9.02.2010 9:02:04niewątpliwie warto czasem zabłądzić.... byleby się odnaleźć
9.02.2010 9:18:20Zdjecie jest dobre (może jedynie warto było dać pion), jednak muszę napisać, że nie powinno się fotografować w takich okolicznościach.
9.02.2010 10:41:53Maluchy jeszcze strachu przed ludźmi nie odczuwają, przynajmniej nie aż tak, jak w stadium dorosłości ...Przyjemne zdjęcie, ale z historyjką - lepsze :)
9.02.2010 10:47:38Hanna, nie chodzi o strach maluchow, ale o strach dorosłych ptakow, ktore w takiej sytuacji na pewno sie wystarsza i nie przyniosa maluchom jedzenie przez pewnien czas. W skrajnych sytuacjach moze dojsc nawet do porzucenia lęgu. Nie powinno się też opisywać takich sytuacji by nie zachęcać innych do tego typu doświadczeń i zdjęć.
9.02.2010 10:59:56Acha, rozumiem teraz, wyszło że napisałam komentarz do Twojego wpisu, Dariuszu. Ale ja swoją uwagę napisałam w związku ze zdaniem z historyjki Piotra: "A po chwili wyleciał z niej zaledwie kilka metrów ode mnie i kompletnie nic sobie nie robił z mojej obecności.". To było o dzięciolim podlocie ...
Co do zachowań rodziców, to tak - masz rację. Tak mogłoby się zdarzyć ....
9.02.2010 18:54:17Darku, wiem, że nie powinno się fotografować przy gnieździe. Dlatego celowo nie dążę do takich sytuacji. Tutaj po prostu byłem wręcz zaniepokojony głośnym skomleniem ptaków - dopiero jak udało mi się zlokalizować skąd dochodzą odgłosy okazało się, że pisklaki siedzą wygodnie w gnieździe (bo podejrzewałem różne sytuacje [wychodzą wszelkie braki w tematyce]). W tym miejscu byłem dosłownie kilka minut i oddaliłem się z tego miejsca z tych powodów, o których piszesz. Swoją drogą to że pobłądziłem w lesie nie znaczy, że było to jakiś bardzo dziki zakątek. Zaraz koło drzewa z dziuplą biegła dość mocno wydeptana ścieżka, dlatego podejrzewałem, że obecność człowieka nie była obca tym ptakom.
Zrobiłem kilka zdjęć, odszedłem i wróciłem w to miejsce dopiero po jakichś 3 tygodniach, kiedy miałem pewność, ze ptaków już nie będzie (przynajmniej w dziupli, którą miałem nieopodal domu - a ona była jakieś 20 metrów od bloku mieszkalnego - panował już wtedy spokój).
