lisy, powinni eliminować nie myśliwi a ornitolodzy. Strzelanie pewnych gatunków tylko dla tego, że z ich powodu jest mniej innych gatunków nie jest moralne. A czym uzasadniacie potrzebę strzelania kun i tchórzy, poza ostojami głuszca i cietrzewia, nie powinny być strzelane. Komu one przeszkadzają. Są one nawet pożyteczne, bo zjadają szkodniki takie jak myszy i szczury.

Należało by też wyjeść w Polsce wszystkie bażanty (razem z danielami, muflonami i jeleniami sika). Popieram pogląd, że ptaków gatunków rodzimych nie powinno się jeść bo nikomu one nie przeszkadzają

1.03.2012 0:03:03Co do zarabiania na polowaniach to są jeszcze takie oto formy:

" Otoz coraz czesciej w niektorych lowiskach (z reguly komercyjnych) urzadzane
sa polowania na bazanty z hodowli fermowych, wypuszczanych do lowiska w
trakcie polowania, badz bezposrednio przed.
Dla ptaszkow, ktore tak czy owak w rosole by wyladowaly ten problem jest zapewne
bez znaczenia. Dla mysliwych - wydaje mi sie - owszem.

- dla strzelajacych frajda - jest duzo zwierza, jest do czego strzelac.
- duze rozklady
- niskie naklady na zagwarantowanie wysokiego stanu zwierzyny (otworzyc klatki)
- niskie (zerowe) naklady na prowadzenie obwodu/lowiska
- mozliwosc szybkiej amortyzacji zainwestowanych w zakup lub hodowle
ptaszkow pieniedzy....
- relatywnie niskie koszty dla uczestnikow takich polowan.
- itd....

z drugiej strony

- to jest forma uboju, zwiazana z duzym ryzykiem pokaleczenia ptakow,
zadania im niepotrzebnych cierpien.
- wiekszosc ptakow, ktore "przezyja" nie jest przystosowana do zycia w warunkach
naturalnych, zginie w ciagu najblizszego okresu po wypuszczeniu. "

" Ciekawe co na to OHZ-ety, przecież oni z tego żyją."

" Organizatorzy takich imprez wkładają pieniądze i chcą te pieniądze odzyskać z nadwyżką.Stosują taką formę która jest najefektywniejsza gdzie bażant wpuszczony do łowiska nie wyemigruje bo nie zdąży,lis go nie zje bo tez nie zdąży a nawet głodny te kilka godzin wytrzyma zanim go nie odstrzelą. Dopóki są chetni do takich polowań dopóty będą się one odbywać. Po co mieszać w tej sprawie i doprowadzać do lipnych protokółów wsiedleń że to niby 6 tygodni już minęło.Co zrobić jak polowania są co tydzień i łowisko trzeba systematycznie uzupełniać.Ja na takie polowanie bym się nie pisał ale znam kolegów co to systematycznie co roku jeżdżą i strzelaja do 40 sztuk dziennie.Poniewaz strzela się do wspólnej puli to zawsze wypada po jakieś 15 sztuk na głowę i wszyscy są szczęśliwi. "

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&t=68571&i=68571

o ile mnie pamięć nie myli to na takim " polowaniu " dobrze bawił się też były Minister Środowiska, pan Szyszko.

1.03.2012 0:09:14Zapomniałem dodać, że mój ostatni komentarz dotyczył wypowiedzi lis22 oraz Antoniego Marczewskiego

1.03.2012 1:06:07@ Antoni Marczewski

Przepraszam Panie Marczewski, ale na tym forum trudno byc powaznym.....
stad poprzedni wpis....

W kwestii tego ptaszka:

"Problem mam z bażantem. To gatunek sztucznie sprowadzony do Polski - przez myśliwych. Gdyby nie regularne wsiedlenia, być może w naszym kraju by wymarł. Jednak w moim odczuciu mamy taką sytuację - myśliwi sprowadzili sobie bażanty, karmią je zimą, eliminują lub nawołują do eliminacji drapieżników, aby potem sobie postrzelać. Jak dla mnie to jest hodowla. Hodowla, gospodarka łowiecka - jak zwał, tak zwał. Nie lubię jednak, jeśli hodowlę bażantów w stanie dzikim myśliwi nazywają ochroną przyrody, a tak nieraz jest. "

Przypuszczam, ze nie ma Pan problemu z kukurydza i ziemniakami. Rowniez gatunkami
sztucznie sprowadzonymi do Polski i przypuszczam, ze brak niecheci do tych
roslin nie rezultuje z faktu iz nie sprowadzili je do Polski mysliwi - mam nadzieje
przynajmniej.
Byl pewien okres, kiedy - z roznych motywow - intensywnie praktykowano "globalizacje" krolik i lis w Australii, kawa w Ameryce Poludniowej, daglezje w Europie, dziki w Ameryce Polnocnej itd. itd. Ta globalizacja dotyczyla roslin i zwierzat, rolnictwa,
lesnictwa i lowiectwa tez. Doszlo do "wymieszania sie" ze skutkami nieraz nieoczekiwanymi dla gospodarki ale i przyrody tez - szop, jenot, norka amerykanska
W naszych szerokosciach, na terenie Polski jesli idzie o lowiectwo sprowadzono
poza bazantem rowniez dzikie indyki z Am. Pn. muflony, daniele, jelenie sika,
pojawila sie sarna syberyjska, na Mazurach ryczaly jelenie wapiti a po slaskich
lowiskach hasaly....kangury. Populacja polskiego bobra znad Pasleku ma domieszke krwi kanadyjskiej, a reszta tych wodnych budowniczych reprezentuje podgatunki,
ktore nad Wisla nigdy nie wystepowaly. Po Sudetach hasaja alpejskie i tatrzanskie
kozice, ktore same by tam nigdy nie dotarly......
Motywem bylo urozmaicenie, "wzbogacenie" rodzimej fauny, zwiekszenie atrakcyjnosci
samego polowania, stad "eksperymenty" z wieloma gatunkami. Niektore ze zwierzat
i roslin staly sie stalymi elementami fauny, po innych nie zostalo ani sladu -
"rachunek zyskow i strat" nie zawsze byl pozytywny - wypieranie rodzimych gatunkow -
"zamorskie" choroby (z wapiti przybyla bardzo nieciekawa odmiana motylicy).
Dzis inaczej sie na to zapatrujemy, jest tendencja, dazenie do uzyskania
"pierwotnej" naturalnosci sprzed 1492 roku. Az po pewien ortodoksyjny "rasizm" w
stosunku "obcych" - czasami dosc sprzeczny - czyli ziemniak tak, bazant nie.
No i ten ptak faktycznie znalazl sie na liscie gatunkow inwazyjnych - przypuszczam,
ze stad bierze sie rownierz Panska niechec do tego ptaka. Oraz mysliwskich zabiegow
wobec tego gatunku.

Tymczasem spojrzawszy na obecnosc tego gatunku bez uprzedzen i "ideologicznych"
klap moze okazac sie, ze nie taki bazant straszny jak go maluja. Bazant zajal
u nas czesciowo nisze po rodzimych kurakach - ktora to nisza pozostanie pusta -
tu nie robmy sobie zludzen. Bazant mimo ze wymaga "dogladania" jest gatunkiem dosc dobrze radzacym sobie w warunkach krajobrazu kulturowego.
Poza tym jako uzupelnienie pokarmu dla jastrzebia, ktory u naszych wschodnich sasiadow nazywa sie notabene jastreb tjetrewnik rowniez stoi na wysokosci zadania.

Sa dwa krytyczne aspekty, ktore moga tego ptaka rzeczywiscie - lokalnie - zdyskwalifikowac. To jest po pierwsze sasiedztwo ostatnich populacji cietrzewia - zwiazanego co prawda z wiekszymi kompleksami lesnymi, ktorych bazant unika
lecz niewykluczone jest nakladanie sie arealow wystepowania obu gatunkow. I wtedy moze byc krytycznie.
Koguty bazanty rozpedzaja cietrzewie tokowiska , przepedzajac czarnych
konkurentow, dochodzi tez do krzyzowania sie tych ptakow. W tym kontekscie
zasiedlanie regionow bedacych siedliskami cietrzewia badz potencjalnymi siedliskami
jest jak najbardziej niewskazane. Z mojego punktu widzenia.

Drugim rodzimym gatunkiem gdzie moga wystapic negatywne zjawiska jest kuropatwa. Wg dwoch zrodel z Czech i Wielkiej Brytanii stwierdzono niszczenie gniazd kuropatwy przez kury bazancie. Nie zam zrodel o zaobserwowaniu podobnych zjawisk na
terenie Polski.
Jakie znaczenie ma ten wplyw - trudno okreslic. Na pewno jako kuraki sa konkurentami.
Z drugiej strony wymagania siedliskowe kuropatwy i bazanta sa dosc rozne i ptaki
te "wchodza sobie" w droge jedynie przy bardzo wysokich stanach ( wspomniane
dane z Anglii) i raczej wyjatkowo. Duzo istotniejszym jest tu fakt, z "opieki" nad bazantem - tj. intensywnej redukcji drapieznikow, celowego zakladania upraw, dokarmiania zimowego, zakladania wodopojow i calej gamy innych mozliwych dzialan profituje
rowniez kuropatwa. I nie tylko kuropatwa.

Tyle z mojej strony " w obronie bazanta". Pomijajac to, ze z tym ptakiem wychowalem
sie od dziecinstwa i jest dla mnie, jaki i dla milionow obywateli tego kraju elementem
swojskiego krajobrazu - mimo iz "obcy".

Osobiscie nie rozumiem objekcji zwiazanych z okresleniem dzialan na rzecz bazanta
jako "ochrony przyrody". Ja nie uzywam tego okreslenia w stosunku do wlasnej postawy
czy zajecia. (i bazantow tez).
Jako mysliwy jestem UZYTKOWNIEM przyrody. Korzystam z jej zasobow i doskonale sobie zdaje sprawe z odpowiedzialnosci zwiazanej z owym korzystaniem z darow natury. Czyli tez strzelania, ktore choc nieodzowne wcale nie jest najistotniejszym.
Chyba lepiej niz niektorzy z wypowiadajacych sie tutaj , deklarujacych sie
"ochroncami" w przekonaniu o wlasnej misji i roli. Ale to juz inna para kaloszy.

Nie spodziewam sie ze Pan powyzsza argumentacje odnosnie ptaka czy innych
spraw zaakceptuje i przychyli sie do tego czy innego pogladu ale mam nadzieje,
ze sprobuje Pan niektore problemy postrzec bardziej kompleksowo.
Nie tylko z perspektywy lufy, ptaka i ochrony przyrody. Mniej ideologicznie
a bardziej racjonalnie.
pozdr

1.03.2012 2:18:54" Pozostałe gatunki niejadalnych drobnych drapieżników a w szczególności lisy, powinni eliminować nie myśliwi a ornitolodzy. Strzelanie pewnych gatunków tylko dla tego, że z ich powodu jest mniej innych gatunków nie jest moralne."

Cóż, zabijanie z tego samego powodu ale nie przez myśliwych tylko przez ornitologów byłoby tak samo " nie normalne " i nie różniłoby się niczym od zabiegów łowieckich: drapieżniki skrzydlate, " be ', zajączki, bażanty i kuropatwy, ' cacy ".

Awatarbob
Robert Kruszyk

1.03.2012 6:16:13"Robercie Kruszyk. Zakładam, że odczyty z nadajników mogą pomóc w odnalezieniu sprawcy."
Zgadzam sie

1.03.2012 9:46:26@Antoni78

"Pozostałe gatunki niejadalnych drobnych drapieżników a w szczególności lisy, powinni eliminować nie myśliwi a ornitolodzy. Strzelanie pewnych gatunków tylko dla tego, że z ich powodu jest mniej innych gatunków nie jest moralne. A czym uzasadniacie potrzebę strzelania kun i tchórzy, poza ostojami głuszca i cietrzewia, nie powinny być strzelane. Komu one przeszkadzają. Są one nawet pożyteczne, bo zjadają szkodniki takie jak myszy i szczury."

Wypada powrocic z oblokow na ziemie - przypuszczam, ze Pan Antoni79 w kwestii
"eliminacji przez ornitologow" nie wie o czym pisze.....

Powrot na ziemie wyglada w ten sposob:

Szop pracz pojawil sie w SPA 4........ DE ok. 2001 - 2002. SPA obejmuje czesciowo
obszar stawow rybnych, trzcinowisk i niewielkich legow i arealy zakrzaczonych,
podmoklych lak. Raj dla ptakow wodnych i nie tylko. Na poczatku bylo cicho.
Spektakularnie zrobilo sie 2009 - 2010.Kiedy szop pracz, w bialy dzien w obecnosci
kilkunastu swiadkow spladrowal gniazdo rybolowa na lini wysokiego napiecia -
niestety nikt tego nie sfotografowal. Drugi przypadek mial miejsce podczas obraczkowania kani czarnej, kiedy z gniazda kani zamiast spodziewanych ptaszkow
parsknal w twarz wspinacza opasly "zorro" i puscil sie w dluga przyprawiajac ornitologa
nieomal o palpitacje serca. Kaczki - krzyzowka przede wszystkim - tez dostaly
(i dostaja) popalic.
W ramach sojuszu ornitologiczno - mysliwskiego miala miejsce nasiadowa na temat
zwalczania neozenu. Otwarcie powiedzialem, ze mozliwosci mysliwych sa ograniczone
- rozklad szopa wynosil 3 - 4 sztuki rocznie. Wiecej bylo przejezdzanych na drogach.
Dla mysliwych ktorzy tam poluja priorytetowy jest dzik w okresie letnim i jesiennym -
zima, kiedy dzik znad stawow sie wyprowadza szop smacznie spi, malo sie
przemieszcza. Druga sprawa to efektywnosc strzelania. Ale szopa mozna odlawiac
w pulapki zywolowne roznych typow - klatkowe, badz prymitywne ale skuteczne
ustrojstwo zrobione z plastykowej beczki. Zaproponowalem ze kupie za wlasna
kase kilka pulapek klatkowych ponadto postawimy pare innych. W sumie 10 - 12 pulapek. Kontrolujacy dostana tez "zanete" Problem polega na tym, ze aby byc w zgodzie z przepisami (i nie tylko) pulapki musza byc kontrolowane co najmniej raz dziennie - lepiej dwa razy. Kontrola pulapek rozstawionach w terenie zajelaby okolo 1,5 - 2,0 godzin dziennie . Przejezdzajac samochodem troche krocej ale rownie dobrze mozna to zrobic podczas przejazdzki rowerem. Polujacy na tym terenie nie dadza rady zapewnic takiej kontroli - praca - jesienia trudno sie tez codziennie zdazyc przed zmrokiem.
Ale w kolku ornitologicznym, ktorego przedstawiciele byli tez na tej nasiadowie dziala 20 - 30 osob wiec jesli zagwarantuja ze przez wiekszac czesc tygodnia przejma regularna kontrole pulapek - to nie widze zadnego problemu. Nie musza niczego robic tylko w razie stwierdzenia, ze cos sie zlapalo po prostu podac telefonicznie miejsce i reszta zajmnie sie ktorys z mysliwych.
Odzew byl oszalamiajacy - zerowy......NIKT z obecnych ornitologow nie podjal sie
udzialu, poza malolatem, ktorzy ze zrozumialych wzgledow nie wchodzil
w rachube. A to za daleko jezdzic .....12 - 15 kilometrow....a to czasu
nie maja....a juz wieczorem to w ogole.....
I wsio - tak to wyglada w praktyce. W realu. I nie mam absolutnie zadnych podstaw
do sadzenia, ze w Polsce jest inaczej.....Moze jakby pomachac paroma banknotami.....

A pulapki i tak kupilem i rozdalem kilku mieszkancom wsi, tez narzekajacym na
te zwierzaki - choc nie w imie ochrony przyrody ojczystej ale powodow bardziej
przyziemnych. I to funkcjonuje. Raz w roku robi sie podsumowanie ze skrzynka
piwa i gra. Z ornitologami - jak kasy nie widza - w tej materii szkoda sobie zawracac dooopy. Towarzystwo jest dobre do bicia piany. Niczego wiecej Takie sa moje doswiadczenia. Jak ktos ma inne - to prosze bardzo.....

Awatarsto_plamek
Ewa Bednarska-Ogrodnik

1.03.2012 10:23:38dziękuję Ci lisku22 za te dwie wypowiedzi >> 29.02.2012 22:58:52, 29.02.2012 23:10:21

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

1.03.2012 12:12:01Witam

odnośnie polemiki randrzeja z moim postem. Nie mam nic przeciwko ziemniakom i kukurydzy. Nikt jednak, kto jest plantatorem ziemniaków czy kukurydzy, nie nazywa swojego zajęcia „ochroną przyrody”. Jest rolnikiem i super. Myśliwy chroniący bażanty robi najczęściej to samo co rolnik, więc niech też swoich działań w tym zakresie nie nazywa „ochroną przyrody”, tylko, zgodnie z prawdą, hodowlą.

Nie wiem, po jakich „rodzimych” kurakach miał zająć niszę bażant. Dodam, że cietrzew jest ptakiem głuszcowatym, nie kurakiem. To co, po kuropatwie? Zresztą sam napisałeś: „Z drugiej strony wymagania siedliskowe kuropatwy i bazanta sa dosc rozne i ptaki te "wchodza sobie" w droge jedynie przy bardzo wysokich stanach ( wspomniane dane z Anglii) i raczej wyjatkowo”

Mógłbyś napisać, na jakiej podstawie piszesz, że bażant „jest gatunkiem dość dobrze radzacym sobie w warunkach krajobrazu kulturowego”. Bo ze znanych mi źródeł (publikacje Instytutu Ochrony Przyrody, „Awifauna Polski – liczebność, rozmieszczenie, zmiany), to wcale sobie tak dobrze nie radzi. Przyznaje to nawet autor/zy silnie skrytykowanego przeze mnie swego czasu scenariuszu spotkania z myśliwym: „ Bażant należy do ptaków, których byt w dużej mierze zależy od opieki hodowlanej (dokarmianie i tępienie szkodników), dlatego występuje przeważnie tylko tam, gdzie te konieczne warunki ma zapewnione. Inne warunki bytu to krzaki i woda.” Jasno wynika z tego, że bez człowieka by sobie nie poradził.

Absurdalnym jest dla mnie Twój argument: „poza tym jako uzupelnienie pokarmu dla jastrzebia”. To co, myśliwi wypuszczają bażanty, żeby dokarmiać jastrzębie?







1.03.2012 13:10:37Bażant nie radzi sobie bez pomocy człowieka ( dokarmianie ) a bodźcem do jego ' hodowli " w Polsce było to, o czym Aka Sam już wspomniał:
" , "wzbogacenie" rodzimej fauny, zwiekszenie atrakcyjnosci samego polowania "

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

1.03.2012 14:32:40@Antek - a może z tym bażantem i jego "krajobrazem kulturowym" chodzi o jakieś występy? Nie wiem - poezja, estrada, malarstwo etc.?

1.03.2012 16:07:43@Antoni Marczewski


Dokladnie tak jak przypuszczalem.

Zero argumentow poza tym ze mysliwi "hoduja" a nazywa sie to "ochrona przyrody".
Wiec chodzi o ptaka czy mysliwych ?

W kwesti grzebiacych czyli kurakow - o ile sie nie myle to gluszcowate zaliczane sa
do tego rzedu - tu prosilbym ornitologa o precyzyjne podanie dla laika klasyfikacji wg.
ktorej zyczylby sobie podania terminologi tak aby nie razila oczu fachowcow.

"Mógłbyś napisać, na jakiej podstawie piszesz, że bażant „jest gatunkiem dość dobrze radzacym sobie w warunkach krajobrazu kulturowego”."

Na podstawie dlugoletniej egzystencji populacji bazanta nie tylko w regionach gdzie
byl i jest regularnie wypuszczany ale rowniez poza tymi terenami gdzie jego populacja
samodzielnie funkcjonuje oraz jest lowiecko eksploatowana. Rowniez dlatego, ze na wielu tych obszarach nastepuje rownolegly regres kuroptwy ale populacje bazanta utrzymuja sie na stalym poziomie. O cietrzewiu, ktorego
nizinna populacje juz dawno szlag trafil nie musimy chyba dyskutowac.

"„ Bażant należy do ptaków, których byt w dużej mierze zależy od opieki hodowlanej (dokarmianie i tępienie szkodników), dlatego występuje przeważnie tylko tam, gdzie te konieczne warunki ma zapewnione. Inne warunki bytu to krzaki i woda.” Jasno wynika z tego, że bez człowieka by sobie nie poradził. "

Dokarmianie i redukcja (szczegolnie oportunistycznych) drapieznikow sa "normalnymi" elementami gospodarki w krajobrazie kulturowym, ktore w duzym stopniu decyduja
o zageszczeniu wielu gatunkow otwartego krajobrazu i minimalizuja role predacji
jako czynnika prowadzacego do spadku poglowia ptakow i ssakow te tereny
zamieszkujacych . Mysliwi nie wypuszczaja bazantow dla jastrzebia i myszolowa
ale jesli populacja tego ptaka uniknie strat zimowych i strat w legach powodowanych
przez lisa & co. jako rezultatu celowej dzialanosci czlowieka , to skrzydlatym drapieznikom to nie zaszkodzi. Wrecz przeciwnie. A i bazanty tez specjalnie nie ucierpia.
Nie moze tu byc mowy o "dobrym mysliwskim sercu" ale efekcie ubocznym,
ktory sluzy zreszta nie tylko bazantowi.

W kwestii biotopow - Niemcy uzywaja na okreslenie optymalnego - podkreslam,
optymalnego - biotopu bazanta pojecia siedlisko 5 x W - Wald (las), Weide (pastwiska)
Wiesen (laki) Weizen (pszenica), Wasser (woda) gdzie ten ptak pierwotnie zamieszkujacy doliny rzeczne euro azjatyckiego lasostepu znajduje warunki do egzystencji rowniez w naszych warunkach, klimatycznie odbiegajacych od pierwotnej ojczyzny gatunku o ktorym tutaj mowa. Podstawe do zaistnienia tych warunkow w naszych szerokosciach stworzyla dzialalnosc czlowieka - akurat nie mysliwych.

Bazant potrafi sie u nas utrzymac jednak rowniez w warunkach suboptymalnych, gdzie brak okreslonych elementow owych 5 X W. Czesciowo wynika to stad, ze mamy do czynienia z kilkoma podgatunkami bazanta, o zroznicowanych wymaganiach w stosunku do biotopu, dalej bazant preferuje rozne siedliska w sezonie letnim i zimowym oraz jest gatunkiem zdolnym podejmowac migracje sezonowe na stosunkowe duze odleglosci.
Elastycznie reagujac na zmiany w srodowisku.

Z pewnoscia dla ornitologa z prawdziwego zdarzenia sa to banaly jednak owe
"krzaki i woda" wydawaly mi sie odrobine krotkim skrotem myslowym.

Bazant musi byc w naszych szerokosciach chroniony przed ostrzalem z dwoch
stron. Z jednej strony wala drobnym i grubym srutem zwolennicy "naturalnej naturalnosci" pragnacy powrotu do "idealnego" ich zdaniem stanu srodowska
naturalnego z czasow mniej wiecej Piasta Kolodzieja, wymazania z naszego
otoczenia wszelkich wplywow czlowieka na faune i flore rodzimej przyrody przez
ostatnie stulecia mniej lub bardziej mgliscie sformulowanej ( Piast Kolodziej mogly wg. nich uprawiac ziemniaki i tyton na zakurke) Bazant jest tu tylko jednym z wrogow -
gatunkow stanowiacych ogolnie "zagrozenie". Na ile to podejscie jest racjonalnym
a cele realistycznymi to juz kwestia indywidualnego podejscia. Do tej pory nie
udalo mi sie znalezc nikogo, kto racjonalnie uzasadnilby "zagrozenie" jakie
niesie ze soba "obcy" bazant. Pan Marczewski tez specjalnie na owym polu
sie nie popisal.

Z drugiej strony dociera ogien krytykow lowiectwa - tj. wskazanie na sprzecznosc miedzy
celami wspolczesnie definiowanego polowania i faktem, iz bazant jako gatunek
wymaga ingerencji czlowieka by funkcjonowac w wysokich stanach w naszych warunkach a owa ingerencja wykracza w przypadku tego gatunku wielokrotnie poza ramy "normalnej" "gospodarki" populacjami zwierzat i ptakow dziko zyjacych - objektow polowania czyli lownych.
Lub - oglednie mowiac - "jest tylko do strzelania":
Lis22 w poscie 1.03.2012 0:03:03 posluzyl sie ukradzionym na jakims forum lowieckim
tekstem mojego autorstwa (bez podania autora i zrodla jak zwykle) - o ile sobie dobrze
przypominam to okazja do napisania owych uwag byla dyskusja nad zmianami w
polskich regulacjach prawnych dot. polowania, gdzie krytykowalem brak jakichkolwiek
regulacji jednoznacznie ograniczajacych proceder zwiazany z polowaniem na swiezo
introdukowane gatunki i destruktywne skutki tego typu dzialan - zarowno w kontekscie
danego gatunku, perspektywicznych skutkow dla srodowiska (lowisk) jak i wizerunku
lowiectwa. Nie pamietam dokladnie - czy chodzilo o nowelizacje ustawy prawo
lowieckie czy tez regulaminu polowan. W kazdym badz razie wsrod podmiotow z
ktorymi byly zmiany w owych regulacjach bylo rowniez szerego organizacji zwacych
sie ekologicznymi.
O ile mi dobrze wiadomo aspekt, ktory dzieki lisowi 22 jest
do poczytania we wspomnianym poscie nie zostal przez zaden z tych podmiotow
poruszony.

W pierwszym rzedzie skladlbym to na braki merytoryczne w odniesieniu do
zajmujacych sie i wypowiadajacych sie na temat polowania przyrodnikow i/lub
generalizacje polegajaca na calkowitej negacji wspolczesnego lowiectwa jako takiego.

W internecie - i nie tylko - jest sporo okazji do poczytania roznojezycznego pseudoekologicznego belkotu na ten temat, cechujacego sie z reguly brakami w wiedzy na temat podstaw, funkcjonowania lowiectwa, o kompleksowosci zagadnienia nie
wspominajac. W rozmowach face to face to wyglada duzo inaczej, dadza sie zdefioniowac wspolne cele, okreslic granice. Dialog publiczny nie jest mozliwy.
Nawyzej w formie takiego samego belkotu, obrzucenia sie epitetami....
Czesto wlasnie na temat bazanta i nie tylko tego gatunku.Stad stanowisko
P. Marczewskiego nie jest specjalnie zaskakujacym - choc interesujacym z innych
wzgledow.

1.03.2012 16:14:00@Waldek Krasowski

"@Antek - a może z tym bażantem i jego "krajobrazem kulturowym" chodzi o jakieś występy? Nie wiem - poezja, estrada, malarstwo etc.?"

Kurde Panowie !
Wy wszyscy jestescie takie glaby, czy tylko Pan Krasowski sie tak blamuje,
za siebie, dla siebie ale w Waszym imienu ?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Krajobraz_kulturowy

1.03.2012 16:16:23" Lis22 w poscie 1.03.2012 0:03:03 posluzyl sie ukradzionym na jakims forum lowieckim
tekstem mojego autorstwa (bez podania autora i zrodla jak zwykle) "

Lecz się człowieku - ów cytat pochodzi z Twojego postu, z tego forum i to z dzisiaj:

1.03.2012 1:06:07

więc, co Ci ukradłem?
może po prostu nie czytasz dokładnie własnych postów?.

1.03.2012 16:25:36Jeżeli chodzi Ci o post z 1.03.2012 0:03:03 to podałem źródło:

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&t=68571&i=68571

myślałem że chodziło Ci o post z 1.03.2012 13:10:37

1.03.2012 16:31:34@lis22

Skad pochodzi i czyjego autorstwa jest ten cytat wklejony przez uzytkownika lis22
w poscie z 1.03.2012 0:03:03 ???????




"" Otoz coraz czesciej w niektorych lowiskach (z reguly komercyjnych) urzadzane
sa polowania na bazanty z hodowli fermowych, wypuszczanych do lowiska w
trakcie polowania, badz bezposrednio przed.
Dla ptaszkow, ktore tak czy owak w rosole by wyladowaly ten problem jest zapewne
bez znaczenia. Dla mysliwych - wydaje mi sie - owszem..........."

????

Dlaczego nie jest podane zrodlo ani autor ?????


Dodam jeszcze tylko ze rznac glupa jak ty to faktycznie malo kto potrafi.....

Koniec dyskusji.

1.03.2012 16:54:25źródło Masz podane jak byk w linku:

bażanty z klatek - Data: 20-02-08 00:40

i nie chodziło tu tyle o Twój post, co o jeden z kolejnych:

data: 20-02-08 09:27

" Mysliwi nie wypuszczaja bazantow dla jastrzebia i myszolowa
ale jesli populacja tego ptaka uniknie strat zimowych i strat w legach powodowanych
przez lisa & co. jako rezultatu celowej dzialanosci czlowieka , to skrzydlatym drapieznikom to nie zaszkodzi. Wrecz przeciwnie. A i bazanty tez specjalnie nie ucierpia. "

dopóki sam jastrząb nie trafi na czarną listę predatorów:

http://forum.przyroda.org/topics4/mysliwi-czy-czynia-tylko-zlo-dla-przyrody-vt3513,2205.htm

Wysłany: 2012-02-28, 22:44

" A co do skrzydlatych drapieżników podam przykład. W czasie ostatnich dość ostrych mrozów i sporej pokrywy śnieżnej wybrałem się na spacer z psem { oczywiście na smyczy } i przechodziłem obok podsypu { tak myśliwi nazywają paśniki dla bażantów } i z okolicznych drzew zerwały się trzy myszołowy i jeden jastrząb . Trochę się zdziwiłem ale wiedziałem że niedaleko jest następny. Poszedłem w jego stronę i sytuacja się powtórzyła tylko że tym razem jastrzębi trzy a myszołów jeden. Po kilku dniach spotkałem znajomego który jest myśliwym i wiedziałem że te podsypy są jego. Powiedział mi że ma takich urządzeń pięć wzdłuż Soły w polnych remizach na długości ok. 2 km. i przy każdym przez cały dzień siedzi od trzech do pięciu skrzydlatych drapieżników i szlag go trafia bo do paśników boją się podejść bażanty czy jakiekolwiek ptactwo. Jak je przegoni to za pół godziny są z powrotem . Zaczęliśmy rozmawiać i od niego się dowiedziałem że w latach 70 tych na terenie gdzie mieszkam było jedno gniazdo jastrzebi na 1000 ha. A teraz jest ich ok. 5-6 nie licząc myszołowów i kruków czy to dużo czy mało nie wiem "

1.03.2012 20:19:46Robercie Kruszyk, randrzeju i valdi 99, macie rację. Informacji dotyczących odczytów z nadajnika nie powinno się ujawniać publicznie. Zapytałem o te dane bezpośrednio Ciebie Robercie bo nie można być pewnym tego co podają media i inne źródła. Szkoda tego ptaka i Waszej pracy. Mam nadzieję, że sprawca zostanie ukarany i wyrzucony z PZŁ jeśli jest myśliwym.

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

1.03.2012 21:03:44„W kwesti grzebiacych czyli kurakow - o ile sie nie myle to gluszcowate zaliczane sa
do tego rzedu - tu prosilbym ornitologa o precyzyjne podanie dla laika klasyfikacji wg.
ktorej zyczylby sobie podania terminologi tak aby nie razila oczu fachowcow.”

Dla mnie samego zaskoczeniem jest aktualna systematyka tej grupy. Według „Aktualnego nazewnictwa ptaków świata” do rzędu grzebiących Galliformes należy rodzina kurowate Phasianidae. W niej wyodrębniono podrodzinę Phasianinae (bażanty), do której należą głuszec, cietrzew, jarząbek i bażant, a także podrodzinę Gallinae (kury), do której zalicza się kuropatwę i przepiórkę.

„Na podstawie dlugoletniej egzystencji populacji bazanta nie tylko w regionach gdzie
byl i jest regularnie wypuszczany ale rowniez poza tymi terenami gdzie jego populacja
samodzielnie funkcjonuje oraz jest lowiecko eksploatowana.”

Czy możesz podać jakiś przykład?

„Rowniez dlatego, ze na wielu tych obszarach nastepuje rownolegly regres kuroptwy ale populacje bazanta utrzymuja sie na stalym poziomie.”

Byłbym wdzięczny za podanie na jakieś statystyki, badania, które by to pokazywały.

„migracje sezonowe na stosunkowe duze odleglosci.”

Przyznam, że wcześniej nie spotkałem się z taką informacją. Jakieś dane, jakie to są odległości? Kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów?

„Do tej pory nie udalo mi sie znalezc nikogo, kto racjonalnie uzasadnilby "zagrozenie" jakie
niesie ze soba "obcy" bazant. Pan Marczewski tez specjalnie na owym polu sie nie popisal.”

Nie popisałem się, bo nie było moim celem przekonywania nikogo do szkodliwości i zagrożenia ze strony bażantów. Uważam tylko, że wypuszczanie bażantów nie jest zabiegiem który można nazwać ochroną przyrody. Sądzę też, że gdyby zaprzestano wsiedleń to nic złego by się nie stało (poza tym, że populacja pewnie zmniejszyłaby liczebność i myśliwi mieliby mniej ptaków do odstrzelenia).


1.03.2012 23:38:11randrzej, chciałem wypowiedzieć się w kwestii powracania z obłoków na ziemię. Moja wcześniejsza wypowiedź, którą jeszcze raz zacytuję była ironiczna i dotyczyła kwestii etyczno – moralnej:

„Pozostałe gatunki niejadalnych drobnych drapieżników a w szczególności lisy, powinni eliminować nie myśliwi a ornitolodzy. Strzelanie pewnych gatunków tylko dla tego, że z ich powodu jest mniej innych gatunków nie jest moralne. A czym uzasadniacie potrzebę strzelania kun i tchórzy, poza ostojami głuszca i cietrzewia, nie powinny być strzelane. Komu one przeszkadzają. Są one nawet pożyteczne, bo zjadają szkodniki takie jak myszy i szczury”.

Wiadomo, że przyrodnicy - ornitolodzy nie będą osobiście redukować drobnych ssaków drapieżnych, natomiast niektórzy z nich mówią coś w rodzaju: jestem przeciwnikiem łowiectwa, bo to niemoralne ale niech lisy, jenoty, szopy i norki to sobie myśliwi postrzelają.

AwatarMarek Pióro
Marek Pióro

2.03.2012 7:31:57Nie wie ktoś jak się skończyła sprawa kłusownictwa z szeregów PZŁ?
http://www.rp.pl/artykul/69745,508405.html
Umorzono biedaków?

2.03.2012 9:17:38@Antoni Marczewski

"Czy możesz podać jakiś przykład? "

Spod okna......
A powaznie to wystarczy sie rozejrzec po podmiejskich terenach kazdej wiekszej
aglomeracji - o tyle miarodajnych ze na tych obszarach - wyjetych z polowania .
nie ma praktycznie "zasilania" populacji bazanta. I skonfrontowac te dane
z informacjami kiedy na tych powierzchniach skonczyla sie kuropatwa, badz
jak wygladaja jej stany.
W skali nieco wiekszej - analiza rozkladow w Dolnej Saksonii, w Niemczech
- w tej chwili leci tam zreszta projekt na ten temat. (W Niemczech wypuszczanie
bazanta jest ostro reglementowane.)

"Byłbym wdzięczny za podanie na jakieś statystyki, badania, które by to pokazywały."

Moge tylko polecic literature - temat migracji bazanta poruszany jest w kazdym
opracowaniu na temat tego ptaka. W kwestii podania konkretnych projektow -
dunskie i niemieckie badania telemetryczne plus nasze obraczkowanie w
Czempieniu musialbym przespacerowac sie do biblioteki. W necie jest
pare wzmianek ale nie ma wynikow.
A tego mi sie robic nie chce. Zreszta nie bardzo widze sens prowadzenia
dyskusji na ten temat w tym gronie. Przeciez Panstwu nie chodzi tutaj o
ptaki tylko o dokopanie bucom w zielonych kapelusikach z piorkami.
I czy bazant wiosna oddala sie od zimowych ostoii na 3 kilometry czy
30 - to nie odgrywa zadnej roli. Wydaje mi sie.
Przy odrobinie dobrej woli dotrze Pan sam do tych danych.



Awatarjaroo1
Jarosław Zięba

2.03.2012 11:20:40TE buce w zielonych kapelusikach z piórkami jak się o nich ,wyraziłeś ŁAMIĄ BEZCZELNIE PRAWO BO WIEDZĄ ŻE MOGĄ IM NASKOCZYĆ...http://www.rp.pl/artykul/69745,508405.htmll tu jest opisane wszystko .Mam nadzieję ze nawet Palikot wam nie pomoże i skarb państwa upomni się o naszą kasę która pochodzi z nienormowanych limitów odstrzałowych!!!!

2.03.2012 13:01:42RAndrzej - powiedz mi, skąd bierze się ... hmmm ... taka fantazja u myśliwych
już drugi raz czytam coś takiego:

" W Polsce żyje obecnie plus minus pół miliona zajęcy. Przyjmijmy że połowa z nich to samice. Ciąża u zająca trwa półtora miesiąca, trzy mioty w roku w których jest zwykle po 3-4 młode. Czyli jedna samica rocznie dostarcza populacji 10 młodych. 250 tys samic X 10 młodych daje nam sympatyczny wynik 2,5 mln młodych zajęcy rocznie. Myśliwi zabijają kilka tysięcy. A mimo to populacja zająca nadal utrzymuje się na podobnym poziomie 0,5 mln sztuk. "

http://forum.przyroda.org/topics4/mysliwi-czy-czynia-tylko-zlo-dla-przyrody-vt3513,2235.htm?sid=259a18ce202ed86dde59bfc26ee84358#410666

skąd taka pewność, że połowa z pół miliona zajęcy to samice?, wydaje mi się, ze to nowy gatunek; łowieckie SF
może dlatego myśliwi żalą się, że zabijają - o, sorki, " pozyskują " tylko 17 - 19 tysięcy szaraków, choć plany były bardzo duże:

" Z zestawienia przygotowanego przez Polski Związek Łowiecki wynika, że w sezonie 2008/2009 uwzględniono odstrzelenie 139 902 sztuk zajęcy, natomiast w okresie 2010/2011 przewidziano 135 049 sztuk. Największa liczba odstrzałów tych zwierząt czyli 19 806 sztuk przypada na Wielkopolskę, natomiast najmniej na województwo świętokrzyskie – 4 443 sztuki. "

http://www.poluje.pl/polowanie,zajac-szarak-pod-ochrona,8795

2.03.2012 21:59:49randrzej
Myślę, że nie chodzi na forum o dokopanie bucom w zielonych kapelusikach z piórkami. Rozmowy na temat łowiectwa powinny zmusić myśliwych do zreformowania łowiectwa. Ja to widzę tak albo łowiectwo się zmieni albo przestanie być akceptowane i będzie musiało być zlikwidowane. Jak już wcześniej pisałem w naszym kraju uzasadnione jest polowanie tylko na ssaki wyrządzające szkody w rolnictwie i leśnictwie, licznie występujące i nie zagrożone wyginięciem. Moralne jest tylko zabijanie tych zwierząt, które można wykorzystać do zjedzenia. Są to tylko sarna, jeleń i dzik. Sprawa gatunków obcych jest dyskusyjna i nie chce o niej teraz pisać. Myśliwi nie powinni natomiast bronić polowań na ptaki i na inne gatunki, których nie da się wykorzystać. Nie ma żadnego uzasadnienia na to aby dalej dopuszczalne było polowanie na rodzime gatunki ptaków oraz gatunki nikomu nie przeszkadzających ssaków np. borsuk, tchórz, kuna. Zawieszenie skórki na ścianie nie jest powodem do zabijania zwierząt. Gatunki którewymierają: zając i kuropatwa, już dawno powinny zostać objęte ochroną gatunkową. Należy na nowo ustalić listę gatunków łownych. Należy zmienić sposoby postępowania myśliwych. Hodowla bażantów o której już pisaliście powinna być zlikwidowana. Należy zaniechać masowego dokarmiania dzików. Należy wprowadzić zakaz przyjmowania do PZŁ właścicieli stawów rybackich. Łowiectwo ma różne odcienie ale jeżeli myśliwi uparcie będą bronili wszystkich dotychczasowych metod postępowania - polegną. Lobby fotograficzno – lornetowe rzeczywiście rośnie w siłę.

Hubercie C. jeśli chcesz walczyć o łowiectwo, to nie powinieneś używać takich argumentów jak pieniądze. Myśliwi powinni wypłacać odszkodowania rolnikom za szkody wyrządzone na polach - to jest argument za ale nie pisz takich bajek, że myśliwi będą finansowali ochronę przyrody, bo w to nie wierzę. Jesteś za polowaniami komercyjnymi twierdzisz, że lepiej komuś sprzedać polowanie komercyjne, niż by ktoś miał polować za darmo i nie ma żadnej różnicy kto strzela, tylko że jak strzela myśliwy komercyjny to jest lepiej bo jeszcze płaci. przytoczę twoją wypowiedź:
„ …jak ktoś mi wmawia, że postępowanie wbrew reguł ekonomii jest dobre to albo jest głupi, albo jest ignorantem. Może z tym pierwszym jeszcze można o czymś podyskutować, albo mu powiedzieć i liczyć, że zrozumie, ale z drugim...?”
Polowania komercyjne przynoszą korzyści tylko człowiekowi ale nie przyrodzie. Jeśli chodzi o pieniądze to uważam, że im więcej pieniędzy w łowiectwie tym gorzej dla samej przyrody. Więcej kasy to więcej karmy dla dzików, więcej dzików to więcej szkód na polach uprawnych. Są koła łowieckie, które radzą sobie bez polowań komercyjnych. Łowiectwo komercyjne polega na tym, że przyjeżdża myśliwy z kasą i strzela najładniejsze jelenie byki. Nie ponosi żadnych konsekwencji za to, że strzela jelenie niezgodnie z zasadami selekcji. Nie wmawiaj nikomu, że myśliwi komercyjni przestrzegają zasad selekcji. Jak ktoś strzela za kasę, to zazwyczaj strzela to co najładniejsze. Uważam, że jest różnica w tym czy się strzela komercyjnie, czy za darmo. Następnie za uzyskaną kasę karmi się te herlaki, które pozostają. Herlaki, które nie powinny przeżyć ostrych zim rozmnażają się dalej a populacje jeleni stają się coraz słabsze. Polowania komercyjne polegają też na tym, że myśliwi płacą jak powiedziałeś za odstrzał, Ale najchętniej płacą za odstrzał byka. Łań nie chce się za bardzo nikomu strzelać co prowadzi do tego, że w OHZ- ach gdzie polują głównie myśliwi za kase jest mało byków a dużo łań. W Puszczy Białowieskiej, Boreckiej i Napiwodzko-Ramuckiej na jednego jelenia byka przypada kilka łań – tam są OHZ -y i prowadzi się polowania komercyjne. Dużo łań mało byków – taki jest efekt polowania za kasę. Genetycy mówią, że niewłaściwa struktura płci zawęża pulę genową ze strony samców i niekorzystnie to wpływa na całą populację.

Hubercie C.
Zwrot „korzystacie z naszych lasow” jest niewłaściwy i sugeruje, że rościsz sobie prawo do posiadania tego co nie Twoje. Kiedyś 2 razy podczas fotografowania jeleni na rykowisku spotkałem leśników-myśliwych, pracownikow OHZ-ów podprowadzających myśliwych komercyjnych i zawsze zachowywali się paskudnie. Wrzeszczeli na mnie, że psuje im polowanie, że płoszę im jelenie, że mają gości myśliwych, że powinienem się im meldować gdzie będę chodził. Za kogo Wy się uważacie? Las i zwierzęta nie są Waszą własnością, zrozumcie to wreszcie.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

3.03.2012 0:05:36http://www.rp.pl/artykul/69745,508405.html

No właśnie, co na to koledzy myśliwi - wyjątek, czy reguła..?

3.03.2012 0:24:26@Antoni79

Panie Antoni, niestety nie chce mi sie rozebierac Panskiego tekstu na drobne, wykazac
subjektywizm, irracjonalnosc, braki w podstawach wiedzy o dziedzinie, ktora
Pan chce reformowac, operowanie stereotypami i "faktami" typu jedna Pani
powiedziala drugiej Pani....itp. Przy okazji Pana wysmiac i
obrazic. Szkoda, bo Panski tekst sie az prosi o komentarz.

Rozumiem ze cierpi Pan na traume w zwiazku z tym, ze dostal pan solidny opier....l
od kogos w lesie i pragnie sie tutaj odreagowac. Chyba nie ma wiekszego sensu,
zeby Panu jeszcze wirtualnie dokopac - tylko po to,zeby paru mysliwych zagladajacych ostatnio do tego tematu mialo troche ubawu.

Moze nastepnym razem.
pozdrawiam
randrzej

3.03.2012 0:37:51@valdi99

O ! Pan Krasowski z krajobrazu niekulturowego.

"No właśnie, co na to koledzy myśliwi - wyjątek, czy reguła..?"

Aaaaa......prosze bardzo:

Nie wiem co koledzy na to, ale moim zdaniem jest to regula
Regularnie mast......uja sie pod te kotlety rozni nawiedzeni.
Nawet niezupelnie swieze.

pozdrawiam.


3.03.2012 11:00:09Antek

Uzasadnienie gospodarcze łowiectwa to jedno, a polowanie dla rekreacji to drugie. Na ptaki poluje się głównie dla rekreacji, podobnie jak dla rekreacji się wędkuje. A to, że się tego ptaka czy rybę zje to już zupełnie inna sprawa. Ja na ptaki prawie w ogóle nie poluję. Ot dla towarzystwa wybiorę się w sierpniu na kaczki ze dwa-trzy razy i jak coś upoluję to daję sąsiadce bo mięso z kaczki mi nie smakuje. Bażanta czasem upoluję zimą na zbiorówce i bardzo chętnie zjem - polecam rosół - pycha :)

Co do Twojego zdania na temat polowania na płową - pełna zgoda.

A dlaczego mam wrażenie, że wielu ludzi chce zniszczyć łowiectwo? Niestety taki ludzi się nierzadko spotyka. Może nie tyle ze świata przyrodniczego co bardziej ze świata tzw "obrońców praw zwierząt", którzy potrafią wypuścić na wolność kilka tysięcy norek tylko dlatego, żeby nie zostały zabite. A że przy tym powodują lokalną katastrofę ekologiczną to już ich nie obchodzi. Są to ludzie, którzy generalnie mają w nosie wszystko poza swoimi ideałami. Mało tego, często głoszą ideę tolerancji, a sami są skrajnie nietolerancyjni dla ludzi o odmiennych poglądach.

Waldek

Ile kosztuje mnie łowiectwo? Od ch... i ciut ciut. Podam Ci wszystko.
Składki:
PZŁ - 300zł/rok
koło - 240zł/rok + 20h pracy w łowisku lub 200zł ekwiwalentu za te godziny.
Paliwo - nie wiem, nie chcę liczyć, ale lekko kilkanaście tyś km tylko na wyjazdy na polowania. Dajmy, że 15tyś km rocznie, to licząc po 40zł/100km = 6000zł na paliwo.
Naboi nie liczę, bo to akurat groszowe sprawy, może wystrzelam na polwaniu rocznie ze 100zł.
Strzelnica - 500zł miesięcznie(naboje, opłata za strzelnicę, dojazd), przez siedem miesięcy w roku, daje kwotę 3500zł rocznie.
Opłaty za zwierzynę:
kaczka - 3zł/szt
bażant - 5zł
dzik - 5zł/kg tuszy w skórze
jeleń - 8zł/kg
sarna - 13,5zł/kg
Do cen za zawierzynę trzeba doliczyć 5% vat


Antoni79

Nie podprowadzam myśliwych dewizowych, bo nie jestem myśliwym "miejscowym", który zna łowisko jak własną kieszeń i wie co w trawie piszczy. Na studiach dorabiałem sobie jako tłumacz na takich polowaniach. Na tuszach zwierzyny też nie zarabiam, bo u mnie w kole już dobre 10 lat nie ma tego 20% wartości tuszy dla myśliwego, to się nazywało "zwrot kosztów polowania. Skarbnikowi po prostu nie chciało się wystawiać pita za to i zrezygnowaliśmy.
Natomiast co o tego, że drapieżniki powinni odstrzeliwać ornitolodzy... A czy jakiemuś ornitologowi ktoś broni dostępu do łowiectwa? Poza tym ornitologów jest za mało(no bo chyba nie masz na myśli ornitologów-amatorów?). Myśliwych zresztą też jest za mało. Mamy 100tyś myśliwch na 38 milionów mieszkańców. Francja ma 2 mln myśliwych na 66 mln mieszkańców, a w krajach skandynawskich poluje 20% ogółu społeczeństwa(czyli pewnie co drugi dorosły facet w sile wieku)

3.03.2012 12:27:53" A dlaczego mam wrażenie, że wielu ludzi chce zniszczyć łowiectwo? Niestety taki ludzi się nierzadko spotyka. Może nie tyle ze świata przyrodniczego co bardziej ze świata tzw "obrońców praw zwierząt", którzy potrafią wypuścić na wolność kilka tysięcy norek tylko dlatego, żeby nie zostały zabite. A że przy tym powodują lokalną katastrofę ekologiczną to już ich nie obchodzi. Są to ludzie, którzy generalnie mają w nosie wszystko poza swoimi ideałami. Mało tego, często głoszą ideę tolerancji, a sami są skrajnie nietolerancyjni dla ludzi o odmiennych poglądach. "

Ja, jako " obrońca praw zwierząt " nie popieram takich działań ( wypuszczanie norek, itp. ) gdyż szkodzi to i przyrodzie i tym norkom
problem należy rozwiązać inaczej, a jakoś nie słyszałem żeby myśliwi protestowali przeciwko hodowli zwierząt futerkowych w Polsce - w UK się udało i jest zakaz hodowli, a gdyby i u nas obowiązywał zakaz to i norek byłoby mniej ( ponoć nawet 40% to uciekinierzy z ferm ).
Widzisz, myśliwi to także ludzie, którzy " mają w nosie wszystko poza własnym hobby ", o tolerancji już nie mówiąc, bo takie pojęcie u myśliwych nie występuje.

" Natomiast co o tego, że drapieżniki powinni odstrzeliwać ornitolodzy... A czy jakiemuś ornitologowi ktoś broni dostępu do łowiectwa? Poza tym ornitologów jest za mało(no bo chyba nie masz na myśli ornitologów-amatorów?). Myśliwych zresztą też jest za mało. Mamy 100tyś myśliwch na 38 milionów mieszkańców. Francja ma 2 mln myśliwych na 66 mln mieszkańców, a w krajach skandynawskich poluje 20% ogółu społeczeństwa(czyli pewnie co drugi dorosły facet w sile wieku) "

Antoni pisał już, że to była ironia z Jego strony w kwestii ornitologów " pozyskujących " drapieżniki
w kwestii ilości myśliwych to już jeden z senatorów - myśliwy żalił się, że mamy w Polsce tak dużo zwierząt, że mógłby na nie polować aż milion myśliwych, niestety, ludzie nie garną się do tego hobby - na całe szczęście dla przyrody.

3.03.2012 12:44:49A niech tam.....sobie troche potrolluje......Nudno tu jakos.....

@3006c

"A dlaczego mam wrażenie, że wielu ludzi chce zniszczyć łowiectwo? Niestety taki ludzi się nierzadko spotyka. Może nie tyle ze świata przyrodniczego co bardziej ze świata tzw "obrońców praw zwierząt", którzy potrafią wypuścić na wolność kilka tysięcy norek tylko dlatego, żeby nie zostały zabite. A że przy tym powodują lokalną katastrofę ekologiczną to już ich nie obchodzi. Są to ludzie, którzy generalnie mają w nosie wszystko poza swoimi ideałami. Mało tego, często głoszą ideę tolerancji, a sami są skrajnie nietolerancyjni dla ludzi o odmiennych poglądach."

No wiec to wrazenie, ze "wielu ludzi chce zniszczyc lowiectwo" jest mylne. Determinowane medialna pozycja stosunkowo nielicznej grupy ludzi i nadwrazliwoscia
zainteresowanych. Wielu ludzi to ma caly ten cyrk gleboko w doooopie.

W laboratorium Birdwatching.pl (i nnych tez) widoczne sa doskonale pewne zjawiska,
warte rozwiniecia, ktore stanowia kanwe powyzszej wypowiedzi.

Krytyka wspolczesnego lowiectwa ma dwa tla. Jedno zwiazane jest z faktem iz integralnym, nieodzownym elementem polowania jest zabicie zwierzeta. Polowanie
narusza kanon nr. 5 dekalogu. Jako dzialalosc polegajaca na zabiciu zwierzecia
godna jest potepienia dla ludzi ktorzy postrzegaja sie jako identyczny element
natury jak kazda inna egzystujaca na tym padole istota. Rozciagajac waznosc
norm moralnych obowiazujacych wsrod gatunku Homo sapiens na Wszystkie
Istoty zamieszkujace z nami matke Ziemie. Zabijanie Braci Mniejszych - niezaleznie
od przyczyn, powodow, motywow, okolicznosci zawsze bedzie godne potepienia.
A mordercy szczegolnie. Fenomen powstania tej ideologii i jej rozpowszechnienie
zwiazany jest przede wszystkim z procesami w spoleczenstwach postindustrialnych.
Wsrod Papuasow na Nowej Gwineii jest jakby mniej popularna. Jest to jednak
margines spoleczny - w tej chwili nie mozna mowic o ekspansji tej ideologii, choc
zdobywa ona i zdobywac bedzie coraz wiecej zwolennikow. Owa ideologia ma bedzie
miala stale miejsce w naszym spoleczenstwie i do dzialalnosci rozmaitych Pracowni
na Rzecz Wszy Lonowych i Pozostalych Istot trzeba sie po prostu przyzwyczaic i
ich istnienie zaakceptowac.
Z wypowiedzi w tutejszym laboratorium - niekoniecznie bedacych 100 % odbiciem
rzeczywistosci wynika zreszta marginalny udzial tej frakcji w polowaniu na mysliwych.
To forum zreszta niekoniecznie jest biotopem, w ktorym owa ideologia moglaby sie dobrze rozwijac.

Innym tlem - frontem - jak kto woli jest cos co mozna okreslic jako krytyka srodowiska,
co jest co prawda pojeciem ogolnym, lecz do tej pory w jezyku polskim nie
wymslono niczego lepszego. Krytyka nie tyle polowania jako formy zabijania,
co krytyka metod, srodkow, "mysliwskiej ideologii". Tutaj najnormalniesza pod sloncem.
Jesli nie ornitiologdzy to kto inny mialby potepiac zabijanie ptakow - generalnie,
czy poszczegolnych gatunkow. Dla tej grupy motywowanej rowniez idealistycznym
postrzeganiem otaczajacego nas swiata archaiczno - atawistyczny model lowiectwa,
ktory stereotypowo jest tu powielany nie jest i nigdy nie bedzie akceptowalny.

Tyle z grubsza choc problematyka posiada niesamowicie wiele odcieni, ktore mozna
wyciagnac na swiatlo dzienne dopiero przy indywidalnej sekcji psychiki jakiegos
Brata Wiekszego lub Ptasznika.

Jest sporo literatury na ten temat, aczkolwiek mniej pasjonujacycej niz pozycje o
ptakach zamorskich lub elaborowaniu amunicji.....

Powyzsze zjawiska sa na te skale (u nas) stosunkowo nowymi - 20 30 lat i stad reakcje
srodowiska na ktore rozpoczeto polowanie z nagonka czyli mysliwych - przypominaja czasami panike wsrod stada swiezo przelecianych wiewiorek. Do tego, ze po lesie
lata wsciekly wajrak mozna sie przyzwyczaic.....kiedys lataly wsciekle lisy i to bylo
duzo bardziej nieprzyjemnym.

3.03.2012 14:53:44randrzej

No właśnie ci wszyscy nawiedzeni obrońcy przyrody, zwierząt itd to jest w społeczeństwie jeszcze mniejsza mniejszość niż myśliwi, ale jakoś pomimo ich często irracjonalnych argumentów mają większy posłuch w mediach. I nie jest to sprawa Wajraka, bo on akurat jest jeden, ale wielu innych dziennikarzy, którzy najzwyczajnie podbijają sobie oglądalność kontrowersyjnym tematem(zobacz choćby ilość komentarzy tu i w artykule o edukacji, a w innych artykułach Antka - choć akurat On pewnie nie miał pojęcia, że tak się te tematy potoczą). A Wajrak byłby całkiem spoko gdyby nie uprawiał polityki, bo jego program "Wajrak na tropie" oglądam z ciekawością i chyba nie przegapiłem żadnego odcinka. Szkoda tylko, że Wajrak nie ma odpowiednika "myśliwskiego" takiego jak ś.p. Michał Sumiński. Co dwóch dziennikarzy przyrodniczych to nie jeden, a poza tym dla równowagi przeciw przeciwnikowi łowiectwa stanąłby myśliwy. Poza tym, w telewizji leci dużo o Afryce, oceanach itd, a brakuje programów o naszej rodzimej faunie i florze, także tymbardziej by się drugi dziennikarz przydał. Nie wiem czy państwo Walencikowie jeszcze coś nagrywają, ale chyba nie.
Ja wiem, że społeczeństwo bezstronne i nie zainteresowane tematem ma te całe nasze "kłótnie" głęboko tam gdzie słońce nie dochodzi. Widać to choćby po zainteresowaniu dziczyzną na festynach myśliwskich, weselach, odpustach itp
Ani argument za łowiectwem, ani przeciw ich nie obchodzi. Obchodzi ich ta wędzona szynka i kiełbasa, grillowana karkówka i polędwiczki, comber w sosie kurkowym, pieczeń w sosie borowikowym z żurawinami, gulasz, bigos... itd... Mniam, palce lizać.. :)

Natomiast inną sprawą jest to iż nie powinno się ignorować działań wszelkiej maści "Pracowni.." bo obrastają w piórka i np mój kolega pracujący w jednym z parków narodowych ma z nimi poważny problem bo wszędzie wtykają nocha i uważają się za samozwańczych inspektorów nie wiadomo czego, a nawet nie mają pojęcia o działaniu praktycznym parku i dlaczego działa tak, a nie inaczej. A ludzie postronni.. Cóż... Koleżanka z pracy tego mojego kolegi upolowała kiedyś dzika(tzn wykonała odstrzał redukcyjny na terenie Parku Narodowego). Pech chciał, że przy samym szlaku turystycznym... Jak już się uporała z patroszeniem to wyszła na szlak, żeby dojść kilkaset metrów do schroniska po samochód. Było to wcześnie rano, ale spotkała jakichś turystów, którzy wcześnie rano wyszli w góry... Jak ją zobaczyli z karabinem i lornetką, całą spoconą, zziajaną i utaplaną we krwi to.. Pytali co upolowała i czy jej pomóc... Także pewnie większość ludzi ma zupełnie neutralne podejście do łowiectwa(podobnie jak do wędkarstwa), a to media wmawiają im, że łowiectwo to coś złego.

Pozdrawiam
Darzbór

Jestem na weekend w łowisku. Sprzątałem dziś paśniki, wieczorem wyruszam z wabikiem na lisa, potem na stare kukurydzisko na dziki, z rana znowu na lisa przy norze, w dzień pojadę jeszcze przejrzeć paśniki, może je wywapnuję. Wieczorem znowu na lisa, potem na dzika. W poniedziałek do roboty :(

3.03.2012 16:14:19RAndrzej vel Aka - przemawia przez Ciebie pycha i jakieś samospełnienie, samouwielbienie
to prawda, ze tzw. " nawiedzonych ' jest jeszcze niewielu i ich głos nie ma takiej siły sprawczej jak głos polujących posłów, senatorów, policjantów, żołnierzy, sędzi, itp. itd.
ale siła tychże " nawiedzonych " będzie rosnąć z roku na rok i jeżeli myśliwi nie zrewidują swojego podejścia do łowiectwa i do zwierzyny w ogóle, to przeminą, tak jak przemija historia
na razie możecie się pysznić bo nie ma na Was bata, ale " przyjdzie kryska na matyska ". ;)

3.03.2012 16:35:08Antoni79:

" Nie ma żadnego uzasadnienia na to aby dalej dopuszczalne było polowanie na rodzime gatunki ptaków oraz gatunki nikomu nie przeszkadzających ssaków np. borsuk, tchórz, kuna. Zawieszenie skórki na ścianie nie jest powodem do zabijania zwierząt. Gatunki którewymierają: zając i kuropatwa, już dawno powinny zostać objęte ochroną gatunkową. "

wydaje mi się, że to jest jednak walenie głową w mur
zaglądając do tekstu o kuropatwie w najnowszym " Łowcu Polskim ":

" Badania jednoznacznie pokazują, że dla restytucji i ochrony większości gatunków ptaków konieczna jest intensywna redukcja wszystkich drapieżników. O efektach pisaliśmy – np. w maju 2010 roku – pokazując eksperyment przeprowadzony w czterech kontrol­nych stanowiskach na szkockich wrzosowiskach, który wykazał ponad trzyipółkrotny wzrost sukcesu lęgowego gniazdujących tam gatunków, jako rezultat intensywnych odstrzałów i odłowów lisów, łasicowatych i krukowatych.

Równie spektakularne są dane płynące z projektu badawczego w posiadłości Allerton, w angielskiej wsi Loddington, w hrabstwie Leicestershire, nieformalnie nazywanego również „projektem rozśpiewanych pól” – gdzie w wyniku odpowiedniego programu struktury upraw, dokarmiania oraz redukcji drapieżników, doprowadzono do spektakularnego przyrostu liczebności ptaków śpiewających oraz podwojenia liczebności bażantów i kuropatw czerwonych. "

http://www.lowiecpolski.pl/lowiecpolski.php?aID=4361

czyli, wedle badaczy i myśliwych, tępienie wszystkich drapieżników, zarówno ssaków jak i drapieżników skrzydlatych, jest podstawą egzystencji ptaków.

3.03.2012 19:16:44Antoni79

Nie zauważyłem wcześniejszego Twojego wpisu o zającu i kuropatwie. Otóż zając i kuropatwa nie powinny zostać objęte ochroną gatunkową bo właśnie przez to, że leżą w zainteresowaniu myśliwych gwarantuje im, że ktoś będzie o nie dbał. Na tym min polega łowiectwo. A właśnie przez takie wpisy uważam, że wielu osobom krytykującym łowiectwo nie chodzi o przyrodę tylko o zniszczenie łowiectwa. Bo wolicie żeby nie polować niż żeby hodować i polować. Tam gdzie myśliwi chcą polować na zające i kuropatwy jest ich dużo(np w Niemczech i Austrii). W Polsce też populacja tych gatunków się zwiększy i to właśnie dzięki myśliwym, a nie "obrońcom przyrody".

Dla wszystkich zainteresowanych polecam ten film o łowiectwie. Film nosi tytuł "Łowiectwo w polskich lasach" i jest filmem reklamowym LP kierowanym głównie do zagranicznych myśliwych. Jak ktoś jest rzeczywiście miłośnikiem przyrody to zachwyci się widokami i zwierzętami jakie są pokazane w tym filmie i zrozumie, że dzięki myśliwym mamy łowiska bogate w zwierzynę.

http://www.youtube.com/watch?v=ueVLhdpHODE&feature=channel cz1

http://www.youtube.com/watch?v=tpx-oeaikII&feature=related cz2


3.03.2012 20:10:27" Tam gdzie myśliwi chcą polować na zające i kuropatwy jest ich dużo(np w Niemczech i Austrii). W Polsce też populacja tych gatunków się zwiększy i to właśnie dzięki myśliwym, a nie "obrońcom przyrody". "

Dopowiedz tylko, jakim kosztem?
ano kosztem tępienia wszystkiego co ma kły, pazury, szpony i dziób.

5.03.2012 14:43:19Co to sa za ptaszki na pierwszym filmiku ?.
Mam na mysli te zastrzelone.

5.03.2012 20:23:54randrzej
„Panie Antoni, niestety nie chce mi sie rozebierac Panskiego tekstu na drobne, wykazac
subjektywizm, irracjonalnosc, braki w podstawach wiedzy o dziedzinie, ktora
Pan chce reformowac, operowanie stereotypami i "faktami" typu jedna Pani
powiedziala drugiej Pani....itp. Przy okazji Pana wysmiac i
obrazic. Szkoda, bo Panski tekst sie az prosi o komentarz.

Rozumiem ze cierpi Pan na traume w zwiazku z tym, ze dostal pan solidny opier....l
od kogos w lesie i pragnie sie tutaj odreagowac. Chyba nie ma wiekszego sensu,
zeby Panu jeszcze wirtualnie dokopac - tylko po to,zeby paru mysliwych zagladajacych ostatnio do tego tematu mialo troche ubawu.”

W przeciwieństwie do HubertaC. Trudno się z Panem dyskutuje, mam wrażenie, że jest Pan jednych z tych zarozumiałych typów, którzy twierdzą, że zawsze mają rację.
Wielu myśliwych w kwestii wpływu polowań komercyjnych na tzw. jakość jelenia twierdzi, że przyczyną tej rzeczy w ciągu ostatnich 30 lat są polowania komercyjne. Zacytuje np. wypowiedź HubertaC.

„Co do Twojego zdania na temat polowania na płową - pełna zgoda’

Zapewne większość osób czytających te komentarze niespecjalnie interesuje się zagadnieniem spadku jakości jelenia i pewnie nie warto o tym tutaj pisać, jednak w Łowcu Polskim napisano dziesiątki artykułów, o tym, że w pewnych obwodach łowieckich średnia masa poroża i tusz jeleni byków w poszczególnych klasach wieku spada w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Niestety nikt nie napisał pracy naukowej pt. „Wpływ polowań komercyjnych na spadek jakości jelenia w Polsce” i nikt takiej pracy ze zrozumiałych powodów nie napisze ani nie opublikuje w Łowcu Polskim, więc udowodnienie Panu czegokolwiek bez pomocy badań naukowych będzie niemożliwe. Zacytuję fragment z artykułu pt. Trofea a jakość zwierzyny na Warmii i Mazurach. Okręg Olsztyński PZŁ, Myśliwiec grudzień 2011, autor Dariusz Zalewski – Łowczy Okręgowy, który rzuca nieco światła na polowania komercyjne.

„Niepokój budzi duża liczba jeleni byków pozyskanych w ramach odstrzałów komercyjnych w sezonie 2011/2012 na dwa punkty czerwone. Tym nagannym przypadkom zarząd okręgowy na marcowym posiedzeniu wnikliwie się przyjrzy i wyciągnie stosowne konsekwencje wobec kół łowieckich”. (Dla niewtajemniczonych wyjaśnię, że odstrzał na dwa punkty czerwone, to odstrzał naganny, niezgodny z zasadami selekcji).

Filmy „Łowiectwo w polskich lasach” to jak dla mnie propaganda. Ośrodki Hodowli Zwierzyny prowadzone przez Lasy Pństwowe znajdują się w najkorzystniejszych dla zwierząt łownych w Polsce ostojach. Należy wprowadzić zakaz polowań komercyjnych w Polsce, z tych samych powodów, dla których wprowadzono zakaz handlu kością słoniową. Przez podobne polowania wybito większość słoni z okazałymi kłami w Afryce. Krytykuję nie łowiectwo a polowania komercyjne.
Polowania komercyjne w OHZ Łomża polegają na tym, że z klatek stojących za krzakami wypuszcza się bażanty pod lufy myśliwych komercyjnych. I to ma być obcowanie z przyrodą i etyka myśliwska? Wyśmiać i dokopać paru myśliwym też mogę.

Panie Andrzej-u. Odnośnie moralności zarzuca Pan mi jak rozumiem to, że jak się sprzeciwiam zabijaniu ptaków, to powinienem potępiać jakiekolwiek zabijanie zwierząt, ale jeżeli uważa Pan, że zabicie dla pożywienia a zabicie dla zabawy, ot po to tylko żeby strzelić sobie i zostawić zwierzaka w krzakach niczym się nie różni, to dalsza rozmowa, na temat moralności z Panem nie ma sensu. Nie jestem zwolennikiem jakiejś nowej religii, ale niektóre sposoby polowań komercyjnych to dla mnie wynaturzenie. A tak z ciekawości, to co Pan robi ze zwierzętami, które Pan strzela? Hubert C. Przynajmniej je zjada, lub oddaje sąsiadce.

Hubercie C. jarząbków się nie hoduje, czy trzeba na nie polować?

5.03.2012 21:59:19Antoni79

Wg mnie na żadne ptaki nie trzeba polować(w sensie takim jak trzeba na zwierzynę płową i dziki).
Można na nie polować, oczywiście w granicach rozsądku. Nigdy nie rozumiałem polowań-rzezi często reklamowanych przez biura polowań, gdzie na filmie reklamowym stoi myśliwy z pomocnikiem, który ładuje mu drugą strzelbę, gdy ten akurat strzela z pierwszej. A potem jest pokazany następny dzień, gdzie najpierw myśliwemu ktoś opatruje ramie, potłuczone od kolby po pierwszym dniu, a potem wyrusza on na polowanie z miną żołnierza wyruszającego na misję ratującą świat... I komentarz narratora filmu typu "nasze biuro gwarantuje rozkłady po 80 gęsi dziennie"....
Takich polowań nigdy nie rozumiałem i chyba nie zrozumiem. Przecież w polowaniu liczy się przede wszystkim klimat. Czy nie wystarczyłoby kilka gęsi dziennie? Ot tyle, żeby starczyło do konsumpcji na bierząco lub uwędzenia półgęsków na później?
Dzisiaj w okolicach Środy Wielkopolskiej z drogi krajowej nr 11 było widać mnóstwo gęsi przy jakichś stawach z trzcinami przy polu. Jedne latały, pojedynczo i małymi kluczami, inne zerowały na polu 30m od drogi. Piękny widok. Jak jest tu jakiś birdwatcher z Wielkopolski to polecam sie tam wybrać na bezkrwawe łowy bo warto. Odległość od Poznania 25-30km.

Co do jarząbków(i słonek też) to liczy się właśnie ten klimat łowów. Wiem, że tu jest sytuacja zupełnie inna niż w przypadku kaczek, gęsi, bażantów czy nawet kuropatw ze względu liczebności tychże ptaków i całkowitego braku zasiedlania nimi łowisk(przynajmniej ja nie słyszałem, żeby ktoś wypuszczał jarząbki tak jak się wypuszcza kuropatwy i bażanty). Jednak ja bym je pozostawił na liście gatunków łownych. Dlatego, że amatorami polowań na nie jest bardzo wąskie grono myśliwych, którzy strzelają bardzo niewielkie ilości tych ptaków.
Fajnie to opisuje P.Nowakowski, w którejś ze swoich książek("Z tropu w trop", "Strzały z przyrzutu", albo "Opowieści z pól i knieji")
Autor wybrał się na polowanie na jarząbki na wabia. Często też na tym polowaniu na wab szła kuna, którą też czasem upolował. Na to do niego młody leśniczy - "Po co pan poluje na jarząbki? Nie szkoda naboi? Przecież jeden ledwo na obiad starczy", na to autor odpowiedział po prostu "nie rozumiemy się, do widzenia". Następnego dnia przywabił jednego jarząbka na strzał po kilku godzinach wabienia, a wieczorem wyciągnął z siebie kilkanaście kleszczy... - I o to chodzi. O klimat.

Co do polowań komercyjnych to problem polega na tym, że są ludzie, którzy wyciągają przede wszystkim łapska po forsę i krótkowzroczny rezultat finansowy jest dla nich ważniejszy niż wieloletnia hodowla, która zaowocuje w przyszłości. Dobrze rokujące kozły i byki powinno się strzelać dopiero po osiągnięciu przez nie wieku, w którym ich krzywa linii życia będzie już schodzić w dół. W łowisku przekażą swoje geny mocnego osobnika, a jednocześnie koło więcej zarobi na cięższych parostkach i wieńcach starego kozła czy byka niż młodego.

Jeśli chodzi o polowanie na bażanty z klatek to nie ma to wiele wspólnego z polowaniem. Choć przyznam, w jednym sezonie dwa razy w takim polowaniu uczestniczyłem, i to jeszcze na bażanty pochodzące z mojej woliery... Cóż, ostatni raz. Teraz mam ich tyle, że są tylko na potrzeby rodziny :) Cieszą oko spacerując po wolierze, a zabijane są na rosół bardzo nie po mysliwsku - Ot na pieniek i dekapitacja toporkiem.

Słyszałem, że do Łomży przyjechał kiedyś jakiś król(chyba z Hiszpanii) i strzelił jednego dnia 400(słownie: czterysta) bażantów... Wg mnie po prostu brak słów.

5.03.2012 23:15:17Hubercie C, przecież to Ty promowałeś tutaj komercyjne podejście do łowiectwa:

" Żubr, bóbr, wilk, czy nawet pospolita zwierzyna łowna, ale żyjąca w parku narodowym, gdzie nie prowadzi się żadnej gospodarki rolnej ani leśnej to bardzo atrakcyjny kąsek. A przez to, że atrakcyjny to i wielu ludzi chciałoby za niego zapłacić. Jak więcej ludzi chciałoby płacić niż byłoby dostępnej zwierzyny to automatycznie wartość takiego polowania byłaby wyższa "

to Twoje słowa

Antoni79 - w kwestii zabijania przez myśliwych najlepszych, najsilniejszych okazów - ciekawy tekst:

http://www.newsweek.pl/polska/dobor-nienaturalny,36143,1,1.html

co do słonki to widać, o co myśliwym chodzi:

" Największy urok polowania na wieczornym ciągu słonek stanowi muzyka lasu, który usypia, koncert niezrównany, pełen radosnych głosików ptaszęcych, oczarowanych wiosenną miłością...
...Jeżeli spojrzymy wstecz na wspomnienia nasze z ciągów słonek, to zachwyci nas przede wszystkim muzyczne piękno tych wspomnień...
Jak świetlne obrazy przesuwać się będą przed naszymi oczyma wiosny i wieczory, a głosy przyrody, glosy wiosny i wieczora brzmieć będą w naszych oczarowanych uszach jak żywe...
Julian Ejsmond
Koniec wiosennych wzruszeń - przykro mi...

Nie wrócą wspaniałe wiosenne łowy na słonki!!!
W 2006r. powiało nadzieją! Może będzie derogacja!
W maju 2006 i 2007 robiliśmy ogólnopolską inwentaryzację słonki.
I wszystko na nic!!! Nie będzie derogacji!!!
Nie będę pisał, co sobie pomyślałem o pewnej szyszce z ministerstwa.
Są to w końcu obelgi obraźliwe i groźby karalne! "

http://kola.lowiecki.pl/ao/refleks/slonki.htm

i nie interesi mnie, że niewielu myśliwych na słonki poluje bo skoro są tak wrażliwi na piękno przyrody to owo piękno samo w sobie, bez strzałów do ptaków powinno im wystarczyć.

5.03.2012 23:57:54@Antoni79

W gruncie rzeczy wypada sie cieszyc, ze ktos, jak Pan sie tak doglebnie interesuje lowiectwem. Przyznam sie, ze moja wypowiedz odnosnie Panskiego tekstu byla
niesprawiedliwa. Sformulowal Pan kilka tez nie majac najprawdopodobniej dostepu
do zrodel, opierajac sie na subjektywnych opiniach. Przypuszczam zreszta ze nie ma Pan
mozliwosci siegniecia do okreslonych zrodel, badz tylko do wyrywkowych.
Z drugiej strony dosc kategoryczna forma tych wypowiedzi prowokuje naturalnie
do riposty. Niewazne.

Jesli sie Pan interesuje kwestia populacji jelenia szlachetnego w Polsce oraz polowaniami dewizowymi w Polsce to warto zerknac na te problematyke z innej - moze nieco szerszej perspektywy.

Z Panskich wypowiedzi wynika, ze reprezenteje Pan punkt widzenia zwiazany z lowiectwem trofeowym - tj. korona mysliwskich wysilkow na - nazwijmy to -
"niwie" jest gospodarowanie populacja nosicieli okazalych trofeow a miara mysliwskiego sukcesu zastrzelenie zwierzecia z taaaakimi "rogami". Przywiazanie
do tej tradycji jest faktycznie cecha polskiego lowiectwa i przewija sie ona zarowno
przez lowieckie media oraz determinuje czesciowo regulacje natury administracyjnej
badz nieformalnej. Po stale miejsce w obiegowej opinii o lowiectwie i dalej az po kurczowe powielanie i trzymanie sie teorii dotyczacych jeleniowatych , ktore gdzie indziej juz dawno znalazly sie w lamusie.

Wracajac do takiej a nie innej sytuacji jelenia szlachetnego w Polsce - warto siegnac
pamiecia wstecz, gdy mialo miejsce kilka wydarzen dotyczacych stanow tego
zwierzecia. Na poczatku lat 90 tych miala w Polsce miejsce redukcja zwierzyny lownej
na ogromna skale. Przyczyny tego stanu rzeczy tkwily w przemianach ustrojowych,
w wyniku ktorych Lasy Panstwowe otrzymaly instrumenty nakazu i wyegzekwowania odstrzalu zwierzyny kopytnej, z drugiej strony kola lowiecke zostaly zobowiazane do pokrywania w calosci szkod w uprawach rolnych , do tego doszla niepewnosc kregow mysliwskich zwiazana z przepychankami wokol ksztaltu lowiectwa w wolnej Polsce.

Wszystko to w formie wesolej tworczosci doprowadzilo do znacznego spadku stanow zwierzyny.
(koledzy pana Karola Zuba napisali pare ciekawych rzeczy na ten temat dotyczacych
sytuacji jeleniowatych w Puszczy Bialowieckiej ktore sa doskonala ilustracja
przebiegajacych wowczas procesow)


Generalnie w Polsce jest mniej zwierzyny i strzela sie tez mniej w porownaniu do
naszych zachodnich czy poludniowych sasiadow. Blizszych i dalszych. Mimo, iz
pozyskanie systematycznie wzrasta (statystyki PZL) to poza dzikiem i lisem to stany zwierzyny nie siegaja jednak tych z czasow PRL.

Na ponad 4700 obwodow lowieckich PZL istnieje okolo 250 obwodow komercyjnych Lasow Panstwowych, dalej niewielka ilosc zagospodarowywanych w innyej formie.
Nie chce mi sie szukac tych danych.
Na nieco ponad 100 000 polskich mysliwych poluje/polowalo corocznie u nas do
20 000 cudzoziemcow. (w tej chwili nieco mniej - ok 10 000 (?) ).

Spadek ilosci jeleni "trofeowych" po 1990 roku wynika po pierwsze ze spadku stanow,
po drugie z "wesolej wolnoamerykanki" - z relacji miedzy obwodami PZL i OHZ -
tami LP - 20:1 wynika, ze ma - miala ona miejsce wszedzie. W OHZ - tach stany zwierzyny sa z reguly wyzsze niz w obwodach PZL. OHZ - ty po prostu "stac na to"

Nie wiem skad Pan wzial informacje o spadku wagi tusz pozyskanych jeleni - nie spotkalem sie z tym. Prosilbym o konkretniejsze dane
Jesli idzie o spadek ilosci okazalych trofeow to nie jest ona absolutnie wyrazem
spadku "jakosci" populacji ale wyrazem braku osobnikow starszych. Jelen w Polsce,
jak ma wieksze rogi po prostu wczesniej jest zastrzelony. Czy permanente odmlodzenie
populacji tj. brak - mala ilosc osobnikow ponad 10 - letnich jest az taka problemem ?.
Na pewno ma pewien wplyw na strukture socjalna ale jest w gruncie
rzeczy czynnikiem marginalnym.
Dla populacji samego jelenia to nie jest tragedia. Dla niektorych mysliwych, ktorzy chetniej powiesliby sobie taaakie "rogi" na scianie - najwyrazniej owszem.

Czy polowanie komercyjne jest konieczne ?
Suma szkod w uprawach rolnych w sezonie lowieckim 2010/2011 wyniosla w Polsce okolo 57 000 000 zlotych. Szkod w lasach - na razie - mysliwi nie musza pokrywac.
W ciagu ostatnich 10 lat ta suma wzrosla 2 - 2,5 raza.
Wnioski z tego, na temat rezygnacji z komercjalizacji, mozna samemu wyciagnac.

"Panie Andrzej-u. Odnośnie moralności zarzuca Pan mi jak rozumiem to, że jak się sprzeciwiam zabijaniu ptaków, to powinienem potępiać jakiekolwiek zabijanie zwierząt, ale jeżeli uważa Pan, że zabicie dla pożywienia a zabicie dla zabawy, ot po to tylko żeby strzelić sobie i zostawić zwierzaka w krzakach niczym się nie różni, to dalsza rozmowa, na temat moralności z Panem nie ma sensu. Nie jestem zwolennikiem jakiejś nowej religii, ale niektóre sposoby polowań komercyjnych to dla mnie wynaturzenie. A tak z ciekawości, to co Pan robi ze zwierzętami, które Pan strzela? Hubert C. Przynajmniej je zjada, lub oddaje sąsiadce."

Ja niczego Panu nie zarzucam, po prostu stwierdzam ze na tym forum nikt nie
zaakceptuje - ze zrozumialych wzgledow - zabijania ptakow. Nawet gdyby mialo
racjonalne uzasadnienie. Chyba logiczne.

W kwestii spozytkowania czy uzytkowania strzelonej zwierzyny moja osoba i poglady nie sa miarodajnymi, z tego wzgledu ze poluje przewaznie w nieco innych warunkach
niz Hubert C.

Racjonalnosc zabijania zwierzecia na polowaniu jest w istotny sposob determinowana jego spozytkowaniem. Generalnie - zwiazana z polowaniem smierc ptaka, drapieznika, czy kopytnego lub gryzonia ma moim skromnym sens gdy nie zabija sie go jedynie - wylacznie w celu usuniecia egzemplarza danego gatunku poniewaz narusza on w ten czy inny sposob interesy ludzkie ale przede wszystkim gdy jest wyrazem rozsadnego korzystania z odnawialnych zasobow przyrody.
Podkreslam ze chodzi tu polowanie
Niestety coraz czesciej mamy do czynienia z sytuacja kiedy owo spozytkowanie
objektu polowania schodzi na coraz dalszy plan. I to jest zreszta jednym z
problemow wspolczesnego lowiectwa.

Bo ktoz jeszcze uzywa pedzel do golenia z wlosa borsuka ?
Albo ubierze corke w kurtke z kolnierzem lisa ?.
A moze ktos jest zainteresowany recepta na przyrzadzenie piersi
z kormorana w marynacie ziolowej ....(sorry ....abra makabra)

Z szynka z dzika nie ma - na razie - takich problemow. Choc niewykluczone ze sie
w przyszlosci pojawia....

Czy ja te szynke sam zjem, czy ktos inny - to nie odgrywa zadnej roli.
pozdr

6.03.2012 7:32:54Jeszcze jedna uwaga - na zakonczenie.

Polowanie - ochrona przyrody. I kwestia definicji tudziez skutkow jej uzycia.

"Art. 1. Łowiectwo, jako element ochrony środowiska przyrodniczego, w rozumieniu ustawy oznacza ochronę zwierząt łownych (zwierzyny) i gospodarowanie ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz zasadami racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej."

Tyle ustawa:

Z drugiej strony trudno sobie skojarzyc , widzac patroszacego sarenke buca w zielonym
kapelusiku z piorkiem ,te scenke akurat z "ochrona przyrody". Tego obrazka nie kompensuje ckliwy obrazek tego samego goscia wczesniej tachajacego worek ze sianem dla tejze sarenki, pod tytulem "mysliwi chronia przyrode czyli zwierzeta".

Duza czesc kontrowersji dot. lowiectwa krazy wlasnie wokol tego problemu -
Lowiectwo jest czescia ochrony przyrody czy wrecz przeciwnie - zagrozeniem dla
ochrony przyrody ?.

Uprawia sie na tym polu dulszczyzne na szeroka skale prowadzaca do rozwodnienia
mozgu u przecietnego, postronnego obserwatora. Gdybym sie tutaj - zgodnie z
tym co stoi w urzedowym papierze - przedstawil z dwururka i jarzabkiem na
trokach mowiac " Dzien dobry Panstwu, jestem ochronca przyrody" to byloby
dla 110 % tutejszych pisaczy tak samo wiarygodnym jak prezentacja typu
"Dzien dobry Panstwu jestem 25 - letnia bondynka 90/60/90". Mniej wiecej.
W to drugie chyba by wiecej osob uwierzylo.....

Z drugiej strony w Parkach Narodowych sie u nas nie "poluje". Prowadzi dzialania
ochronne. W planie dzialan ochronych Wolinskiego Parku Narodowego ujeto
m.in odstrzal kilku czy kilkunastu dzikow. Ze wzgledu na zagrozenie dla gniazdujacych
na wyspach ptakow. Tego sie nie nazywa polowaniem - to jest odstrzal redukcyjny
badz wlasnie ochrona przyrody - element ochrony srodowiska przyrodniczego.
10 kilometrow dalej ta sama czynnosc - ukatrupienie tych samych zwierzakow,
w tych samych okolicznosciach czesto przez tych samych ludzi jest .....polowaniem.

Moim skromnym zdaniem ktos tu - wstydliwie unikajac uzycia pojecia "polowania"
w stosunku do mordowania zwierzatek w takich czy innych okolicznosciach udaje ze jest blondynka 90/60/90 oraz kaze publiczce w to wierzyc. I publiczka w to wierzy. Tutejsza moze nie w 110 % ale w 100 % na pewno.

To samo zreszta w folwarku Pana Karola Zuba. W imie ochrony przyrody szlachtuje
sie w Swietym Przybytku i na obszarze pretendujacym do nazwy Swietego Gaju
kilkadziesiat zubrow rocznie. Gdzie indziej tez. Przy pomocy prochu i olowiu. Przedmiot i objekt takiej ochrony przyrody prezentowany jest w cenniku odstrzalow dewizowych nie
jako oferta na wykonania "zadan ochronnych" lecz pod banalna czynnoscia "polowanie".
Zastrzezona dla odrazajacych, zlych i z piorkiem w zielonym kapeluszu.

(ciekawe zreszta, ze gdzie indziej w Europie nazywa sie tez rzeczy po imieniu -
polowanie jest polowaniem w Parkach Narodowych tez
- jestesmy bardziej zaklamani ? )

Warto sie drodzy barankowie nad powyzszym zastanowic i uzyc wlasnych szarych
komorek. Co z tego zastanowienia sie wyniknie - to juz indywidualna sprawa.
W kazdym badz razie niektore rzeczy sa widocznie odrobine bardziej skomplikowane niz
to sugeruje urzedowy papier, badz kazanie misjonarzy z Pracowni na Rzecz a Szczegolnie Przeciwko.

I to by bylo na tyle z mojej strony.
randrzej

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

6.03.2012 12:01:49@Hubert C
- a więc koszty uprawiania myślistwa są porównywalne z fotografowaniem (pominąwszy strzelnicę i tusze).

Zgadzam się z Tobą odnośnie polowań na ptaki, komerchy itd.

Na marginesie - ostatnio byłem ze swymi psami na ogromnych łąkach, 2km od lasu, na terenie prywatnym, jakieś 100m od zabudowań, poza tym kompletne odludzie. Psy posłuszne bo szkolone, w obrożach, odpiąłem ze smyczy trzymając ją w pogotowiu. Przez chwilę rzucałem aport psom, żeby się trochę poruszały. Wtem podjechał jakiś buc i bezczelnie, bez pardonu zaczął mnie obfotografowywać. Spytałem grzecznie o co chodzi, a on zaczął bluzgać na mnie i że "zakaz", że psy "zdziczałe i bez otoka", tu jest "obwód łowiecki", że poda mnie do sądu etc. itd. Odpowiedziałem, że psy mam pod kontrolą i wg mej znajomości prawa - wolno mi, ale przypnę je, jeśli mu to przeszkadza. On panosząc się, jak wyłączny władca tych ziem pluł się dalej, więc zignorowałem buraka i odjechał. Dodam, że siedząc za kierownicą, między nogami trzymał dubeltówkę, lufami do góry, bez futerału. Ciekaw jestem, czy rozładowaną, bo może wypaliłaby w ten pusty łeb na jakiejś koleinie..? I co wg Was - to ja jestem uprzedzony do myśliwych...?

PS
Na 1-szym filmiku są zastrzelone żurawie (nie znam ich polskiej nazwy gatunkowej).

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

6.03.2012 12:23:24@Antoni79 - z osobnikiem randrzej się nie dyskutuje. To chodząca alfa i omega, nieomylne źródło wiedzy wszelakiej...

6.03.2012 21:06:10Panie randrzej napisał Pan;
„Nie wiem skad Pan wzial informacje o spadku wagi tusz pozyskanych jeleni - nie spotkalem sie z tym. Prosilbym o konkretniejsze dane
Jesli idzie o spadek ilosci okazalych trofeow to nie jest ona absolutnie wyrazem
spadku "jakosci" populacji ale wyrazem braku osobnikow starszych. Jelen w Polsce,
jak ma wieksze rogi po prostu wczesniej jest zastrzelony. Czy permanente odmlodzenie
populacji tj. brak - mala ilosc osobnikow ponad 10 - letnich jest az taka problemem ?”

Ja natomiast napisałem:
„w Łowcu Polskim napisano dziesiątki artykułów, o tym, że średnia masa poroża i tusz jeleni byków w poszczególnych klasach wieku spada w ciągu ostatnich dziesięcioleci”

W jednym z numerów Łowca Polskiego (w chwili obecnej nie mogę tego sprawdzić, ale jak poda pan adres elektroniczny to postaram się kiedyś Panu informacje te przesłać) mniej więcej z lat 1999-2002 szczegółowo przeanalizowano na podstawie masy poroży strzelonych jeleni w konkretnych miejscach, że średnia masa poroży jeleni w 3 klasie wieku (czyli starszych niż 10 lat) w ciągu kolejnych lat spadała. Gdyby analizowano w czasie średnią masę poroży wszystkich strzelonych jeleni to zapewne miałby Pan rację, że taka analiza nie miałaby sensu, ponieważ w latach 70-tych było więcej starych jeleni niż w latach 90-tych. Wiadomo, że im starszy jeleń tym większa masa poroża. W latach 90 więcej było młodych jeleni więc ze zrozumiałych powodów mniejsza była też średnia masa poroża całej populacji jeleni i mniejsza była ilość wielkich rogów. W artykule Łowca Polskiego jednak porównywano średnią masę poroży (oraz tusz jeżeli dobrze pamiętam) jeleni strzelonych w 3 klasie wieku w ciągu kolejnych lat, a więc tych najstarszych z wielkimi rogami i okazało się, że średnia masa poroży jeleni strzelonych w 3 klasie wieku spadała w ciągu kolejnych lat.
Polowania komercyjne wprowadzono dużo wcześniej niż w latach 90-tych podczas, których nasilono realizację odstrzałów redukcyjnych. Ten niewielki procent myśliwych komercyjnych o których Pan pisze przez wiele lat eliminował z polskich lasów najładniejsze jelenie. Przez 40 lat nikt nigdy nie wyegzekwował konieczności przestrzegania zasad selekcji podczas polowań komercyjnych (wolna amerykanka o której Pan pisał) i prawdopodobnie nie wyegzekwuje a szczególnie w OHZ- ach, ponieważ w grę wchodzą pieniądze. Skoro system nie działa zgodnie z prawem - jestem przeciwnikiem polowań komercyjnych.

„Art. 1. Łowiectwo, jako element ochrony środowiska przyrodniczego, w rozumieniu ustawy oznacza ochronę zwierząt łownych (zwierzyny) i gospodarowanie ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz zasadami racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej.” – strzelanie niezgodnie z prawem (zasadami selekcji) z ochronę przyrody ma niewiele ma wspólnego. Strzelanie tego co najładniejsze i młode to gospodarka rabunkowa a nie racjonalna.

randrzej
„Czy permanente odmlodzenie
populacji tj. brak - mala ilosc osobnikow ponad 10 - letnich jest az taka problemem ?.
Na pewno ma pewien wplyw na strukture socjalna ale jest w gruncie
rzeczy czynnikiem marginalnym.
Dla populacji samego jelenia to nie jest tragedia. Dla niektorych mysliwych, ktorzy chetniej powiesliby sobie taaakie "rogi" na scianie - najwyrazniej owszem”

Myślę że mała ilość osobników jeleni ponad 10 letnich z taaakimi rogami jest jednak problemem dla fotografów przyrody i zbieraczy zrzutów. Zdjęcia słabych jeleni są nieciekawe a zbieracze poroży mniej zarabiają. Wielkimi rogami nie interesują się więc tylko myśliwi. Wiele osób kolekcjonuje wielkie zrzuty i nie są to wyłącznie myśliwi. Ważne są też wrażenia estetyczne, spotkanie w lesie jelenia z wieeelkimi rogami w lesie robi większe wrażenie niż jelenia z małymi rogami. Może należałoby też zapytać łanie czy wolą byki z wielkimi rogami czy te z małymi.

Przyczyną wzrostu kosztów szkód wyrządzonych przez dziki za które płacą myśliwi jest ich nadmierne karmienie przez myśliwych. Pieniądze na karmienie dzików pochodzą z polowań komercyjnych (głównie na jelenie byki z wieeelkimi rogami). Z powodu nadmiernego karmienia słabe dziki przeżywają ostre zimy, nadmiernie się rozmnażają i z tego powodu jest więcej szkód na polach. Jeżeli dziki poprzez ciągłe wysypywanie zboża w okresie zimy są przyuczane do żerowania na zbożach, to nic dziwnego, że latem żerują na zbożach robiąc duże szkody na polach uprawnych. A co taki dzik ma jeść jak ciągle jest przyuczany przez myśliwych do zjadania zbóż? Słyszałem teorię, że jak się wykłada padlinę dla wilków – zdechłe krowy, to wilki uczą się atakować żywe krowy. Może więc myśliwi sami są sobie winni, że dokarmiają dziki zbożami i kukurydzą. Możliwe, że wzrosły też nie tylko koszty szkód wyrządzonych przez dziki ale i ceny tusz zwierząt łownych, więc możliwe, że myśliwi i tak mają środki na wypłatę odszkodowań. Na polowaniach komercyjnych wielu myśliwych nieźle zarabia dla tego tak się ich broni. Moim zdaniem koło się zamyka, wszystko sprowadza się do kasy.
Chodzi też chyba o to, żeby niektórzy myśliwi mieli możliwość zapolować komercyjnie na jelenia z wielkimi rogami i nie zostali ukarani za strzelanie jeleni niezgodnie z zasadami selekcji.

6.03.2012 21:20:02Waldek, lis22

Ja jestem gorącym zwolennikiem polowań komercyjnych, ale przeprowadzanych zgodnie z zasadami racjonalnej gospodarki łowieckiej, a nie pazernie rabunkowej. System jest dobry, tylko niektórzy ludzie nieodpowiedzialni, pazerni, krótkowzroczni i głupi. Zamiast poczekać, aż przyszłościowy kozioł czy byk się zestarzeje i skasują za niego kupę forsy to łakomią się na trzyletniego koziołka czy pięcioletniego byczka wartego 20% więcej niż standardowy selekt.

Waldek - jeśli chodzi o Twoje psy to nie wiem jak to jest na prywatnym terenie. Teren prywatny, ale zwierzyna państwowa. Na terenie LP leśniczy mógłby wypisać Ci mandat nawet 500zł.

6.03.2012 21:29:28W związku z zarabianiem pieniędzy na łowiectwie odnośnie postu Pana randrzej-a

"W zwiazku z postem @Antoni79 mam pytanko:

"Są jeszcze myśliwi, którzy prowadzą punkty skupu dziczyzny, hotele dla myśliwych komercyjnych itp., itd."

Przypuszczam, ze pod tym "itd" kryc sie moze rowniez mysliwy wlasciciel agencji towarzyskiej w ktorej zabawiaja sie cudzoziemcy przyjezdzajacy na polowania
do Polski. Tez zarabiajacy na kazym strzale.

Kwestia otwarta pozostaje zakwalifikowanie ornitologa - fotografa posiadacza
burdelu w ktorym zachodni podgladacze avifauny zabawiaja sie z polskimi
mewkami. Tez na ptaszkach zarabiajacy.
Jakby Panstwo zaszeregowali ten przypadek - idealizm czy mamona.....?"

Pod tymi "itd" zarabiającymi na łowiectwie miałem na myśli np. redaktorów czasopism o tematyce myśliwskiej, np Łowiec Polski"

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

6.03.2012 22:38:45Hubert
- w lesie nie puszczam, mimo że psy są karne, nawet do głowy by mi to nie przyszło! Ale na terenach niezaludnionych wolno mi, znam prawo. Nie raz widziałem też sarny zgonione przez wiejskie burki... A nie tak dawno nawet poruszyłem niebo i ziemię, gdy znalazłem dwie zapędzone przez kundle na siatkę ogradzającą działki. Obie uszkodziły kręgosłupy, jak się potem okazało... A propos, wydzwaniałem wtedy gdzie tylko można i oczywiście wszyscy mieli to głęboko w d*** bo przecież niedziela jest! Od nadleśnictwa, przez służby publiczne, koło łowieckie i Policję. W końcu przyjechała znajoma weterynarz, gotowa ratować te zwierzaki. Ale i pojawił się nie wiadomo skąd Wasz kolega - tzn. myśliwy i na oczach dzieci i kobiet (gapiów się zebrało przez te 3h jak usiłowałem kogoś wezwać) bez ceregieli usiłował zarżnąć obie sarny nożem... Panoszył się przy tym w typowy dla Was, chamski sposób. Dopiero na zdecydowane veto weterynarza - odpuścił burcząc pod nosem... To jakie mam mieć zdanie o myśliwych tak ogólnie, co..? Owszem, znam paru porządnych gości, ale na palcach jednej ręki mogę ich policzyć. Cała reszta moich doświadczeń z tymi "kochającymi przyrodę ołowiem", to jak te wyżej opisane - banda dupków i prymitywów, nic więcej! I lepiej się dogadujcie z ornitologami/lornetkowiczami, bo my mamy chociaż wiedzę o naturze więc jest pole do dyskusji, a mając taki "image" w społeczeństwie, jaki macie - nie znajdziecie w nim poparcia dla swojej pasji. I śmiem twierdzić, że wykończą myślistwo właśnie te paniusie z Yorkami, ci zieloni z miasta i inne ekooszołomstwo - które tak wyśmiewacie na portalach łowiecki.pl i podobnych... A to dlatego, bo rosną w siłę i nie akceptują zabijania, obojętnie czy mają kompleks jelonka Bambi czy nie. Myśliwych jest w kraju raptem 100 tys. a jak do fototo-przyrodników i ornitologów doliczycie powyższe grupy, to może być ich wielokrotnie więcej niż te 100 tys. i tylko patrzeć, jak niebawem zaczną ucierać Wam nosa. Przykładowo - w królewskim tow. miłośników ptaków w UK jest ponad milion członków! Połowa z tego wystarczy żeby w niemal 40 milionowym kraju było 5-ciu na 1-go przeciwko myślistwu...

6.03.2012 22:49:57Valdi - tyle że w UK wali się do wszystkich drapieżników w imię ochrony ptaków, właśnie
za " Łowcem Polskim ":

" Badania jednoznacznie pokazują, że dla restytucji i ochrony większości gatunków ptaków konieczna jest intensywna redukcja wszystkich drapieżników. O efektach pisaliśmy – np. w maju 2010 roku – pokazując eksperyment przeprowadzony w czterech kontrol­nych stanowiskach na szkockich wrzosowiskach, który wykazał ponad trzyipółkrotny wzrost sukcesu lęgowego gniazdujących tam gatunków, jako rezultat intensywnych odstrzałów i odłowów lisów, łasicowatych i krukowatych. "

więc, niestety nie widzę tej dezaprobaty dla zabijania a bardziej aprobatę dla zabijania - o ile działa ona na korzyść tamtejszych przyrodników.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

6.03.2012 23:15:53lis 22
- i co z tego? Polska to "nieco" inny kraj od UK... Poza tym Łowiec podał to, co im na rękę. Czemu np. nie napisał o reintrodukcji bielika, sokołów i błotniaków w UK?

7.03.2012 0:09:14Ano to, że coraz częściej pisze się, że żeby mieć zwierzyn drobną, należy tępić wszelkie drapieżniki a za wzór, obok UK stawia się min. Niemcy i Austrię
dlatego z rezerwą odnoszę się do " miłości " Brytyjczyków do przyrody a określiłbym ją jako miłość do pewnej części przyrody - o tym chyba pisał Antoni79 - o ile dobrze zinterpretowałem Jego post:

" Wiadomo, że przyrodnicy - ornitolodzy nie będą osobiście redukować drobnych ssaków drapieżnych, natomiast niektórzy z nich mówią coś w rodzaju: jestem przeciwnikiem łowiectwa, bo to niemoralne ale niech lisy, jenoty, szopy i norki to sobie myśliwi postrzelają. "

zresztą, w UK ponoć te drapieżniki zabijają dzieci, chwalili się tym już myśliwi na łowieckim zamieszczając linki do filmików na YT.

7.03.2012 0:10:41No i tak z orla zeszlismy na psy.....

@Antoni79

Panskie wskazowki odnosnie porownania masy tusz jeleni pozyskanych w najstarszej klasie wiekowej w latach 70 tych i 90 - tych wydaja mi sie logiczne - choc nie jestem
w tej chwili w stanie siegnac do odnosnych zrodel.

Na marginesie:

Gwoli scislosci - to, co Pan (i wiekszosc mysliwych, wlacznie z niektorymi naukowacami)
nazywa selekcja wcale nie jest selekcja jelenia majaca wplyw na cala populacje tego
zwierzecia. Z mojego ( i nie tylko z mojego) punktu widzenia to o czym Pan pisze
i jako grzech pierworodny polskiego lowiectwa po 1989 roku uwaza, nie ma nic,
albo niewiele ze SELEKCJA w pelnym tego slowa znaczeniu.

To jest w gruncie rzeczy karykaturalna zabawa w "selekcje". Jedynym jej kryterium
jest masa i forma poroza. Wyhodowanie idealnego jelenia byka z taaaakimi rogami.
Dla samego gatunku jako takiego nieistotnym jest czy wszystkie byki sa jednostronnie
koronne czy maja forme wiecznego dziesiataka czy inna. Jelen funkcjonuje jako
gatunek od okolo miliona lat i dawal sobie zawsze rade bez naprawiaczy formy poroza....

"Selekcja" jelenia o ktorej Pan caly czas pisze zaczela sie okolo 120 lat temu,
pod wplywem darwinizmu i podobnych teori stala sie modna, bazujac na
prostej jak drut zasadzie - wystarczy wystrzelac, wytepic osobniki slabsze -
w tym wypadku te z "mniejszymi rogami" aby nie przekazywaly genow na nastepne
pokolenia i w ten sposob "dochowa sie" populacji zlozonej wylacznie z osobnikow
z idealnymi, poteznymi rogami. (notabene na tej samej zasadzie funkcjonowaly teorie
niejakiego A. Roseberga).

Ta rogowa teoria miala swoj poczatek w kulcie trofeow ktory przyszedl na kontynent
z Anglii nieco wczesniej, bo w II polowie XIX wieku i zdominowal po dzis dzien nasz -
srodkowoeuropejski "model lowiectwa" Wtedy zaczal sie ow absurdalny wyscig -
kto ma wiekszego - znaczy kto zastrzeli jelenia z wiekszymi rogami ( o fotografach
i zbieraczach zrzutow wtedy faktycznie nikt nie myslal). Poniewaz w naturalnie
bytujacej populacji jelenia osobniki o wyjatkowo duzym, regularnym porozu zdarzaja
sie stosunkowo rzadko, owczesni "naukowcy" wpadli na pomysl "wyhodowania" takich
egzemplarzy przy pomocy "selekcji mysliwskiej" - wzorujac sie zreszta na hodowli
zwierzat domowych.

No i sie "selekcjonuje"....Napisano na ten temat tomy ksiazek, przeprowadzono
mase eksperymentow by - gdzie indziej zreszta - dojsc juz dawno do wniosku
ze te cala "selekcje mozna "o kant tylka trzepnac", a dla populacji tego zwierzecia
i jej lowieckiego zagospodarowania, zblizonego do naturalnego licza sie zupelnie
inne czynniki. Jelenia szlachetnego z najwiekszym na swiecie porozem pozyskano w koncu XVII wieku kiedy zdaje sie nawet slowo "selekcja" nie funkcjonowalo....

A owa "selekcja" jest w gruncie rzeczy tylko pseudonaukowa zabawa doroslych dzieci
czyli bucow w zielonych kapelusikach z piorkami. Stosunkowo nieszkodliwa
dla jelenia - wieksze znaczenie majaca dla populacji tych w zielonych kapelusikach
z piorkami.

Notabene ta trofeowo - selekcyjna zabawa nakreca wlasnie komercjalizacje lowiectwa.
Samo poroze jelenia jako takie przedstawia - objektywnie - mniej wiecej wartosc guzikow, ktore dadza sie z tych rogow wyprodukowac - jednak jego ideowa wartosc w owym wyscigu o "duze, wieksze i najwieksze" powoduje, ze niektorzy ludzie gotowi sa
wydac duze pieniadze na ow polprodukt do produkcji guzikow, pokrywajacy sie
potem kurzem na jakiejs scianie. Inni z kolei zainteresowani sa zarobieniem owych
pieniedzy.

Calosc ma zreszta plusy i minusy.

Przyczyny dla ktorych u nas sie niekorzy (wiekszosc) owej trofeowo - selekcyjnej ideologii
jak pijany plotu trzymaja moglyby zapelnic niejedna ksiazke ale na to nie ma tutaj miejsca.

Epoka koscianych olimpiad czyli swiatowych wystaw trofeow lowieckich juz minela......

Ze nasi mysliwi "grzesza" przeciw tym zasadom "selekcji" - to grzesza.
Ale to z jeleniem jako takim nie ma nic do czynienia......

Wlasciwe "grzechy" popelnianie sa na zupelnie innym polu.....

Osobiscie nie mam nic przeciwko mysliwym ktorzy sie napalaja widokiem taaakich
rogow - rozumiem tez zbieraczy zrzutow ( choc ich nie cierpie) i fotografow tez.
Ale strzelac do takiego jelenia ? - jak ma 14 - 15 lat to smakuje jak tak
samo stara krowa. A na dodatek w czasie rykowiska strasznie smiedzi.
To jest kwestia gustu.

Powyzsze, Panie Antoni, jest moim osobistym zdaniem - nie musi Pan tego podzielac,
ale sadze ze warto o pewnych szczegolach wiedziec. Tym bardziej, ze Lowiec Polski
na ten temat wcale nie pisze - a Brac Lowiecka niewiele wiecej.


Jeszcze jedno - moze cos do przemyslenia - w jednym z OHZ -ow plan pozyskania
wygladal w ub. roku nastepujaco: 40 % byki 50 % lanie 10 % cieleta.
Jakie reperkusje wynikaja/moga wynikac panskim zdaniem z takiej struktury odstrzalu ?
pozdr


PS.
Przepraszam ale o tych dzikach napisal Pan strasznie duzo bzdetow. Moze Pan
zerknac na to i owo w internecie chociazby ?
Nie chce mi sie tego komentowac.

7.03.2012 0:19:43@ Waldek Krasowski

"Cała reszta moich doświadczeń z tymi "kochającymi przyrodę ołowiem", to jak te wyżej opisane - banda dupków i prymitywów, nic więcej! I lepiej się dogadujcie z ornitologami/lornetkowiczami, bo my mamy chociaż wiedzę o naturze więc jest pole do dyskusji, a mając taki "image" w społeczeństwie, jaki macie - nie znajdziecie w nim poparcia dla swojej pasji. "

Przepraszam Panie Krasowski,
piszac:
"bo my mamy chociazby wiedze o naturze" ,ma Pan na mysli rowniez
wlasna osobe ?

Z powazaniem
dupek i prymityw

7.03.2012 2:50:02Valdi - ok. dwa lata temu czytałem blog osoby, która brała udział w ochronie ptaków w UK, niestety, nie pamiętam o jaki / jakie gatunek / gatunki chodziło ale były to ptaki wodne
owa " ochrona " ograniczała się do strzelania do wszystkiego co tylko zbliżało się w okolice gniazd i do przechwałek przed ogniskiem, kto dzisiaj ubił więcej " szkodników " i w jaki sposób - wybacz, ale taka forma ochrony przyrody i takie podejście do zwierząt mnie po prostu nie kręci - być może dlatego czuję spory dystans do organizacji zajmujących się ochroną przyrody.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

7.03.2012 7:38:55Hubert
- pisząc uprzednio "komercha" nie myślałem o komercji jako takiej, ale o chciwości i pazerności właśnie, o której wspominasz.

7.03.2012 19:56:53Panie randrzej-u
Cóż jeżeli niektórym myśliwym wszystko jedno, czy w lesie chodzą jelenie z dużymi, czy małymi rogami, a ważne jest tylko aby na ich ścianie wisiały "wielkie rogi'", to rzeczywiście selekcja nie ma sensu. Jeżeli też uważa Pan, że wszystko jedno jakie są zasady selekcji i dla samych jeleni nie ważne jest czy się strzela te z dużymi rogami, czy te z małymi, to może uważa Pan, że należało by strzelać wszystkie jelenie jak leci, albo wybierać te największe i młode? Tylko, czy to byłoby etyczne? Idąc dalej, może nie ważne też jest w jaki sposób się poluje bo zabicie to zabicie i tak naprawdę nie ważne jak się to robi, na jaki gatunek się poluje i w jakim celu. Może uważa Pan, że zabicie bażanta wypuszczonego z klatki w OHZ Łomża to to samo co zabicie bażanta na polowaniu z podchodu? Może więc bez różnicy jest też, czy się poluje w nocy z reflektorami, czy bez reflektorów, czy na nęcisku czy z podchodu, bo to wszystko to jedno i to samo? Granica między tym co etyczne a co nie chyba zaczyna się zacierać wśród myśliwych. Jeżeli sami myśliwi nie rozróżniają już co jest etyczne a co nie, to przyszłość łowiectwa jest przesądzona.

I po co na temat selekcji pisze się tyle umoralniających artykułów w Łowcu Polskim i Braci Łowieckiej? Dla edukacji myśliwych?

P.S.
A można wiedzieć, czemu Szanowny Pan tak bardzo nie cierpi zbieraczy zrzutów i fotografów. Może przez to, że Pan ze strzelbą taki zacny, a ci zbieracze i fotografowie to takie pospólstwo.

Ja natomiast szanuję niektórych myśliwych, np. Jana Sztolcmana, który uratował żubry.

Z poważaniem - mający braki w podstawach wiedzy o łowiectwie.

7.03.2012 21:23:16@Antoni79

"I po co na temat selekcji pisze się tyle umoralniających artykułów w Łowcu Polskim i Braci Łowieckiej? Dla edukacji myśliwych?"

Tak jak powyzej pisalem - wisimy w kregu "kultury", modelu lowiectwa, ktory preferuje
polowanie "na trofea" i miara sukcesu jest "wyhodowanie (i pozyskanie) zwierzat z
taaakimi rogami. Pozyskanie szczegolnie, stad pewna nadreprezentacja tematyki, o ktorej Pan pisze, w lowieckiej prasie.

Dla zwierzat - o ktore tutaj chodzic powinno - nie jest istotnym co sie z lasu wywiezie
lecz co w lesie zostanie.

Prosilem Pana o interpretacje struktury odstrzalu - 40 % bykow 50 % lan i 10 % cielat -
przypuszczam, ze zybyt skomplikowane - ?

Sprobuje wyjasnic dlaczego mi sie niekiedy noz otwiera, jak widze te liczby w obwodach
gdzie nie wystepuja duze drapiezniki.

Prosze zwrocic uwage na proporcje odstrzalu lan i cielakow 5 :1. Teoretycznie
pwinno sie strzelac lan, ktore nie prowadza cielakow. Praktycznie - przy takich
proporcjach pozyskania, metodach polowan, warunkach bytowania jelenia, aktywnosci dobowej jest to niemozliwe. Konsekwencja jest odstrzal sporej liczby lan prowadzacych cielaki, ktore zostaja same. Znowu teoretycznie te zwierzeta maja szanse na przezycie, - okres laktacji sie z reguly skonczyl, sa kondycyjnie w stanie przezyc okres zimy. Praktycznie jelen jest zwierzeciem stadnym z okreslana struktura socjalna. Dla sierot tam nie ma miejsca - albo cielaki - sieroty sa po prostu odganiane ze stada w zwiazku ze spadkiem kondycji albo zajmuja pozycje na samym dole "hierarchi spolecznej", sa odganiane od pozywienia. Konsekwencja tego jest ich slabsza kondycja, mniejsze szansne na przezycie - krotko mowiac z tych cielakow nie bedzie kapitalnych bykow, nawet jesli okres sierocego dziecinstwa uda im sie przezyc. Logiczne ?

Powiedzy ze te abstrakcyjne 10 % cielakow przedstawiaja w okreslonych warunkach
konkretna liczbe zwierzat - 10 - 20 czy 50 .....ktore zostaly odstrzelone. Ale rownolegle
przy takich jak powyzszych proporcjach odstrzalu lan i cielakow co najmniej tyle
samo zwierzat zostaje "jelenimi socjalnymi inwalidami". Czyli w gruncie rzeczy mysliwi
"zalatwili" duzo wiecej zwierzat niz faktycznie ich zastzelono.
Oczywiste chyba i zapewniam Pana ze gdzie indziej juz dawno uwzgledniane.....

U nas jakos mniej.

Przyczyna tego stanu rzeczy jest przekonanie - jak dzis zastrzelimy duzo mlodych
to jutro nie bedzie do czego strzelac......Czy w ogole do mlodych zwierzat nie
nalezy strzelac.....
Takie jak Pan tutaj tez reprezentuje - a konsekwencje - ?.......

To sa owe "drobnostki" - a jest ich wiecej - ktore powoduja ze moim zdaniem
sa w kwestii "obchodzenia sie z jeleniem" elementy istotniejsze niz dywagacje
na temat tego ile milimetrow musi miec odnoga wienca jelenia aby jego
odstrzal uznac za mniej lub bardziej etyczny....

"A można wiedzieć, czemu Szanowny Pan tak bardzo nie cierpi zbieraczy zrzutów i fotografów. Może przez to, że Pan ze strzelbą taki zacny, a ci zbieracze i fotografowie to takie pospólstwo. "

Ja nie mam nic do fotografow. Raczej fotografowie maja cos do mnie - prosze
sobie przewertowac powyzsze. Po tym jak bylem mimowolnym swiadkiem gdy zbieracze
zrzutow przez dwa i pol dnia po kilka godzin dziennie przeganiali liczaca kilkadziesiat
sztuk chmare jeleni nie darze sympatia ani tej grupy, ani praktyk przy poszukiwaniu,
zbieraniu zrrzutow. Za duzo jest ekscesow.....

"Z poważaniem - mający braki w podstawach wiedzy o łowiectwie."

Bez przesady - ja nie mam zielonego pojecia o wiekszosci ptakow i nie widze
w tym zadnego problemu. Moze z tego wzgledu ze nie mam ambicji
do reformowania czegos, na czym sie goooono znam. Birdwatchingu na przyklad.

7.03.2012 22:47:39Waldek

Sytuacja z rannymi zwierzętami jest dość patowa. Ustawa o ochronie zwierząt mówi, że trzeba takie zwierzę uśmiercić, żeby zmniejszyć jej cierpienia. Jeśli jest to zwierzę łowne i znajduje się na terenie obwodu łowieckiego danego myśliwego i ma on na nie odstrzał to jak najbardziej powinien je zastrzelić. Natomiast jeśli tak nie jest to nie może on zwierzęcia zastrzelić, gdyż ma wydane pozwolenie na broń myśliwską do celów łowieckich, a odstrzał taki nie jest polowaniem. Leśniczy jak nie jest myśliwym to też nie może nić zrobić. Weterynarz zatrudniony w państwowych służbach weterynaryjnych też. Policjant też. Po prostu nikt nie ma uprawnień do zabicia takiego zwierzęcia. Może to owszem zrobić, ale jako zwykły obywatel postępując w myśl ustawy o ochronie zwierząt i być może ten myśliwy tak właśnie chciał zrobić. No bo co chciała zrobić weterynarka? Chyba nie zamierzała tej sarny wsadzić w gips. Stres jaki przeżywa dzikie zwierzę w kontakcie z człowiekiem jest tak duży, że będzie ono się szarpać i miotać robiąc sobie jeszcze większą krzywdę.
Intencje miałeś dobre, ale w tym przypadku, jak nikt nie chciał pomóc było walnąć sarny pałką w łeb i poderżnąć gardło. To było jedyne wyjście. Przynajmniej ja innego nie znam.

Myślę, że tzw "paniusie z yorkami" czy inne "ekooszołomstwo" nie wykończy myślistwa. No bo niby czemu? Ja też nie akceptuję pewnych rzeczy czy zachowań. Co nie znaczy, że mam je zwalczać. Ludzie mają jakąś dziwną przypadłość wmawiania innym ludziom co jest właściwe, a co nie. Ja nie wmawiam "ekooszołomowi", że ma zacząć polować czy ma zrezygnować ze swoich odstrzelonych poglądów i wystąpic ze swojej organizacji. I niech on nie wmawia mi, że myślistwo to coś złego. Nie wmawiam wegetarianom, że mają jeść mięso i niech oni nie wmawiają mi, ze ja mam jeść tylko rośliny. Sam jestem członkiem organizacji ekologicznej i jako myśliwy zostałem w jej szeregi przyjęty z otwartymi ramionami, więc nie jest tak, że ekolodzy nie lubią myśliwych. To jakiś pojednynczy pogląd skrajnej grupki, podobnie jak ekoterroryzm.
A ludzie chyba jednak bardziej szanują myśliwych niż nawiedzonych ekooszołomów.


randrzej

Ja też nie mam zamiaru reformować czegoś na czymś się nie znam - takie zachowanie to oszołomstwo. Ale właśnie niektórzy ludzie ciągle mają coś do mnie. Myśliwy oponenta może bardzo szybko zgasić. Jednak tego nie robi. Czesto z grzeczności, a często dlatego, że nie ma o czym z oponentem dyskutować. W zamian za to otrzymuje potok obelg, oszczerstw i przypinania stereotypowych łatek. Wajrak się czepia myśliwych o to i o tamto widząc każdy wiór w myśliwskim oku, a nie widzi belek w oczach dziennikarzy, przez które ludzie inteligentni nie chcą oglądać telewizji i się do tego zmuszają, żeby być na bierząco z informacjami - Talibowie zostali zabici, Amerykanie polegli; PiS zrobił źle, PO dobrze. Jak PiS zrobił dobrze to na pewno w złej wierze, jak PO zrobiło źle to na pewno w dobrej wierze... Jak ZSRR napadł na Afganistan to źle, jak USA i reszta NATO to dobrze, a jeszcze 22 lata temu byłoby odwrotnie itd. Przykładów jest mnóstwo. Już nie mogę słuchać kłamstw i manipulacji dziennikarskiego plebsu.
Jednak nikt nie mówi, żeby kontrolować dziennikarzy bo byłoby to ograniczenie wolnosci prasy(a nawet jakby było to co z tego?). Nikt nie liczy ilu ludzi dziennikarze zaszczuli na smierć i nie spadł im za to kłak ze łba.
A ktoś się czepia grupy hobbystów jakimi są myśliwi...?
Paranoja
Ja nie mówię Wajrakowi, żeby zreformował swoje środowisko bo wiem, że nie jest w stanie. Podobnie jak ja nie jestem w stanie zreformować swojego. Grunt, żeby samemu być przyzwoitym, dobrym i prawym człowiekiem.

Poluję bo chcę i lubię. Jakbym nie chciał i nie lubił to bym nie polował. Nikogo się o jego hobby nie czepiam i nie życzę sobie, żeby ktoś się czepiał mnie za to, że na drugim końcu polski jakiś baran z legitymacją PZŁ pomylił np wilka z jenotem. Czy tymbardziej, że uprawiam hobby, które chcę uprawiać bo lubię. W demokracji mam do tego prawo, podobnie jak on ma prawo nie podać mi za to ręki.

Pozdro
darzbór

7.03.2012 23:18:21" Poluję bo chcę i lubię. Jakbym nie chciał i nie lubił to bym nie polował. Nikogo się o jego hobby nie czepiam i nie życzę sobie, żeby ktoś się czepiał mnie za to, że na drugim końcu polski jakiś baran z legitymacją PZŁ pomylił np wilka z jenotem. Czy tymbardziej, że uprawiam hobby, które chcę uprawiać bo lubię. W demokracji mam do tego prawo, podobnie jak on ma prawo nie podać mi za to ręki. "

Widzisz, ja tez mam hobby, ale pomiędzy mną a Tobą jest pewna, drobna różnica; otóż, w wyniku mojego hobby nikt nie ginie
Twoje ' hobby " wiąże się z uśmiercaniem, z zadawaniem bólu, cierpienia i musisz pogodzić się z tym, że łowiectwo nigdy nie będzie porównywalne do kolekcjonowania znaczków, płyt, czy innych, zwyczajnych zainteresowań.

8.03.2012 0:05:31randrzej
To czemu Pan nie powiedział myśliwym w tym OHZ-cie, żeby strzelili więcej osieroconych cieląt albo czemu sami na to nie wpadli.

8.03.2012 9:32:56@Antoni79

"To czemu Pan nie powiedział myśliwym w tym OHZ-cie, żeby strzelili więcej osieroconych cieląt albo czemu sami na to nie wpadli."

Z ze zwrocenia uwagi na ten stan rzeczy rezultuje argumentacja jak powyzej podana.
Praktyczne mozliwosci zmiany tego stanu rzeczy sa rowniez ograniczone ze
wzgledu na obowiazujace regulacje prawne.



W kwestii wspolpracy mysliwsko - fotograficznej mialbym jednak pytanko do
tego incydentu:

http://media.lowiecki.pl/zdjecia/opis.php?p=23779

Co tam jest /bylo grane ?
Mysle ze fachowcy od tego rodzaju akcji /metod , badz sam zainteresowany
odrobine wyjasnia o co sie rozchodzi.

Bo nawet przy pobieznym zerknieciu na te fotki sprawa wiecej jak odrobine
smierdzi po prostu.



AwatarPSZ
Piotr Szczypiński

8.03.2012 10:30:05@Randrzej
Starałem się nie wypowiadać w tej bezcelowej, moim zdaniem dyskusji, ale...
Przeczytałem tekst i obejrzałem zdjęcia z linku, który zamieściłeś. Uważam, że sprawa powinna być zbadana, mam swoje, krytyczne zdanie na temat niektórych "padlinowych" działań fotografów.
Zwróć jednak uwagę ( a sam dużo posługiwałeś się przykładem stereotypowych poglądów), że autor tekstu pisze "ekolodzy", "terroryzują" itd. Uważam, że użyte określenia są nieuprawnione, to kolejny przykład funkcjonującego stereotypu. Czatownia i nęcisko urządzone jest przez fotografa, a czy przez ekologa, przepraszam przyrodnika, mniej lub bardziej świadomego, tego nie wiemy.
Prócz wymowy ogólnej, dla mnie jest to też kolejny przykład "onanizmu" uprawianego tym razem przez myśliwych.

Awatarjaroo1
Jarosław Zięba

8.03.2012 13:09:46randrzej nie onanizuj się tak tymi fotami, widziałem co myśliwi zostawiają po polowaniu?
eko szołomy nie obdzierają zwierząt ze skóry ..

8.03.2012 18:06:03Panie randrzej
w kwestii Twojego pytanka dotyczącego współpracy myśliwsko-fotograficznej i zdjęć padliny przedstawiam swoją opinię

Dla mnie są 3 możliwości:
1. Fotograf zdobył padlinkę od myśliwego lub jeszcze od kogoś innego, nie potrafię rozpoznać wszystkich części zwierząt.
2. Fotograf był myśliwym.
3. Fotograf był kłusownikiem.
Najbardziej wydaje się prawdopodobna pierwsza możliwość. A może ktoś wie czy odnaleziono sprawcę? Z tego co wiem to obecne przepisy nakazują utylizację padliny. Czyli nie można jej wykładać do lasu i na pola. Z drugiej strony myśliwi też nie zawsze utylizują lub zakopują wnętrzności po strzelonej zwierzynie. W przyrodzie zawsze była kiedyś jakaś padlina i gdyby ludzie całą padlinę utylizowali, bieliki i inni padlinożercy nie miałyby co jeść.
Moje zdanie jest jednak takie, że nie powinno się wywozić takich śmieci na czyjeś pole.
Jeżeli jednak fotograf znajdzie padlinę (np. rozjechane zwierzę) i przeciągnie tą padlinę pod swoje ukrycie, to chyba nie łamie prawa.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

8.03.2012 21:57:06Hubert
- nie było wiadomo od razu, że sarny miały przetrącone kręgosłupy. Pani vet. chciała je zdiagnozować i na tej podstawie zadecydować, czy nadają się do rehabilitacji, czy eutanazji. A w moim wypadku zabicie zwierzaka pałką - czy czymkolwiek innym - odpada. Odczuwam cholernie silny, wewn. opór przed takim działaniem, wyjątkiem są sytuacje skrócenia cierpienia, ale i wtedy mam opory, nie jestem Bogiem, który miałby prawo decydować...

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

8.03.2012 22:06:20Tak czy owak częściej spotykam się z chamstwem i buractwem wśród myśliwych, niż jakiejkolwiek innej grupy społecznej. Oczywiście są chlubne wyjątki, ale to rodzynki w cieście. A większy szacunek dla myśliwych niż "ekologów" jest, ale zapewne u ludzi, pośród których Ty się obracasz. Generalnie to spada Wam poparcie społeczne na łeb na szyję i jest to europejski, jeśli nie światowy trend. A tzw. świadomość ekologiczna rośnie - co jest typowe dla rozwiniętych społeczeństw...

Awatarobserwator
Daniel Roguski

8.03.2012 22:29:531 myśliwy robi tyle co kilku "ekologów" dla przyrody to prawda ... o ile to jest prawdziwy mysliwy a nie pseudo myśliwy taki jak w tym artykule . Jestem przerażony , że w Polsce na kilkadziesiat tysięcy prawdziwych myśliwych znajdują się tacy jak tutaj ...

Sam jeżdżę czasem na polowania z sąsiadem myśliwym i dla mnie etyka myśliwska i szacunek do przyrody jest najważniejszy .

Ale pamiętajcie !! Jak wiemy myśliwi to myśliwi cóż ... muszą być :P

Niestety pseudo myśliwi niszczą reputację i prawdziwe oblicze myślistwa ... dla mnie pseudo myśliwi są równie podli co kłusownicy !!


Podsumuję :

Myśliwi ---> tak

Pseudo myśliwi ----> NIGDY !!!

Awatarobserwator
Daniel Roguski

8.03.2012 22:31:59No i taki cytat z wieelu źródeł niosący przesłanie :)

" Tam gdzie myśliwi tam i zwierzyna "

Cytat oznacza słowa , ze PRAWDZIWI myśliwi dokarmiaja i pomagają zwierzynie tym samym regulujac ich ilość . Gdy jest czegoś za mało to wiedzą , że nie należy strzelać . Teraz natomiast muszą do lisów bo jest ich za dużo aż .

Pamiętajcie ja mówię o myśliwych a nie pseudo myśliwych :)

9.03.2012 0:53:37" 1 myśliwy robi tyle co kilku "ekologów" dla przyrody to prawda ... o ile to jest prawdziwy mysliwy "

Tyle, tzn. ile i co konkretnie?

"
" Tam gdzie myśliwi tam i zwierzyna "

Cytat oznacza słowa , ze PRAWDZIWI myśliwi dokarmiaja i pomagają zwierzynie tym samym regulujac ich ilość "

A ja znam taki cytat:

" nie hodujesz, nie polujesz "

jak dla mnie, myśliwi nie pomagają zwierzynie tylko sami sobie - zwłaszcza dokarmiając min. dziki przez cały rok - i nie robią to z dobroci serca, tylko żeby mieć na co polować w sezonie.

9.03.2012 1:27:39@Antoni79

Raczej punkt 1.

Nie jest mysliwym, nie jest "sympatykiem". Skad wzial (wzieli) tusze zwierzat zwierzat
lownych - to wyjasni (wyjasnia) zapewne policji. Jesli mnie "wech" nie myli to jet etatowym pracownikiem instytucji ochrony srodowiska zajmujacym sie w wolnych godzinach fotografia przyrodnicza. Robi ladne zdjecia.

Nie chce mi sie w tym smrodzie grzebac,
tym bardziej ze tam jest zdaje sie......pare szczegolow dosc....hmmmm....pikantnych.

Jesli idzie o padline i neciska przed czatowniami - szacuje ze bez tego nie byloby
nawet polowy pieknych zdjec bielikow w tutejszej galerii.

Przypuszczam, ze tlem calej historii nie byl sam fakt, ze ktos cos fotografuje
i owo fotografowanie malo estetycznie wyglada.

Zwierzyna lowna po smierci innej niz z reki mysliwego staje sie wlasnoscia skarbu
panstwa. W osobach nadlesniczego, wojta czy innego burmistrza. Wedle prawa.
Zadysponowanie przejechana czy zdechla sarna przez obywatela jest scisle rzecz biorac
zawlaszczeniem mienia skarbu panstwa - tak jak inna kradziez. Z tym, ze ten
przepis jest w zasadzie martwy. Po pierwsze do tej pory to malo kogo obchodzi,
po drugie wartosc mienia - wlasnosci skarbu panstwa - jest w tym wypadku zerowa.
Pare spraw sadowych ktore obily mi sie o uszy - zadysponowanie przejechana zwierzyna
lowna - skonczylo sie umorzeniem, wlasnie ze wzgledu na to, ze przedmiot zawlaszczenia nie przedstawial zadnej wartosci. Najwyzej mandat na podstawie innych przepisow.
Sama sarna na necisku przed czatownia nie jest na pewno zbrodnia.
Ale jak ktos komus chce zrobic kolo tykla to tez starczy, zeby delikwent sie przed
organami tlumaczyl.

AwatarMarek Pióro
Marek Pióro

9.03.2012 6:49:32O etosie polowań pięknie w "Przyrodzie Polski" pisał Lech Wilczek:
"...dramatu, który rozegrał się w Puszczy Białowieskiej w latach osiemdziesiątcyh. Ludzie zaślepieni żądzą trofeum wystrzelali ostatnie samce głuszców. Osamotnione głuszyce jeszcze przez kilka lat gorączkowo krążyły po puszczy w poszukiwaniu partnerów. W okresie godowym zatracały instynkt samozachowawczy, zalatywały do leśniczówek, do zagród wiejskich a nawet na dziedziniec technikum leśnego w Białowieży. Otumanione potrzebą rozrodu przysiadywały w pozach kopulacyjnych przed ludźmi - podobnie jak to czynią pozbawione koguta kury. Stawały się łatwym łupem."
Zapewne tak wygląda tak zwana gospodarka łowiecka. Aby zabić, aby...

9.03.2012 9:03:59@Marek Pioro

"...dramatu, który rozegrał się w Puszczy Białowieskiej w latach osiemdziesiątcyh. Ludzie zaślepieni żądzą trofeum wystrzelali ostatnie samce głuszców. Osamotnione głuszyce jeszcze przez kilka lat gorączkowo krążyły po puszczy w poszukiwaniu partnerów. W okresie godowym zatracały instynkt samozachowawczy, zalatywały do leśniczówek, do zagród wiejskich a nawet na dziedziniec technikum leśnego w Białowieży. Otumanione potrzebą rozrodu przysiadywały w pozach kopulacyjnych przed ludźmi - podobnie jak to czynią pozbawione koguta kury. Stawały się łatwym łupem."


Na podstawie wywodow Naukowca z dyplomem Akademii Sztuk Pieknych i faktu,
ze populacja gluszca w Puszczy Bialowieskiej nadal egzystuje wypada przyjac, ze
ptaki rozmnazaja sie w drodze partogenezy ?

Innym kwiatkiem moze byc wypowiedz tez naukowca, tutaj sie udzielajacego Pana
Karola Zuba, ze gluszec i cietrzew nie sa (nie byly) gatunkami puszczanskimi.
Na jakims blogu dzihadystow Swietego Miejsca - jak ktos jest zaintersowany
chetnie wygrzebie....:)

Cel uswieca co prawda bzdety ale nawet swiety bzdet pozostane bzdetem Panowie
ornitologowie.

9.03.2012 9:08:09Waldek

Ja też się spotykam z buractwem i chamstwem myśliwych. A jego, że tak powiem skur..wysyństwa nawet byłem kiedyś ofiarą, jak prawie wyfrnąłem z koła za to, że się postawiłem. Ale wnerwia mnie jak ktoś szufladkuje wszystkich mysliwych o jednego negatywnego worka. Równie dobrze można powiedzieć, że wszyscy ekolodzy to oszołomy, wszyscy Arabowie to terroryści, Niemcy faszyści, Żydzi skąpcy, a księża pedofile. Plucie na myśliwch ogółem ma mniej więcej taki wydźwięk.
Jeśli chodzi o to w jakich kręgach się obracam to muszę Ci powiedzieć, że w różnych... I w żadnym ekooszołomstwo nie ma poklasku, a raczej jest wyśmiewane, albo uważane za terroryzm, a już na pewno działania antyludzkie. Może jedynie w kręgu humanistów mają jakieś poparcie, ale w innych, czy to przyrodniczych, czy technicznych - żadnego. Natomiast myśliwi tak.
Z resztą... Wystarczy spojrzeć trochę wstecz na historie choćby powstawania parków narodowych czy nadawania statusów ochronnych zwierzętom. Inicjatorami tego byli przeważnie myśliwi(a do lat 60 XX wieku tylko myśliwi). A ludzie są po prostu głoopi. W myślistwie widzą biedną sarenkę zastrzeloną z karabinu, nie widząc, albo nie chcąc widzieć całej pracy jaką myśliwy wykonuje w łowisku. A potem sami ochoczą tą sarenkę wcinają na imprezie u myśliwego, aż im się uszy trzęsą...


Marek Pióro

Tak nie wygląda gospodarka łowiecka, tylko zwykłe mięsiarstwo z pazerności na kilka marek jakie Helmut mógł wrzucić do czapki.
Natomiast zupełnie inną sprawą jest fakt, że Puszcza Białowieska przetrwała w takim stanie tak długo, tylko dlatego, że były to specjalnie chronione tereny łowieckie polskich królów. Jest to wybitny przykład na ochronną rolę łowiectwa.

Ja dalej twierdzę, że wielu, może nawet większości przeciwników łowiectwa nie chodzi wcale o patologie w łowiectwie tylko o zwykłą zawiść. Sam nie poluję, ale wy też nie będziecie!

9.03.2012 10:08:57W tym miejscu wypada pogratulowac Panu Marczewskiemu napisania artykulu,
ktory - podobnie jak dywagacje o edukacyjnej przewadze bucow w zielonych kapelusikach
pociagnal za soba zywe reakcje w postaci juz 307 komentarzy.

Nastepna reflekcja zwiazana jest z innym czynnikiem.
Polski Zwiazek Lowiecki zlecil kilka lat temu przeprowadzenie badan lowiectwa
nad "wizerunkiem" polskiego lowiectwa , odbiorem spolecznym polowania i
mysliwych w Polsce. Wyniki tych badan, przeprowadzonych przez Pentor byly prezentowane swego czasu na lamach miesiecznika Lowiec Polski. Glowna
konkluzja przez socjologow byl fakt, ze przecietny Kowalski ma te cale
szopki gleboko w tylku. W spoleczenstwie dominuje powszechna niewiedza
w temacie. Ze istneje cos takiego jak polowanie - to wszyscy wiedza ale
juz kwestie - jak ? kto ?, po co ?, dlaczego ? dlaczego tak a nie inaczej ? uchodza uwadze przecietnego obywatela. O regulacjach prawnych, normach obowiazujacyh
w naszej kraju nie ma on zielonego pojecia.
(To bardzo dobrze widac tez tutaj na forum wsrod obywateli uwazajach sie za
ponadprzecietnych i szczegolnie kompetentnych)
Zleceniodawcy badan uznali ten stan rzeczy za pozytywny - badania nie wykazaly bezposrednio ze ten wizerunek jest ogolnie zly czy dobry ale, ze go po prostu nie ma. Czyli w sumie ok.
W rzeczywistosci sytuacja ta jest o tyle zlozona, ze ulatwia marginesowi z tych i
czy innych wzgledow i motywow niechetnemu polowaniu czy tez mysliwym
manipulacje opinii poblicznej. Wsciekly ekografoman o mentalnosci
cwaniaczka z warszawki ma w tych warunkach latwe pole so popisu. Bo
choc generalnie spoleczenstwo nie ma zbyt wielkiej wiedzy na temat polowania
i mysliwych, przedmiotu polowania, to jest problematyka zainteresowane.

I nieraz wypada uswiadomic niektorym ze objektywnie rzecz biorac Waldek Krasowski
ma cos przeciwko polowaniu nie dla dlatego ze to jest generalnie zle, tylko dlatego
ze dostal pare razy solidny opier.....ol od mysliwego jak szczul psami sarny. A ponadto zazdrosci tymze terenowych samochodow. Co jest z pewnoscia reakcja zrozumiala
aczkolwiek nie koniecznie chwalebna.

I to by bylo na tyle.

9.03.2012 13:35:16Widzisz, Aka - obojętność chyba łatwiej jest przekuć w niechęć, niż aprobatę, więc to tylko kwestia czasu i tego, kto pierwszy dotrze do tej szerokiej grupy odbiorców, która w polityce zwałaby się " niezdecydowaną częścią elektoratu " a myśliwi nie robią niczego, żeby polepszyć swój wizerunek, wręcz przeciwnie - walka z większością społeczeństwa w kwestii walenia do ich psów i kotów też Wam sympatii nie przysporzy.

" I nieraz wypada uswiadomic niektorym ze objektywnie rzecz biorac Waldek Krasowski
ma cos przeciwko polowaniu nie dla dlatego ze to jest generalnie zle, tylko dlatego
ze dostal pare razy solidny opier.....ol od mysliwego jak szczul psami sarny. A ponadto zazdrosci tymze terenowych samochodow. Co jest z pewnoscia reakcja zrozumiala
aczkolwiek nie koniecznie chwalebna. "

No, tak ... Twój kolega po strzelbie, niejaki Ivar na leśnym forum już parę lat temu określił przewagę Waszego środowiska nad środowiskiem przyrodników, ekologów, zielonych, itp.

myśliwy: wykształcony, zamożny, ustawiony życiowo, pewny siebie, zadowolony z życia, akceptowany przez społeczeństwo, działający w imię prawa

eko oszołom: analfabeta, nieuk, biedak, brudas, przykuty do drzewa, nieakceptowany przez społeczeństwo, działający poza prawem

cała reszta społeczeństwa zazdrości Wam kasy, broni, terenówek i mięcha

typowy przykład pychy i pewności siebie, mniemania, że jest się nietykalnym.

10.03.2012 9:36:27Lis22
Jest jeszcze nadzieja, że nietykalny, pewny siebie, ponadprzeciętny, szczególnie kompetentny i dokopujący wszystkim randrzej i jego koledzy z zielonymi kapelutkami, nie widzący patologii w łowiectwie i nie chcący nic w łowiectwie zmieniać, to ludzie w wieku przedemerytalnym, więc swoje poglądy dotyczące łowiectwa z epoki średniowiecza zabiorą ze sobą na emeryturę (życzę, żeby była długa).
Z mojej strony tyle.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

10.03.2012 20:27:12Zgadza się Hubert, szufladkuję, tylko dlaczego nie wstawiam myśliwych do szufladki pod tytułem: uprzejmi, inteligentni, wrażliwi, sympatyczni? Coś powoduje, że inaczej właśnie was widzę... A tym "czymś" są Wasze zachowania i moje doświadczenia ze spotkań z Wami. Zazwyczaj trafiam na buraków niestety. Pewnie, są stereotypy, jak: Szkoci to dusigrosze, Cyganie to złodzieje ale te stereotypy odzwierciedlają jakąś prawdę, sposób w jaki inni daną grupę widzą - nie bezpodstawnie przecież. Nie twierdzę np. że jesteś burakiem, bo jesteś myśliwym... Jesteś myśliwym, ale "mimo tego" inteligentnym, z którym kulturalnie można porozmawiać (i chętnie to robię).

PS
U mnie 1-sze żurawie w lesie, klucze gęsi i kaczki, tylko patrzeć jak pojawią się słonki.

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

10.03.2012 20:41:55Heh, szczułem sarny psami - dobre ;) No ale coż, z buractwem się nie dyskutuje...

11.03.2012 14:08:11Myśliwi chwalą się ostatnio, że jest coraz więcej zgód na odstrzały kormoranów i że na tym polu wygrywają z ' eko oszołomami ":

http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/krakow/kormorany-zagrazaja-wedkarskim-lowiskom,1,4966221,region-wiadomosc.html

http://www.tvnmeteo.pl/informacje/polska,28/zgoda-na-odstrzal-140-kormoranow-wnioskowano-o-300-sztuk,38186,1,0.html

AwatarMarek Pióro
Marek Pióro

12.03.2012 14:14:06Ech ta tradycja: http://www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/magazyn-ekspresu-reporterow/wideo/11012011/3618629
I tony śruciny ołowiowej paskudzącej środowisko...

12.03.2012 14:28:19Według myśliwych, jeden " buc w kapelusiku z piórkiem " pozostawia w środowisku 1kg ołowiu rocznie, czyli jest ok:

http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?p=448514&sid=f58686364d893765004e2faa4410a8fc#448514

AwatarMarek Pióro
Marek Pióro

14.03.2012 6:45:47O miłości polskich myśliwych do słowackich:
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,8981763,Slowacy_strzelaja__polskie_wilki_gina.html
I ten bezczelny tekst na forum Lasów Państwowych:
"Kolegom z polskiego koła wyjechało z polskiej strony 6 wilków, nasi spuścili lufy, a koledzy ze Słowacji mieli życiowy pokot. Sześć wołków. (...) W ten sposób leczy się patologię ekoterroryzmu i chronienia wszystkiego za wszelką cenę. Koledzy są w rewelacyjnych humorach, mieli takie sytuacje, ale na ogół było to 2 góra 3 wilki, a tu nagle sześć! Od października nie mają wilków w obwodzie".

14.03.2012 18:54:59Prof. Okarma już wyjawił swój pomysł na ochronę wilka:

http://smz.waw.pl/files-gatunki/prezentacja_program_dla_wilka.pdf

"
[.]
Łącznie straty jakie potencjalnie mogą ponosić dzierżawcy lub
zarządcy obwodów łowieckich z tytułu obecności wilków, według
tych założeń, mogą więc sięgać około 105 tys. zł. rocznie na 100
km² obwodu łowieckiego.
[.]
Myśliwi nie są przyzwyczajeni do uwzględniania tych drapieżników w
prowadzeniu gospodarki łowieckiej. Straty ekonomiczne są dla nich
bardziej widoczne i odczuwalne. Dlatego ich opinie na temat wilków
są często skrajnie negatywne.
Podwyższenie poziomu akceptacji społecznej ma zasadnicze
znaczenie, gdyż właśnie bezpośrednia presja człowieka decyduje
tam o utrzymaniu się lub zaniku lokalnych subpopulacji wilka.
Aktywne działania powinny obejmować edukację kluczowych grup
społecznych (leśników, myśliwych i hodowców), monitoring
stopnia izolacji i wskaźników populacyjnych (zagęszczenia i liczby
wilków) wystarczających do uznania stanu ochrony subpopulacji
na wyodrębnionych obszarach za zadowalający, co pozwoliłoby
docelowo na wprowadzenie zasad aktywnego zarządzania
populacją wilków, podobnie jak na wschód od Wisły.
[.]
Myśliwi dokonujący odstrzału wilka powinien mieć prawo do trofeum
(skóra, czaszka), a dzierżawcy lub zarządcy obwodów łowieckich -
do sprzedaży odstrzału na wilka (przychody z tego tytułu mogą
stanowić formę rekompensaty za straty w gospodarce łowieckiej,
ponoszone z tytułu obecności wilka).
Dodatkowo, rozwiązanie takie przyczyniłoby się być może do
ograniczenia ewentualnego kłusownictwa, ponieważ należy
przypuszczać, że myśliwi mogący legalnie pozyskać wilka lub
sprzedać odstrzał na wilka sami będą zainteresowani
wyeliminowaniem nielegalnych działań przeciwko wilkom "

14.03.2012 21:00:26lis22, krogulec14

Jak Was zawiść zżera, że my polujemy... Takie pieski ogrodnika.. Same nie zjedzą, ale innemu też by nie dali....

Waldek

Róbmy swoje. Nie oglądając się na kre.tynów - bo ci są po każdej ze stron.
Góra z górą się nie zejdzie, a człowiek z człowiekiem zawsze. Także mam nadzieję, do może kiedyś, zobaczenia w realu. I dłuuuugich rozmowach o przyrodzie przy jakimś zacnym trunku.

Żurawie widziałem już dwa tygodnie temu w Borach Tucholskich. Gęsi w okolicach Poznania i Żmigrodu(setki). Teraz jestem na Śląsku, trochę te sosny zdeformowane.... Nie wiem jakie jest stężenie cezu 137, ale może być nieciekawe...

AwatarMarek Pióro
Marek Pióro

15.03.2012 6:29:45Wyjątkowo pozwolę sobie odpowiedzieć. Wyjątkowo, bo pewnym ludziom w internecie nie odpowiadam. Po prostu ich nie karmię.
Gdyby mi imponowało zabijanie zwierząt, to kształciłbym bym się na rzeźnika...

15.03.2012 15:22:07Hubercie C - tak właściwie to pan Okarma może sobie pisać co chce, ważne że to nie tylko pan Okarma podejmuje decyzję, czy Będziesz sobie mógł " strzelić wilka ", czy też nie
a to, że Okarma popiera odstrzał wilków wiadomo nie od dziś, oraz to, że posiada On legitymację PZŁ, więc blisko Mu do poglądów myśliwych i PZŁ na wilczy temat.

15.03.2012 20:58:26krogulec14

Czyli jednak zawiść. A niech Cię żółć zalewa dalej.


lis22

Jak chcesz pogadać to przyjdź na targi łowieckie u Ciebie w mieście na przełomie marca i kwietnia.

AwatarAntoni Marczewski
Antoni Marczewski

16.03.2012 14:03:24lis22:

"Myśliwi chwalą się ostatnio, że jest coraz więcej zgód na odstrzały kormoranów i że na tym polu wygrywają z ' eko oszołomami "

Nie za bardzo wiem, czym się chwalić. SGGW od dłuższego czasu prowadziło projekt, którego celem było opracowanie strategii zarządzania populacją kormorana uwzględniającej ochronę tego gatunku oraz interesy rybaków i wędkarzy. Strategię opracował dr Szymon Bzoma z Grupy Badania Ptaków Wodnych KULING (współpracującej z OTOP m.in. w programie sieci opiekunów ostoi ptaków o znaczeniu międzynarodowym) i wyraźnie w niej napisał, że do pewnego poziomu odstrzał w najbardziej konfliktowych miejscach jest dopuszczalny.

Więcej na ten temat dowiesz się tu: http://ostojeptakow.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=104&Itemid=79

Ostatnio byłem na wysłuchaniu publicznym w Sejmie, gdzie wypowiadał się przedstawiciel Polskiego Związku Wędkarskiego zarzucający środowiskom przyrodniczym, że nic się nie robi ze zbyt wysoką liczbą kormoranów. Nie potrafię się nadziwić, że jako przedstawiciel takiego gremium nic nie słyszał o tej strategii, nad którą prace były ogłaszane w wielu miejscach i angażowały przedstawicieli naprawdę wielu środowisk.

16.03.2012 17:22:07Antoni Marczewski, tylko czy ów odstrzał kormoranów przyniesie jakieś efekty?
ostatnio trafiłem na końcówkę jakiegoś programu telewizyjnego na ten temat, gdzie wypowiadano się, iż wędkarze, właściciele stawów rozumują tak, ze jeżeli wybiją x kormoranów to w środowisku pojawi się luka, pusta przestrzeń, a to nie tak, gdyż ową lukę zajmą kolejne kormorany lub inne " rybożery " i tak na prawdę efekt owych odstrzałów może być nijaki.

18.03.2012 18:16:30Dosyć ciekawy temat - myśliwi żalą się, że ornitolodzy i przyrodnicy chcą im odebrać możliwość polowania na ptactwo łowne:

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=102036&t=102036

" Wystarczy poczytac sobie Birdwatching.pl na ten przyklad, coby uzmyslowic sobie, ze bez wzgledu na argumenty merytoryczne, dla - oglednie mowiac - uprawiaczy akwariowej milosci do przyrody ptaszki sa i pozostana swiete. "

" [.] walczyć o te prawo polowań na ptaki bo we wszystkich cywilizowanych krajach tej Unii poluje się na ptactwo, ba jest nawet spory przemysł który zaopatruje myśliwych w stosowny do tego sprzęt ot chociażby bałwanki czy karuzele na grzywacze /Anglia ,Francja ,Włochy / te ostatnie to prawie tylko polują na ptactwo włączając w to chronione u NAS szpaki ,jaskółki czy kszyki o wielu gatunkach kaczek nie wspominając/ bo grubej zwierzyny u siebie zbyt wiele nie mają a jak maja to sa to tylko Parki Narodowe gdzie polowac nie wolno.Jakby tak ktoś u NAS zabił jaskółkę czy ,kszyka dajmy na to na rosół to by ornitolodzy narobili szumu tak jak ostatnio z tym orłem przypisując szybko winę m y ś l i w y m bez sprawdzenia naprzykład czy...nie strzelal do niego strażnik stawow rybnych /bo Ci też maja broń śrutową /To jest bzdura ,że naciska NAS Unia to nasze rodzime oszolomy zrzeszone w wielu pseudo-ekologicznych organizacjach umieją się zmobilizowac i naciskają ile się da to tu to tam a ,że ministrowoie NASZEGO rządu najczęściej nie są fachowcami z branży.....no to mamy to co mamy.[.]
Myślę ,że źle się dzieje ,że i także wielu kolegom powiewa temat możliwości polowania na ptactwo....rozumiem mało na tym" miesa "a i skubac trzeba ale nie tędy droga bo prawdziwe łowiectwo zawsze miało do wyboru rożne typy polowania w tym także i na ptactwo. Jestem starszym stażowo myśliwym ,kiedy zaczynalem przygodę z łowiectwem polowało się jeszcze na głuszce,cietrzewie , kszyki, dubelty, wszystkie niemal kaczki wraz z wiosennymi kaczorami, czaple siwe, słonki wiosenne wiele szkodników szponiastych i krukowatych ...po latach co z tego zostalo ...nic i to" nic" także kogoś niepokoi i zamierza NAM to zdjąc z kalendarza polowań wciskając NAM bażanta jako jedyny nierodzimy naszej faunie gatunek-bo jak nierodzimy to już IM nie przeszkadza ,że bedziemy na niego polowac!!! Oj obłuda w najgorszym wydaniu.. Nie jest to utyskiwanie ale zaduma nad tym jak jesteśmy organizacyjnie słabi jak komercja zabija instynkt samozachowawczy wielu z Nas i jak patrzymy bezsilnie na manipulacje które doprowadzą do tego ,że będziemy polowac na ptactwo w sąsiednich krajach UNII gdzie jednak odstrzały trzeba będzie uiszczac w EURO. I pomyślec,że takie małe Czechy wpisały łowiectwo na listę dziedzictwa narodowego..... pozdrawiam DB "

Awatarvaldi99
Waldek Krasowski

22.03.2012 19:39:36Hubert C - Irish whisky może być? Bo lubię ;)

Dodaj komentarz

Dostęp do tej części strony wymaga zalogowania.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się »